Mondeo dla każdego, czyli parę słów o wersji Mk5

Na najnowszą odsłonę Forda Mondeo w kraju nad Wisłą przyszło czekać naprawdę bardzo długo – samochód, który miał premierę w roku 2012 w Stanach Zjednoczonych (tam jako Ford Fusion) do Polski trafił dopiero pod koniec 2014 roku. Przy czym pierwsze egzemplarze dostarczono klientom na początku roku 2015. Już sama strategia przyjęta przez Forda wzbudziła wśród potencjalnych klientów wiele kontrowersji, ja jednak osobiście uważam, że naprawdę było na co czekać. Dlaczego tak uważam?

Jednym z najważniejszych powodów jest sama stylistyka nadwozia – Ford Mondeo Mk5 nawet zaparkowany wygląda tak, jakby gnał z wielką prędkością po szosie. Dynamiczny, przemyślany design z całkiem agresywnym przodem i raczej stonowanym tyłem oraz płynnym przejściem z jednego w drugie daje bardzo ciekawy efekt. Mnie osobiście ten pomysł się podoba, bo lubię takie niecodzienne rozwiązania. Niemniej jednak karoseria to jedynie „opakowanie” dla tego, co w każdym samochodzie jest najistotniejsze…

czerwony Ford Mondeo Mk5

Nowy Ford Mondeo Mk5 jest naprawdę piękny

Pod tym względem Ford Mondeo Mk5 również mnie nie zawiódł, bo standardowe wyposażenie nawet najbiedniejszej wersji jest co najmniej imponujące – wymienię choćby system audio z radioodtwarzaczem CD/mp3 wyposażony w wejście USB, poduszki bezpieczeństwa (czołowe, boczne, kurtynowe i kolanowe – wszystko w pakiecie podstawowym), systemy ABS, ESP, IPS, EBD, jest też kontrola trakcji, wspomaganie stabilności w zakrętach, wspomaganie dla ruszania na wzniesieniach czy elektryczny hamulec postojowy. Krótko mówiąc: na bogato. A można sobie do tego dobrać na przykład dwustrefową klimatyzację automatyczną (w standardzie jest manualna), innowacyjne LED-owe reflektory adaptacyjne, elektryczne otwieranie bagażnika albo także elektrycznie regulowaną kolumnę kierownicy posiadającą możliwość zapisywania konkretnych ustawień.

Jeśli chodzi o osiągi, to też jest więcej niż przyzwoicie, tu jednak rozpiętość wyników jest spora, bo i gama dostępnych jednostek napędowych jest naprawdę wielka – najkrócej rzecz biorąc każdy znajdzie coś dla siebie, bo najmniejszy silnik to słynny EcoBoost o pojemności 1 litra, natomiast najpotężniejsza jest bez dwóch zdań benzynowa jednostka o pojemności 2 litrów i mocy 240 koni mechanicznych.

Jeśli chodzi na przykład o kwestię wygody, to miejsca w Fordzie Mondeo Mk5 jest całkiem sporo i chyba tylko koszykarze lub siatkarze mogliby narzekać na ciasnotę – ale z drugiej strony dla tak wysokich osób praktycznie każde względnie standardowe auto będzie niewygodne. Tu o niewygodzie dla osób o raczej standardowym wzroście mowy nie ma, a bagażnik nominalnie oferuje 500 litrów pojemności. Po rozłożeniu tylnej kanapy robi się z tego 1605 litrów, czyli więcej niż wystarczająco na potrzeby przeciętnego użytkownika.

Gdybym miał pokusić się o krótkie i zwięzłe podsumowanie tego modelu, stwierdziłbym, że nowe Mondeo to bardzo dobry samochód w naprawdę dobrej cenie i jeśli kogoś stać na zakup auta w salonie, to na pewno jest to dobra opcja – wygodne, bezpieczne i ekonomiczne auto za rozsądne pieniądze to wciąż rzadkość na naszym rynku. Nowe Mondeo wypełnia tę lukę dość skutecznie.

Stylowy i oszczędny samochód rodzinny

Znakomita większość kierowców decyduje się na zakup samochodu rodzinnego wtedy, gdy standardowe „kombiaki” przestają im wystarczać. Pozostawiam bez komentarza kwestię tego, czy to sensowne podejście, chciałbym natomiast kilka słów poświęcić innemu problemowi – chodzi mianowicie o to, co wybrać?

