Co trzeba wiedzieć o ubezpieczeniu OC dla rolników?

Rolnicy traktowani są w polskim prawie nieco inaczej, niż większość zawodów, co w niektórych aspektach bywa uznawane za zaletę i zachęca do dołączenia do płatników KRUS-u, ale też wiąże się z pewnymi nieoczywistymi z zewnątrz obowiązkami. W ten zakres wchodzą na pewno obowiązkowe do wykupienia ubezpieczenia, których brak jest karany. Podstawowym z nich jest OC, które większości zobowiązanych do płacenia na pewno jest dobrze znane – aby ułatwić dochodzenie rekompensaty osobom poszkodowanym, ubezpieczenie to wprowadzono jeszcze w latach 70. XX wieku, a obecnie jego przebieg zakreśla ustawa o ubezpieczeniach obowiązkowych z roku 2003. Jeśli posiadamy ziemię mającą łącznie ponad 1 hektar i płacimy podatek rolny, to ubezpieczenie takie staje się naszym obowiązkiem. W Polsce obowiązek ten nie zawsze jest przestrzegany, a obowiązki składkowe bywają nieegzekwowane przez samorządy. Dlatego też niektórzy ignorują to ubezpieczenie. Jednak wiąże się to z ryzykiem – nie tylko kary w razie, gdyby jednak kontrola miała nadejść, ale też jeśli dojdzie do strat, a w przypadku rolnictwa, branży zależnej od tak nieprzewidywanych czynników jak zdarzenia pogodowe, na pewno jest to więcej niż możliwe. Zatem – więcej niż rozsądne jest ubezpieczać się, o ile ma się taką możliwość.

Ubezpieczenie dla rolników jest obowiązkowe. Źródło: Pixabay.com.

Ubezpieczenie dla rolników jest obowiązkowe. Źródło: Pixabay.com.

Ubezpieczenia flotowe nie tylko dla gigantów

W powszechnej świadomości ubezpieczenia flotowe funkcjonują jako produkt dostępny wyłącznie dla naprawdę dużych przedsiębiorstw, posiadających wiele aut. Tymczasem jednak okazuje się, że obecnie coraz większa liczba towarzystw ubezpieczeniowych wychodzi naprzeciw potrzebom klientów oraz dynamicznie zmieniającego się rynku. Oferują ubezpieczenie flotowe także podmiotom znacznie mniejszym. I choć nadal jeden samochód osobowy w firmie to zbyt mało, aby z takiej oferty skorzystać, to jeśli dana firma posiada ich już więcej niż pięć, może się ubiegać o flotowy wariant ubezpieczenia.

flota samochodów marki Skoda

Firma posiadająca ponad 5 samochodów może się już bez problemów ubiegać o ubezpieczenie flotowe (źródło grafiki: skoda-flota.pl)

Korzyści z takiego rozwiązania są spore, bo dla mniejszych przedsiębiorstw konieczność ubezpieczania każdego samochodu oddzielnie skutkowała do tej pory zawężonym pakietem. Firmy wykupowały jedynie minimalny i absolutnie niezbędny zakres ochrony, aby maksymalnie zredukować koszty. W przypadku ubezpieczeń flotowych w pakiecie znajduje się rzecz jasna obowiązkowe OC, ale wariantów rozszerzenia jest już całkiem niemało. Flotowe auto na firmę może więc mieć wykupione dodatkowo AC, pakiet assistance lub ubezpieczenie NNW, a łączne koszty zależne są jedynie od współczynnika szkodowości. Mówiąc prościej od tego, jak wiele aut z danej floty uczestniczyło w wypadkach i z jaką częstotliwością – im więcej, tym droższe składki.

Na kształt i wpływ kosztów ma także fakt, czy dana flota składa się z samochodów leasingowanych, czy może auta zostały kupione. I choć leasing dla firm ( http://www.skoda-flota.pl/ ) jest obecnie coraz popularniejsza opcją, to w przypadku ubezpieczeń flotowych zdecydowanie lepiej jest, gdy auta nie są leasingowane. Ubezpieczyciel zakłada bowiem z góry, że o własne samochody firma będzie dbać lepiej, a to z kolei przekłada się w statystykach na potencjalnie niższe koszty dla towarzystwa ubezpieczeniowego. To właśnie z tego powodu składki negocjowane przez przedsiębiorców posiadających nieleasingowane floty są korzystniejsze niż dla leasingowców.

Tu jednak warto wspomnieć o pewnej istotnej kwestii: jeżeli mianowicie auta posiadane przed daną firmę bywają wypożyczane albo na przykład służą jako taksówki, to w najlepszym przypadku ubezpieczenie flotowe będzie wielokrotnie droższe niż normalnie, a w skrajnych przypadkach po prostu nie będzie dla danej firmy dostępne w ogóle. Warto brać ten fakt pod uwagę.

Zawody szczególnego ryzyka

zawody szczególnego ryzyka

Źródło: Pinterest

Agencja Bloomberg opracowała listę profesji, w których zdarza się najwięcej wypadków. Wskaźnik śmiertelności w poszczególnych zawodach został obliczony dla wypadków śmiertelnych, które zdarzają się w ciągu roku pracy dla zatrudnionych na pełen etat. Niechlubne pierwsze miejsce przyznano rybakom. Na dalszych pozycjach uplasowali się: drwal, pracownik kopalni, pilot samolotu, śmieciarz, dekarz, pracownik przemysłu stalowego, pracownik rolny, kierowca ciężarówki i taksówkarz.

Przedstawiciele wymienionych zawodów nie otrzymują, zdaniem Bloomberga, wynagrodzenia, które choć w części mogłoby rekompensować codzienne ryzyko.