Piękne auto dzięki kilku podstawowym krokom

Wielkanoc i idące z nimi wiosenne porządki co prawda już za nami, ale to nie znaczy, że lada dzień nie pojawi się kolejna okazja, by, no cóż, posprzątać nieco i zadbać o prezencję auta. Jak wie każdy, kto nie tyle nawet posiada auto, ale przechodzi ulicami – niektórzy w biegu codziennych obowiązków mają już jakby za mało czasu, by polerować i auto do błysku. Samochód nie pójdzie z nami na spotkania, ale jego dobra prezencja na co dzień powinna przynajmniej zagwarantować lepszy humor i poczucie, że zadbaliśmy o naszą cenną własność. Tak jak to bywa i z ludźmi, w przypadku samochodu trzeba sporo wysiłku, by zadbać w największym stopniu zarówno o wnętrze, jak i zewnętrze – ale pewne codzienne nawyki i regularne zabiegi mogą sprawić, że całość będzie regularnie w całkiem niezłym stanie.

Polerowanie felg. Źrodło: Pixabay.com.

Polerowanie felg. Źrodło: Pixabay.com.

Nowoczesne systemy multimedialne – obsługuj samochód jak smartfona

Zastosowanie technologii związanych z interfejsem komputerów osobistych oraz internetu to na pewno jeden z najbardziej ekscytujących obszarów, na których dokonuje się innowacji we współczesnych samochodach – więc ktokolwiek lubi chociażby popatrzeć na to, co można znaleźć w nowych autach, może patrzeć z uwagą na rozwój czegoś, co niegdyś zwano na przykład „radiem”, ale dziś częściej już jest określane jako np. ICE, czyli In-car Entertainment, zapewniając video, audio… i nie tylko. Producenci samochodów zaczęli rywalizować wręcz z twórcami smartfonów i tabletów, zapewniając często dostęp do jak najbardziej dopracowanych interfejsów. W końcu auto to spory wydatek, a odpowiednia wygoda sterowania i dostępne pod ręką funkcje mogą zupełnie odmienić doświadczenie podczas jazdy, nawet jeśli samo poruszanie się pojazdem znacząco się od tego nie zmieni. Większość kierowców lubi puścić przynajmniej czasami, jeśli nie zawsze, radio lub wybraną muzykę, a ponadto niemal każdy docenia dobrą nawigację, która pozwoli mu dojechać najkrótszą trasą, jeśli starczy paliwa, nawet na dowolny adres w Paryżu. Dalsze opcje często nie są uważane za aż tak potrzebne, co jednak nie znaczy, że ci lubiący mieć wszystko w zasięgu palca błądzącego po dotykowym ekranie nie dostają kolejnych opcji.

czerwono czarna stylowa deska rozdzielcza z zintegrowanym ekranem dotykowym

Zintegrowany ekran dotykowy z odpowiednim systemem stał się codziennością na nowych deskach rozdzielczych. Źródło: Pixabay.com.

Auta projektowane dla starszych – przydatne osobom w każdym wieku?

Średni wiek kierowcy na świecie wynosi, oczywiście, w okolicach od 40 do 50 lat – nie ma wieku, w którym brakowałoby zastosowań dla auta. Ale starzenie się społeczeństwa to nie jedyny powód, dla którego wielu producentów patrzy w stronę osób starszych, by zapewnić optymalne doświadczenie z jazdy pod względem wygody użytkowania. Takie samochody mogą trafiać w gusta każdej grupy wiekowej, nie tylko ułatwiając dostęp starszym, ale też czyniąc jazdę wygodniejszą dla młodych w sposób, w który może nie zwracają nawet świadomie uwagi. Przykładem może być Ford Focus z wypuszczoną nową wersją (sprawdź), od lat będący rokrocznie wysoko w rankingach najlepiej sprzedających się modeli w Polsce i na całym świecie. Opracowując go, jeden z największych producentów zastosował urządzenie nazwane Kostiumem Trzeciego Wieku: po jego założeniu, człowiek automatycznie „zyskuje” 30 lat, a konkretnie rzecz biorąc, ograniczenia związane ze starzeniem. Wiele wprowadzonych w tym modelu rozwiązań dziś jest całkiem popularnych u licznych producentów. Pomysł na taki „kostium” został później nawet zastosowany przez np. projektantów domów.

samochody osobowe na parkingu fort focus

Łatwiejsze parkowanie ostatecznie zdobywa sympatię kierowców w każdym wieku. Źródło: Pixabay.com.

