Articles

Crossover prosto z Włoch

Tegoroczny salon samochodowy w Paryżu obfitował w rozmaite niespodzianki – jedną z bardziej miłych spośród nich był debiut nowego modelu Fiata, oznaczonego nazwa kodową 500X. Dla włoskiego producenta jest to z pewnością jedno z najważniejszych wydarzeń 2014 roku, czego dowodem choćby plany uruchomienia sprzedaży nowego modelu w ponad stu krajach na świecie, włączając w to nawet tak hermetyczny i mało penetrowalny przez auta europejskie rynek, jak Stany Zjednoczone. Czym więc Włosi postanowili zdobyć serca (a w konsekwencji kieszenie) kierowców?

Fiat 500X

Najnowsza propozycja Fiata, czyli model 500X, wygląda naprawdę nieźle (źródło grafiki: Pinterest)

Fiat 500X to w założeniu miejski crossover, co zasadniczo oznacza mniej więcej tyle, że wielkością nie wybija się znacznie ponad klasyczne, niewielkie auta miejskie (długość 4250 mm, szerokość 1800 mm, wysokość 1600 mm), natomiast podniesione zawieszenie zapożyczone zostało z SUV-ów. W pewien sposób zabieg ten polaryzuje potencjalnych nabywców, bo na przykład osoby nie wyjeżdżające poza miasto, choć na pierwszy rzut oka nie potrzebują wysokiego zawieszenia, mogą skusić się za Fiata 500X z uwagi na to, że właśnie dzięki większemu prześwitowi będzie na przykład łatwiej wjechać na wysoki krawężnik podczas parkowania. Również i widoczność z kabiny kierowcy zwiększy się dość znacząco, co przecież przekłada się na bezpieczeństwo jazdy – to poważny argument przemawiający za zakupem nowej „pięćsetki”.

Nie jest to jedyna zaleta tego auta: jak na swoje gabaryty ma bowiem całkiem pojemny bagażnik (350 litrów), a i paleta silników dostępnych w momencie premiery (w Polsce dostawy Fiata 500X rozpoczną się w 2015 roku, choć zamówić samochód można już teraz) wygląda zachęcająco – benzynowa jednostka 1,4 litra o mocy 140 KM (napęd na przód, sześciostopniowa skrzynia biegów), wysokoprężny silnik 1,6 litra o mocy 120 KM (także napęd na przód i sześciostopniowa skrzynia biegów) oraz Diesel o pojemności 2,0 litra i mocy 140 KM (ten silnik jest połączony z napędem na 4 koła i automatyczną, dziewięciostopniowa skrzynią biegów – to nowość w samochodach Fiata).

Ten zestaw to zaledwie wierzchołek góry lodowej, bowiem producent zapowiada, że w późniejszym czasie oferta jednostek napędowych zostanie poszerzona między innymi o silniki wyposażone w turbosprężarkę czy pięciostopniowe skrzynie biegów, będzie również sześciostopniowy automat z podwójnym sprzęgłem czy przewidziany wyłącznie na rynek rosyjski, amerykański i Bliski Wschód silnik benzynowy o pojemności 2,4 litra, generujący oszałamiające w tej klasie auta 184 KM mocy i połączony z dziewięciostopniowym automatem oraz napędem na wszystkie koła.

Jeśli chodzi o bezpieczeństwo, projektanci pomyśleli o wszystkim: mamy więc w standardzie sześć poduszek powietrznych, automatyczne doświetlanie zakrętów, system ESC czy możliwość przełączenia przednich reflektorów w tryb jazdy dziennej. Za dopłatą będzie możliwość zainstalowania systemów Lane Assist i Blind Spot Assist, jak również systemu Brake Control lub kamery parkowania.

