Articles

Jakie dodatkowe ubezpieczenia samochodu warto wybrać?

Każdy kto posiada samochód wie doskonale, co to OC. Jest to jedyne ubezpieczenie, które wykupić po prostu trzeba. O nim mówi się najczęściej także w osobnych artykułach, dlatego tym razem przyjrzymy się dokładnie pozostałym opcjom ubezpieczenia. Może być zdecydowanie warto się nimi interesować, ponieważ OC dotyczy jedynie szkód wyrządzonych z winy kierowcy danego pojazdu wskutek czynu niedozwolonego. Można powiedzieć, że jak to z obowiązkami – mamy korzyści z tego, że inni ich przestrzegają. Tymczasem istnieją liczne warianty dodatkowych ubezpieczeń, które pomogą nam samym w różnorakich sytuacjach, w których OC nie wejdzie w działanie.

OC nie w każdej sytuacji nam pomoże. Źródło: Pixabay.com.

OC nie w każdej sytuacji nam pomoże. Źródło: Pixabay.com.

Dlaczego wykupienie OC jest obowiązkowe?

Konstruktorzy, inżynierowie i projektanci nowoczesnych aut nie od dziś starają się zbudować samochód tak bezpieczny, jak to tylko możliwe. Zasadniczy problem tkwi w tym, że póki co każde auto musi być prowadzone przez człowieka, a więc istotę omylną. To właśnie człowiek stanowi największe zagrożenie dla innych uczestników ruchu drogowego i najczęściej to właśnie czynnik ludzki zawodzi, co zwykle skutkuje wypadkiem samochodowym lub w najlepszym razie stłuczką. Nawet najbardziej zaawansowane technologicznie systemy bezpieczeństwa nie uchronią nas przed wszystkimi potencjalnymi niebezpieczeństwami grożącymi nam w ruchu drogowym. Warto zawsze mieć ten fakt na uwadze.

stłuczka samochodów

W takiej sytuacji OC będzie jak znalazł…

Niezależnie od przyczyn w takiej sytuacji bardzo przydaje się posiadanie wykupionej polisy OC, ponieważ to właśnie z niej będą pokrywane koszty napraw. Tymczasem jednak okazuje się, że około 250 000 polskich kierowców jeździ bez OC pomimo tego, że jego wykupienie jest obowiązkowe – tak wynika z badań przeprowadzonych około połowy roku 2014 na zlecenie Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. Jest to liczba bardzo wysoka i z roku na rok rośnie, co jest o tyle zatrważające, że większość kierowców (około 80%) nie zdaje sobie w ogóle sprawy z tego, że grozi im odpowiedzialność finansowa nawet wtedy, gdy spowodują wypadek jadąc nienależącym do siebie autem bez wykupionego OC. Przypomnijmy, że kwoty regresu (czyli zwrotu kosztów poniesionych przez Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny) sięgają średnio 10 000 złotych (rekord to ponad 1,5 miliona złotych), natomiast koszt rocznego ubezpieczenia OC (kliknij) to zaledwie około 500 złotych – w kontekście tych danych niechęć do wykupowania obowiązkowego bądź co bądź OC jest co najmniej niezrozumiała.

Na szczęście UFG wdraża coraz skuteczniejsze sposoby odnajdywania i karania kierowców, którzy „zapomnieli” opłacić obowiązkowe ubezpieczenie samochodu za dany rok – automatyczny system przeszukuje kilka rozmaitych baz danych pod kątem osób, co do których może zaistnieć podejrzenie, że nie wykupiły OC. W takim przypadku wysyłane jest powiadomienie, jeśli natomiast kierowca nie będzie mógł potwierdzić opłacenia składki, zostaje na niego nałożona grzywna w wysokości około 3500 złotych. Krótko mówiąc nie opłaca się nie opłacać OC…

Ubezpieczenie auta w towarzystwie ubezpieczeniowym czy u dealera?

