Articles

Czasowe wyrejestrowanie samochodu – czy przepis wejdzie w życie?

Media utrzymujące kontakt z Parlamentem donoszą, że istniejący projekt dotyczący wprowadzenia na powrót możliwości czasowego wyrejestrowania samochodu dla każdego posiadacza pojazdu nie jest obecnie rozważany. Nie wiadomo więc, czy możemy kiedykolwiek w najbliższej przyszłości spodziewać się nowelizacji Prawa o ruchu drogowym, której wejście w życie w zeszłym roku wydawało się bliskie realizacji. Obecnie podobne rozwiązanie istnieje, jednakże dotyczy tylko kilku określonych rodzajów pojazdów, używanych przez zakłady: samochodów ciężarowych, przyczep o dużym udźwigu, autobusów oraz pojazdów specjalnych. Przedsiębiorcy mogą wykorzystać taką opcję, by wyłączyć pojazd spod kosztów ubezpieczenia na okres od 2 do najwyżej 48 miesięcy. Wystarczy złożyć prosty wniosek oraz wnieść opłatę w dość niewielkiej wysokości – nawet dla maksymalnego okresu wynosi ona około 150 zł. Grupa posłów wprowadziła projekt nowelizacji, który podobne prawo rozszerzyłby na wszystkich zwyczajnych posiadaczy aut, zyskała też aprobatę Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa. Tej jednakże nie wyraziło Ministerstwo Finansów, przynajmniej jak na razie. Zdaniem ministra, samochód nieużywany do jazdy również może spowodować szkody, tak więc obowiązek ubezpieczenia ich powinien pozostać. Dlaczego wiele osób liczy na to, że przepis prędzej czy później jednakże zostanie wprowadzony?

Stare auta nieraz nie służą do jeżdżenia, ale OC płacić trzeba. Źródło: Pixabay.com.

Stare auta nieraz nie służą do jeżdżenia, ale OC płacić trzeba. Źródło: Pixabay.com.

Jedną z grup zainteresowanych możliwością wyrejestrowania auta są na przykład osoby wyjeżdżające zagranicę. Jeśli zostawiają auto, z którego przez wiele miesięcy czy lat nie korzystają, nie chcąc się go jednak pozbywać – muszą w świetle prawa ponieść koszt kontynuowanego ubezpieczenia OC. Zainteresowani przepisem byliby też na pewno kolekcjonerzy, którzy często posiadają samochód, którego do jazdy nie używają, albo też jeżdżą nim w rzadkich okazjach, by pokazać go komuś, odwiedzić zlot itp. Nie tylko profesjonalni kolekcjonerzy coraz częściej zachowują starszy pojazd, który przydać im się może sporadycznie. Do tego dochodzą auta, które przeznaczone są na specjalne okazje, np. kabriolety używane latem czy też auta terenowe używane do podróży w sezonie. Auta różnego typu bywają też oczywiście wykorzystywane do pracy. Z jakiegokolwiek powodu ktoś posiada w Polsce auto, którym nie jeździ – jak na razie musi płacić OC rokrocznie, za cały rok.

Dla jeżdżących jednośladem – ubezpieczenia też obowiązkowe

Kategoria pojazdów na dwóch kołach, ale też wszelkich innych „zabawek”, którymi można się poruszać po świecie, to sprawa niezwykle interesująca z perspektywy ubezpieczyciela oraz osoby dbającej o swoje ubezpieczenie. W końcu o ile samochody współcześnie tworzone są z założeniem bezpieczeństwa jako wręcz priorytetem, i podstawowe zasady unikania szkody są szeroko promowane, tak motocyklistów nazywa się w końcu popularnie, jakkolwiek okrutnie, „dawcami organów”, z racji wysokiego ryzyka wiążącego się z jazdą tym jednośladem. Niektóre skutery, quady czy innego typu pojazdy mogą być bezpieczniejsze na drodze, ale oczywiście – zależy to mocno od tego, co z nimi robimy. Dlatego też o ubezpieczeniu warto pamiętać, czy to jadąc sobie na nocną przejażdżkę po mieście, czy też w ramach rekreacji przemierzając bezdroża. Motocyklistów różnego typu jest w Polsce co najmniej około miliona. Na końcu tej skali są osoby, które uprawiają sporty ekstremalne zawodowo – z których głośno jest na przykład o żużlowcach, przyciągających wielkie tłumy na stadiony, ale też niebezpieczeństwo na własny sprzęt, zdrowie i życie. Dla nich ubezpieczenie też jest wyjątkowo istotne.

niebieski metali motor z ubezpieczeniem OC

Nie tylko zawodowi motocykliści mają powody uważać na drodze. Źródło: Pixabay.com.

