Volvo jeszcze bardziej na bogato

Niejednokrotnie podkreślałem przy chyba każdej nadarzającej się okazji, że projektanci Volvo przyjęli odgórnie założenie, iż nawet najtańsza wersja wyposażeniowa ma mieć w standardzie wszystko. Nadal tę opinię podtrzymuję, bo z faktami nie da się dyskutować, okazuje się jednak, że da się swoje Volvo wyposażyć dodatkowo w rzeczy, o których projektanci pomyśleli, ale uznali, że nie są one niezbędne każdemu kierowcy, który kupił sobie Volvo. Zupełnie przy okazji przekonałem się, jak bardzo takie dodatkowe wyposażenie może ułatwić życie i podróżowanie autem – zwłaszcza w niektórych przypadkach.

zestaw kosmetyków samochodowych dla aut marki volvo

Lakiery i inne podobne dodatki to nie jedyne akcesoria, jakie można kupić do swojego Volvo… (źródło obrazka: volvocars.com)

Przeglądając akcesoria Volvo, na które natrafiłem przekopując się przez zawartość strony Domu Volvo, doszedłem do dosyć oczywistego wniosku, że spora część z nich jest raczej standardowa – zasłony przeciwsłoneczne, siatki do mocowania zakupów w bagażniku, uchwyty i stojaki na rowery to całkiem zwyczajne wyposażenie. Ale nie wszystko, co da się kupić, kwalifikuje się do tej kategorii. Bardzo dobrym przykładem tego rodzaju wyposażenia dodatkowego jest na przykład pozycja opisana jako „drzwiczki dla psa”, choć prawdę powiedziawszy jest to raczej kompletna (i bardzo funkcjonalnie pomyślana) klatka dla psa przewożonego w bagażniku. Jej największą zaletą jest to, że dzięki wspomnianym drzwiczkom znajdujący się w niej pies nie może wyskoczyć z auta w chwili, gdy tylko otworzymy tylną klapę, co zdecydowanie zwiększa bezpieczeństwo potencjalnych przechodniów (i psa także).

To tylko jeden przykład, bo pełna gama dostępnych akcesoriów dla dowolnego modelu Volvo jest tak szeroka, że bez problemu każdy znajdzie coś, czego w jego samochodzie nie ma, a powinno być. Maniacy osiągów mogą sobie nawet zafundować optymalizację oprogramowania, dzięki czemu auto zyska na dynamice, a tym samym na bezpieczeństwie podczas manewrów wymagających pewnego zapasu mocy – czyli przede wszystkim w trakcie wyprzedzania.

Można również wymienić sobie system audio, uagresywnić stylistykę, kupić nowy zestaw kół czy zamienić standardowy ekran z centralnej konsoli na większy – wszystko zależy wyłącznie od naszych potrzeb i zasobności kieszeni, a pełną listę akcesoriów Volvo dostępnych obecnie w sprzedaży można znaleźć tutaj Polecam szczególnie tym, którzy uważają, że ich Volvo jest niewystarczająco wyposażone!

Volvo S90 – nowa platforma, nowe rozwiązania

Nie da się ukryć, że dla marki Volvo ten rok zaczął się bardzo udanie – wypuszczony oficjalnie na rynek właśnie w styczniu 2016 roku model V90 odniósł ogromny sukces i z miejsca stał się jedną z najbardziej pożądanych limuzyn klasy premium. Zapewne dla wielu potencjalnych kupców dość sporym szokiem okazała się naprawdę niska cena (najuboższa wersja wyposażeniowa została wyceniona na niewiele ponad 170 tysięcy złotych, co w tym segmencie jest ceną bardzo konkurencyjną), ale wcale nie oznacza to, że Szwedzi oszczędzali na swoim nowym flagowcu – wręcz przeciwnie.

wnętrze nowego volvo s90

Wnętrze nowego Volvo S90 jest minimalistycznie eleganckie (źródło grafiki: volvocars.com)

Volvo S90 jest drugim (po bardzo udanym XC90) samochodem zbudowanym na opracowanej od podstaw platformie SPA i jak na rasową limuzynę przystało wóz jest ogromny: niemal 5 metrów długości, ponad 2 metry szerokości i niska sylwetka (dokładne wymiary to 4960 mm długości, 2020 mm szerokości, 1440 mm wysokości) składają się na auto o dynamicznej i nowoczesnej, a jednocześnie stonowanej i eleganckiej linii. Bez dwóch zdań ekipa projektantów zasłużyła na wyróżnienie za ten samochód.