Najogólniej rzecz biorąc idealnie byłoby kupić coś większego, bardziej ekonomicznego, wygodniejszego i koniecznie bezpieczniejszego niż nasze poprzednie auto. Z życia jednak wiemy doskonale, że sytuacji idealnych nie należy się spodziewać i jak tylko trafi się jakaś względnie sensowna okazja, to trzeba z niej korzystać. I z tym właśnie poglądem chciałbym dziś trochę popolemizować.

Osobiście uważam, że przedstawione powyżej myślenie jest charakterystyczne dla Polaków z uwagi na to, że przeważnie kupujemy auta używane. Trudno sobie wtedy pozwolić na luksus marudzenia i czekania na jeszcze lepszą okazję niż ta, która właśnie nam się nawinęła. Zastanówmy się jednak, czy nie byłoby warto zainwestować nieco więcej grosza w auto nowe, na które producent daje gwarancję i które spełnia (a nawet przekracza) wszelkie wymagania podane we wstępie do tego tekstu?

Jeśli ktoś się zastanawia, jakie auto mam na myśli, to spieszę z wyjaśnieniem, że chodzi o nowego Forda S-MAX. Nie dość, że jest bardzo przestronny, to jeszcze pod względem ekonomii spalania przebija niejedno mniejsze auto, a zastosowane systemy bezpieczeństwa i rozmaite udogodnienia gwarantują maksymalny możliwy do osiągnięcia w aucie tej klasy poziom ochrony dla podróżujących nim osób.

czarny ford s-max na plaży

Nowy Ford S-MAX jest nie tylko ładny, ale także bardzo funkcjonalny (źródło grafiki: ford.pl)

Siedzenia na przykład według oficjalnych danych można skonfigurować aż na 32 różne sposoby, co jest ilością w zupełności wystarczającą dla potrzeb nawet bardzo wymagającej siedmioosobowej rodziny. Jeśli chodzi o ekonomię paliwową, to S-MAX spalanie ma tak niskie nie tylko z uwagi na zastosowanie najbardziej ekologicznego silnika na świecie (czyli Ford EcoBoost), ale także dlatego, że w standardzie dostępne są systemy wspomagające ekonomiczną jazdę.

Żeby nie pozostać gołosłownym, wymienię choćby skrzynię Ford PowerShift (automatycznie dobiera najlepszy moment na włączenie kolejnego biegu, dzięki czemu samochód prowadzi się płynniej, a silnik zużywa mniej paliwa), system EcoMode, który analizuje nasz sposób jazdy i sugeruje najekonomiczniejsze rozwiązania w trasie, system Auto-Start-Stop czy unikalną technologię ładowania akumulatora przy użyciu systemu Smart Regenerative Charging.

Praktycznie wszystkich tych udogodnień i nowinek technicznych próżno szukać w samochodach używanych. Mało tego: zwykle kupując jakąś „używkę”, pakujemy się na własne życzenie na finansową minę – rzadko kiedy auto kupione z drugiej ręki ma nietknięty licznik i jest rzeczywiście bezwypadkowe. Co to oznacza, wszyscy wiemy: dodatkowe koszty, które potrafią wywindować ostateczną cenę naszego nabytku nawet powyżej ceny samochodu nowego. I właśnie dlatego radzę się poważnie zastanowić nad tym, czy aby nie bardziej się opłaca zainwestować w auto z salonu…

Samochód na miarę XXI wieku – nowy Ford Mustang

Pierwszy kwartał 2015 roku już za nami, pozostaje więc jeszcze trochę uzbroić się w cierpliwość w oczekiwaniu na chwilę, w której zapowiadane przez wielu producentów nowe samochody osobowe trafią do salonów. Bez wątpienia jedną z najbardziej oczekiwanych przez wielu entuzjastów premier tego roku jest Ford Mustang szóstej już generacji, który od pozostałych premier motoryzacyjnych przewidzianych na ten rok różni się tym, że po raz pierwszy w historii trafi normalnie do sieci dealerskiej w Europie. Oznacza to, że nowy Mustang będzie też dostępny dla klientów Forda w Polsce.