Rok 2016 dla branży ubezpieczeń – wysoki wzrost składek

W marcu podane zostały pierwsze bardziej sumaryczne dane Polskiej Izby Ubezpieczeń, pozwalające dokładnie wymierzyć główne trendy w branży. Jedną z najbardziej nośnych informacji jest ta o znaczącym wzroście wpływów ze składek ubezpieczenia OC dla posiadaczy samochodów. Oczywiście można było to zauważyć nie bieżąco widząc ceny składek, o których nieraz już pisano. Konkretnie rzecz biorąc wiemy, że w 2016 roku oficjalnie towarzystwa ubezpieczeniowe otrzymały od posiadaczy pojazdów łącznie 11,6 miliarda złotych. A to oznacza wzrost względem roku poprzedniego aż o ok. 39%.

czerwone ferrari na wachlarzu z banknotów 50 euro

Towarzystwa przyjęły w 2016 r. dużo więcej pieniędzy ze składek OC. Źródło: Pixabay.com.

Ostatni rok pod znakiem rosnących stawek OC

Jak donosiły w lipcu liczne media, raport dotyczący ubezpieczeń samochodowych OC serwisu Rankomat.pl wykazał znaczący wzrost w okresie od czerwca 2015 do czerwca 2016. Najniższa cena ubezpieczenia tego typu jest teraz o 46% wyższa, niż była rok wcześniej. Oprócz samych kwot, raport wymienia też znaczące wydarzenia ostatniego czasu i analizuje ich wpływ na rynkowe stawki. I tak na początek dowiedzieć się możemy, że kwietniowe wytyczne Komisji Nadzoru Finansowego dotyczące banków i ubezpieczycieli (w przypadku OC, dotyczyły one m.in. wymogu zawierania w wycenie części nowych, nie używanych czy też uwzględnienia utraty przez pojazd wartości handlowej) nie miały natychmiastowego wpływu na stawki. Trzymały one dość podobny poziom od początku 2015 roku aż do września. Wzrost można zauważyć dopiero właśnie od września. Co na niego wpłynęło?

Ubezpieczenia OC to drożejąca konieczność. Źródło: Pixabay.com.

Ubezpieczenia OC to drożejąca konieczność. Źródło: Pixabay.com.

Co trzeba wiedzieć o ubezpieczeniu OC dla rolników?

Rolnicy traktowani są w polskim prawie nieco inaczej, niż większość zawodów, co w niektórych aspektach bywa uznawane za zaletę i zachęca do dołączenia do płatników KRUS-u, ale też wiąże się z pewnymi nieoczywistymi z zewnątrz obowiązkami. W ten zakres wchodzą na pewno obowiązkowe do wykupienia ubezpieczenia, których brak jest karany. Podstawowym z nich jest OC, które większości zobowiązanych do płacenia na pewno jest dobrze znane – aby ułatwić dochodzenie rekompensaty osobom poszkodowanym, ubezpieczenie to wprowadzono jeszcze w latach 70. XX wieku, a obecnie jego przebieg zakreśla ustawa o ubezpieczeniach obowiązkowych z roku 2003. Jeśli posiadamy ziemię mającą łącznie ponad 1 hektar i płacimy podatek rolny, to ubezpieczenie takie staje się naszym obowiązkiem. W Polsce obowiązek ten nie zawsze jest przestrzegany, a obowiązki składkowe bywają nieegzekwowane przez samorządy. Dlatego też niektórzy ignorują to ubezpieczenie. Jednak wiąże się to z ryzykiem – nie tylko kary w razie, gdyby jednak kontrola miała nadejść, ale też jeśli dojdzie do strat, a w przypadku rolnictwa, branży zależnej od tak nieprzewidywanych czynników jak zdarzenia pogodowe, na pewno jest to więcej niż możliwe. Zatem – więcej niż rozsądne jest ubezpieczać się, o ile ma się taką możliwość.

Ubezpieczenie dla rolników jest obowiązkowe. Źródło: Pixabay.com.

Ubezpieczenie dla rolników jest obowiązkowe. Źródło: Pixabay.com.

Od czego zależy wysokość OC?

