Jak działa ubezpieczenie wypadkowe?

Będąc miejscem, w którym spędzamy typowo 40 godzin w każdym tygodniu, miejsce pracy na pewno należy do tych, w których może przytrafić się nam jakaś mniejsza lub większa szkoda. Polska nie należy już do krajów, w których wypadki w pracy są wyjątkowo częste – według danych Eurostatu za 2013 czy 2014 rok, nasze państwo znajduje się mniej więcej pośrodku zestawienia wszystkich krajów Unii. Mniej niż 2 osoby na każde 100 tysięcy giną rocznie w wypadkach w pracy (w Rumunii jest to ponad 5 osób), a w kwestii mniej poważnych wypadków wskaźnik ten wynosi około 500 osób (we Francji czy Portugalii jest bliski 3000). Co prawda wyznacznik „poważnego wypadku” jest nieco względny (musi zostać zgłoszony i wywołać co najmniej 4 dni absencji poszkodowanego w pracy), ale na pewno ofiar śmiertelnych jest w Polsce znacznie mniej, niż 10 czy 15 lat temu. Niemniej – różnego typu wypadki są nadal dość prawdopodobne, a żeby być na nie gotowym, trzeba wiedzieć, jak się jest na nie ubezpieczonym. W tym przypadku można oczywiście dokładać z własnej ręki na indywidualnie skonstruowane polisy, ale większość pracowników i pracodawców „zadowala się” tym, co jest prawnie wymagane – czyli obowiązkowym ubezpieczeniem wypadkowym, które jest częścią typowych ubezpieczeń społecznych tak samo, jak to chorobowe. Jednak przyznawanie świadczeń na jego podstawie bynajmniej nie jest automatyczne. Co powinien zrobić poszkodowany?

 

Każdy ubezpieczony pracownik posiada prawa w razie wypadku w pracy. Źródło: Pixabay.com.

Każdy ubezpieczony pracownik posiada prawa w razie wypadku w pracy. Źródło: Pixabay.com.

Jaki zakres usług zapewnia prywatne ubezpieczenie medyczne?

Celem powszechnej opieki zdrowotnej jest w założeniu udostępnienie jak najszerszemu gronu obywateli dostępu do najważniejszych usług medycznych w razie potrzeby – bez względu na sytuacje i koszty. Jednakże ci, którzy mogą sobie na to pozwolić, często szukają metod, by otrzymać usługi wyższej jakości, a często przede wszystkim – szybsze niż w przypadku opieki publicznej. W rezultacie sięgają po prywatne ubezpieczenie medyczne (jak tutaj: https://axa.pl/ubezpieczenie-zycie-i-zdrowie/ubezpiecznie-zdrowotne-vitalit/). Może im ono zapewnić dostęp do wielu typów usług szybciej i pewniej. Zwłaszcza w sytuacji, gdy rosną pensje i liczba osób, którym na koniec miesiąca szczęśliwe „zostaje”, a budżet służby zdrowia zmienia się nieznacznie – taka operacja jest opłacalna dla coraz większej liczby klientów. Dlatego też nie zdziwi, jeśli przypomnimy, że w roku 2016 z prywatnego ubezpieczenia medycznego korzystać miało już przeszło 1,75 mln Polaków, co oznacza wzrost o około 30% w ciągu ledwie jednego roku. Jednak nie bez powodu takie ubezpieczenia oferują w przystępnej cenie dostęp do opieki medycznej. Ich zasięg działania ma zawsze swoje ograniczenia, tak więc najlepiej jest nie traktować ich jako odpowiednika 1:1 ubezpieczenia w NFZ, ale patrzeć na konkretne oferty i być świadomym tego, co się nabywa. Na co dokładnie mogą zazwyczaj liczyć nabywcy prywatnego ubezpieczenia medycznego?

Prywatne ubezpieczenie medyczne. Źródło: Pixabay.com.

Prywatne ubezpieczenie medyczne. Źródło: Pixabay.com.

