W poślizgu

fot. Cersanit Rally Team

fot. Cersanit Rally Team

Pamiętam swoje debiutanckie wprowadzenie samochodu w poślizg. Odkryłam wtedy, że wrodzonego talentu to ja nie mam, ale i tak manewr zakończył się sukcesem. Trwająca kilka sekund przygoda zostawiła mi główne przykazanie, którym się od tamtej pory kieruję: być panem sytuacji.


Najgorszą rzeczą, do jakiej może doprowadzić kierowca to ta, gdy w chwili zagrożenia wszystkim w samochodzie towarzyszy myśl „yyyyyy” oraz oczy wielkości słoików, a na koniec jeszcze uffffff (o ile uda się wyjść z opresji obronną ręką). Niepewny kierowca to najgorsza rzecz jaka może być. Lepiej podjąć złą decyzję i potem szybko ratować pogarszającą się sytuację niż oczekiwać wraz z pasażerami na to, co się stanie. Jak się nie uda wiecie, że próbowaliście, a nie zostawiliście ludzi, za których byliście odpowiedzialni na pastwę „bezwładnej” maszyny. A jak wyjdziecie z opresji, zapewniam, że o wiele lepiej od „uffffff” smakuje duma z dokonania.

Ja we wspomnianej wcześniej sytuacji celowo weszłam w zakręt zarzucając tył (ten zakręt zawsze sam się o to prosi 🙂 ). Wejścia w poślizg po wyjściu z zakrętu się jednak nie spodziewałam. Przyznaję teraz, że wówczas nie wiedziałam co się dzieje, wiedziałam tylko że mój tyłek czuł już znajdujący się przed nami rów i wcale nie chciał tam lądować. Jako że jechałam z napędem na przód to znaczy, że kto miał mnie wyciągnąć z opresji jeśli nie przednia oś. Na hamowanie nie było czasu, chcąca unicestwić moje marzenia o najlepszym kierowcy ulicy Laskowej ciemna czeluść, znajdowała się jakieś dwa metry od maski Fiesty. Do gazu trzeba było założyć jeszcze kontrę, bowiem nawet gdyby udało się nad nią przelecieć to w jabłonkach sąsiada nie chciałam lądować.  Zatem natychmiastowa kontra i gaz i po sekundzie jechałam już właściwym torem. Początkowo nawet nie interesowały mnie miny moich towarzyszy podróży. Liczyło się to, że wróciłam do gry o pozycję lidera Laskowej. Jakie życie bywa przewrotne, albo raczej my ludzie i ten nasz punkt widzenia zależny od punktu siedzenia. Niewielki rów, który przez całe dzieciństwo był mi obojętny przemienił się w złodzieja marzeń, by po sekundzie stać się moim sojusznikiem. Tak, jak w życiu, kwestie które nas przerażają są tymi, które umacniają nas najbardziej. Wystarczy podjąć wyzwanie. Jeśli tego nie zrobimy, to ciąg zdarzeń i tak prędzej czy później upomni się o swoje i zweryfikuje nasze możliwości.

Ten wymuszony na mnie bez wcześniejszego przygotowania nawet teoretycznego egzamin praktyczny udowodnił, że nie trzeba studiować porad fachowców, żeby posiąść niezbędne umiejętności. Samochód trzeba wyczuć. Są ogólne zasady wychodzenia z poślizgu, które trzeba zakodować sobie we krwi. Każdy samochód jest jednak inny. Jego waga, rozłożenie ciężaru, gabaryty, sprawiają, że każdy będzie wyprowadzany z poślizgu przy różnym położeniu pedału gazu oraz skręcie kół. Poza tym poślizg poślizgowi nie równy. Jednym słowem parking i upalamy, a pogoda temu sprzyja. Niebawem zacznie prószyć śnieg, będzie ślisko, więc o utratę panowania nad autem nie trudno. Tylko nie wybierajcie parkingów z dużą ilością latarni 😉

Odkryta przeze mnie technika wychodzenia z poślizgu po kilku latach o włos nie posadziła mnie na bandzie. Dlaczego nie sprawdziła się w tył pędnym szayowozie?

W napędzanych na przód samochodach ta sama oś, która nadaje samochodowi kierunek jazdy napędza go. Tył pędy dzielą się tymi funkcjami. I tak, gdy tylko poczułam, że ucieka mi tył założyłam kontrę i zbliżyłam prawy pedał do podłogi. Do szczęśliwego finiszu nie dotrwałam, bo szayowóz wykręcił bączka. Co zrobiłam nie tak? Przy podsterownym poślizgu samochodu z napędem na tył należy zdjąć nogę z gazu, lub przynajmniej go przymknąć.
Czego nauczyły mnie treningi przed zawodami? Wszystko zależne było od prędkości, przy jakiej wywołałam poślizg tylnej osi, jednak w większości przypadków mojemu buggy ujęcie gazu i szybka kontra wystarczała.