Ubezpieczenie OC każdy kierowca jest zobowiązany wykupić najpóźniej w dniu zarejestrowania zakupionego auta – nie ma tu znaczenia fakt, czy samochód nabyliśmy w salonie, czy kupiliśmy go z drugiej ręki. Na ostateczną wysokość OC ma wpływ wiele różnych czynników, z których część jest całkowicie niezależna od nas, na inne natomiast mamy wpływ. Czy jesteśmy więc w stanie obniżyć swoje OC w znaczącym stopniu?

kluczyk od auta i plik banknotów dolarowych

Każda oszczędność na polisie OC jest na wagę złota (źródło grafiki: PInterest)

Wiek, model oraz aktualny przebieg warunkują w ograniczonym zakresie wysokość składki, jednak znacznie ważniejszymi z punktu widzenia ubezpieczyciela czynnikami kształtującymi ostateczną wysokość opłaty są: pojemność silnika, właściciel samochodu i marka auta. W naszym kraju to właśnie pojemność (a nie wyjściowa moc generowana przez jednostkę napędową) ma największy wpływ na składkę ubezpieczenia OC. Przełożenie jest bardzo proste: im większy silnik, tym wyższa opłata.

Nawet jeśli pod uwagę weźmiemy auto średniej klasy produkcji jednego z popularnych producentów (dość dobrym przykładem będzie choćbyFord Fiesta: dane techniczne tego modelu ograniczają ryzyko), to jeśli do niego „dołożymy” młodego wiekiem i stażem kierowcę-kawalera, finalna składka OC będzie bardzo wysoka i najprawdopodobniej będzie oscylować wokół 1500-2000 złotych w zależności od ubezpieczyciela. Opłata za to samo auto ubezpieczane przez żonatego i posiadającego dwójkę dzieci kierowcę o kilkunastoletnim stażu „za kółkiem” będzie zdecydowanie niższa i może nawet wynieść mniej niż 500 złotych, różnica jest więc dość spora.

Nie bez wpływu na wysokość OC ma także miejsce zamieszkania kierowcy i użytkowania samochodu – ubezpieczyciele posługują się specjalnymi mapami, na których oznakowane są wszystkie rejony kraju pod kątem liczby wypadków. Jeśli mieszkamy w takim „wypadkowym” regionie czy mieście, składka za OC będzie wyższa (jak chociażby w Warszawie i jej okolicach), jeśli mamy szczęście zamieszkiwać tereny mniej pod tym względem groźne (na przykład Kalisz lub Rzeszów), ubezpieczyciel zaproponuje niższe stawki.

Każdy, kto uważa, że stosowany system jest niesprawiedliwy, powinien wziąć pod uwagę fakt, że jak dotąd firmy ubezpieczeniowe w Polsce w ogóle nie uwzględniają w wyliczeniach OC stanu punktowego kont kierowców. Zasada jest oczywiście prosta: im więcej punktów dany kierowca nazbierał, tym większe OC zapłaci. W niektórych krajach zachodnich ten sposób obliczania składki OC już obowiązuje, pojawiają się również co jakiś czas głosy, że warto byłoby go i w Polsce wprowadzić…

Jak silnik warunkuje wysokość ubezpieczenia OC?

Niedawno wspominaliśmy o tym, jak wiele czynników ma istotny wpływ na wysokość opłacanej przez nas stawki OC, jednak podane dane były jedynie szacunkowe, choć oparte na dostępnych u ubezpieczycieli informacjach. Dziś jednak spróbujemy na konkretnym przykładzie przyjrzeć się, w jaki sposób zmienia się stawka OC w zależności od pojemności silnika naszego samochodu. Aby wyniki były miarodajne, wybraliśmy nowe auto o dość szerokiej rozpiętości dostępnych jednostek napędowych, czyli Volvo S80 z rocznika 2014, które w obecnej ofercie może mieć silniki o pojemnościach od 1,6 litra do 2,4 litra (Diesel) i od 1,6 litra do 3 litrów w benzynie. To istotna kwestia, bowiem po naszych drogach poruszają się też „osiemdziesiątki” o znacznie potężniejszych silnikach (benzynowe 3,2 oraz 4,5 litra), jednak nie ma ich obecnie w sprzedaży.

Volvo S80 model 2014

Właśnie dla takiego auta w odmiennych wersjach silnikowych przeprowadzone zostały kalkulacje w artykule (źródło grafiki: Pinterest)

Wyszukiwanie ofert zostało oparte o następujące dane kierowcy: zamieszkały i zatrudniony w Warszawie pracownik biurowy w wieku 40 lat, żonaty, posiada dwoje dzieci w wieku 4 i 7 lat, które będą przewożone samochodem jedynie sporadycznie, planowany przebieg roczny auta to maksymalnie 10 000 kilometrów. Ponadto nasz kierowca jest pierwszym właścicielem, a sam wóz został zakupiony w salonie, prawo jazdy uzyskał w roku 1993 i od tamtej pory jeździł całkowicie bezszkodowo. Poprzednie auto posiadał ponad 10 lat i ubezpieczał je ze zniżką 60%, przy czym ubezpieczenie wygasło 15 listopada 2014.