samochody osobowe Ford

Tak prezentuje się nowy Ford Mustang z profilu (źródło grafiki: ford.com)

To jednak nie jedyna „pierwsza w historii” właściwość najnowszego Mustanga – otóż projektanci i inżynierowie zajmujący się tym modelem postanowili dla tej odsłony popularnego modelu nie wykorzystywać żadnych części ani rozwiązań stosowanych już w innych modelach Forda. Krótko mówiąc nowy Mustang był projektowany całkowicie od zera. Efekty tego podejścia są generalnie rzecz ujmując niewiarygodne, choć dosyć oczywistą konsekwencją jest pewien wzrost ceny. W tym jednak przypadku można śmiało stwierdzić, że auto jest warte nie tylko swojej ceny, ale każdej ceny.

Zasadniczym powodem jest rewelacyjny design połączony z bardzo interesującymi opcjami jeśli chodzi o jednostkę napędową. Do dyspozycji będziemy mieć bowiem bazowo trzy silniki: czterocylindrową jednostkę o pojemności 2,3 litra EcoBoost (ten silnik opracowano specjalnie na potrzeby rynku europejskiego) z turbodoładowaniem i bezpośrednim wtryskiem, generującą moc 309 KM, jednostkę 3,7 litra w układzie V6 i deklarowanej mocy ponad 304 KM oraz prawdziwe monstrum (przynajmniej według standardów europejskich), czyli silnik o pojemności 5 litrów, w układzie V8 o mocy ponad 425 KM. I choć producent nadal nie ujawnił nawet przybliżonych osiągów poszczególnych jednostek, należy się spodziewać, że będą one co najmniej przyzwoite w obrębie tej klasy auta. A wedle wszelkiego prawdopodobieństwa będą po prostu porażające.

Spece z Forda nie byliby jednak sobą, gdyby nie zamontowali w swoim najnowszym cudeńku kilku ekstrawaganckich systemów, z których na pierwsze miejsce moim zdaniem zasługuje coś, co nazywa się niegroźnie „Line-Lock”, a jest ni mniej, ni więcej, tylko systemem ułatwiającym kierowcy nowego Mustanga… palenie gum! Tak, dobrze widzicie – wystarczy przełączyć auto w odpowiedni tryb, w którym samochód sam zablokuje przednie koła, a uwolni tylne, potem tylko wcisnąć gaz do dechy i po chwili za naszym Mustangiem zaczną się unosić kłęby dymu z opon. Później pozostaje tylko odblokować przednie hamulce i wystrzelić jak z procy. No i, rzecz jasna, zastanowić się nad sensem używania systemu, który z amerykańską skutecznością będzie nam niszczył nieszczególnie przecież tanie ogumienie. Ale czegóż się nie robi dla tych kilku chwil uwielbienia przez tłum gapiów…

Więcej o ofercie Forda na samochody osobowe znajdziesz pod tym adresem: http://www.ford.pl/Samochody_osobowe

Rodzinny samochód na wszystkie okazje – Nowy C-MAX

Amerykański Ford ma długą tradycję tworzenia solidnych aut dla całej rodziny. Obszerne samochody z niebieskim godłem były nazywane krążownikami szos, a wewnątrz można było pomieścić liczną gromadkę dzieci, psa i jeszcze kilkanaście walizek na dokładkę. Czy jednak we współczesnych, ekologicznych czasach, takie rozbudowane samochody mają rację bytu?

Ford C-Max

Samochód dla całej rodziny

Przestronny samochód

Nowa seria amerykańskiego producenta oznacza dwa modele – 5 osobowy Ford C-MAX i 7 osobowy Ford Grand C-MAX. Ten drugi posiada przesuwne tylne drzwi i system siedzeń, który umożliwia wygodne przechodzenie między fotelami. Docenimy to w szczególności po zapakowaniu całej familii do środka. Obie wersje posiadają elektroniczne blokady drzwi, które zabezpieczają je przed otwarciem przez dzieci, a ich wnętrza są wyłożone wytrzymałą na zabrudzenia tapicerką.