Każdy kierowca w Polsce musi mieć wykupione obowiązkowe ubezpieczenie OC – bez tego w razie ewentualnego wypadku czy drobniejszego zdarzenia drogowego koszty poniesie Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny, który jednak w praktycznie każdym przypadku będzie próbował odzyskać poniesione wydatki od sprawcy wypadku. W wielu przypadkach może to oznaczać zobowiązanie finansowe nawet do końca życia i choć w wielu przypadkach nie wygląda to aż tak drastycznie, to jednak kwoty zawsze są niebagatelne i sięgają wielu tysięcy złotych.

Najczęściej polscy kierowcy ubezpieczenie samochodu wykupują w towarzystwach ubezpieczeniowych, które od lat konkurują ze sobą, oferując rozmaite zniżki i rabaty za bezszkodową jazdę. Od pewnego czasu jednak na rynku pojawiają się kierowane przede wszystkim do nabywców nowych samochodów oferty ubezpieczeń opracowywane przez producentów aut w kooperacji z instytucjami ubezpieczeniowymi. Coraz częściej zdarza się również, że te właśnie oferty są znacznie atrakcyjniejsze niż to, co proponują zewnętrzne firmy ubezpieczeniowe.

Dla przykładu ubezpieczenie samochodu w Skoda Finance (http://www.skoda-auto.pl/finansowanie/ubezpieczenia) nie tylko pozwala za zachowanie najwyższych dotychczasowych zniżek z poprzedniego towarzystwa ubezpieczeniowego, ale również gwarantuje w przypadku bezszkodowej jazdy preferencyjne stawki ubezpieczeniowe zarówno w pierwszym roku użytkowania samochodu, jak i w latach następnych.

Do oczywistych należy fakt, że żadne stosowane obecnie systemy bezpieczeństwa nie są w stanie w pełni uchronić naszego auta przed kradzieżą czy szkodą całkowitą. Specjaliści ze Skoda Finance zdają sobie z tego sprawę w nie mniejszym stopniu niż kierowcy, dlatego ich oferta zapewnia także zwrot pełnej wartości pojazdu z dnia zawarcia umowy ubezpieczeniowej (a nie z dnia wystąpienia szkody czy kradzieży, jak wielu innych ubezpieczycieli) w przypadku kradzieży albo szkody całkowitej do trzeciego roku eksploatacji pojazdu. Na koniec zaś dodajmy, że dla posiadaczy bezpiecznych samochodów (czyli takich, które są wyposażone w systemy bezpiecznej jazdy) przewidziane są zniżki przy zawieraniu umowy na kolejny rok. Naprawdę niewielu ubezpieczycieli może próbować przebić tę ofertę, a warto wspomnieć, że wymienione powyżej korzyści to jedynie ułamek tego, co proponuje Skoda Finance.

Co warto wiedzieć o autocasco?

Posiadanie wykupionej polisy AC jest bez dwóch zdań korzystne – przekonali się o tym zwłaszcza ci kierowcy, którzy uczestniczyli w kolizji jako jej sprawcy. Koszty poniesione w wyniku takiego zdarzenia drogowego wielokrotnie przekraczają stawkę za AC, mimo to jednak zaledwie co czwarty kierowca w Polsce wykupuje ten rodzaj ubezpieczenia.

Jedną z ważniejszych przyczyn takiego stanu rzeczy jest fakt nieświadomości kierowców co do realnego zakresu ochrony zapewnianej przez polisę autocasco, dlatego poniżej prezentujemy najważniejsze informacje o mniej znanych zaletach AC.

Po pierwsze warto mieć na uwadze, że wykupione w Polsce AC działa także poza naszym krajem, dzięki czemu posiadając zarówno OC, jak i autocasco, dysponujemy pełną ochroną ubezpieczeniową, jeśli będziemy uczestnikami kolizji – niezależnie od tego, czy jesteśmy sprawcą, czy nie. Mało który kierowca zdaje sobie natomiast sprawę z tego, że jeśli przebywając za granicą zostaniemy poszkodowani w wypadku spowodowanym z winy innego uczestnika ruchu drogowego, możemy zlikwidować taką szkodę z własnego AC, zamiast czekać na reakcję ze strony ubezpieczyciela sprawcy. Jedyny warunek to wykupienie AC obejmującego pobyt za granicą Polski.

