Wyprzedażowe kuszenie

wyprzedaz-rocznika-2016„Wypychanie” modeli wyprodukowanych w 2016 roku zaczęło się na dobre. Na wyprzedaże mijających roczników klienci szukający specjalnych zniżek, czy korzystniejszych warunków kredytowania, musieli czekać do nowego roku. Teraz ceny wyprzedażowe ogłaszane są przez niektórych producentów nawet na początku jesieni. Czym kuszą nas producenci samochodów?

Najpopularniejszym zabiegiem jest oczywiście rabat. Ten u niektórych marek może wynieść nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Jego wysokość uzależniona jest od konkretnego modelu, zatem łatwo się domyślić, iż najwięcej zyskamy kupując ten najmniej „chodliwy” w mijającym roku. Zanim jednak zdecydujecie się na opróżnienie placu dealera, upewnijcie się, że rzeczywiście opuścicie salon z obiecaną bonifikatą.

Częstym zabiegiem przy wyprzedaży samochodu jest konieczność dokupienia wyposażenia dodatkowego (jak nawigacja, elektryczne unoszenie klapy bagażnika, czy czujniki parkowania).  Przykładowo, dealer oferuje upust w wysokości 6 000 zł, równocześnie zobowiązując klienta do wykupienia dodatkowych opcji za co najmniej 3 000 zł. Rabat topnieje tym samym z 6 000 do 3 000 zł. Niektórzy producenci nie dają nabywcom wolnej ręki i z góry określają jaką formę ma mieć pakiet towarzyszący. Spotkaliście się już zapewne z atrakcyjną ofertą dodatkowego kompletu opon zimowych. Mechanizm ten stosowany jest zarówno przy normalnej sprzedaży, jak i tej na przełomie roku. Znów zatem od naszej początkowej zniżki musimy odjąć kilkaset złotych. Co prawda nabywca czterech kółek zyskuje nieco wygody, jednak portfel uszczupla się znacznie bardziej niż zapewniano na początku.

Nie wszyscy decydują się na przyciąganie klientów wysokimi rabatami. Niektórzy od początku grają „czysto” i zamiast niebotycznych upustów oferują w cenie auta lepsze wyposażenie, rozszerzony, a nawet bezpłatny pakiet ubezpieczeń, niższe raty, czy bogatszy pakiet serwisowy. Wspomniane zaś wcześniej opony zakupicie u poniektórych za 1 zł. Co ciekawe za tą samą kwotę możecie musnąć blachy swojego samochodu lakierem metalic 😉

Załóżmy, że znaleźliście swój wymarzony model – ma wersję silnika, którą chcieliście, odpowiedni kolor, darmowe ubezpieczenie AC/OC/NNW, komplet opon zimowych za 1 zł i rabat 8 000 zł. Wszystko wygląda fajnie, dopóki nie zdacie sobie sprawy, że po Sylwestrze, na który się szykujecie Wasz samochód będzie uchodził za roczne auto. O ile nie kupujecie go z zamiarem wymiany za 2/3 lata, nie musicie zastanawiać się, czy otrzymane korzyści rzeczywiście się Wam kalkulują. Jeżeli zaś należycie do osób, które lubią przesiadać się do nowych dwuśladów, lepiej dokładnie to przeanalizować.
Pamiętajcie tu o dwóch istotnych kwestiach. Po pierwsze, jesteśmy coraz bardziej świadomymi konsumentami, dlatego pomimo, że w dowodach rejestracyjnych naszych pojazdów widnieje wyłącznie rok produkcji (nie rozpoznamy zatem, czy samochód został wyprodukowany na początku, czy pod koniec roku), to podczas zakupu zwracamy uwagę na datę pierwszej rejestracji. Dzięki temu nasi nabywcy wiedzą od kiedy faktycznie auto było eksploatowane i jego wartość nie spada tak drastycznie.
Po drugie, oferta wyprzedażowa nie musi być ostateczna. Jako klienci wciąż macie prawo do negocjacji ceny oraz pozostałych warunków umowy. Dealer, który ma plac zapełniony rocznikami 2016 będzie liczył się z każdym potencjalnym nabywcą.

Od czego zacząć poszukiwania swojego wymarzonego modelu wyprzedażowego? Każda marka dba, by wyprzedaż rocznika 2016 była jak najlepiej opisana w serwisie internetowym (sprawdź). Kto z Was chce łapać okazję niech bierze się do pracy i zacznie od pierwszego kroku poszukiwania informacji poprzez współczesną społeczność i wygrzebuje najkorzystniejsze dla jego potrzeb oferty, a potem marsz do salonu 🙂

Powodzenia!

Leave a reply