Jazda terenowa – jak robić to bezpiecznie?

skoda yeti_przejazd przez wodę
Poruszanie się po trudnym terenie dla jednych jest przyjemnością, dla innych koniecznością. Dobrze, jeśli w naszych podróżach towarzyszy nam samochód napędzany na 4 koła, przygotowany na pokonywanie bezdroży. Ale co w sytuacji, gdy mamy do czynienia z typowym autem miejskim? Warto poznać kilka zasad, które ustrzegą nas przed nieprzyjemną przygodą, oszczędzą czas, samochód i zdrowie.

Po pierwsze – kierowca.
Na co musisz być przygotowany podejmując „terenowe wyzwanie”? Nawet najkrótszy odcinek po bezdrożach może okazać się większym wyzwaniem niż daleka trasa. Przygotuj się również, że sytuacja nie raz może wymagać od Ciebie wyjścia z samochodu, a Twoja ocena stopnia trudności przeszkody może być błędna. Pamiętaj, że pozornie mała kałuża może okazać się zalanym rowem. Jeśli w takową wjedziesz, zostaniesz w niej już na dłużej.
„Dbajmy o swoje bezpieczeństwo. Odpowiednia pozycja za kierownicą, zapięte pasy bezpieczeństwa oraz zabezpieczenie bagaży i luźnych przedmiotów to podstawa. Jeżdżąc w terenie musimy trzymać mocno kierownicę, pamiętając o tym, by kciuki skierowane były do wewnątrz. Jest to ważne, ponieważ w przypadku mocniejszego szarpnięcia kierownicą, spowodowanego uderzeniem w kamień czy wybojami, nasze dłonie będą bezpieczne, a  kciuki nie zostaną uszkodzone” – mówi Radosław Jaskulski, instruktor Szkoły Auto SKODA.

Po drugie – samochód.
Wiedza o napędzie 4×4 nie wystarczy. Przed wyprawą zajrzyj do danych technicznych samochodu niezbędnych do jazdy w terenie, takich jak kąt natarcia, zejścia oraz prześwit. Z napędem na obie osie też bywa różnie. Producenci często nie opisują sposobu działania napędu na wszystkie koła. Duża część aut osobowych oraz SUV-ów posiada automatycznie dołączony napęd na cztery koła. Do najpopularniejszych modeli tego typu należą Volvo XC90, Audi A3 Quattro, Ford Kuga, czy Nissan Qashqai. W układach tych aut napęd przekazywany jest na jedną oś, a druga oddzielona jest specjalnym sprzęgłem. Napęd na pozostałe koła uruchamiany zostaje w chwili wykrycia utraty przyczepności.
Taka wiedza pozwoli Ci świadomie, z mniejszym ryzykiem dobierać drogę przejazdu. Jeśli często pokonujesz takie trasy nie dla zabawy, lecz zwykłym cywilnym samochodem z konieczności woź ze sobą saperkę i linę oraz ubranie, w które w razie potrzeby będziesz mógł się przebrać.

Po trzecie – prędkość i przeszkody.
Jazda off-road to w zdecydowanej większości jazda wolna. Nie chodzi tu bowiem o szybkość jazdy, lecz sposób pokonania przeszkód. Tylko wolna jazda pozwoli uniknąć czających się na drodze niespodzianek (lub tym, którzy poszukują wrażeń pozwoli je znaleźć). Łagodne operowanie gazem pozwoli na cieszenie się przyczepnością i jazdą, a przecież o to chodzi. To, co może wyglądać niepozornie, a w efekcie często przysparza wiele problemów to kamienie, konary oraz kłody. Jeśli znajdują się na drodze, staraj się je ominąć. Nie najeżdżaj na nie, łatwo tak uszkodzić samochód. Najbardziej narażona na zniszczenie jest miska olejowa.W sytuacji, gdy nie ma innego przejazdu, najeżdżaj na przeszkodę jedną stroną samochodu. Jeżeli konar czy niewielka skałka zbytnio wystaje, wyjdź z samochodu i sprawdź czy nie uszkodzisz podwozia.

Po czwarte – koleiny.
skoda yeti w terenie To zapewne pierwsza z przeszkód jakie napotkasz po zjeździe z asfaltowej drogi.
Nie trzeba wjeżdżać głęboko w las. Ci z Was, którzy wybierając się na grzyby lub grilla parkowali samochód na obrzeżach lasu, z pewnością je spotkali.
Wszystko zależy oczywiście od głębokości oraz szerokości koleiny. Najczęściej optymalnym torem przejazdu jest najechanie na koleinę jedną stroną samochodu. Wysokim terenowym autom takowe nie sprawią trudności, jednak osobówka lub miejska terenówka może się zawiesić, urwać układ wydechowy, czy uszkodzić miskę olejową.