Kolejna kwestia to możliwość zgłoszenia szkód nie spowodowanych w ruchu drogowym, ale na przykład na parkingu, na postoju lub w wyniku ataku żywiołów czy aktów wandalizmu. Bez AC takie szkody trzeba byłoby pokrywać z własnej kieszeni. Mało tego: oprócz samego pojazdu możemy w ramach autocasco ubezpieczyć jego wyposażenie. Aby skorzystać z tej możliwości, należy podczas podpisywania umowy wyszczególnić elementy wyposażenia, które chcemy objąć ochroną. Warto zauważyć, że do tej grupy możemy włączyć standardowe wyposażenie, jak również wszystkie nietypowe bądź przygotowywane na zamówienie akcesoria w rodzaju skórzanej tapicerki, komputera pokładowego czy systemu audio.

Z uwagi na to, że spory odsetek samochodów poruszających się po polskich drogach stanowią auta klasy średniej – bardzo dobrym przykładem jest np. Volvo S60 – model popularny i często spotykany (sprawdź). Warto rozważyć wykupienie dodatkowej polisy AC. Może się ona okazać przydatna w chili, gdy konieczne będzie wykonanie naprawy naszego auta: w przypadku klasy średniej koszty bywają wysokie, a jeśli przerzucimy odpowiedzialność finansową na ubezpieczyciela, nie będziemy musieli się martwić o to, że jakaś drobna stłuczka czy zarysowanie lakieru na drzwiach przez wandala narazi nas na niepotrzebne koszty.

Co warto wiedzieć o bezpośredniej likwidacji szkód?

Jeszcze do niedawna bezpośrednia likwidacja szkód była w naszym kraju nie do końca osiągalnym rarytasem ubezpieczeniowym, ponieważ na chwilę obecną tego rodzaju rozwiązanie oferują zaledwie dwa towarzystwa ubezpieczeniowe, przy czym warto zaznaczyć, że w jednym z nich ten typ polisy jest dostępny dla klientów zaledwie od połowy ubiegłego roku. Trudno w tym kontekście mówić o bezproblemowej możliwości skorzystania z tego bardzo wygodnego produktu.

kolizja samochodowa

W takiej sytuacji bezpośrednia likwidacja szkód będzie bardzo przydatnym narzędziem (źródło grafiki: Pinterest)

Ta sytuacja jednak już niedługo ma ulec radykalnej zmianie, ponieważ już na drugi kwartał bieżącego roku zdecydowana większość podmiotów ubezpieczeniowych (zwłaszcza większych) planuje uruchomienie oferty przewidującej bezpośrednią likwidację szkód dla swych klientów. Cóż jest takiego szczególnego w takiej polisie?

Przede wszystkim jest to najlepszy dla ubezpieczonego sposób na skrócenie do absolutnego minimum ilości formalności wymaganych przy likwidacji szkody komunikacyjnej. Jest to możliwe dzięki temu, że szkodę zgłaszamy bezpośrednio do swego własnego ubezpieczyciela, a nie (jak to jest teraz) do podmiotu ubezpieczającego sprawcę wypadku. A ponieważ czas to pieniądz, nasz ubezpieczyciel będzie dokładać wszelkich starań, aby taką szkodę zlikwidować jak najszybciej, bo to mu się opłaca.

Według informacji podawanych przez ubezpieczycieli aż 90% klientów korzystających z polisy przewidującej bezpośrednią likwidację szkód jest zadowolonych. Mało tego: spora część z nich deklaruje, że jest gotowa za taką ofertę zapłacić nawet o 10% więcej niż kosztuje standardowe ubezpieczenie, co jest dość szczególne w kontekście faktu, że Polacy znani są jako osoby raczej oszczędnie wydające pieniądze na różnego rodzaju ubezpieczenia (w tym te najistotniejsze, czyli polisy na życie oraz komunikacyjne).