Car wrapping – coraz modniejsza metoda na zmianę wyglądu auta

Jeśli tuning samochodu kojarzy wam się jedynie z dokładaniem do auta ogromnych spojlerów, zderzaków i wlotów powietrza, tak by koniecznie auto wyglądało jak wyścigowe – możecie z zainteresowaniem zwrócić uwagę na bardziej modne obecnie techniki. Dzięki nim samochód można, owszem, dostosować do własnego charakteru, ale może w znacznie bardziej subtelny sposób. Oczywiście, wśród miłośników tuningu nadal sporą część stanowią osoby, dla których „piękne” równa się „sportowe”, i pożądane przez nich „krągłości” będą miały kształt na przykład BMW M czy Audi S oraz niski profil. Ale w różnych krajach świata coraz częściej niektóre wzorce czerpią od nich ci, którzy wolą pójść w innym kierunku. Podoba im się możliwość zmiany wyglądu największego elementu, czyli karoserii auta. O ile jeszcze niedawno takie określenie było niemal synonimiczne z malowaniem, tak w ciągu ostatnich 5-6 lat ogromny skok popularności zanotował tak zwany car wrapping, czyli „owijanie”, oklejania auta folią z winylu. Oczywiście, efekty tej techniki każdy z nas zapewne widział tysiące razy w życiu – mijając samochód oznaczony firmowo czy też autobus z wielką reklamą na zewnątrz, wiedzieliśmy przecież, że formy te nie są namalowane. Wzory można było łatwo usunąć i np. sprzedać samochód w oryginalnej formie. Jednak car wrapping dla klientów indywidualnych, którzy chcą po prostu cieszyć się estetyką efektu, rozkręca się na Zachodzie (i Wschodzie) dopiero w ostatnim czasie. Także w Polsce pojawiają się interesujące firmy i organizowane są wydarzenia prezentujące car wrapping jak np. konwenty 3M (kliknij). Czym technika przyciąga coraz liczniejszych fanów?

Car wrapping pozwala osiągnąć fantazyjne wzory. Źrodło: Pixabay.com.

Car wrapping pozwala osiągnąć fantazyjne wzory. Źrodło: Pixabay.com.

Jaka nawigacja się najbardziej opłaca?

W przeszłości wspominałem niejednokrotnie o tym, że nawigacja w samochodzie to bardzo przydatna sprawa: szczególnie kierowcom, którzy nie mają wyjeżdżonych dziesiątek albo tysięcy kilometrów po Polsce i nie tylko. Nie chodzi nawet o to, że łatwiej trafić w dane miejsce, do którego trasy się nie zna (bo to rzecz oczywista), tylko o możliwość zaoszczędzenia niemałych ilości czasu, nerwów i pieniędzy – ale tylko pod określonymi warunkami.

nawigacja samochodowa starego typu narysowana

Po pierwsze i najważniejsze, nie ma co sobie głowy zawracać zakupem nawigacji starego typu (takiej, która jest tylko nawigacją i niczym więcej). Te kilkaset złotych można zainwestować znacznie rozsądniej, wykupując sobie na przykład wybrany abonament nawigacyjny w ramach aplikacji oferowanych na smartfony. Takie oferty mają nie tylko producenci tradycyjnych systemów nawigacyjnych, ale też i dostawcy usług telefonicznych (na przykład Orange).

