Prywatne polisy zdrowotne

Wiele osób jest już znużonych działalnością NFZ i możliwością jedynie słusznego ubezpieczenia zdrowotnego, które ściąga z naszej pensji pracodawca. Polska Izba Ubezpieczeń szacuje, że na polisy zdrowotne oraz na abonamenty w firmach medycznych przeznaczymy ok. 1 mld złotych rocznie. Konia z rzędem temu, kto korzysta wyłącznie z państwowej służby zdrowia i chwali sobie takie rozwiązanie. Kolejki do lekarzy specjalistów, ale także lekarzy pierwszego kontaktu, odległe terminy badań – zupełnie jakby się brało pacjenta na przeczekanie: a nuż badanie nie będzie już potrzebne… – oraz niechęć do droższych, ale nowocześniejszych procedur medycznych, zabiegów czy leków, to tylko niektóre z praktyk kultywowanych przez publiczną służbę zdrowia. Słowo „służba” jest tu chyba stosowane na wyrost…

Źródło: Pinterest

Źródło: Pinterest

Jak podają media, do końca roku Ministerstwo Zdrowia ma przedstawić rozwiązania, które umożliwią rozwój prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych. Ubezpieczyciele liczą, że po ich wejściu w życie Polacy w ciągu trzech lat na takie polisy wydadzą od 8 do 11 mld zł.

Najprawdopodobniej zmiany pójdą w tym kierunku, że po wejściu w życie nowych przepisów pacjent z wykupioną polisą ubezpieczeniową będzie mógł wybrać, w jakiej placówce chce być leczony – prywatnej czy publicznej, ubezpieczyciel zaś będzie miał obowiązek przelać pieniądze za opiekę medyczną do wskazanej przez klienta placówki.

Dla wielu pacjentów rozwiązanie takie nie będzie żadną rewolucją: i tak już postawili na leczenie w prywatnych gabinetach czy szpitalach i opłacają abonamenty od lat. Inni z kolei, zwłaszcza ci starsi, są podobnym rozwiązaniom niechętni – uważają, że w ramach płaconych na NFZ składek „należy im się darmowa służba zdrowia”.

Ustawodawcy nie chodzi jednak o narzucanie jakichkolwiek rozwiązań, ale umożliwienie pacjentom dokonania wyboru wedle własnych preferencji.

Leave a reply