Rośnie zainteresowanie prywatnymi ubezpieczeniami medycznymi

W Polsce obowiązuje powszechne ubezpieczenie zdrowotne, za sprawą którego zdecydowana większość osób ma dostęp do usług medycznych prowadzonych publicznie. Jednakże, jak przekonał się też niemal każdy, usługi te mają swoje limity. Polska jest krajem o niskim budżecie służby zdrowia, nawet w porównaniu do całego PKB – aby osiągnąć średnią OECD na poziomie prawie 9% PKB, budżet ten musiałby wzrosnąć o niemal 50%. Dodajmy do tego, że wiele osób patrzy na tzw. standardy europejskie, z krajów bogatszych. Mogą oni na pewno poczuć, że wiele brakuje, standard obsługi jest niski, a kolejki – niekończące się. Niesławna jest obecnie na przykład operacja wszczepienia protezy stawu biodrowego, na którą zarejestrowani muszą czekać średnio ponad trzy lata. Nic więc dziwnego, że ci, którzy mogą sobie na to pozwolić, myślą o spożytkowaniu pieniędzy na opiekę prywatną. W lutym Polska Izba Ubezpieczeń podała dane z pierwszych trzech kwartałów 2016 – wynika z nich, że z takiej opcji korzystało prawie 1,8 miliona Polaków. Oznacza to wzrost o aż 28% względem roku poprzedniego. W większości (1,4 mln przypadków) są to osoby ubezpieczające się przez pracodawcę – można założyć, że w sytuacji rynku pracownika firmy często kuszą pracowników jako dodatkową atrakcją możliwością stosunkowo niedrogiego ubezpieczenia. Łącznie pracodawcy zapłacili 342 mln zł, a więc średnio ok. 250 zł na osobę (przypomnijmy – w ciągu 9 miesięcy). Takie ubezpieczenia mimo tego potrafią zaoferować zalety, których nie daje popularna opcja abonamentu w konkretnej sieci przychodzi – z których najbardziej znaną jest obecnie Luxmed. W ramach prywatnego ubezpieczenia zdrowotnego można bowiem korzystać z różnorodnych szpitali i klinik.

Prywatne ubezpieczenie zdrowotne daje dostęp do wielu szpitali i klinik. Źródło: Pixabay.com.

Prywatne ubezpieczenie zdrowotne daje dostęp do wielu szpitali i klinik. Źródło: Pixabay.com.

Na jakie choroby można się ubezpieczyć?

Rzut oka na nastroje społeczne nie zostawia wątpliwości, że ludzie znacznie bardziej boją się nawet mało prawdopodobnego, ale niespodziewanego wypadku, niż najbardziej powszechnych chorób. Podczas gdy wiele osób obawia się na przykład ataku terrorystycznego czy wypadku samolotowego, tak „oszczędzają nerwy” nie przejmując się już tak bardzo ryzykiem związanym z jazdą samochodem czy zwyczajnie… życiem, które niesie ze sobą wiele potencjalnych chorób dla osób w każdym wieku. Siedzący tryb życia, zanieczyszczenie powietrza, stres i nie tylko – każdego dotknąć może jedna z wielu chorób, na które jeszcze nie znaleziono w pełni skutecznego lekarstwa. Dlatego też choroba to ryzyko, a przezorni ubezpieczają się na jej wypadek – najczęściej zwłaszcza z myślą o rodzinie, której dobrobyt może zostać zagrożony bez względu na to, jak ciężko do tej pory się pracowało. Ubezpieczyciele reagują na to i wielu z nich tworzy bardzo wyrafinowane oferty pozwalające zapewnić sobie lub rodzinie odpowiednie wsparcie finansowe w razie pojawienia się choroby, która staje na drodze codziennego życia. Decydując się na jedną z nich warto pamiętać o różnorodności wariantów, zarówno w ramach osobnych polis, jak i dodatków do np. ubezpieczenia na życie.

Choroba niesie za sobą wiele problemów i wydatków. Źródło: Pixabay.com.

Choroba niesie za sobą wiele problemów i wydatków. Źródło: Pixabay.com.

Wsteczne ubezpieczenia zdrowotne – jak działają?