Najważniejszą zaletą tego rodzaju nawigacji jest to, że smartfona z zainstalowaną aplikacją mamy przy sobie w trasie praktycznie zawsze, nie zaśmiecamy więc samochodu zupełnie zbędnymi urządzeniami. Nie da się też pominąć milczeniem tego, że zestawy map do aplikacji mobilnych są aktualizowane znacznie, znacznie częściej, niż oprogramowanie dla nawigacji tradycyjnych.

Tu dochodzimy do kwestii numer dwa, czyli do stopnia aktualności informacji. Jeśli są one zgodne ze stanem faktycznym, będziemy w stanie ominąć wszelkie ewentualne utrudnienia czy korki na danej trasie, znaleźć najbliższą stację benzynową czy przydrożny hotel oraz zaplanować trasę przejazdu po drogach realnie istniejących w danym momencie. I choć ta ostatnia sprawa może się wydawać absurdalna, to jednak z doświadczenia (nie zawsze miłego!) wiem, jak to jest ważne – zwłaszcza na odcinkach dróg, które są w tej chwili przebudowywane, poszerzane czy po prostu budowane od zera. W takich miejscach sytuacja potrafi się zmienić diametralnie w ciągu doby albo dwóch.

Na koniec kwestia trzecia: nie dajmy się wpuścić w maliny. Nawigacja (kliknij), na którą się ostatecznie zdecydujemy, powinna spełniać przede wszystkim nasze własne wymagania i oczekiwania – nie ma sensu kupować pakietu map na całą Europę, jeśli od urodzenia nie byliśmy za granicą i nie zamierzamy wyjeżdżać z kraju w przewidywalnej przyszłości. Szkoda pieniędzy na funkcjonalności, z których nie skorzystamy – lepiej środki zainwestować w kolejny miesiąc abonamentu na nawigację. Szerokiej drogi!

Start-stop: system nie tylko dla ekologów

Jedną z najbardziej chyba problematycznych kwestii jeśli chodzi o współczesne samochody są normy, które bezwzględnie należy spełnić, aby móc wypuścić dany model na określonym rynku. Wymagania te są bardzo rygorystyczne i każdego roku są coraz bardziej obostrzane z uwagi na postępującą degradację środowiska naturalnego na skalę globalną. Trudno się dziwić, że podejmowane są liczne działania, by możliwie skutecznie zredukować ilość dwutlenku węgla emitowanego codziennie do atmosfery – szczególnie dotyczy to zakładów przemysłowych oraz samochodów.

znak systemu start-stop firmy Skoda

Bardzo często nie wiemy nawet, jak działa system start-stop, a mimo to jesteśmy jego przeciwnikami – warto zmienić to nastawienie (źródło obrazka: skoda.co.uk)

W tym drugim przypadku sprawa jest o tyle bardziej skomplikowana, że niektóre nowości nie są przyjmowane przez kierowców tak entuzjastycznie, jak zakładali ich twórcy, choć z ogólniejszej perspektywy bezsprzecznie w bardzo wymiernym stopniu przekładają się na poprawę stanu ziemskiej atmosfery.

Do innowacyjnych rozwiązań tego typu należy system start-stop, odpowiedzialny zasadniczo za to, by po zatrzymaniu auta na skrzyżowaniu pracujący na jałowym biegu silnik został wyłączony, tym samym oszczędzając paliwo i redukując emisję CO2 do atmosfery. Skuteczność tego rozwiązania byłaby zdecydowanie większa gdyby nie to, że bardzo wielu kierowców ma różnego rodzaju obiekcje, z których największą jest potencjalnie szybsze zużycie silnika oraz wyższe spalanie.

Obawy te wynikają jednak przede wszystkim z tego, że duża liczba właścicieli samochodów po prostu nie ma pojęcia, jak działa start-stop i powtarza opinie znalezione gdzieś w Internecie lub zasłyszane od innych, podobnie konserwatywnie nastawionych kierowców. Warto jednak pamiętać, że system start-stop nigdy nie pozwoli na wyłączenie silnika, jeśli miałoby to zagrażać jego żywotności – muszą zostać zachowane określone warunki, czyli silnik musi być rozgrzany do właściwej temperatury, akumulator wystarczająco naładowany, a żadne obecnie działające urządzenie w aucie nie będzie wymagać stałego źródła zasilania.