Pozostaje więc zaczekać na rzeczywiste wprowadzenie obietnic w życie – dla klientów sytuacja, w której bezpośrednia likwidacja szkód będzie dostępna u większości ubezpieczycieli to możliwość wybrania oferty najbardziej dopasowanej do potrzeb. A dla ubezpieczycieli kolejny obszar, w którym mogą zawalczyć o zdobycie nowych klientów dzięki zaproponowaniu ciekawie pomyślanych pakietów ubezpieczeniowych…

Czytanie OWU na umowach ubezpieczeniowych się opłaca

Pewną regułą jest, że kierowcy podczas podpisywania umów ubezpieczeniowych dotyczących ich pojazdów rzadko kiedy poświęcają czas na dokładne zapoznanie się z Ogólnymi Warunkami Umowy, co jest kardynalnym błędem, który bardzo często mści się w późniejszym czasie. Iluż bowiem kierowców zostało na przykład okradzionych i straciło pojazd, a potem przy próbie odzyskania jego równowartości od ubezpieczyciela dowiadywało się na przykład, że z powodu niespełnienia jakichś drobnych wymogów formalnych jest to niemożliwe?

Ogólne Warunki Umowy (OWU) zawierają między innymi pełną listę wyłączeń, czyli sytuacji, w których ubezpieczyciel nie wypłaci nam odszkodowania. I z tą właśnie listą przede wszystkim należy się zapoznać ZANIM cokolwiek podpiszemy. Poniżej kilka typowych zapisów z OWU, które niejednemu kierowcy przysporzyły wielu siwych włosów na głowach…

uścisk dłoni

Zawarcie umowy ubezpieczeniowej powinno być poprzedzone uważnym przeczytaniem wszystkich jej warunków (źródło grafiki: Pinterest)

Jeśli ubezpieczenie naszego samochodu rozkładamy na raty (a bardzo wielu kierowców tak robi, bo przeważnie chodzi o niebagatelne kwoty), to miejmy na uwadze, żeby zawsze dokonywać spłat w wyznaczonym terminie. Nie dość, że w przypadku spóźnienia grożą nam niemałe odsetki karne, to na dokładkę może się okazać na przykład, że w przypadku uruchomienia procedury windykacyjnej automatycznie następuje zakończenie odpowiedzialności ubezpieczyciela i zostaniemy na przysłowiowym lodzie.

W sytuacji, gdy spowodujemy wypadek autem bez ważnego przeglądu technicznego (a takich pojazdów sporo się po naszych drogach porusza) i ten fatalny stan pojazdu miał wpływ na zaistnienie wydarzenia drogowego z jego udziałem, ubezpieczyciel na pewno odmówi nam wypłaty odszkodowania i samochód będziemy naprawiać za własne pieniądze.

Kolejny przykład jest bardzo bolesny, jeśli nie dbamy o należyte przechowywanie dokumentacji samochodu i kluczyków do niego – zdarzają się bowiem zapisy w OWU mówiące, że jeśli auto zostanie nam skradzione, a my nie posiadamy kompletu dokumentów i kluczyków, które posiadaliśmy w momencie zawierania ubezpieczenia, ubezpieczyciel nie wypłaci nam odszkodowania.

Zachowajmy więc szczególna ostrożność nie tylko podczas jazdy za kierownicą, ale także podczas zawierania umów ubezpieczeniowych, a z pewnością się nam to opłaci!

Jak ubezpieczyć luksusowy samochód?