Ogólne zasady funkcjonowania powszechnych ubezpieczeń zdrowotnych są mniej więcej każdemu znane. Kto pracuje na odpowiedniej umowie, ma status bezrobotnego, jest uczniem lub studentem do 26. roku życia, małżonkiem osoby ubezpieczonej itp. – ma prawo do korzystania nieodpłatnie z różnych usług publicznej służby zdrowia. Pryncypium przepisów w tej sprawie nie spotkały żadne zmiany, aczkolwiek od 12 stycznia 2017 roku, za sprawą nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, pojawiły się pewne nowe możliwości. Dotyczą one „wstecznego” zgłoszenia się jako osoba ubezpieczona. Założenie zasady nie jest skomplikowane: komu przysługuje prawo do ubezpieczenia – nie musi za usługi płacić. To, co się zmienia, to możliwość zgłoszenia swoich praw również po wykonaniu samej usługi. Niby prosta sprawa, jednakże do tej pory sporo osób w skali kraju obciążonych było kosztami, które im się w świetle przepisów „nie należały”. Dlaczego? Mogły o tym nie wiedzieć albo nie dopełnić formalności, przez przeoczenie, z niewiedzy czy też z pośpiechu. Niektóre osoby nie są lub nie były formalnie ubezpieczone (pokazują się jako nieubezpieczone w systemie), chociaż spełniają przesłanki, by być. Najczęściej są to osoby, którym ubezpieczenie przysługuje przez członka rodziny, ale też np. studenci, którzy ubezpieczeni byli w pracy, a nie wiedzieli, że po jej zakończeniu powinni być powtórnie zgłoszeni przez swoją uczelnie. Wszyscy znajdujący się w tej sytuacji mogą zgłosić się już po zabiegu, konsultacji czy operacji, i należność nie będzie egzekwowana.

Ubezpieczenie obejmuje także najbliższą rodzinę osoby pracującej. Źródło: Pixabay.com.

Ubezpieczenie obejmuje także najbliższą rodzinę osoby pracującej. Źródło: Pixabay.com.

Dlaczego najtańsze polisy się nie opłacają?

W kontekście nieszczególnie śnieżnej zimy w Polsce mogłoby się wydawać, że mówienie o ubezpieczeniach przeznaczonych dla osób uprawiających turystykę górską nieco mija się z celem. Coraz częściej jednak wyjeżdżamy na narty za granicę, urządzamy także piesze wycieczki po masywach górskich nie znajdujących się w granicach naszego kraju – choćby dlatego warto wiedzieć, czym grozi podpisanie najtańszej możliwej umowy ubezpieczeniowej.

Wbrew pozorom do powyższego zdania nie wkradł się żaden błąd. Przywykliśmy przez lata, że w Polsce poszkodowany turysta, do którego trzeba wezwać na przykład helikopter, nie ponosi kosztów takiej interwencji. W znakomitej większości krajów europejskich i pozaeuropejskich sprawa wygląda jednak zgoła inaczej – kosztami ratownictwa górskiego jest obciążany poszkodowany. Warto w tym miejscu dodać, że nie są to małe kwoty: jedna godzina pracy śmigłowca z ekipą ratowników to w Polsce koszt rzędu 3 tysięcy euro, a poza granicami Polski jest przeważnie drożej.

Grupa narciarzy przygotowuje się do zjazdu w górach

Sporty zimowe (zwłaszcza te uprawiane w górach) niosą ze sobą spore ryzyko dla uprawiających je osób (źródło obrazka: pixabay.com)

Tu również dochodzimy do zasygnalizowanej wcześniej kwestii, czyli zakresu poszczególnych ubezpieczeń. Jeśli wybieramy się w góry (nie ma większego znaczenia czy w kraju, czy poza nim, ale oczywiście turyści wyjeżdżający za granicę powinni szczególnie wziąć to pod uwagę), koniecznie należy wykupić ubezpieczenie obejmujące nie tylko koszty ewentualnego leczenia i pobytu w szpitalu, ale również koszty przeprowadzenia potencjalnej akcji ratunkowej. Ta z pozoru błaha rzecz może nas kosztować nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych, co stanowi potężny wyłom w oszczędnościach przeciętnego turysty.