Oczywiście nie mogło się obejść bez dopasowanych do klasy tego wozu silników – nowe Volvo S90 (kliknij) jest sprzedawane w polskich salonach z czterema jednostkami napędowymi (2 benzynowe i 2 wysokoprężne), przy czym najsłabsza z nich generuje „jedynie” 190 KM mocy, a najmocniejsza aż 320 KM. Warto dodać, że pod koniec bieżącego roku, mniej więcej w połowie listopada, dojdą do oferty jeszcze 2 kolejne silniki, co w praktyce oznacza, że każdy znajdzie coś dla siebie. Do kompletu przewidziano też silnik hybrydowy o mocy sumarycznej 407 KM, który będzie rozpędzał Volvo S90 od 0 do 100 km/h w 5,2 sekundy, a na samym silniku elektrycznym będzie mógł przejechać około 40 kilometrów.

Jeśli chodzi o wnętrze Volvo S90, to chyba nikogo nie zaskoczy fakt, że zostało ono zaprojektowane w myśl zasady „żadnych zbędnych elementów”, dzięki czemu jest eleganckie i ergonomiczne, a lista wyposażenia standardowego jest już tradycyjnie imponująca i zbyt długa, by ją tutaj choćby pokrótce streścić – najlepiej odwiedzić stronę producenta i tam zapoznać się ze szczegółami.

Gdybym miał jakoś krótko podsumować nowe Volvo S90, powiedziałbym po prostu, że to samochód dla tych, którzy szukają udanego, bezpiecznego, niedrogiego i przykuwającego uwagę auta w klasie premium. Zastanawiam się nawet, jaki będzie następny flagowiec Volvo…

Używany jak nowy, czyli gdzie tanio kupić Volvo?

Tytuł dzisiejszego wpisu może się wydawać co najmniej niekonsekwentny w kontekście kilku ostatnich moich wpisów, w których z niemal maniakalnym uporem powtarzałem, że nie ma niczego lepszego niż nowy samochód, ale (jak mawia stare porzekadło) diabeł tkwi w szczegółach, a w tym przypadku jest tych istotnych szczegółów całkiem sporo.

Najważniejszym z nich jest zasadnicza różnica pomiędzy kupowaniem samochodu używanego na giełdzie, gdzie z niemal stuprocentową pewnością mamy do czynienia z rozbitkami lub w najlepszym razie autami „po przejściach”, a zakupem używanego Volvo u autoryzowanego dealera. Polega ona na tym, że wozy przygotowywane na giełdę mają ładnie wyglądać i nie wykazywać śladów wykonanych prac, natomiast Volvo sprzedawane u dealerów nie dość, że muszą przejść ekstremalnie rygorystyczną kontrolę (obejmuje ona ponad 100 punktów), to na dokładkę są remontowane wyłącznie przy użyciu firmowych podzespołów szwedzkiego producenta (oprogramowanie jest przy tej okazji aktualizowane do najnowszej wersji, jeśli to konieczne), a także zawsze mają nie więcej niż 5 lat i nie więcej niż 150 tysięcy kilometrów przebiegu.

Kilka modeli aut marki Volvo

Dom Volvo ma naprawdę bogatą ofertę dla posiadaczy aut marki Volvo, jak i dla osób, które dopiero chcą Volvo kupić (źródło grafiki: domvolvo.volvocars-partnet.pl)

Na tym nie koniec: każdy taki samochód ma pełną i (co znacznie ważniejsze) całkowicie autentyczną historię serwisową, dzięki czemu możemy mieć stuprocentową pewność, że nie kupiliśmy auta z jakąś ukrytą usterką, która „wyjdzie” dopiero w dalszym użytkowaniu. Mało tego: na używane Volvo zakupione w programie Selekt przyznawana jest dwunastomiesięczna gwarancja na wszystkie kluczowe podzespoły i elektrykę niezależnie od przebiegu auta po zakupie. Jest ona ważna w całej Europie. Jako bonus kupujący otrzymuje także ogólnoeuropejski pakiet pomocy drogowej Volvo – również na 12 miesięcy i całkowicie za darmo.