W przypadku obu sytuacji poślizg był nadsterowny. Co w sytuacji, gdy tracimy przyczepność przednich kół? Czas na krótkie podsumowanie. Na rysunkach ciemnymi strzałkami zaznaczone jest zachowanie samochodu, zaś strzałki z pomarańczowym obramowaniem to ruch jaki powinien wykonać kierowca.

nadsterownośćNADSTEROWNOŚĆ
tył samochodu ucieka nam w stronę przeciwną do kierunku jazdy

Manewry kierownicą pozostają te same niezależnie od napędu.
Kontrę kierownicą należy założyć natychmiast, gdy tylko wyczujecie poślizg. Jej głębokość zależna jest od tego jak daleko ucieka nam tył. Optymalną dla przywrócenia właściwego toru jazdy pozycję kierownicy utrzymujemy aż samochód nie zacznie jechać w obranym przez nas kierunku.
Jeżeli wpadliście w panikę i nie jesteście w stanie wyprowadzić auta z poślizgu, a sytuacja na drodze na to pozwala skręćcie kierownicę w stronę zgodną z kierunkiem zakrętu – wykręcicie wtedy bączka i samochód zatrzyma się. Kierowcy zazwyczaj czekają, aż karuzela przestanie się kręcić, więc na koniec silnik gaśnie. Jeżeli jesteście widoczni i inni kierowcy zauważą Was z daleka nie ma problemu. W większości drogowych przypadków nasz samochód znajdujący się na zakręcie nie będzie widoczny na tyle, by jadący z naprzeciwka kierowca zdążył zareagować. Po nieopanowanym poślizgu musimy zatem wrócić szybko na swój pas. By utrzymać pracę silnika wystarczy wcisnąć sprzęgło w momencie, gdy wyczujecie, że Wasz samochód kończy się obracać i zaraz stanie. Jak tylko to zrobi, zapinamy jeden i wracamy do gry.
Operowanie gazem
Napęd na przód: ujmujemy, ustawiając w tym czasie kierunek kół, by następnie go dodać.
Napęd na tył: puszczamy lub przymykamy – po kontrze lekko i płynnie dodajemy

podsterownośćPODSTEROWNOŚĆ
przód samochodu jedzie prosto pomimo skręconych kół

Nie pogłębiamy skrętu – nic to nie da.
Prostujemy kierownicę do momentu aż samochód ponownie obierze właściwy kierunek jazdy. Wydaje się to nieco sprzeczne, jednak dzięki prostowaniu kół zwiększamy przyczepność.

Operowanie gazem:
Jeśli jechaliśmy zbyt szybko ujmujemy, by po powrocie na właściwy tor stopniowo i płynnie go dodać. W przypadku gdy nasza prędkość nie była zbyt wysoka utrzymujemy ją lub delikatnie hamujemy.

Poślizgi mogą wpłynąć na koncentrację. U niektórych przyspieszone bicie serca nie będzie ustawało. By ostudzić emocje zjedźcie na chwilę i wysiądźcie z samochodu, by złapać świeżego powietrza. Nie stójcie jednak za długo, by nie przyszły Wam do głowy jakieś niepotrzebne na ówczesną chwilę analizy, które mogą przywołać strach niepozwalający Wam wsiąść z powrotem za kierownicę.

 

Często lepiej jest samemu wprowadzić samochód w poślizg i przejść cały zakręt bokiem. Ależ to brzmi zachęcająco „przejść zakręt bokiem”. Jak to zrobić?
Przy wejściu w zakręt – musicie znaleźć odpowiedni moment, a więc musicie widzieć cały zakręt, jego długość oraz kąt, by wiedzieć jak głębokie manewry wykonać oraz kiedy je w ogólne rozpocząć.

Przy wjeździe zhamujcie samochód, następnie gwałtownie i głęboko skręćcie kierownicę w stronę zgodną z kierunkiem zakrętu, tak by zarzucić tył samochodu. Kolejnym krokiem jest skręcenie kierownicy w odwrotnym kierunku niż początkowa pozycja (zazwyczaj z tym samym kątem) – musi Wam to zająć ułamki sekundy. Auto ustawi się prostopadle do drogi. Podczas poślizgu nie hamujcie i utrzymujcie stałą prędkość. Gaz dodajemy w chwili gdy macie przed sobą wyjście z zakrętu na wprost – wówczas prostujemy koła. Gdy przeholujecie ze skręceniem kół i wpadniecie w poślizg nie do końca już przez Was kontrolowany ratujcie się oczywiście ponowną kontrą.
Taki mój sposób niezależnie od tego z jakim napędem jeździcie.

poślizg kontrolowany

Pamiętajcie jednak, że droga nie jest odpowiednim miejscem na takie ćwiczenia. Próbujcie na parkingach, torach lub w innych odpowiednich dla takich ćwiczeń miejscach.

I na koniec jeszcze coś o wspomnianym szayowozie.

Szayowóz – „wyścigówka” wykonana na podzespołach Malucha. Nieco więcej o pojeździe oraz zawodach, w  których biorą udział znajdziecie na stronie: http://szayocross.pl/

Szayowóz – „wyścigówka” wykonana na podzespołach Malucha. Nieco więcej o pojeździe oraz zawodach, w których biorą udział znajdziecie na stronie: http://szayocross.pl/

Leave a reply