Polisy takie wcale nie należą do szczególnie drogich, choć wciąż nie cieszą się odpowiednim zainteresowaniem nawet ze strony wielu osób uprawiających sporty zimowe wyczynowo. To sytuacja dość specyficzna, bowiem z jednej strony dokładamy wszelkich starań, by zakupiony przez nas sprzęt służący do uprawiania sportów zimowych, był jak najwyższej klasy (a więc i maksymalnie bezpieczny), z drugiej jednak nie chcemy inwestować zbyt wielu pieniędzy w ubezpieczenie, z którego „przecież i tak nie skorzystamy”. Trzeba jednak mieć świadomość, że zaoszczędzenie w ten sposób nawet kilkuset złotych na niewiele nam się przyda w wymiarze finansowym, gdy przyjdzie zapłacić za ratownictwo górskie na przykład w Austrii…

Ubezpieczenie na wszelki wypadek

Jeszcze do niedawna było tak, że gdy w naszym życiu zachodziły jakieś na tyle istotne zmiany, by uwzględnić ten fakt w posiadanej polisie ubezpieczeniowej, trzeba było modyfikować lub nawet całkowicie zmieniać dotychczasową umowę. Na szczęście dłużej już nie będzie to konieczne, ponieważ zaczynają się pojawiać na rynku pakiety ubezpieczeń profilowanych właśnie pod tego typu sytuacje – konkretniej rzecz biorąc mowa o pakiecie Projekt Jutro, który właśnie niedawno miał swą premierę.

Kilka osób w różnym wieku

Projekt Jutro to najnowsza propozycja od MetLife (źródło grafiki: metlife.pl)

Najbardziej rewolucyjną właściwością opisywanego pakietu ochronno-inwestycyjnego jest jego elastyczność. Najogólniej rzecz biorąc pomysł nie jest szczególnie nowy, bo zakłada jednoczesne posiadanie ubezpieczenia na życie i gromadzenia jednostek uczestnictwa w ubezpieczeniowych funduszach kapitałowych, ale dzięki kilku istotnym detalom Projekt Jutro zapowiada się interesująco. Po pierwsze polisa podpisywana jest bezterminowo, czyli chroni również bezterminowo, co oznacza, że podpisujemy zobowiązanie na co najmniej 15 lat (tyle wynosi najkrótszy możliwy okres ubezpieczenia).

Kolejna innowacja to fakt, że w każdym miesiącu mamy prawo dokonać zmiany wysokości kwoty ubezpieczenia na wypadek śmierci, dzięki czemu na bieżąco możemy aktualizować tę sumę do takiej wysokości, jaka nam w danej chwili odpowiada. W każdym momencie również mamy pełne prawo rozwiązać umowę z towarzystwem ubezpieczeniowym, co skutkuje wypłatą zgromadzonych do tego momentu na koncie środków.

Opcjonalnie można dokupić sobie ochronę zdrowia (poważna choroba, pobyt w szpitalu, operacja chirurgiczna) oraz ochronę dla małoletnich dzieci na wypadek trwałego inwalidztwa wskutek nieszczęśliwego wypadku, pobytu w szpitalu albo groźnej choroby. Dodatkowo w pakiecie tym otrzymujemy ochronę dla dzieci na wypadek złamań lub oparzeń powstałych w wyniku NW. Co interesujące (i coraz częściej praktykowane przez renomowane towarzystwa ubezpieczeniowe) wysokość wypłacanego świadczenia z tytułu złamania, oparzenia albo trwałego inwalidztwa jest podwajana w okresie wakacyjnym, czyli od 1. lipca do 31. sierpnia.

Przeważnie kupowanie czegoś „na wszelki wypadek” jest marnowaniem pieniędzy, ale w przypadku tego konkretnego pakietu ubezpieczeniowego widać wyraźnie, że jest to sensowny krok dla każdego, kto ceni sobie nie tylko swoje życie i zdrowie.

NFZ, abonament czy polisa?