Warto poczytać nieco więcej na temat tego jak działa start-stop (kliknij), ponieważ w dłuższej perspektywie wszyscy powinniśmy brać możliwie czynny udział w działaniach proekologicznych – szczególnie jeśli weźmie się pod uwagę liczbę samochodów na całym świecie, które każdego dnia wyjeżdżają na ulice i generują spaliny. Warto zatem myśleć globalnie i działać lokalnie, by nasza planeta była w stanie zapewnić nam warunku do życia jeszcze przez długi, długi czas…

Volvo jeszcze bardziej na bogato

Niejednokrotnie podkreślałem przy chyba każdej nadarzającej się okazji, że projektanci Volvo przyjęli odgórnie założenie, iż nawet najtańsza wersja wyposażeniowa ma mieć w standardzie wszystko. Nadal tę opinię podtrzymuję, bo z faktami nie da się dyskutować, okazuje się jednak, że da się swoje Volvo wyposażyć dodatkowo w rzeczy, o których projektanci pomyśleli, ale uznali, że nie są one niezbędne każdemu kierowcy, który kupił sobie Volvo. Zupełnie przy okazji przekonałem się, jak bardzo takie dodatkowe wyposażenie może ułatwić życie i podróżowanie autem – zwłaszcza w niektórych przypadkach.

zestaw kosmetyków samochodowych dla aut marki volvo

Lakiery i inne podobne dodatki to nie jedyne akcesoria, jakie można kupić do swojego Volvo… (źródło obrazka: volvocars.com)

Przeglądając akcesoria Volvo, na które natrafiłem przekopując się przez zawartość strony Domu Volvo, doszedłem do dosyć oczywistego wniosku, że spora część z nich jest raczej standardowa – zasłony przeciwsłoneczne, siatki do mocowania zakupów w bagażniku, uchwyty i stojaki na rowery to całkiem zwyczajne wyposażenie. Ale nie wszystko, co da się kupić, kwalifikuje się do tej kategorii. Bardzo dobrym przykładem tego rodzaju wyposażenia dodatkowego jest na przykład pozycja opisana jako „drzwiczki dla psa”, choć prawdę powiedziawszy jest to raczej kompletna (i bardzo funkcjonalnie pomyślana) klatka dla psa przewożonego w bagażniku. Jej największą zaletą jest to, że dzięki wspomnianym drzwiczkom znajdujący się w niej pies nie może wyskoczyć z auta w chwili, gdy tylko otworzymy tylną klapę, co zdecydowanie zwiększa bezpieczeństwo potencjalnych przechodniów (i psa także).

To tylko jeden przykład, bo pełna gama dostępnych akcesoriów dla dowolnego modelu Volvo jest tak szeroka, że bez problemu każdy znajdzie coś, czego w jego samochodzie nie ma, a powinno być. Maniacy osiągów mogą sobie nawet zafundować optymalizację oprogramowania, dzięki czemu auto zyska na dynamice, a tym samym na bezpieczeństwie podczas manewrów wymagających pewnego zapasu mocy – czyli przede wszystkim w trakcie wyprzedzania.

Można również wymienić sobie system audio, uagresywnić stylistykę, kupić nowy zestaw kół czy zamienić standardowy ekran z centralnej konsoli na większy – wszystko zależy wyłącznie od naszych potrzeb i zasobności kieszeni, a pełną listę akcesoriów Volvo dostępnych obecnie w sprzedaży można znaleźć tutaj Polecam szczególnie tym, którzy uważają, że ich Volvo jest niewystarczająco wyposażone!

System start-stop: dlaczego jest tak popularny?

