Zepsuta chłodnica – częsta przypadłość kierowcy

Upał – to na pewno wróg chłodnicy numer 1. W lecie, gdy termometr w cieniu pokazuje na przykład 30 stopni, w niektórych miastach jezdnia potrafi rozgrzać się nawet do 70 stopni Celsjusza, jeśli nie ma cienia, a na jezdniach często o niego trudno. Stanie w korku, irytująco powolne podjazdy – to wszystko nie oszczędza elementów silnika, które i na co dzień należą do najczęściej ulegających awarii. Układ smarowania i chłodzenia przechodzą wymagającą próbę podczas lata, i nie przez przypadek to właśnie w letnie upały wskaźnik wypadków na drogach jest wyjątkowo wysoki. Dlatego też o chłodnicę warto zadbać w tym momencie szczególnie. Odpowiednie jej działanie zapewnia większą szansę, że nie „pójdzie” nic innego.

Chłodnica przechodzi próbę latem. Źródło: Pixabay.com.

Chłodnica przechodzi próbę latem. Źródło: Pixabay.com.

Podstawową kontrolą, jaką można wykonać, jest oczywiście zajrzenie do chłodnicy i sprawdzenie stanu płynu. Powinien zaznaczony być próg minimalny i maksymalny poziomu płynu: stan pomiędzy jest optymalny przy wyłączonym silniku. Gdy widzimy niedobór, pierwszą metodą konserwacji jest dolanie wody, ale najlepiej destylowanej – woda używana do spożycia zawiera minerały, które mogą wpłynąć na rdzawienie czy osad z kamienia w chłodnicy. A rdza to jedno z przekleństw tego elementu. Prędzej czy później, niewłaściwie traktowana chłodnica może skorodować, co da odczuwalne efekty w momentach wymagających intensywnego i bezproblemowego działania, tak, jak producent założył. W każdym razie, dolewanie ciągle wody na pewno nie jest wskazane, z racji temperatury wrzenia – płyn do chłodnic z glikolu etylenowego będzie miał nieco wyższą, niż 100 stopni, co w przypadku pracy w tych warunkach daje większy margines „błędu” całej maszynerii. Także czyszczenie zatkanej chłodnicy – to półśrodek; tańszy, ale lepiej nie polegać na nim zbyt długo. Płyn powinno się wymieniać co kilka lat, nawet co 5 – fachowa kontrola pomoże ocenić, kiedy dokładnie.

Jeśli chłodnica ulegnie awarii, to najczęściej nawet nieobeznany z autem kierowca dostanie o tym informację w postaci zapalonej lampki temperatury silnika, bo taki właśnie będzie efekt, którego działanie tego elementu oczywiście stara się uniknąć. Gdy nie można zjechać z drogi, metodą na ograniczenie temperatury w silniku może być włączenie ogrzewania w aucie – transferując nieco temperatury do wnętrza auta, kosztem oczywiście naszego komfortu. Mimo wszystko, jak najprędzej – w razie zapalonej lampki konieczne jest zjechanie z drogi i otwarcie maski, co przy „upale” w silniku na poziomie ponad 100 stopni może być samo w sobie dość wymagające. Chłodnica z zadbanym poziomem płynu i pozbawiona rdzy czy kamienia znacznie zwiększa szanse silnika na przetrwanie upału w dobrym stanie – warto jednakże pamiętać, że łatwiej „wysiądzie” na przykład termostat czy czujnik wentylatora.

Leave a reply

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.