Gdzie zdarzają się takie cuda? Rzecz jasna w stolicy – wszystko to, co opisałem powyżej, ma w swej ofercie najlepszy warszawski dealer, czyli Dom Volvo (tutaj). Gwoli ścisłości muszę dodać, że oferta aut używanych to tylko wycinek pełnego asortymentu, który obejmuje także między innymi ubezpieczenia, leasing czy zwyczajne usługi serwisowe dla posiadaczy samochodów marki Volvo. To po prostu dobry interes, którego jedynym minusem jest konieczność wybrania się do Warszawy, ale w sumie to chyba niewielkie poświęcenie…

5 powodów, aby korzystać z Autoryzowanych Stacji Obsługi

mężczyzna czekający w serwisie na naprawę swojego auta marki Volvo

Osobiście zawsze wolałem serwisy autoryzowane, ale to zawsze kwestia indywidualnego wyboru (źródło grafiki: domvolvo.volvocars-partner.pl)

Trwający pomiędzy kierowcami od dawien dawna spór o to, czy lepiej jest korzystać z Autoryzowanych Stacji Obsługi, czy raczej powierzać swe auto jakiemuś znajomemu, sprawdzonemu mechanikowi, mógłby się wydawać nawet zabawny gdyby nie fakt, że tak naprawdę efektem podjętej przez daną osobę decyzji co do miejsca i sposobu serwisowania jest stopień bezpieczeństwa samochodu po wykonanej naprawie na drodze. I tu od razu zaznaczam, że bardzo cenię sobie dobrych mechaników, ale ostatnimi czasy coraz mniej takich fachowców można spotkać, a nawet jeśli się to uda, to z racji coraz bardziej zaawansowanych technologii stosowanych podczas produkcji nowoczesnych samochodów mogą oni nie być w stanie naprawić naszego auta. Poniżej przedstawiam zaś garść powodów, dla których osobiście wolę ASO niż prywatnych mechaników – na przykładzie jednego z autoryzowanych serwisów Volvo w Warszawie (tutaj), z którego niedawno byłem zmuszony skorzystać.

1. Gwarancja – w autoryzowanym serwisie każda wykonana naprawa oznacza posiadanie przeze mnie gwarancji nie tylko na wykonaną usługę, ale też na użyte części i podzespoły. Przekłada się to bezpośrednio na komfort kierowcy na wielu płaszczyznach. Po pierwsze nie trzeba się martwić o jakość usług, bo będą wykonane najlepiej, jak to możliwe – w końcu serwis nie chce dokładać do mojego samochodu. Po drugie jeśli którakolwiek wymieniona/naprawiona część ponownie zawiedzie w okresie gwarancyjnym, to nie ma kłopotu z ponowną wymianą (rzecz jasna darmową). Po trzecie wreszcie mamy całkowitą pewność, że zastosowano wyłącznie oryginalne części producenta – serwis Volvo, w którym byłem, szczyci się na przykład tym, że nigdy nie używa jakichkolwiek zamienników.
2. Specjalistyczny sprzęt i wyszkolony personel – jak już wspominałem nie mam nic przeciwko dobrym mechanikom, ale w Autoryzowanych Stacjach Obsługi są zatrudnieni ludzie, którzy muszą być zawsze na bieżąco z najnowszymi technologiami stosowanymi w autach danego producenta. To oznacza, że potrafią zarówno zamontować, jak i zdemontować poszczególne podzespoły, a także dysponują odpowiednim zapleczem technologicznym, by zrobić to sprawnie i bez ryzyka uszkodzenia czegokolwiek.
3. Aktualizacje – całkiem spora liczba systemów w nowoczesnych samochodach ma swoje własne oprogramowanie, które bywa co jakiś czas aktualizowane. Oddając auto do ASO mamy możliwość zrobienia legalnej i nie naruszającej gwarancji aktualizacji oprogramowania do najnowszych wersji.
4. Odpowiednie podzespoły – każdy producent ma swoje własne zalecenia i rekomendacje co do podzespołów możliwych do użycia podczas napraw. W przypadku autoryzowanych serwisów Volvo części zawsze są oryginalne, ponieważ zamienniki mogłyby spowodować spadek wydajności oraz bezpieczeństwa samochodu, a na to firma nie chce sobie pozwolić, bo długofalowym celem Volvo jest maksymalne możliwe bezpieczeństwo dla osób podróżujących autami tej marki.
5. Wyższa wartość samochodu – w moim przypadku ogromne znaczenie ma też fakt, że książka serwisowa auta jest prowadzona przez ASO od momentu kupna wozu. Dzięki temu potencjalny nabywca mojego samochodu (bo za jakiś czas zechcę go sprzedać) będzie mieć absolutną pewność zarówno co do przeszłości auta, jak tez i tego, że na przykład podczas napraw były stosowane wyłącznie oryginalne części Volvo, a także zalecane przez producenta oleje i smary. Dla mnie to realny zysk w postaci wyższej kwoty sprzedaży, dla nabywcy pewność co do stanu technicznego samochodu.