Ten właśnie kierowca uzyskał dla Volvo S80 z silnikiem T4 o pojemności 1,6 litra najniższą ofertę w Proama – tam za podstawowy pakiet OC zapłaciłby jedynie 383,92 zł (przy założeniu, że płatnośc będzie jednorazowa i dokonana kartą płatniczą). Z kolei najwięcej życzy sobie MTU (z grupy Ergo Hestia) i za to samo auto nasz czterdziestolatek zapłaciłby niemal czterokrotnie więcej, bo aż 1419 złotych! Dodajmy, że za pakiet z mniejszą ilością korzyści…

Jak zmienią się ceny w przypadku zmiany silnika na jednostkę T6 o pojemności 3 litrów? Najniższą ofertę tym razem miałby Direct Allianz: 655 złotych. Różnica niemal dwukrotna, lecz i pojemność silnika także prawie dwukrotnie większa. W tym kontekście najdroższa oferta, znów proponowana przez MTU, jest już jedynie ubezpieczeniowym kuriozum: 1916 złotych to kwota bardzo wysoka, choć (paradoksalnie!) wzrosła w porównaniu do ceny za silnik 1,6 litra jedynie o 400 złotych. Nie zmienia to faktu, że w porównaniu do konkurencji jest to bardzo drogie OC. Na koniec, już bez kolejnych wyliczeń dodajmy tylko, że kierowca o krótkim stażu i młody wiekiem uzyskałby oferty zdecydowanie drastyczniejsze finansowo…

Czytanie OWU na umowach ubezpieczeniowych się opłaca

Pewną regułą jest, że kierowcy podczas podpisywania umów ubezpieczeniowych dotyczących ich pojazdów rzadko kiedy poświęcają czas na dokładne zapoznanie się z Ogólnymi Warunkami Umowy, co jest kardynalnym błędem, który bardzo często mści się w późniejszym czasie. Iluż bowiem kierowców zostało na przykład okradzionych i straciło pojazd, a potem przy próbie odzyskania jego równowartości od ubezpieczyciela dowiadywało się na przykład, że z powodu niespełnienia jakichś drobnych wymogów formalnych jest to niemożliwe?

Ogólne Warunki Umowy (OWU) zawierają między innymi pełną listę wyłączeń, czyli sytuacji, w których ubezpieczyciel nie wypłaci nam odszkodowania. I z tą właśnie listą przede wszystkim należy się zapoznać ZANIM cokolwiek podpiszemy. Poniżej kilka typowych zapisów z OWU, które niejednemu kierowcy przysporzyły wielu siwych włosów na głowach…

uścisk dłoni

Zawarcie umowy ubezpieczeniowej powinno być poprzedzone uważnym przeczytaniem wszystkich jej warunków (źródło grafiki: Pinterest)

Jeśli ubezpieczenie naszego samochodu rozkładamy na raty (a bardzo wielu kierowców tak robi, bo przeważnie chodzi o niebagatelne kwoty), to miejmy na uwadze, żeby zawsze dokonywać spłat w wyznaczonym terminie. Nie dość, że w przypadku spóźnienia grożą nam niemałe odsetki karne, to na dokładkę może się okazać na przykład, że w przypadku uruchomienia procedury windykacyjnej automatycznie następuje zakończenie odpowiedzialności ubezpieczyciela i zostaniemy na przysłowiowym lodzie.

W sytuacji, gdy spowodujemy wypadek autem bez ważnego przeglądu technicznego (a takich pojazdów sporo się po naszych drogach porusza) i ten fatalny stan pojazdu miał wpływ na zaistnienie wydarzenia drogowego z jego udziałem, ubezpieczyciel na pewno odmówi nam wypłaty odszkodowania i samochód będziemy naprawiać za własne pieniądze.

Kolejny przykład jest bardzo bolesny, jeśli nie dbamy o należyte przechowywanie dokumentacji samochodu i kluczyków do niego – zdarzają się bowiem zapisy w OWU mówiące, że jeśli auto zostanie nam skradzione, a my nie posiadamy kompletu dokumentów i kluczyków, które posiadaliśmy w momencie zawierania ubezpieczenia, ubezpieczyciel nie wypłaci nam odszkodowania.

Zachowajmy więc szczególna ostrożność nie tylko podczas jazdy za kierownicą, ale także podczas zawierania umów ubezpieczeniowych, a z pewnością się nam to opłaci!

