Harley jeszcze nie mój…

Bardzo rzadko piszę o motocyklach, ale dziś wyjątkowo nie mogę się powstrzymać – tegoroczny sezon motocyklowy właśnie się udało pięknie zainaugurować w Częstochowie i jak na zawołanie w ofercie Harleya Davidsona wypatrzyłem motor, który na tyle mnie zachwycił, że zacząłem dość poważnie przemyśliwać nad kupnem sobie tego cuda. Mówię o modelu Roadster, wprowadzonym do oferty właśnie w tym roku – naprawdę sporadycznie się zdarza, żeby w nowym motocyklu podobało mi się wszystko, ale w tym konkretnym przypadku tak właśnie jest. Zresztą wystarczy spojrzeć:

motocykl Harley Davidson Roadster w kolorze czarnym

Tak się prezentuje Harley Davidson Roadster model 2016 – klasyka idealnie połączona z nowoczesnością (źródło grafiki: harley-davidson.com)

Jeśli chodzi o wygląd, to nie mam Roadsterowi nic do zarzucenia: bardzo umiejętnie połączono tu typowy, ikoniczny wręcz dla „Harlejów” zbiornik paliwa z wstawkami absolutnie nowoczesnymi, w rodzaju pięcioramiennych, aluminiowych kół (asymetrycznych: z przodu mamy koło o średnicy 19 cali, z tyłu 18 cali) czy odwróconego przedniego amortyzatora.

Silnik też zrobił na mnie jak najbardziej pozytywne wrażenie: 1200 cm3 robi swoje, a dźwięk generowany przez tę jednostkę nie da się pomylić z niczym innym (przynajmniej dla mnie). Jak sobie ktoś życzy, to może wybrać jeden z czterech wariantów kolorystycznych: ja od razu rzuciłem się na czarny (bo lubię), ale czerwony też robi jak najlepsze wrażenie i dłuższą chwilę się zastanawiałem, która opcja koniec końców podoba mi się bardziej. Ostatecznie stanęło na czarnym, ale po naprawdę zajadłej walce…

Wrócę jeszcze na chwilę do silnika: moment obrotowy rzędu 97 Nm przy 4250 obr/min to kawał zapasu mocy i trzeba sporej dawki zdrowego rozsądku, żeby się za bardzo nie rozszaleć na tej maszynie – na jeździe próbnej ledwo, ledwo się powstrzymałem przed kilkoma głupotami. Bardzo mi się przy tej okazji spodobało działanie hamulców – szybko, skutecznie i bezproblemowo, motocykl mi nie „pływał”, tylko się grzecznie zatrzymał i już. Rewelacja pod tym względem.

Deklarowane przez producenta zużycie paliwa to średnio 4,9 litra/100 km, co przy trochę dynamiczniejszej i/lub agresywnej jeździe i baku mieszczącym tylko 12,5 litra paliwa wydaje mi się jednak odrobinę niewystarczające, ale z drugiej strony i tak można na jednym pełnym zbiorniku zrobić gdzieś około 250 kilometrów, czyli nie tak tragicznie.

Wagowo nowy Roadster nie zachwyca, bo przygotowany do jazdy motocykl waży 259 kg, ale nie jest to też znów tak straszliwie dużo, żeby od razu się na wagę zżymać. Kawał silnika, kawał ramy, to i waga siłą rzeczy też niemała. Jedyna rzecz, która mi się w Roadsterze nie do końca podoba (a jednak coś znalazłem!) to jego cena: od niecałych 55 do prawie 57 tysięcy to troszkę sporo, ale rozumiem taki pułap, bo mamy do czynienia z wyższą półką i na dokładkę aktualnym rocznikiem modelowym – stąd cena. Gdyby ktoś jednak chciał kupić, ale nie za pełną kwotę od razu, to HD daje taką opcję: Alior obsługuje raty (sprawdź), a cały system jest wygodny, przejrzysty i weryfikacja trwa bardzo krótko (sprawdziłem), życzę więc udanych zakupów…