Volvo S90, czyli nadlimuzyna

Odkąd na rynek samochodów luksusowych weszło w styczniu bieżącego roku nowe Volvo S90 (sprawdź), sytuacja dla osób chcących sobie kupić auto z tego segmentu stała się najprawdopodobniej odrobinę bardziej klarowna, bo w porównywalnej cenie praktycznie nie ma możliwości znalezienia u konkurencji samochodu wyposażonego podobnie bogato. W marcu pisałem już o nowym flagowcu Volvo i podałem garść podstawowych informacji, dziś zatem pora je nieco rozszerzyć.

wnętrze volvo s90

Od wielu lat limuzyny Volvo to synonim luksusu – nie inaczej jest z modelem S90 (źródło obrazka: Volvo)

Samochody luksusowe (a do tej klasy bez dwóch zdań Volvo S90 się zalicza) z reguły są wyposażone w bardzo szeroką gamę różnego rodzaju systemów wspomagających kierowcę, nic zatem dziwnego, że i w tej konstrukcji znalazło się miejsce na wszystko to, co szwedzcy konstruktorzy uznali za niezbędne w aucie z górnej półki cenowej. W praktyce przekłada się to na obecność takich ciekawostek, jak choćby kamera obejmująca 360 stopni wokół pojazdu (jej przydatność podczas parkowania jest niewątpliwa), Park Assist Pilot (który sam zaparkuje naszą limuzynę) oraz poduszka powietrzna dla pieszego (zakrywająca przednią szybę i zmniejszająca siłę uderzenia w przypadku kolizji z pieszym), o takich trywialnych wynalazkach, jak systemy wczesnego ostrzegania przed zderzeniem z rowerzystą, pieszym czy dużym zwierzęciem czy adaptacyjny tempomat nawet nie wspominając.

Biorąc pod uwagę fakt, że szwedzcy projektanci są bardzo przywiązani do konsekwentnego trzymania się zasady „żadnych zbędnych elementów w naszych autach” można byłoby się nawet w kontekście ilości dodatkowego wyposażenia w nowych Volvo S90 posunąć się do stwierdzenia, że konstruktorów ta reguła nie dotyczy, ale bardzo szybko okazałoby się, że ten samochód nie ma żadnego zbędnego systemu. Wszystkie są potrzebne, każdy z nich został przewidziany do działania w określonych warunkach i osobiście nie mogę się oprzeć wrażeniu, że Szwedzi coraz skuteczniej tworzą auta, których systemy bezpieczeństwa są zaplanowane na możliwie wszystkie sytuacje mogące się przytrafić mniej fortunnemu kierowcy.

Prawdę mówiąc myślę nawet, że Szwedom bez najmniejszego problemu uda się dopiąć swego i od 2020 roku nikt nie straci życia w nowym samochodzie marki Volvo – jeśli jest ktokolwiek, kto może tego dokonać, to są to bez dwóch zdań ludzie, którzy prawie 60 lat temu wymyślili trzypunktowe pasy bezpieczeństwa, a potem zamiast zrobić na nich biznes udostępnili je za darmo wszystkim innym producentom samochodów. Bo ludzkie życie jest przecież najważniejsze…

Leave a reply

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.