Na koniec (już bez dodatkowego podpunktu) kwestia bulwersująca wielu przeciwników ASO, czyli wysokie ceny usług. Z mojej perspektywy sytuacja jest prosta: nie stać mnie na tanie naprawy, bo w dłuższej perspektywie czasowej zawsze wypadają drożej: a to zepsuje się zamiennik, a to ktoś zwyczajnie spartaczył robotę albo nie miał pojęcia, jak naprawić daną część i tylko straciłem czas. Wierzcie mi, doświadczyłem tych rzeczy na własnej skórze. I dlatego zawsze, ale to zawsze wybiorę ASO, bo tam zawsze dostaję do reki broń w postaci wspomnianej już gwarancji na wykonane usługi i na części. Trochę wyższe koszty naprawy w zamian za taką wygodę i spokój ducha to według mnie bardzo dobra wymiana…

Samochód używany prawie jak nowy

Pomimo tego, że wielkimi krokami nadchodzi czas wyprzedaży w salonach samochodowych (o czym postaram się napisać nieco więcej jeszcze w tym miesiącu), nie wszyscy potencjalni nabywcy znajdą coś dla siebie albo zwyczajnie nie będzie ich stać na zakup nowego samochodu nawet z dość dużym rabatem. Jeśli jednak jakieś auto kupić musimy, a nie chcemy podejmować ryzyka kupna gdzieś na giełdzie i jednocześnie mamy zamiar zainwestować pieniądze w samochód nie starszy nić kilka lat, to bardzo dobrym rozwiązaniem może być zakup auta używanego od zaufanego sprzedawcy. Gdzie takiego uczciwego dealera szukać?

Najprostsza i najkrótsza odpowiedź brzmi: w stolicy. Trzeba jednak kilku istotnych dokonkretnień. Po pierwsze, sprawa dotyczy marki Volvo. Dla niezdecydowanych z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że nawet jeśli do tej pory nie rozważaliście zakupu auta tego konkretnego producenta, to w tym przypadku naprawdę warto. Dlaczego? Powodów jest kilka.

Najważniejszy z nich jest taki, że oferta samochodów używanych sprzedawanych przez Dom Volvo w Warszawie  ( tutaj) dotyczy wyłącznie aut najwyżej pięcioletnich i z w pełni udokumentowaną historią serwisową oraz przebiegiem poniżej 150 000 km. Pakiet ofertowy, o którym piszę, ma nawet swoją nazwę – Volvo Selekt. Oprócz wspomnianych wyżej obostrzeń w ramach tej oferty Dom Volvo jako autoryzowany partner Volvo Polska zapewnia również, że zakupiony samochód jest sprawdzony przez wykwalifikowanego i autoryzowanego technika Volvo w oparciu o specjalne, obejmujące ponad 100 punktów kontrolnych badanie techniczne.

W ramach tego badania i przygotowania auta do sprzedaży wymieniane są ewentualne wadliwe podzespoły i tu istotna sprawa – jedynie na oryginalne, produkowane przez Volvo. Analizie podlegają wszystkie kluczowe elementy mechaniczne i elektryczne każdego samochodu, aktualizowane jest również oprogramowanie do najnowszej dostępnej wersji, dzięki czemu mamy pewność, że wszystkie podzespoły będą działać sprawnie i w sposób optymalny.