Po piąte – błoto i woda.
Czyli to, co off-road’owcy lubią najbardziej. Jak jednak podejść do przeszkody, by poradzić sobie z nią bez większych problemów?
W pierwszej kolejności – miejsce zasysania wody. Jeżeli wjedziesz w zbyt głęboką dla swojego samochodu kałużę, silnik zassie wodę. Jesteście pewni, że woda nie dostanie się do silnika? Kolejny krok to sprawdzenie dna i tego, co się tam znajduje. Należy wjechać w przeszkodę i poruszać się podczas jej pokonywania z tą samą prędkością bez zmiany biegów. Jeśli okaże się, że na dnie zastaliśmy coś innego niż się tego spodziewaliśmy i ugrzęźliśmy spróbujmy ruszyć z drugiego biegu, jeśli się nie uda, musimy podłożyć coś pod koła, by mogły złapać przyczepność.
Pamiętajmy, by wjeżdżać do wody powoli. Zbyt gwałtowny wjazd wywoła falę, która może zalać silnik.
Tym, którzy siedząc w SUV-ie lub cywilnej terenówce z błyskiem w oku spojrzą w stronę rzeki, nawet wyglądającej na niegłęboką (nie mówiąc już o właścicielach osobówek) – zdecydowanie odradzam podjęcie wyzwania.
Pomijając problem ciężkiego podłoża i zasysania powietrza, pojawia się jeszcze kwestia stawiania przez wodę niesamowitego oporu. By pokonać przeszkodę trzeba dysponować sporym zasobem mocy oraz profesjonalnym sprzęgłem. Jazda korytem rzeki to już nie zabawa, są to warunki, w których nawet przygotowane profesjonalnie samochody rajdowe mają ciężko. Bez specjalnego przygotowania, zarówno siebie, jak i auta, zdecydowanie odradzam przejazdy przez rzeki.

Po szóste – piach.
Najtrudniejszy do pokonania jest suchy, sypki piach, w którym koła tworzą koleiny. Jeżeli przeszkoda do pokonania stanowi dość spory dystans kierowcom samochodów osobowych radzę bez zastanowienia znaleźć alternatywny przejazd. Kto ma więcej mocy, by go pokonać piach należy wjechać w przeszkodę z „rozpędu” oraz utrzymać obroty w trakcie przejazdu. Jeśli przeszkoda nas pokona i samochód się zakopie, nie myśl o kręceniu kołami w miejscu. Taki manewr tylko pogorszy sytuację. Pierwszą czynnością ratującą z opresji jest odkopanie kół (tu przyda się saperka). Możesz również spróbować zmniejszyć ciśnienie w oponach (jeśli jednak nie masz pewności, jak to zrobić, nie zabieraj się za to – przez zbyt niskie ciśnienie opona może zsunąć się z felgi) lub zwiększyć powierzchnię styku opony z podłożem.

Po siódme – podjazdy i zjazdy.
skoda yeti_podjazdPod wzniesienie zawsze podjeżdżajmy w linii prostej, równolegle do stoku. Jeśli zaczniemy wjeżdżać pod skosem może to skończyć się dla nas dachowaniem. Pamiętacie jak działa siła grawitacji…
Przy równoległym wjeździe ciężar opiera się na tylnych kołach samochodu. Wjazd pod skosem spowoduje, że cały ciężar spocznie na znajdującym się najniżej kole.
Przed szczytem w ferworze sukcesu nie zapomnij nieco zwolnić. Zbyt szybki wjazd na wierzchołek podjazdu może wybić samochód w powietrze i odebrać Ci nie tylko odczuwany wcześniej sukces, ale i zniszczyć elementy zawieszenia.
Zjeżdżając z góry, tak samo jak przy podjeździe, trzymaj się linii prostej, jedź równolegle do stoku.Dobierz bieg tak, by samochód hamował silnikiem. Hamulcem kontroluj prędkość, ponieważ silnik może nie utrzymać samochodu na zjeździe i uderzysz z dużą siłą w podstawę wzniesienia.

Przy pokonywaniu stromych podjazdów i zjazdów OLEJ ODPŁYWA W JEDNO MIEJSCE MISKI OLEJOWEJ I SMOK NIE MOŻE GO PODAĆ DO SILNIKA. W takiej sytuacji można zatrzeć silnik. Nieustannie więc kontroluj olej.
Ważne również, by swojej wyprawy nie zaczynać od takich przeszkód. Podczas ich pokonywania silnik będzie pracował blisko swojej mocy maksymalnej, dlatego powinien być odpowiednio rozgrzany.

Po ósme – powrót na asfalt.
Przed wjechaniem na drogę asfaltową, w miarę możliwości, oczyśćmy samochód z błota i innych zanieczyszczeń.
Jeżeli jeździłeś po błocie koniecznie dokładnie umyj podwozie auta. W szczególności wewnętrzne strony felg. Niedomyte błoto zasycha i powoduje „bicie” kół, które podczas jazdy odczuwalne jest jakby były one krzywe lub niewyważone.
Podczas jazdy w terenie szczególnie narażone na uszkodzenia są opony – sprawdź ich stan oraz czy mają właściwe ciśnienie.

 

W przeczytanym przez Was tekście znajdują się wzmianki oraz zdjęcia pochodzące z materiału prasowego SKODA.

Leave a reply