Spośród wszystkich nowoczesnych wynalazków montowanych standardowo w coraz większej liczbie modeli różnych producentów system start-stop wzbudził chyba najwięcej mieszanych uczuć wśród kierowców, choć moim zdaniem pojawienie się tego systemu jest naturalnym następstwem obostrzania norm emisji spalin zarówno w Unii Europejskiej, jak i na świecie. Co najciekawsze przeciwnicy start-stopu jako jeden z głównych zarzutów podają negatywny wpływ na silnik (w sensie szybszego zużycia), ale ten właśnie argument jest ich przysłowiowym ostatnim gwoździem do trumny, bo pokazuje, że nawet nie zapoznali się z zasadą działania systemu, którego są wrogami. Gdyby to bowiem zrobili, wiedzieliby, że system nie zadziała, jeśli istnieje ryzyko dla silnika. Jak zatem działa system start-stop w praktyce?

korek uliczny w dużym mieście

System start-stop doskonale zdaje egzamin w korkach – znacznie redukuje zużycie paliwa i emisję dwutlenku węgla do atmosfery (źródło obrazka: Pixabay)

Idea jest bardzo prosta: system ma wyłączać silnik wtedy, gdy jego praca jest zbędna – czyli głównie podczas stania w korkach i na skrzyżowaniach. Samochód się zatrzymuje, a system wyłącza silnik. Proste. Tyle tylko, że przeciętne auto ma jeszcze różne systemy, które potrzebują zasilania, a przy wyłączonym silniku nie działa alternator, więc zasilanie pobierane byłoby z akumulatora, co mogłoby bardzo szybko doprowadzić do jego rozładowania. Projektanci przewidzieli jednak ten kłopot: pracą systemu start-stop steruje komputer, który nie wyłączy silnika, jeśli ma on za niską albo zbyt wysoką temperaturę, podobnie zachowa się także i wtedy, gdy działają różne systemy zasilane alternatorem, a akumulator nie byłby w stanie wygenerować odpowiedniego napięcia. Same akumulatory zresztą są pojemniejsze i wytrzymalsze, a turbosprężarka (jeśli jest, a przeważnie w nowych autach już są w standardzie) ma wsparcie w postaci oddzielnej, zasilanej wyłącznie elektrycznie pompy wymuszającej obieg cieczy nawet przy zatrzymanym silniku.

Plusy? Przede wszystkim mniejsze zużycie paliwa (w mieście nawet do kilkunastu procent, rzecz jasna w zależności od stylu jazdy i wielkości korków) i co za tym idzie, niższa emisja dwutlenku węgla do atmosfery. W dłuższej perspektywie zatem dodatkowym zyskiem jest mniej destrukcyjny wpływ na warunki życia na naszej planecie, a to przecież rzecz zupełnie bezcenna.

Przydatne systemy: asystent pasa ruchu

Dziś dość krótko, ale za to treściwie. Przyszłość przemysłu motoryzacyjnego jeszcze nie jest może całkowicie określona, ale na pewno dominujące są dwa trendy: do zwiększania ekologii oraz do zwiększania bezpieczeństwa. Oba cele realizuje się dzięki opracowywaniu coraz to nowych i coraz bardziej przełomowych rozwiązań technologicznych i na pewno żaden producent nie powiedział tu ostatniego słowa.

autostrada w Polsce - widok na pasy ruchu

Asystent pasa ruchu jest szczególnie przydatny podczas jazdy po autostradzie (źródło obrazka: Pixabay)

Jednym z trudniejszych do wyeliminowania problemów jest zwyczajne, ludzkie zmęczenie – kierowca zasypiający za kierownicą nawet na kilka sekund rzadko kiedy budził się żywy. Teraz, dzięki postępowi technologicznemu, w coraz większej liczbie modeli (zwłaszcza tych droższych) montowany jest asystent pasa ruchu (tutaj), który automatycznie dba o utrzymanie auta pomiędzy wykrytymi pasami wyznaczającymi dany pas ruchu. System ten zwykle jest przewidziany do działania przy prędkości co najmniej 65 km/h, a z uwagi na to, że w Polsce jedynie autostrady i drogi ekspresowe mają bardzo konkretnie wytyczone pasy ruchu, najlepiej sprawdzi się właśnie podczas jazdy w po tego rodzaju drogach.