OC nie chroni nietrzeźwych kierowców przed kosztami

Każdy kierowca doskonale wie, że jeśli spowoduje stłuczkę czy wypadek, to nie musi w ogóle przejmować się ewentualnymi konsekwencjami finansowymi, ponieważ wszystkie koszta ponosi ubezpieczyciel o ile dany kierowca ma opłacone ubezpieczenie OC (a powinien mieć, bo jest to ubezpieczenie obowiązkowe). Jest jednak drobne „ale”: powyższy opis jest prawdziwy tylko i wyłącznie pod warunkiem, że prowadząc samochód kierowca był trzeźwy. Pijani kierowcy mają się natomiast czego obawiać – w sensie jak najbardziej wymiernym, bo finansowym.

Obowiązkowe OC to dla kierowcy gwarancja wypłaty odszkodowań w przypadku kolizji (źródło grafiki: Pinterest)

Obowiązkowe OC to dla kierowcy gwarancja wypłaty odszkodowań w przypadku kolizji (źródło grafiki: Pinterest)

Jeżeli tylko kierowcy udowodniono, że znajdował się i prowadził pojazd pod wpływem alkoholu w momencie stłuczki lub wypadku, to ubezpieczyciel oczywiście wypłaci należne pieniądze poszkodowanym, jednak następną czynnością będzie najprawdopodobniej zwrócenie się bezpośrednio do sprawcy z żądaniem wyrównania poniesionych przez ubezpieczyciela wydatków. I będzie miał szczęście ktoś, kto spowodował niegroźną stłuczkę, bo sprawa zakończy się na kwocie rzędu najprawdopodobniej kilkuset złotych, ale biada komuś, kto spowodował poważniejszy karambol „na podwójnym gazie”: koszty mogą wynieść nawet kilkaset tysięcy złotych, a ubezpieczyciele są nieubłagani w ściąganiu tego rodzaju należności.

Warto też dodać, że wspomniane kilkaset tysięcy to kwota uśredniona, ponieważ ustawa precyzuje maksymalne kwoty likwidowania szkód na zdecydowanie wyższym poziomie: do 5 milionów euro jeśli chodzi o szkody na zdrowiu i do 1 miliona euro w przypadku szkód na mieniu. A pamiętać trzeba, że te kwoty mogą zostać jeszcze powiększone o na przykład koszty leczenia czy renty przyznane poszkodowanym.

Jeżeli komuś wydaje się, że są to zapisy czysto teoretyczne i niemające nic wspólnego z rzeczywistością, to jest w błędzie: w minionym roku ubezpieczyciele zażądali zwrotu poniesionych kosztów od ponad 350 kierowców, którzy spowodowali wypadek prowadząc pojazd pod wpływem alkoholu. I w znakomitej większości przypadków należności odzyskali, co oznacza, że obok istniejącego systemu karania nietrzeźwych kierowców istnieje jeszcze dodatkowy mechanizm, który być może wpłynie na zmianę sposobu myślenia Polaków chcących usiąść za kierownicą po wypiciu alkoholu.

Dobre zmiany w OC

ubezpieczenie OC

Źródło: strona ubezpieczyciela PZU

W przyszłym roku możemy liczyć na to, że firma, w której jesteśmy ubezpieczeni, w przypadku stłuczki wypłaci nam odszkodowanie, niezależnie od tego, kto był sprawcą kolizji. Stłuczka zdarzyć się może, niestety wypadki chodzą po ludziach, ale jest szansa, że sprawy uda się szybko i bezboleśnie doprowadzić do końca, bez zbędnej zwłoki – nerwów dostarczył nam już sprawca, to po co denerwować się na ubezpieczyciela. Ma być prościej. Będziemy mogli bowiem liczyć na znacznie szybszą likwidację szkody niż dotychczas. Klient otrzyma bowiem odszkodowanie od własnego towarzystwa, w którym wykupił polisę, to zaś wystąpi do ubezpieczyciela sprawcy o zwrot pieniędzy w ramach regresu. Polska Izba Ubezpieczeń kończy prace nad projektem umożliwiającym takie postępowanie. Miejmy nadzieję, że do projektu przystąpi jak najwięcej towarzystw – jest on bowiem oparty na zasadzie dobrowolności – takie postępowanie będzie możliwe w tych towarzystwach, które do nowego systemu wejdą. Oznacza to jednak, że cena przestanie być jedynym kryterium przy wyborze polisy komunikacyjnej. Dla klientów to kolejna doskonała wiadomość.