Dodatkowo na każde sprzedawane auto udzielana jest gwarancja na 12 miesięcy, przy czym jest ona całkowicie niezależna od ilości przejechanych kilometrów, a ponadto na dokładnie taki sam okres (czyli pełny rok) nabywca otrzymuje ogólnoeuropejski pakiet pomocy drogowej Volvo, dzięki czemu możemy się czuć bezpiecznie niezależnie od miejsca, w którym się aktualnie znajdujemy – w razie awarii uzyskamy niezbędną pomoc.

Jak więc widać to, co dostajemy w ramach opisywanego pakietu, zdecydowanie przewyższa praktycznie każdą ofertę dostępną na rynku wtórnym, a przede wszystkim mamy całkowitą pewność, że zakupiony samochód nie ulegnie poważnej awarii niedługo po sporządzeniu umowy kupna-sprzedaży.

Jak wpadkę przerobić na sukces?

Zdaję sobie sprawę, że najnowsza pijarowa wpadka Volvo jest zapewne znana wszystkim, ale chciałbym o niej dziś coś więcej napisać z pewnego konkretnego powodu. Chodzi mianowicie o to, że cała sytuacja dla mnie osobiście jest absolutnym majstersztykiem komunikacji i to po obu stronach. Pan Tomasz Altowski, pisząc do Volvo o tym, że jedzie na paintballa, chciał dać wyraz zmęczeniu otrzymywanymi reklamami. I zrobił to w tak inteligentny sposób, że praktycznie nie zostawił koncernowi żadnej furtki – dział PR musiał zareagować. A że najwidoczniej siedzą tam spece, którzy dobrze wiedzą, za co dostają pieniądze, to złożyli panu Tomaszowi kontrpropozycję z gatunku tych nie do odrzucenia (którą on, co ciekawe, jednak odrzucił). I tak oto potencjalna wpadka Volvo zamieniła się w gigantyczny sukces wizerunkowy.

przednia częśc maski i logo nowego Volvo XC90

Volvo wybrnęło z potencjalnej wpadki wizerunkowej w sposób nie tylko błyskotliwy, ale i dowcipny (źródło grafiki: Pinterest)

Nie byłoby tego sukcesu, rzecz jasna, bez błyskotliwości ludzi z działu PR, ale niech to da do myślenia innym wielkim koncernom i producentom samochodów. Jeśli już decydujecie się na rozsyłanie setek maili zawierających treści reklamowe do wszystkich użytkowników Internetu, to liczcie się z tym, że trafi się taki „pan Tomasz”, który spróbuje was publicznie ośmieszyć. I tylko dział PR będzie w takiej sytuacji mógł coś z tym fantem zrobić – oby z takim poczuciem humoru i dystansem do siebie, jak zrobili to ludzie z Volvo.

Pojawiło się wiele głosów, że cała sprawa została starannie wyreżyserowana i że tak naprawdę to jedno wielkie oszustwo. Oczywiście każdy ma prawo do własnych sądów i opinii. Skorzystam więc z tego prawa i ja i powiem, że w moim odczuciu to absolutny autentyk. Przemawia za tym choćby fakt, że pan Altowski koniec końców nie skorzystał z użyczonego mu samochodu. Gdyby to rzeczywiście było ukartowane, to przecież dla wizerunku firmy byłoby nawet lepiej, żeby pojawiły się w Internecie zdjęcia zadowolonego Pana Tomasza za kierownicą najnowszego modelu Volvo…

Prawie 5 metrów długości, czyli konsekwencja według Volvo

Dokładnie pół dekady trzeba było czekać na premierę kolejnego kombi marki Volvo, a jeśli wziąć pod uwagę fakt, że nowo zapowiedziane kombi należy do klasy wyższej, to do podanej liczby można doliczyć kolejne trzy lata, ponieważ aż osiem lat temu debiutowało Volvo V70, które ma zastąpić nowa konstrukcja. Czy nowa platforma będzie godnym następcą trzeciej generacji popularnych „siedemdziesiątek”? Z ujawnionych do tej pory informacji wynika, że najprawdopodobniej tak, choć oczywiście jest spora liczba sceptyków uważających, że najnowsze Volvo to już nie będzie prawdziwe Volvo.