Z wykupieniem ubezpieczenia dla standardowego samochodu przeważnie nie ma najmniejszych problemów – wystarczy udać się do dowolnego ubezpieczyciela, wypełnić odpowiednie papiery, opłacić składkę i sprawa załatwiona, jednak w przypadku samochodów luksusowych lub rzadkich sprawa wygląda nieco inaczej, bo w grę wchodzą nierzadko ogromne kwoty. Jeśli więc posiadamy drogi, luksusowy samochód, warto pamiętać o kilku istotnych kwestiach.

Podstawową sprawą jest fakt, że składka będzie diametralnie odbiegać od tego, co płacą właściciele typowych, masowo produkowanych aut: jednym z powodów jest to, że na przykład w przypadku szkody całkowitej (czyli zniszczenia pojazdu) suma odszkodowania wypłacanego przez ubezpieczyciela będzie ogromna, siłą rzeczy więc i składka musi być do niej adekwatna. Często zdarza się także, że nawet jeśli ubezpieczyciel przyjmie nasze luksusowe auto do ubezpieczenia, to umowa wyraźnie precyzuje, że drobne szkody estetyczne naprawia właściciel na własną rękę i na swój koszt, co również jest zrozumiałe w kontekście całkowitej wartości wozu.

Ford Mustang Fastback, rocznik 1967

Ten Ford Mustang Fastback z 1967 roku zdecydowanie kwalifikuje się do ubezpieczenia jako auto o dużej wartości (źródło grafiki: Pinterest)

Najbardziej realnym zagrożeniem dla aut luksusowych jest mimo wszystko kradzież, wciąż bowiem istnieją rynki zbytu, na których istnieje możliwość „zniknięcia” nawet najbardziej unikatowego modelu samochodu – wielu kolekcjonerów (zwłaszcza z krajów, z którymi Polska nie ma możliwości współpracy w zakresie ścigania przestępców) wciąż „zamawia” nowe okazy do kolekcji właśnie w Europie Środkowej i Wschodniej.

Dodatkowo powstaje także kwestia ewentualnych napraw szkód częściowych – nawet w przypadku typowych samochodów luksusowych (nawet w rodzaju Lexusa, o autach bardziej egzotycznych i rzadkich nie wspominając) koszty napraw są zdecydowanie wyższe niż samochodów klas niższych, co również bezpośrednio przekłada się na wysokość składki. Te właśnie względy sprawiają, że dla właścicieli samochodów wysokiej klasy albo unikatowych ubezpieczyciele nie mają z góry przygotowanych pakietów i ofert: każda tego rodzaju umowa jest negocjowana indywidualnie, a jej zakres dopasowywany jest do potrzeb i wymagań danej osoby w taki sposób, aby usatysfakcjonować obie strony. Jednego możemy być jednak zawsze pewni, kiedy ubezpieczamy taki samochód: nasza składka będzie zdecydowanie wyższa od składek przeciętnych kierowców.

Nadchodzi rewolucja w ubezpieczeniach OC i AC?

Jednym z segmentów rynku finansowego, w których sytuacja jest praktycznie niezmienna od wielu, wielu lat, są ubezpieczenia komunikacyjne – kierowcy wiedzą, że konieczne do opłacenia składki będą niższe, jeśli jeżdżą bezszkodowo oraz mieszczą się w statystycznym modelu osoby prowadzącej pojazd nieryzykownie. Tak wyglądały ubezpieczenia OC i AC jeszcze do niedawna, bowiem brytyjska firma ubezpieczeniowa o intrygującej nazwie „Guevara” właśnie postanowiła zrewolucjonizować ten fragment rynku ubezpieczeniowego.

Tym właśnie hasłem brytyjski ubezpieczyciel nawołuje do skorzystania ze swej oferty (źródło grafiki: Pinterest)

Tym właśnie hasłem brytyjski ubezpieczyciel nawołuje do skorzystania ze swej oferty (źródło grafiki: Pinterest)

Podstawą proponowanego przez „Guevarę” systemu jest tak zwane dzielenie ryzyka – w skrócie polega to na tym, że grupa osób wpłaca niewysokie składki, z których jest tworzony fundusz przeznaczony do wypłaty ewentualnego odszkodowania dla jednego z członków grupy jeśli zajdzie taka konieczność. Zaletą takiego systemu jest to, że ponoszone koszty ochrony są relatywnie niskie, a kwota odszkodowania może być nadal wysoka, jeśli grupa jest odpowiednio liczna.

