Wakacyjny lans nie tylko „Ogórkiem”

Objazdowy urlop z wiatrem we włosach, poczucie wolności bez luksusów, lecz z odrobiną zewu natury, no i te spojrzenia podczas powolnego mijania wczasowiczów, których nawet najnowsze, najbardziej kwieciste i najdroższe wzory japonek, czy kąpielówek matowieją przy tęczowej osobowości „Ogórka”. A co Wy na to, żeby stać się takim niepodległym wakacyjnym bytem o wiele taniej?

Kultowość T2 nie podlega żadnym wątpliwością. Inaczej jest już z kosztami zakupu oraz utrzymania, te zdecydowanie trzeba rozważyć zanim podejmie się decyzję o jego kupnie. Jeżeli chcemy stać się posiadaczem samochodu, którym z pełnym asortymentem włóczykija-wczasowicza pokonamy setki kilometrów bez nasłuchiwania skąd pochodzi źródło dziwnego stukania. Dodatkowo, prędkość. Na wakacjach nikomu oczywiście się nie spieszy. Bądźmy jednak szczerzy, ileż można cieszyć się powolnym podziwianiem piękna natury. Sądzę, że do stworzenia klimatycznej atmosfery podróżowania wystarczy spore rodzinne auto. Weźmy na przykład taki model, jak używany Seat Alhambra (sprawdź).  Używany, gdyż mówimy o pojeździe dla wagabundy, zatem nie szukamy nieśmiganej nówki, lecz zdecydowanie potwierdzenia prawdy „jest blacha, jest rdza” 😉
Tego typu mikrobus można doskonale dostosować do potrzeb i podróżnych, i sypialnianych –stworzyć małego osobistego kampera. Wspomniany model po złożeniu siedmiu siedzeń oferuje nam pojemność około 2 400 litrów, a powiem Wam, że to jeszcze nie jest szał. Są marki, które lubiącym przestrzeń proponują ponad 4 000 litrów  🙂 Wyobraźmy sobie tak wielkie akwarium, naprawdę można zaaranżować w nim sypialnię. Wystarczy wykazać się wyobraźnią i niewielki materac, rozkładany stoliczek (jeżeli aura na zewnątrz nie sprzyja) spokojnie się zmieszczą. Nawet nie potrzeba szafki. Doskonałym miejscem na garderobę jest wnęka przeznaczona do chowania środkowego rzędu siedzeń pasażerów. Z fotelów w czasie wyprawy zatem nie skorzystacie, no ale nikt nie obiecywał, że urządzimy pokój kilkuosobowy 😉 Choć stara prawda głosi, iż prawdziwe piękno kryje się we wnętrzu, to jeżeli nasz wczasowóz ma dorównać „Ogórkowi”, nad szatą również trzeba popracować.

Jeżeli staliście się posiadaczami blach wymagających odświeżenia, być może warto zastanowić się nad nowym lakierem, którym nie trzeba wcale pokrywać całego nadwozia. Wszystko to kwestia granic wyobraźni, miejsc wymagających renowacji (no i portfela 😉 ). Na ratunek podąża również folia doskonale kryjąca zaprawki. Ona to już da graficzne pole do popisu. Skrzydła fantazji z pewnością dadzą wzlecieć wysoko, sęk może być jednak w tym, iż dla wielu samochód po wakacjach będzie służył na co dzień. Na ratunek upartym przychodzą wówczas naklejki magnetyczne. Dzięki nim Wasze auto szybko wróci do poważnej codzienności.

Tak naprawdę ta namiastka powyżej to dopiero początek pomysłów. Od dwóch tygodni jestem obserwatorem i uczestnikiem nadawania nowego oblicza jednemu z najpopularniejszych minibusów, który po kilku latach wychowywania trójki dzieci stanie się mobilnym obozem biegacza.
W ciągu najbliższego miesiąca z samochodu wartego kilka tysięcy złotych stworzymy fajne cacko godne „Ogórkowej” klasy. Taką przynajmniej mam nadzieję 😉

Jak dokończymy dzieła, sami ocenicie, czy było się aż tak emocjonować 😉

Leave a reply

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.