W roli głównej: Panda

fiat panda 2010 stylizowana, niebieska deska rodzielcza

fot. carsmill.xyz

Gdyby przyszło mi opisać to auto w kilku słowach, wykorzystałabym dwa przymiotniki: poczciwy i wyalienowany. Nie myślcie tylko, że mam włoskie dzieło za motoryzacyjnego gamonia. Nic podobnego, bowiem o Pandzie nie dam powiedzieć złego słowa. Eksploatuję ją na najwyższych obrotach od ośmiu miesięcy i jedyną rzeczą, która nie przetrwała do zamknięcia dystansu 80 000 km to światła mijania (kto Pandę ma, wie, że ta typowa bolączka Fiata to żadna ujma).

Przyznaję, że kiedy decydowałam się na zakup Pandy nie widziałam w niej nic szczególnego. Potrzebowałam, by na firmowym parkingu w ekspresowym tempie pojawił się niewielki dwuślad, który pozwoli na sprawne przemieszczanie się z punktu A do punktu B. Głównym argumentem przemawiającym za wybraniem tego modelu na samochód służbowy były:
– niska cena
– spora ilość ofert samochodów w dobrym stanie technicznym
-wystarczająca ładowność
i…
nie będę oszukiwać, stwierdziłam, że brak poszanowania przez pracowników samochodu firmowego w przypadku Pandy będzie bolało najmniej.

I gdybym nie spędziła w niej kilku tysięcy kilometrów miesięcznie, zapewne wielkie byłoby moje zdziwienie, gdy dotarłam do niewielkiego miasteczka w północnych, a może już centralnych Włoszech, gdzie co drugi (i to z ręką na sercu) samochód to Panda. San Benedetto Val di Sambro to około 4,5 tysięczne miasteczko oddalone od Bolonii o 35 kilometrów. Owe 35 km wystarczy, by spotkać prawdziwe włoskie oblicze. Podziwiamy Włochów za Ferrari, Maserati, czy Ducati, tymczasem Włosi to Fiat. Wyłączcie w nawigacji opcję płatnych dróg, a przekonacie się, że ten radosny naród to Panda.

Pomijając kwestie ekonomiczne, które zapewne w głównej mierze wpływają na wybór Pandy, a nie 500L, przyznaję, iż poczciwy malec doskonale sprawdza się w każdej roli. Samochód młodzieżowy – Panda, dla staruszków – Panda, firmowy van – Panda, taksówka – Panda. Można tak wymieniać bez końca. W tym całym mrowisku, najlepsze jest to, że ich widok wcale nie męczy. Wachlarz możliwości stylizacji sprawia, iż autko tworzy klimat podobny do tego jaki kreują producenci  Smarta. Z tym wyjątkiem, że wysiadają z niego weseli Włosi, a nie lansująca się młodzież (generalizuję, choć wiem, że większość to nie wszyscy; mam nadzieję, że nikogo nie uraziłam).

Miłośnicy makaronu dowodzą, że Panda to samochód doskonale sprawdzający się w różnych rolach. Być może z tego względu nie wrzucimy jej do worka małych i ekonomicznych miejskich samochodów, czy niewielkich „dostawczaków”. I bardzo dobrze.

Za podejście do włoskiego mini sprzed kilku miesięcy przepraszam i zapewniam, że gdy potrzebny będzie kolejny nieduży samochód firmowy, i kolejny, i kolejny, zacną flotę zbuduje Panda.

Ciekawostka: Ilość sprzedanych Pand w 2015 roku wyniosła 126 306, potem długo, długo nic i na drugim miejscu podium Punto ze sprzedażą 56 499 sztuk.

Leave a reply

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.