Jeżeli mamy problem ze skupieniem się na zadaniach czekających nas na drodze, choćby ze względu na rejwach towarzyszący rodzinnym przejazdom, na pewno docenimy systemy i kamery ułatwiające nam parkowanie i sterowanie, a także układ usprawniające ruszenia z miejsca na wzniesieniach. Jest to dość przydatne przy dużym załadowaniu.

fordpower

Rodzinny C-MAX

C-MAX to samochód z dużą ilością miejsca na nogi, choć pamiętajmy, że dodatkowe foteliki na pewno je ograniczą. Zawsze możemy zwiększyć przestrzeń, a przynajmniej jej poczucie za pomocą panoramicznego dachu. Niestety, nie dysponujemy opcją wbudowanych w zagłówki odtwarzaczy DVD i ekranów, które dla wielu rodziców jest niezastąpioną pomocą w uspokajaniu maluchów.

Ekologia i moc

Drugą kwestią rozważaną przy zakupie rodzinnego samochodu jest efektywność spalania. W tej dziedzinie nowy C-MAX może pochwalić się całkiem mocnymi osiągami, w wersji 1,6 litrowej dysponujemy 95 KM lub 115 KM. Sprawdza się to na dłuższych trasach, ale uwaga skupia się przede wszystkim na oszczędności paliwa. W cyklu miejskim C-MAX spala 5,4 l/100 km, zaś C-MAX Grand 5,8 l/100 km.

Pomaga w tym też system START/STOP/START, który wyłączy silnik na postoju, pozwalając jednocześnie na natychmiastowe ruszenie po naciśnięciu pedała gazu. Warto też wspomnieć o niskiej emisji substancji szkodliwych, dla osób dbających o planetę.

Co prawda kwestie wystroju oraz wygląda są spychane zazwyczaj na dalszy plan, jednak w tym wypadku należy zauważyć, że C-MAX prezentuje się dość okazale. Może nie posłuży nam jako limuzyna do zajechania po odbiór nagrody filmowej, ale na tle rodzinnych samochodów na pewno nie musi niczego wstydzić.

Nowy C-MAX łączy w sobie przydatną technologię, przestronność i wydajność silnika, oferując naprawdę dobry wybór w tym segmencie.

Źródło zdjęć: materiały producenta

Ekonomiczny samochód miejski: Ford Fiesta

Segment samochodów miejskich cieszy się wśród kierowców niesłabnącą popularnością, trudno więc się dziwić, że każdy producent aut stara się mieć w ofercie przynajmniej jeden model przeznaczony do właśnie jazdy miejskiej. W tej dziedzinie jednak nadal jednym z niewątpliwych liderów jest Ford, którego samochody zdobywają uznanie nie tylko z uwagi na agresywny, sportowy design, ale przede wszystkim ze względu na swoją ekonomiczność, dobre właściwości jezdne i bardzo niską awaryjność.

niebieski Ford Fiesta hatchback

Ford Fiesta – niewielki, ale zgrabny i z pazurem (źródło grafiki: Pinterest)

Choć najnowsza odsłona Forda Fiesty ma niewielkie wymiary (długość wersji hatchback to 4067 mm, szerokość 1722 mm, a wysokość 1473 mm), to w aucie znalazło się miejsce na naprawdę szeroką gamę udogodnień dla prowadzącego pojazd oraz pasażerów. Rzecz jasna spora część wyposażenia jest opcjonalna, jak na przykład zintegrowana nawigacja (pokazująca realne natężenie ruchu na drogach), elektronicznie sterowana klimatyzacja czy czujniki parkowania z przodu i z tyłu Fiesty, ale w standardzie również otrzymamy niemało. Inteligentne wspomaganie kierownicy (dopasowujące siłę działania do prędkości auta), tempomat, system Ford Key Free (bezkluczykowe otwieranie auta i uruchamianie silnika) oraz automatycznie przyciemniające się lusterko wsteczne to jedynie przykłady tego, co Ford Fiesta ma do zaoferowania.

Ekonomia jazdy jest podczas jazdy w ruchu miejskim rzeczą niezwykle ważną, więc nową Fiestę wyposażono standardowo w wielokrotnie nagradzany silnik EcoBoost o pojemności 1 litra, który generuje 100, 125 lub 140 KM mocy (w zależności od wersji), spalając przy tym w przypadku pierwszej ze wspomnianych specyfikacji w cyklu miejskim zaledwie około 6 litrów paliwa na 100 km, co jest wynikiem całkiem dobrym w kontekście mocy tej jednostki napędowej. Również emisja dwutlenku węgla jest na poziomie co najmniej zadowalającym, bo oscyluje wokół 98-99 g/km.