Ma to ten plus, że zwykle prędkości tam osiągane są w praktyce zabójcze, natomiast asystent pasa ruchu korygując tor jazdy samochodu niejednokrotnie ratuje życie kierowcy i pasażerów, którzy w innym razie byliby skazani na kolizję przy prędkości rzędu 120-140 km/h. Jeśli więc zastanawiacie się nad tym, czy taki asystent się wam przyda, odpowiedź brzmi: jak najbardziej i to niezależnie od tego, czy jeździcie dużo, czy mało, bo zmęczenie dopada wszystkich. A głupio jest zginąć tylko dlatego, że się przeszacowało swoją odporność na nie, prawda?

System start-stop – krótka charakterystyka

Coraz większa liczba nowo produkowanych modeli samochodów jest standardowo wyposażana w system start-stop, ale nadal wielu kierowców zastanawia się, w jaki dokładnie sposób obecność tego systemu przekłada się na pracę ich samochodu. Poniżej postaram się przynajmniej pokrótce opisać zasadę działania i korzyści wynikające z zastosowania tego rozwiązania technicznego – w sieci jest wiele nieprawdziwych albo nie do końca precyzyjnych informacji na ten temat, więc chciałbym przynajmniej niektóre wątpliwości wyjaśnić definitywnie.

zielony przycisk start i ręka w białej rękawiczce

System start-stop stosowany w nowoczesnych samochodach umożliwia sporą redukcję poziomu zużycia paliwa (źródło grafiki: sxc.hu)

Zacznijmy od zasady działania i określenia, do czego w ogóle służy system start-stop (więcej). Otóż jego najważniejszą funkcją jest redukcja zużycia paliwa w ruchu miejskim. Można spotkać się z wypowiedziami różnych „specjalistów”, według których system ten skraca żywotność silnika – to bzdura, ponieważ start-stop jest sterowany przez komputer, który na bieżąco monitoruje pracę zarówno silnika, jak i samego systemu i nie zezwoli na wyłączenie silnika, jeśli parametry pracy w danym momencie będą nieoptymalne (zbyt wysoka czy niska temperatura, zbytnio rozładowany akumulator, itp.). Nie ma więc żadnej podstawy, by się o żywotność silnika martwić.

Kolejna sprawa to ekologia: nie da się ukryć, że borykamy się z problemem nadmiernej ilości dwutlenku węgla w atmosferze, siłą rzeczy więc normy emisji spalin dla pojazdów silnikowych są coraz bardziej rygorystyczne. Dzięki zastosowaniu systemu start-stop jazda w ruchu miejskim nie tylko staje się bardziej ekonomiczna dla naszego portfela (możliwe są oszczędności w zużyciu paliwa rzędu nawet kilkunastu procent!), ale także bardziej przyjazna dla atmosfery. W przypadku setek i tysięcy samochodów codziennie emitujących spaliny każdy niewyemitowany gram dwutlenku węgla ma ogromne znaczenie i warto o tym pamiętać.

Niektórzy kierowcy starszej daty potrafią również narzekać na to, że korzystanie z systemu start-stop jest niewygodne i nieintuicyjne – możliwe, że z perspektywy osoby, która ma nawyk stania na skrzyżowaniu z wrzuconą „jedynką” (co nawiasem mówiąc jest nieprawidłową praktyką!), żeby jak najszybciej ruszyć na światłach tak to właśnie wygląda, ale prawda jest jednak inna. Start-stop aktywuje się po zatrzymaniu samochodu na skrzyżowaniu, wrzuceniu luzu i puszczeniu sprzęgła. Żeby silnik się uruchomił, wystarczy znów wcisnąć sprzęgło i tyle – korzystanie z tego systemu nie jest zatem tak uciążliwe, jak twierdzą malkontenci. Chodzi raczej o zmianę starych, złych przyzwyczajeń i korzystanie ze zdobyczy współczesnej techniki, co szczerze polecam każdemu kierowcy!