„Guevara” proponuje swym klientom, aby w oparciu o ten właśnie model ubezpieczać swoje auta w obrębie grup – na przykład rodziny albo przyjaciół. Wprawdzie pierwsza składka jest obliczana w zasadzie identycznie jak w przypadku tradycyjnych ubezpieczeń, jednak już w następnym roku jej wysokość w przeliczeniu na członka grupy będzie zależeć przede wszystkim od tego, ile odszkodowań zostało wypłaconych z funduszu zgromadzonego przez daną grupę. Jeśli niewiele lub nic, wtedy obniżka będzie znacząca i odczuwalna, co ma w założeniu zachęcać do tworzenia grup zrzeszających dobrych kierowców, bo to przełoży się bezpośrednio na ponoszone opłaty (im mniej wypłat, tym niższe składki). Oznacza to również, że kiepscy kierowcy będą najprawdopodobniej mieli kłopot ze znalezieniem sobie miejsca wśród klientów brytyjskiego ubezpieczyciela.

Oprócz tego „Guevara” gromadzi także środki na wypłatę odszkodowań dla grupy, której wypłaty przewyższą w danym roku sumę zgromadzonych funduszy – rezerwa ta została nazwana (nieprzypadkowo) „Waterloo Fund”. Trudno w tej chwili powiedzieć, czy Brytyjczycy odniosą sukces, jednak w ciągu pierwszych kilku dni funkcjonowania tej specyficznej oferty na rynku zainteresowało się nią całkiem sporo osób, a suma zgromadzonych w ciągu pierwszej doby funduszy przekroczyła 100 tysięcy funtów…

W jaki sposób opłacalnie ubezpieczać dwa samochody?

Samochód jest w dzisiejszych czasach coraz rzadziej przedmiotem zbytku czy ekstrawagancją zamożnego człowieka – przeważnie w naszych gospodarstwach domowych mamy przynajmniej jedno auto, a nierzadko zdarza się, że dwa lub więcej. To ostatnie dotyczy zwłaszcza właścicieli małych i średnich firm prywatnych, w których środki transportu są absolutnie nieodzowne. Niezależnie jednak od ilości czy rodzaju mamy obowiązek ubezpieczyć wszystkie posiadane pojazdy, czyli wykupić obowiązkową polisę OC. Okazuje się wszakże, że znalezienie sensownej i taniej oferty dla więcej niż jednego auta tylko z pozoru jest sprawą banalnie prostą…

Zniżki na OC dla dwóch samochodów - jak je zdobyć? (źródło grafiki: Pinterest)

Zniżki na OC dla dwóch samochodów – jak je zdobyć? (źródło grafiki: Pinterest)

Założenie, że skoro przy zakupie pakietu OC+AC uzyskaliśmy u danego ubezpieczyciela sporą zniżkę, to i przy zakupie tylko OC dla kilku samochodów także dostaniemy rabat jest (niestety) całkowicie błędne. W praktyce bowiem u żadnego z naszych rodzimych ubezpieczycieli nie otrzymamy żadnego upustu na drugie (czy kolejne) auto i za OC wykupione u tego samego ubezpieczyciela zapłacimy pełną stawkę. Co interesujące, przy zakupie OC dostaniemy natomiast zniżki na inne ubezpieczenia – czy to mieszkania, czy to rozmaite ubezpieczenia niepowiązane z komunikacyjnymi, czy to na przykład na Autocasco.