Jeśli chodzi o samą definicję, to nowe Volvo V90 bez szczególnego wysiłku (choć ledwie o przysłowiowy włos) mieści się w definicji auta spod znaku szwedzkiego giganta. Czemu? Bo jednym z bazowych założeń Volvo jest deklaracja, że żadne produkowane przez tę firmę auto nie będzie mieć więcej niż 5 metrów długości. V90 ma powstać na platformie mierzącej 495 milimetrów i mającej rozstaw osi wynoszący 289 milimetrów, czyli zmieści się w wyznaczonym lata temu limicie, przy okazji będąc największym kombi wyprodukowanym przez Szwedów.

żółte Volvo V90

Tak będzie prezentować się Volvo V90

Z tego, co się nieoficjalnie mówi, V90 będzie najprawdopodobniej mieć bagażnik o maksymalnej pojemności około 1850 litrów, czyli naprawdę niemało, choć do rekordu Volvo ustanowionego przez model 245, w którym było aż 2150 litrów przestrzeni bagażowej, nadal jeszcze bardzo daleko. Jeśli chodzi o ewentualne silniki, to wiadomo tylko tyle, że żaden z nich nie będzie mieć więcej niż cztery cylindry, natomiast pod względem mocy najpotężniejsza dostępna jednostka ma generować 400 koni mechanicznych – ta wersja będzie najprawdopodobniej hybrydą. Również i pod tym względem V90 będzie rekordzistą, bo póki co żadne Volvo nie miało aż takiego zapasu mocy pod maską.

Co ciekawe wszystkie te nowinki techniczne oraz sam rozmiar samochodu nie wpłyną negatywnie na masę całego pojazdu, bo V90 ma ostatecznie ważyć o około 100 kilogramów mniej niż V70 – samo w sobie jest to niemałe osiągnięcie, ale na szacunek zasługuje fakt, że specjaliści Volvo osiągnęli ten cel bez przesadnego korzystania z materiałów superlekkich. Około 40% masy samochodu będzie stanowić najwyższej jakości stal, belka wzmacniająca ma być natomiast aluminiowa. Powstaje więc naprawdę solidna, bezpieczna rama – to duży plus.

Wiadomo także, że w droższych wersjach wyposażeniowych Volvo V90 będzie mieć aktywne pneumatyczne zawieszenie o kilku predefiniowanych profilach (między innymi ekologicznym i dynamicznym), ale będzie również możliwość zdefiniowania konkretnych ustawień i zapisania ich przez kierowcę.

Wszystko wskazuje na to, że w świecie Volvo szykuje się całkiem spora rewolucja – zmianie ulegnie nie tylko logo marki (nowe V90 będzie mieć już nowe), ale też w ciągu kilku lat od premiery mają ulec wymianie na nowe wszystkie stosowane obecnie platformy podwoziowe dla aut szwedzkiego producenta. Jak się to sprawdzi w praktyce? Postaram się informować na bieżąco…

Volvo S80 – klasyka w pięknym wydaniu

Przynależność danego modelu do segmentu E, czyli klasy średniej-wyższej, bywa dość często przedmiotem zażartych dyskusji i rozmaitych kontrowersji. Na szczęście w przypadku Volvo S80 o żadnych problemach tego rodzaju nie może być mowy, ponieważ jest to bez wątpienia auto klasy premium, a jeśli ktoś zastanawia się nad zakupem dobrej limuzyny tej klasy, to szwedzka propozycja jest jak najbardziej godna poważnego rozważenia.

