Miliony zobowiązują, czyli parę słów o Volkswagenie Jetta

VW Jetta to jeden z tych modeli, które w moim osobistym rankingu plasują się dosyć wysoko. Nie tyle nawet ze względu na słynną niemiecką jakość, ale raczej z uwagi na fakt, że z każdą kolejną generacją stawało się ono samochodem coraz lepszym. Zresztą nie jestem chyba odosobnionym przypadkiem, skoro na całym świecie od chwili debiutu Jetty w 1979 roku sprzedało się do teraz kilkanaście milionów egzemplarzy wszystkich sześciu dotychczasowych generacji. To niebagatelna liczba, która jest nie tylko dowodem sukcesu, ale również sporym zobowiązaniem dla producenta.

volkswagen jetta vi wnętrze kokpit kierowcy

Tak wygląda wnętrze najnowszej, szóstej generacji VW Jetta (źródło obrazka: volkswagen.de)

Prawdopodobnie to właśnie ze względu na to zobowiązanie ostatnia generacja Jetty (wypuszczona w 2010 roku) doczekała się dwa lata temu liftingu. Dodam od razu, że wcale nie polegającego jedynie na uwspółcześnieniu linii nadwozia (przy okazji przeprojektowano je pod kątem aerodynamiki i poprawiono ogólną wytrzymałość karoserii) czy wymianie reflektorów na nowsze. Poprawiona Jetta zyskała również w standardzie na przykład system monitoringu martwego pola (Blind Spot Detection), system ostrzegania przed kolizjami z przodu (Front Assist) czy system znacznie ułatwiający bezpieczne wyjechanie z parkingu tyłem na drogę (Rear Traffic Alert).

Zupełnie przy okazji do palety dostępnych silników trafiła czterocylindrowa jednostka wysokoprężna 2,0 TDI, generująca 150 KM mocy i zdolna rozpędzić ważącą ponad 1300 kg Jettę od 0-100 km/h w 8,9 sekundy. Ponadto jest to silnik całkiem oszczędny, bo średnie spalanie deklarowane przez producenta wynosi w cyklu mieszanym jedynie 4,9 litra na 100 km, więc nawet przy założeniu, że realne spalanie będzie nieco wyższe, jest to dobry wynik. Warto dodać, że moment obrotowy rzędu 340 Nm dostępny w zakresie 1750-3000 obrotów, więc ze sprawnym przyspieszaniem nie ma problemów.

Jako ciekawostkę dodam na koniec, że jeśli kogoś interesuje VW Jetta używane egzemplarze można w przystępnych cenach kupić za pośrednictwem wspominanego już przeze mnie w ubiegłym miesiącu portalu Das WeltAuto (tutaj). Sprawa do rozważenia o tyle, że nie kupuje się kota w worku, tylko samochód sprawdzony, sprawny technicznie i z pełną historią – a przy okazji raczej niskim i udokumentowanym przebiegiem. Ale decyzję pozostawiam oczywiście każdemu Czytelnikowi…

Leave a reply

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.