Zresztą na oszczędność paliwa ma wpływ nie tylko sam silnik: mamy tu bowiem do dyspozycji system Auto-Start-Stop, który szczególnie dobrze sprawdza się w mieście podczas stania w długich korkach czy na światłach, inżynierowie Forda opracowali także bardzo szczególny system ładowania akumulatora, który działa w oparciu o wykorzystanie energii hamowania, a nazywa się Ford Smart Regenerative Charging. W praktyce jego działanie przekłada się na oszczędność paliwa, bo akumulator nie jest ładowany podczas przyspieszania – a w ruchu miejskim hamulców używamy dość często. Ponadto system Ford Eco Mode w połączeniu ze wskaźnikiem optymalnej zmiany biegu pozwalają dodatkowo zredukować zużycie paliwa podczas jazdy.

Nie zapomniano także o bezpieczeństwie kierowcy i pasażerów: nowa Fiesta jest wyposażona w system Active City Stop, który wyhamowuje auto w chwili wykrycia ryzyka kolizji, poduszki powietrzne po bokach auta (ich zadaniem jest chronić klatkę piersiową podróżujących Fiestą osób), kurtyny powietrzne, a także poduszkę ochraniającą kolana kierowcy. Ponadto istnieje możliwość bezproblemowego wyłączenia poduszki pasażera na przykład w sytuacji, gdy na przednim fotelu podróżuje dziecko w foteliku.

Podsumowując, Ford Fiesta po niedawnym faceliftingu zyskał nie tylko bardziej dynamiczny, agresywniejszy wygląd, ale stał się również autem jeszcze bardziej bezpiecznym i ekonomiczniejszym niż dotychczas – na tle konkurencji wyróżnia się bardzo pozytywnie, również pod względem cen, które zaczynają się już w okolicy niecałych 45 tysięcy złotych.

Miejskie auta osobowe z oferty Forda

W dziedzinie samochodów miejskich Ford już od wielu lat bardzo wyraźnie zaznacza swą obecność na rynku, a w ostatnim czasie pojawiły się dwa nowe auta osobowe, na które chciałbym zwrócić szczególną uwagę wszystkich tych, którzy akurat noszą się z zamiarem kupna niedużego, ekonomicznego wozu do poruszania się po mieście.

biały ford ka 2014

Tak wygląda najnowszy Ford Ka (źródło grafiki: Pinterest)

Pierwsze z tych aut to Ford Ka w zupełnie nowej odsłonie – wszyscy na pewno pamiętają, że pierwsza generacja została praktycznie z miejsca „ochrzczona” jako samochód dla kobiet z racji specyficznego designu i naprawdę niedużych rozmiarów. Żartowało się nawet, że bagażnik jest akurat na tyle duży, żeby pomieścić damską torebkę i nic ponadto. W przypadku bieżącej generacji natomiast sytuacja jest zupełnie inna: to nadal malutkie autko osobowe, ale zaprojektowane w taki sposób, by wewnątrz mogły całkiem wygodnie podróżować cztery osoby, a sama sylwetka jest bardzo dynamiczna, nawet trochę sportowa i niewiele ma wspólnego z kobiecością. Bagażnik jest całkiem pojemny (po złożeniu tylnej kanapy aż 747 litrów, normalnie 224 litry), a pod względem zużycia paliwa nowy Ford Ka jest klasą samą w sobie: z silnikiem 1,3 litra Duratorq TDCi o mocy 75 KM spala mniej więcej 4,5 litra na 100 km!

czerwony ford b-max zaparkowany przed budynkiem

Ford B-MAX z otwartymi drzwiami (źródło grafiki: Pinterest)