W świadomości większości Polaków Narodowy Fundusz Zdrowia funkcjonuje jako instytucja kojarzona w zasadzie wyłącznie negatywnie – dostęp do specjalistów jest bardzo ograniczony, kolejki długie, a na specjalistyczne badania diagnostyczne czeka się nawet po kilka lat. Trudno się dziwić, że w takiej sytuacji spora część potencjalnych klientów NFZ woli skorzystać z prywatnej opieki medycznej, dostępnej obecnie w formie polis albo abonamentów medycznych. Z pozoru te dwie formy są praktycznie identyczne pod względem funkcjonalnym, jednak tak naprawdę różnice między nimi są dość istotne. Na czym polegają?

młody lekarz w gabinecie

Zazwyczaj dostanie się do specjalisty w ramach NFZ graniczy z cudem (źródło grafiki: Pinterest)

Abonament medyczny to usługa sprzedawana przez różnego rodzaju sieciowe placówki opieki zdrowotnej, czego zasadniczą konsekwencją jest możliwość korzystania z placówek danego dostawcy po opłaceniu miesięcznego abonamentu w wymaganej kwocie. To z kolei skutkuje niższym standardem obsługi (bo koszt ponosimy tylko raz w skali miesiąca i jeśli leczymy się często, to tak naprawdę jesteśmy jedynie generatorem kosztów dla sprzedawcy abonamentu), a na dokładkę za darmo możemy korzystać jedynie z przychodni danego dostawcy usług. Próżno też szukać w umowie abonamentowej jakichkolwiek zapisów o gwarantowanym terminie dostępu do specjalisty lub lekarza podstawowej opieki, bo realnie czas oczekiwania na taką wizytę jest wprawdzie krótszy niż w placówkach firmowanych przez NFZ, ale obiektywnie rzecz biorąc i tak zdecydowanie zbyt długi. Istotne jest też i to, że badania w przypadku umów abonamentowych można odbyć wyłącznie na podstawie skierowania wystawionego przez lekarza w placówce, w której wykupiliśmy abonament – to poważna niedogodność.

Polisa zdrowotna charakteryzuje się tym, że dane towarzystwo ubezpieczeniowe płaci placówkom medycznym za wykonanie konkretnych usług. W efekcie takim placówkom medycznym zależy na zadowoleniu pacjenta, bo zarabiają tylko wtedy, gdy pacjenci korzystają z ich usług. W związku z tym specyficznym podejściem sieć placówek, w których można skorzystać z usług medycznych, jest zwykle w przypadku polis zdrowotnych drastycznie większa niż dla abonamentów medycznych. Warto też pamiętać, że polisy ubezpieczeniowe mają konkretnie zdefiniowane okresy oczekiwania na wizytę (dokładne dane są w umowie), dzięki czemu na wizytę nie czeka się długo. Także kwestia skierowania na badania jest rozwiązana odmiennie: wystawić takie skierowanie może dowolny lekarz specjalista niezależnie od tego, w jakiej placówce medycznej pracuje (ubezpieczyciel nie określa sztywnej listy i dopuszcza w tym zakresie pełną dowolność). Jak więc widać opcja polisy ubezpieczeniowej jest zdecydowanie atrakcyjniejszym i bardziej elastycznym rozwiązaniem.

Zawsze niedoubezpieczony, czyli wakacje po polsku

Sezon wakacyjny trwa w najlepsze i już niedługo osiągnie apogeum, co oznacza, że nawet około 40% Polaków wyjedzie poza granice ojczyzny, aby wypocząć. Niestety, bardzo często wybierając się w zagraniczną podróż zapominamy o jednej z najbardziej podstawowych rzeczy, czyli o odpowiednim zakresie ubezpieczenia.

Z reguły wykupienie wycieczki w biurze podróży likwiduje problem ubezpieczenia turystycznego, ale pamiętajmy, że jedynie w podstawowym zakresie. To oznacza, że ubezpieczenie zapewniane przez biuro jest ograniczone do absolutnego minimum, więc w razie większości nietypowych zdarzeń losowych czy wypadków koszty ewentualnej hospitalizacji, operacji, zabiegów, transportu medycznego, itd. będziemy musieli ponieść sami. Nierzadko kwoty faktur wystawianych przez zagraniczne szpitale sięgają dziesiątek tysięcy złotych i jedynym sposobem na to, by nie ponosić tych kosztów w razie nieszczęśliwej sytuacji losowej, jest się ubezpieczyć.