Najważniejszą kwestią, której jak na razie producent nie poruszył, jest sprawa ceny – rzeczą oczywistą jest, że aby w ogóle myśleć o sprzedaży tego samochodu na tak wielu rynkach, cena musi być przystępna, czyli tak naprawdę niższa niż ceny aut podobnej klasy oferowanych przez niemiecką konkurencję. Czy Włosi zaproponują coś sensownego? Czas pokaże…

Nowa Skoda Yeti – idealna dla rodziny i do miasta

Nasi południowi sąsiedzi nie mają w zwyczaju osiadać na laurach, a przede wszystkim nie boją się eksperymentować oraz ulepszać już istniejące rozwiązania. Efektem tego właśnie specyficznego podejścia jest wypuszczenie przez Škodę na rynek nowej odsłony znanego i dosyć popularnego modelu Yeti. W najświeższej wersji zastosowano wiele rozwiązań do tej pory nie spotykanych w tym segmencie aut Škody – dobrym przykładem jest wyposażenie nowego Yeti w tylną kamerę parkowania.

Nowy wygląd Škody Yeti po faceliftingu w 2013 roku (źródło grafiki: Pinterest)

Nowy wygląd Škody Yeti po faceliftingu w 2013 roku (źródło grafiki: Pinterest)

Oficjalnie mówi się o faceliftingu, niemniej jednak w moim odczuciu znacznie bliżej prawdy jest stwierdzenie, że to zupełnie nowy, zaprojektowany od zera model. Oprócz całej masy modyfikacji wizualnych auto zyskało również całe mnóstwo rozmaitych ulepszeń i poprawek w swym wnętrzu. Wspomniana powyżej tylna kamera parkowania jest zintegrowana z asystentem parkowania, dzięki czemu autko jest w stanie samo się zaparkować (prostopadle lub równolegle) w niemal każdym miejscu – w mieście to niebywale użyteczna sprawa.

Sam kierowca w nowym Yeti siedzi całkiem wysoko, co pozytywnie wpływa na widoczność z kabiny i lepszą możliwość zareagowania na zmieniającą się sytuację na drodze. W kontekście jazdy miejskiej wspomnieć trzeba także, że Yeti ma system Start-Stop i system wspomagania ruszania pod górę – oba bardzo przydatne podczas jazdy po dowolnym mieście.

Silników do wyboru jest aż siedem (trzy benzynowe, cztery wysokoprężne) i każdy kierowca z pewnością znajdzie tu coś dla siebie. Rozpiętość osiągów jest całkiem spora, bo najsłabsza jednostka (1,2 TSI) generuje 105 KM, podczas gdy najmocniejsza (2,0 TDI) aż 170 KM. Dla oszczędnych przewidziano silnik 1,6 TDI o mocy 105 KM, który zużywa około 4,6 litra paliwa na 100 km i ma rekordowo niską emisję dwutlenku węgla (na poziomie 119 g).

Pod względem bezpieczeństwa nowa Škoda Yeti jest naprawdę dobrze wyposażona i może mieć nawet 9 poduszek powietrznych (boczne poduszki z tyłu, kurtyny powietrzne od słupka A do słupka C, poduszka chroniąca kolana kierowcy i boczne poduszki z przodu samochodu), plus ABS, ESP i elektroniczną blokadę systemu różnicowego w standardzie. Jeśli chodzi o możliwość załadowania nowego Yeti na przykład wszystkim tym, czego może potrzebować kilkuosobowa rodzina na wakacjach, to bagażnik standardowo ma około 405/510 litrów, więc jeśli planujemy dłuższy wyjazd (kilka tygodni), to możemy mieć nieco kłopotu. W każdym innym wypadku bagażnik pomieści wszystko.

Ogólnie rzecz biorąc nowa Škoda Yeti to konstrukcja bardzo udana i nawet gdyby chcieć znaleźć jakąś rażącą wadę tego modelu, to zwyczajnie się nie da – to kawał porządnej, przemyślanej pracy i ciekawa propozycja w segmencie kompaktowych SUV-ów dla rodziny, a co za tym idzie także i przykład na to, że można zaprojektować przestronny i ekonomiczny samochód przeznaczony specjalnie na nasze dziurawe, polskie drogi.