Po ostatnim liftingu zewnętrznym z 2013 roku Volvo S80 wygląda naprawdę elegancko, a stonowane linie nadwozia bardzo dobrze komponują się ze stylowym wnętrzem i unowocześnioną deską rozdzielczą (wymieniono między innymi standardowe zegary na wyświetlacze LCD). Ogólne wrażenie jest więcej niż dobre, a po przyjrzeniu się nawet pobieżnie liście wyposażenia oferowanego w standardzie to wrażenie się znacząco pogłębia.

srebrne Volvo S80 rocznik 2014

Volvo S80 po ostatnich liftingach prezentuje się świetnie (źródło grafiki: Pinterest)

W podstawowej wersji wyposażeniowej (Momentum) Volvo S80 posiada między innymi nowy, turbodoładowany silnik wysokoprężny generujący moc 115 KM, który w połączeniu z sześciobiegową manualną skrzynią biegów zapewnia zużycie paliwa w cyklu mieszanym na poziomie 4,1 litra/100 km (odpowiednio w mieście będzie to 4,6 litra, a na trasie 3,8 litra/100 km). Limuzyna z tym silnikiem i skrzynią rozpędza się od 0-100 km/h w przeciągu 11,5 sekundy.

Jednak to nie moc czy przyspieszenie decydują o wyjątkowości tego auta, bowiem gama dostępnych silników i skrzyń biegów jest tak szeroka, że na pewno zadowoli nawet najbardziej wymagających. Tu największe wrażenie robi wyposażenie – nie skłamię stwierdzając, że nowe Volvo S80 ma w standardzie wszystko, a opcjonalnie można sobie dobrać do tego coś jeszcze.

Aby podeprzeć to twierdzenie, pozwolę sobie przytoczyć krótką listę wyposażenia, które posiada nowe Volvo S80 w wersji uboższej (czyli Momentum): system City Safety (zwiększa bezpieczeństwo w ruchu miejskim), 6 poduszek powietrznych dla kierowcy i pasażera, 2 poduszki boczne, a także kurtyny powietrzne, system DSTC (odpowiadający za kontrolę trakcji), system SIPS (zabezpiecza przed skutkami uderzeń bocznych), system WHIPS (zabezpiecza przed urazami kręgosłupa w docinku szyjnym), ABS z EBD, system EBA (wspomaganie nagłego hamowania), aktywny tempomat, elektronicznie sterowaną dwustrefową klimatyzację oraz układ recyrkulacji powietrza wewnątrz auta, skórzaną kierownicę, komputer pokładowy z obsługą języka polskiego, czujniki parkowania z tyłu, lusterko wsteczne z funkcją automatycznego przyciemniania, czujnik deszczu, wysokiej klasy system audio i milion innych udogodnień.

Jedynym minusem tego samochodu może być jego cena, ale z drugiej strony każdy, kto szuka dobrze wyposażonej limuzyny, liczy się z tym, że za wygodę trzeba zapłacić. A w tym konkretnym przypadku płacimy nie tyle za wygodę, ile za luksus posiadania wyjątkowego auta, którym nowe Volvo S80 bez najmniejszych wątpliwości jest.

Volvo S60 w wersji na rocznik 2014

Model S60 jest znany chyba wszystkim miłośnikom marki Volvo i nie trzeba go szerzej przedstawiać – najważniejsza dla fanów popularnej „sześćdziesiątki” jest informacja, że koncern przygotował facelifting na rok modelowy 2014 i choć wielu drżało o efekt końcowy, to jednak projektanci stanęli na wysokości zadania i jeszcze bardziej usportowili i tak sportową sylwetkę tego modelu.

Volvo S60 na rok modelowy 2014

Volvo S60 na rok modelowy 2014 (źródło: Pinterest)

Volvo XC60: samochód na każdą okazję

SUV-y z reguły nie są pierwszym wyborem znakomitej większości naszych rodzimych kierowców, co (jak przypuszczam) wynika głównie z pewnego przyzwyczajenia – jesteśmy mianowicie przekonani, że duże auto musi spalać dużo paliwa, a w naszych realiach i przy obecnych cenach paliwa zdecydowanie większym popytem cieszą się niewielkie auta miejskie. Przekonanie o paliwożerności dużych aut warto jednak odłożyć na półkę, ponieważ od dłuższego już czasu na rynek wprowadzane są auta większe, w tym także i SUV-y, o zdecydowanie lepszej ekonomii zużycia paliwa niż nawet niektóre standardowe samochody.

Volvo XC60 (źródło: volvocars.com)

Volvo XC60 (źródło: volvocars.com)