Wniosek płynie stąd dosyć prosty: wykupowanie polisy OC na dwa samochody (lub na większa ich ilość) u tego samego ubezpieczyciela jest dla nas kompletnie nieopłacalne. Co możemy w takim razie zrobić, żeby bez potrzeby nie przepłacać? Rozwiązanie jest całkiem oczywiste: trzeba nabyć obowiązkowe ubezpieczenie komunikacyjne dla każdego auta oddzielnie u innego ubezpieczyciela. Tylko wtedy bowiem możemy liczyć na rabaty związane choćby z pakietowym zakupem OC i AC albo na upusty za długie okresy bezszkodowej jazdy danym pojazdem.

Warto mieć na uwadze, że różnice w wysokości opłat są dosyć znaczne i sięgają zazwyczaj kilkuset złotych, a zdarza się, że i niemal tysiąca – to już naprawdę duża oszczędność i nie ma żadnego powodu, by ponosić te koszta. Jeśli więc mamy więcej niż jeden samochód i szukamy najlepszych ofert OC, to koniecznie zainteresujmy się ofertami różnych ubezpieczycieli i skorzystajmy z jakiejś porównywarki ubezpieczeń, ewentualnie odwiedźmy agenta ubezpieczeniowego w pobliskiej multiagencji.

Ubezpieczamy nasz samochód, czyli jak znaleźć tanie OC?

Samochód to niewątpliwie niemała wygoda zwłaszcza dla tych, którzy sporo się przemieszczają, jednak poza oczywistymi zaletami ma też kilka wad, z których chyba największa są generalnie wysokie koszta eksploatacji: paliwo, olej silnikowy, zużywające się podzespoły, nieprzewidziane awarie, rozmaite opłaty… Nic dziwnego, że kierowcy starają się szukać oszczędności wszędzie, gdzie to tylko możliwe, szkoda natomiast, że niektórzy próbują oszczędzić na wydatkach nie wykupując obowiązkowego ubezpieczenia OC, choć przy odrobinie wysiłku da się znaleźć naprawdę przystępną ofertę. Jak się więc do tego zabrać?

Tanie OC to marzenie każdego kierowcy (źródło grafiki: Pinterest)

Tanie OC to marzenie każdego kierowcy (źródło grafiki: Pinterest)

Po pierwsze, należy zawsze pamiętać o tym, że jeśli jeździmy bezszkodowo, to praktycznie u każdego ubezpieczyciela otrzymamy zniżkę i to niemałą, bo może ona wynosić nawet -60% ceny nominalnej ubezpieczenia. Po drugie, są grupy zawodowe, które mają przypisane pewne konkretne ulgi na OC, jak choćby zawodowi kierowcy (zniżka 10%), nauczyciele (zniżka 5%), rolnicy (rabat 20%), a nawet rodzice dzieci poniżej 15. roku życia (tu rabat wynosi 7%). Po trzecie, jeśli jesteśmy lojalni wobec jednego i tego samego ubezpieczyciela przez wiele lat, to zwykle i za to również otrzymamy upust – choć warto mieć też na uwadze, że często ubezpieczyciele oferują specjalne zniżki dla nowych klientów.

Pamiętać też trzeba, że nie ma jednego, uniwersalnie najtańszego ubezpieczyciela, więc szukanie taniego OC może być czasochłonne – dlatego warto zlecić tę pracę agencji zewnętrznej, która posiada dostęp do ofert wielu ubezpieczycieli. A różnice w cenach mogą być naprawdę znaczne: praktyka pokazuje, że rozpiętość pomiędzy najniższą a najwyższą dostępną ofertą potrafi wynieść nawet kilkaset złotych za dokładnie identyczny zakres ubezpieczenia!

Ostatnim sposobem na obniżenie ceny OC jest transakcja łączona, czyli zakup obowiązkowego OC wraz z innym produktem ubezpieczeniowym (na przykład autocasco) – dobrze jest pamiętać, że ewentualne zniżki przysługują nie tylko wtedy, gdy kupujemy produkt związany z samochodem, ale także i produkty ubezpieczeniowe dotyczące nas samych (OC w życiu prywatnym) czy naszego domu (dowolna polisa na mieszkanie).