machu picchu w peru

Im bardziej egzotyczny cel naszej wakacyjnej podróży, tym bardziej powinniśmy zadbać o właściwy pakiet ubezpieczeniowy (źródło grafiki: Pinterest)

Najważniejsze jest zorientowanie się w kosztach leczenia w kraju, do którego się wybieramy – tu dużą pomocą mogą być rozmaite portale informacyjne, a także agenci ubezpieczeniowi zajmujący się ubezpieczeniami dla turystów. Generalnie można przyjąć zasadę, że im dalej się wybieramy, tym wyższe koszty najprawdopodobniej poniesiemy w razie hospitalizacji (dotyczy to także transportu medycznego z powrotem do Polski).

Jeśli cierpimy na jakiekolwiek przewlekłe choroby, warto wykupić pakiet gwarantujący nam zabezpieczenie finansowe w razie nasilenia objawów tych chorób. Osoby planujące uprawianie podczas zagranicznego urlopu jakichś sportów (zwłaszcza tych ekstremalnych) powinny się również zaopatrzyć we właściwy pakiet ubezpieczeniowy, który dobrze jest poszerzyć o ubezpieczenie OC w życiu prywatnym. Pomijając fakt, że OC jest wymagane w wielu krajach (szczególnie w Europie), zapewnia nam ono także bezpieczeństwo finansowe w sytuacji, gdy uszkodzimy należący do kogoś przedmiot albo wyrządzimy niechcący krzywdę jakiejś innej osobie.

Na koniec zaś rada, do której należy stosować się przy podpisywaniu każdej umowy, nie tylko ubezpieczeniowej – zawsze dokładnie i na spokojnie zapoznawajmy się z podpisywanymi dokumentami, bo pozwoli to uniknąć wielu nieprzyjemnych rozczarowań.

Ubezpieczenia zwierząt domowych – jak działają?

Zabezpieczenie zwierząt domowych od szkody to nowość na polskim rynku, jednak zaczynają cieszyć się coraz większą popularnością. Nic dziwnego – miłośników czworonogów nie brakuje, a perspektywa krzywdy wyrządzonej zwierzęciu jest dla nich wystarczającym powodem by poszukać takiego rozwiązania. W niektórych krajach wykupienie takiej polisy jest obowiązkowe, w Polsce to nadal tylko opcja dodatkowa. Jak dokładniej ono działa i w jaki sposób możemy zabezpieczyć swoich pupili?

żywienie kotów

Bezpieczeństwo zwierząt.
Źródło: Wikipedia.org

Firmy ubezpieczeniowe nie miały podstaw do oferowania do roku 2012, dopiero wówczas możemy mówić o pierwszych produktach skonstruowanych z myślą o zwierzętach. Na początku były one dość podstawowe i obejmowały śmierć i szkodę dla zwierzęcia. Z czasem zaczęto rozróżniać je na choroby oraz leczenie, obejmujące także operacje na kocie czy psie. Obecnie pełne pakiety obejmują nie tylko wymienione zabezpieczenia, ale także ubezpieczenie „cywilne” od szkód spowodowanych przez samo zwierzę, co szczególnie docenią posiadacze zwierząt w miastach. Pamiętajmy, że za wszelkie zniszczenia odpowiada właściciel, bez ubezpieczenia może być to dość spory wydatek.

Osobną sprawą są ubezpieczenia trzody chlewnej i bydło, jako element zabezpieczeń dla rolników nie rządzą się tymi samymi prawami. Jednak do indywidualnych zabezpieczeń dla zwierząt domowych przeszły w tym wypadku wymogi zakładania czworonogom chipów, które pomagają w lokalizacji. Pamiętajmy też, że wszelkie szkody wywołane z naszej winy, na przykład jeśli nie będziemy podawać odpowiedniej karmy dla kota, odpowiadamy we własnym zakresie i nie możemy liczyć tutaj na pomoc ubezpieczyciela. Mimo tego warto zainteresować się ubezpieczeniami dla zwierząt, zwłaszcza, że nie są zbyt drogie, a z czasem mogą stać się obowiązkowe.