Drugą interesująca opcją jest Ford B-MAX, czyli samochód, który projektanci Forda stworzyli od początku do końca jako maszynę do jazdy miejskiej. W związku z tym jest on nie tylko niewielki i zgrabny, ale przede wszystkim posiada rozmaite ciekawe rozwiązania, których próżno by szukać w samochodach tej samej klasy produkowanych przez konkurencję. Dla przykładu: z uwagi na to, że parkingi bardzo często bywają niesamowicie zatłoczone i czasem po zaparkowaniu auta stwierdzamy, że pasażerowie tylnej kanapy nie mogą wysiąść, Ford B-MAX został wyposażony z tyłu w drzwi przesuwne zamiast klasycznych. Dzięki temu dostanie się do i wydostanie się z auta nie stanowi najmniejszego problemu nawet na ciasno zastawionych parkingach. W ruchu miejskim przydają się też systemy wspomagające jazdę, jak na przykład ACS (system zapobiegający kolizjom przy małej prędkości), EPS (stabilizacja toru jazdy) czy EBD (wspomaganie hamowania). Jedną z największych zalet B-MAX-a jest jednak jego silnik (mówimy o najpotężniejszym spośród dostępnych dla tego samochodu): ta wysokoprężna jednostka ma tylko 1,6 litra pojemności, ale za to generuje 95 koni mechanicznych mocy, a spala średnio 4 litry paliwa na 100 km!

Nie da się ukryć, że powyższe auta osobowe to naprawdę interesujące propozycje dla wszystkich tych, którzy większość czasu za kierownicą spędzają poruszając się po mieście i choć zakup nowego auta zawsze jest sporą inwestycją, to w przypadku obu opisanych wyżej modeli ich ekonomia paliwowa jest poważnym argumentem przemawiającym na ich korzyść – bądź co bądź to nie na remonty samochodu, ale właśnie na paliwo wydajemy najwięcej pieniędzy każdego miesiąca.

Samochody dostawcze od Forda – pojemne, ekonomiczne i komfortowe

W naszym kraju nadal można spotkać się z przekonaniem, że aby przewieźć jakiś ładunek z miejsca na miejsce, wystarczy dowolny samochód o gabarytach pozwalających na „upchnięcie” wszystkich przedmiotów, a jedynym istotniejszym kryterium doboru jest przeważnie ekonomia paliwowa. To właśnie jest powód, dla którego wciąż na polskich drogach widuje się minivany i furgonetki przeładowane do granic wytrzymałości konstrukcyjnej pojazdu – znam osobiście kierowcę, który niejednokrotnie wspominał, że jego szef każe mu ładować na przykład 3 lub 4 tony towaru na „pakę” samochodu o nominalnej ładowności 1800 kg.

Takie postawy, co oczywiste, nie wpływają pozytywnie na bezpieczeństwo na naszych drogach, dzieje się tak jednak głównie z uwagi na to, że nawet tak przeładowany samochód z dobrym, ekonomicznym silnikiem spali o wiele mniej paliwa niż w przypadku, gdyby towar w dane miejsce trzeba było wozić kilkakrotnie. A potencjalne mandaty to i tak niewielki koszt w porównaniu do kosztów paliwa na na przykład dwustukilometrowej trasie (co w obie strony daje już 400 km).

Pewnym rozwiązaniem tej sytuacji mogą być oferowane przez Forda samochody dostawcze, których podstawowymi atutami są ekonomia paliwowa, relatywnie niskie koszty eksploatacji w ogóle oraz całkiem sensowna ładowność. Poniżej przyjrzymy się pokrótce kilku modelom, które z powodzeniem mogą zastąpić stare, wysłużone „dostawczaki”, będąc przy tym zdecydowanie bardziej komfortową i ekonomiczniejszą alternatywą.

pięć samochodów marki ford transit

Transit, czyli sztandarowy samochód dostawczy Forda, na przestrzeni lat (źródło grafiki: Pinterest)

Pierwszym modelem, na który warto zwrócić uwagę, jest Ford Fiesta Van – propozycja o tyle ciekawa, że gabarytowo nie różni się zanadto od osobowej Fiesty, natomiast ładowność ma całkiem sporą jak na auto tego segmentu: pojemnościowo to aż 1 metr sześcienny, co przekłada się na 485-508 kg ładunku w zależności od wersji wyposażeniowej (dostępne są cztery). Krótko mówiąc Fiesta Van to idealne rozwiązanie dla małego biznesu w rodzaju osiedlowego sklepu spożywczego, salonu fryzjerskiego, itp. Dodajmy, że samochód ten ma 12 lat gwarancji na korozje perforacyjną nadwozia, a spalanie tego modelu wyposażonego w silnik Duratorq TDCi ECOnetic o pojemności 1,6 litra oscyluje wokół 3,3 litra/100 km w cyklu mieszanym – żaden inny producent samochodów dostawczych tej klasy nie ma porównywalnej oferty!

