Na drogach pojawiają się pojazdy autonomiczne

Większość wizjonerów motoryzacji zgadza się, że samochody autonomiczne to przyszłość – chociaż nie każdy potrafi sprecyzować, czy słowo to ma tutaj posmak raczej nadziei, czy obaw… Zaznaczmy dla pewności: auta autonomiczne – to takie, którymi nie kieruje osoba jadąca nimi. Poruszają się według systemu komputerowego, który analizuje bardzo różnorodne czynniki i dobiera trasę optymalnie. Co do potencjalnych zalet takiego rozwiązania dla klienta, nie trzeba chyba mówić – możesz sobie usiąść, otworzyć gazetę, wyciągnąć termos z kawą… O ile system działa poprawnie, jest wręcz niemożliwe, by takie samochody się zderzyły z czymkolwiek ani pomyliły drogę, nawet jadąc z Warszawy do małej miejscowości na Mazurach. Ale też nie ma co daleko szukać, czemu są obawy: wystarczy spojrzeć na fragment „o ile system działa poprawnie”. Wielu z nas wyobraża sobie scenę niczym z serialu „Silicon Valley”, gdy jeden z bohaterów wsiada do samochodu sterowanego przez Google i przez przypadek zajeżdża aż do portu i na statek transportujący auta, który rusza w podróż przez Pacyfik. Perspektywa „zawiechy”w systemie samochodu jest znacznie bardziej przerażająca, niż kiedy zawiesi się nam komórka albo komputer. Do tego możliwość hackowania auta również potrafi spędzać sen z powiek. Takich błędów i luk, oczywiście, ma zdaniem producentów nie być. Ale żeby przekonać się o tym, potrzebne są testy w realnych warunkach. Prowadzone są one na coraz większą skalę.

Samochody się zmieniają - niedługo możemy ich nie poznać. Źródło: Pixabay.com.

Samochody się zmieniają – niedługo możemy ich nie poznać. Źródło: Pixabay.com.

Teraz własne testy ogłosił Nissan, który wybrał – bez zaskoczeń – Londyn na miejsce, w którym próbować swoich sił będzie autonomiczny model samochodu LEAF. Cacko to i w podstawowej wersji było wzorem nowoczesności, stanowiąc przykład praktycznego elektrycznego auta w cenie, którą wielu Europejczyków określi jako „przystępną”. Tak powie o nim zresztą coraz większa grupa Polaków, zwłaszcza jeśli wliczy oszczędności na benzynie. Pewnie więc nie dziwi, że i ten model jako pierwszy ma wyruszyć na ulice bez żadnego kierowcy – najwyżej z pasażerami. Będzie je można w Londynie zobaczyć w akcji już w lutym. W podobne akcje angażuje się Volvo, które już przygotowuje setkę pojazdów do wypuszczenia na ulice Goeteborga. Samochody te będą miały opcję kierowania osobiście – ale też funkcję włączenia autopilota, który zawiezie nas na miejsce, a potem jeszcze sam odjedzie na najbliższe wolne miejsce parkingowe. Firma planuje obecnie, by do sprzedaży takie samochody trafiły już w 2021 roku. Słowa „samochód” i „auto” już niedługo mogą więc być jeszcze bardziej dosłowne.

Leave a reply

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.