Dlaczego najtańsze polisy się nie opłacają?

W kontekście nieszczególnie śnieżnej zimy w Polsce mogłoby się wydawać, że mówienie o ubezpieczeniach przeznaczonych dla osób uprawiających turystykę górską nieco mija się z celem. Coraz częściej jednak wyjeżdżamy na narty za granicę, urządzamy także piesze wycieczki po masywach górskich nie znajdujących się w granicach naszego kraju – choćby dlatego warto wiedzieć, czym grozi podpisanie najtańszej możliwej umowy ubezpieczeniowej.

Wbrew pozorom do powyższego zdania nie wkradł się żaden błąd. Przywykliśmy przez lata, że w Polsce poszkodowany turysta, do którego trzeba wezwać na przykład helikopter, nie ponosi kosztów takiej interwencji. W znakomitej większości krajów europejskich i pozaeuropejskich sprawa wygląda jednak zgoła inaczej – kosztami ratownictwa górskiego jest obciążany poszkodowany. Warto w tym miejscu dodać, że nie są to małe kwoty: jedna godzina pracy śmigłowca z ekipą ratowników to w Polsce koszt rzędu 3 tysięcy euro, a poza granicami Polski jest przeważnie drożej.

Grupa narciarzy przygotowuje się do zjazdu w górach

Sporty zimowe (zwłaszcza te uprawiane w górach) niosą ze sobą spore ryzyko dla uprawiających je osób (źródło obrazka: pixabay.com)

Tu również dochodzimy do zasygnalizowanej wcześniej kwestii, czyli zakresu poszczególnych ubezpieczeń. Jeśli wybieramy się w góry (nie ma większego znaczenia czy w kraju, czy poza nim, ale oczywiście turyści wyjeżdżający za granicę powinni szczególnie wziąć to pod uwagę), koniecznie należy wykupić ubezpieczenie obejmujące nie tylko koszty ewentualnego leczenia i pobytu w szpitalu, ale również koszty przeprowadzenia potencjalnej akcji ratunkowej. Ta z pozoru błaha rzecz może nas kosztować nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych, co stanowi potężny wyłom w oszczędnościach przeciętnego turysty.

Polisy takie wcale nie należą do szczególnie drogich, choć wciąż nie cieszą się odpowiednim zainteresowaniem nawet ze strony wielu osób uprawiających sporty zimowe wyczynowo. To sytuacja dość specyficzna, bowiem z jednej strony dokładamy wszelkich starań, by zakupiony przez nas sprzęt służący do uprawiania sportów zimowych, był jak najwyższej klasy (a więc i maksymalnie bezpieczny), z drugiej jednak nie chcemy inwestować zbyt wielu pieniędzy w ubezpieczenie, z którego „przecież i tak nie skorzystamy”. Trzeba jednak mieć świadomość, że zaoszczędzenie w ten sposób nawet kilkuset złotych na niewiele nam się przyda w wymiarze finansowym, gdy przyjdzie zapłacić za ratownictwo górskie na przykład w Austrii…

Leave a reply