Kolejnym punktem jest cała gama modeli z rodziny Tourneo oraz Transit – bez zagłębiania się w detale (zajęłoby to zdecydowanie zbyt wiele miejsca, gdyż dostępnych wersji jest mnóstwo) wystarczy powiedzieć, że ładowność tych samochodów dostawczych wynosi mniej więcej 1000 kg, a pod względem ekonomii jazdy plasują się w ścisłej czołówce: zużycie paliwa rzędu 4-8 litrów/100 km (w zależności od konkretnego modelu) to naprawdę dobry wynik wśród wozów tej klasy.

Na sam koniec, rzecz jasna, wisienka na torcie, czyli Ford Ranger 4×4 – samochód dla tych, którzy potrzebują dostarczyć ponad tonę ładunku (dokładnie 1336 kg) na jakieś kompletne pustkowie, gdzie samochód inny niż terenowy sobie nie poradzi. Za wyborem Rangera przemawia jeszcze i to, że oprócz załadowanej tony można do niego podpiąć przyczepkę lub lawetę o maksymalnej wadze do 3350 kg, a i tak spalanie wynosi około 8,5 litra paliwa na 100 km (przy potężnym silniku 3,2 litra!).

Jak widać, Ford dysponuje ciekawą i różnorodną ofertą skierowaną do szerokiego grona odbiorców – pozostaje tylko mieć nadzieję, że jak największa ilość przedsiębiorców z niej skorzysta…

Amerykański klasyk skończył 50 lat!

17 kwietnia 1964 roku to data pamiętna dla praktycznie każdego wielbiciela amerykańskich samochodów typu „muscle car”, bowiem to właśnie tego dnia na rynek wszedł Ford Mustang – model uznawany dziś za absolutny klasyk ze złotej ery motoryzacji. I od tamtej pory Mustang stanowi marzenie niejednego nastolatka, a sprzedaż trwa nieprzerwanie przez ostatnie półwiecze.

Ford Mustang w wersji z roku 1967 (źródło grafiki: Pinterest)

Ford Mustang w wersji z roku 1967 (źródło grafiki: Pinterest)

Krótki przegląd nowoczesnych technologii samochodowych

Samochód jako powszechnie dostępny środek lokomocji jest nadal bardzo młodym wynalazkiem, a mimo to na przestrzeni tych niecałych dwustu lat dokonał się tak radykalny przełom technologiczny, że aż trudno w to uwierzyć – zwłaszcza, gdy spojrzy się na fotografie z końca XIX wieku przedstawiające pierwsze automobile. Dziś samochód to bardziej komputer na kółkach, co spróbujemy zobrazować na przykładzie samochodów marki Ford. Wybór marki jest nieprzypadkowy, bowiem to właśnie Ford był pierwszym masowo produkowanym autem. Sprawdźmy zatem, jak bardzo się od swych następców różni.

Ford w roku 1908... (Ford Model T - źródło: Pinterest)

Ford w roku 1908… (Ford Model T – źródło: Pinterest)

Tourneo, czyli najmłodsze dziecko Forda w Genewie

Tegoroczne (2013) Targi Motoryzacyjne w Genewie obfitowały w niespodzianki i choć jak zawsze najwięcej można było ich ujrzeć pośród prototypów, to i w dziale samochodów produkowanych seryjnie nie obyło się bez ciekawostki – otóż Ford zaprezentował trzy wersje modelu Tourneo, czyli odpowiednio Courier, Connect i Custom. I nie byłoby w tym może nic szczególnie zaskakującego gdyby nie fakt, że Tourneo Connect to osobowa wersja starego, dobrego Transita Connect, którą dostosowano do wymagań współczesnego rynku.

Ford Tourneo Courier 2013 (źródło: Pinterest)

Ford Tourneo Courier 2013 (źródło: Pinterest)