Damy Dakaru

Laia Sanz

Laia Sanz

Te panie kochają piaski nie plaż, lecz pustyni.

Kobieta i piasek – idealne zestawienie, by wyobraźnia mogła stworzyć obraz niewiasty wygrzewającej się w słońcu. Dodajmy jeszcze słowo upał i już niemalże wszyscy widzimy plaże, piękne piaszczyste plaże z palmami i… i nie będę  już kontynuować  bowiem wymarzona plaża pań, o których chcę Wam napisać pełna jest wydm, a  one same nie hasają w bikini, lecz grubych kombinezonach i nie popijają drinków z parasolką, ale wypluwają spomiędzy zębów piach. No i bajka dla panów się skończyła 😉

Najprawdziwszą z terenówek, którą prowadziłam była Toyota Land Cruiser, w której z Land Cruisera została jedynie buda (silnik od Renówki, zawieszenie Patrola), a największym wyzwaniem, którego się w niej podjęłam był Kręciołek Wielicki. Mój „terenowy dorobek” pozwala mi zatem siedzieć cicho w kwestii wygłaszania jakichkolwiek ocen względem płci pięknej startującej w Dakarze.

Pokuszę się jednak, by w skrócie przedstawić ich dotychczasowe sukcesy, ponieważ podjęły się nie lada wyzwania.

W tegorocznym Dakarze do rywalizacji stanęło 575 załóg. Choć wśród nich pań jest garstka, dzielnie radzą sobie z pustynnymi wyzwaniami. Za sobą mają już 9 dni rajdu. Z jakim dorobkiem dojechały do Chile?

Rosa Romero

Rosa Romero

Zacznijmy od motocykli. Z celem znalezienia się w 30-tce na starcie w Rosario stanęła Laia Sanz. „Koncentracja będzie kluczową kwestią podczas tego Dakaru” – powiedziała 28-letnia Hiszpanka, i jak do tej pory trzyma się swoich założeń. Piętnastokrotna mistrzyni świata w trialu na swojej Hondzie CRF450 Rally dojechała do Iquique z 16. miejscem w klasyfikacji generalnej.

Szczęścia nie ma w tym roku druga z Hiszpanek – Rosa Romero (Yamaha WR450 F). Prezentu na 45. urodziny, które już w marcu nie będzie, ponieważ po 4. etapie z powodu zmęczenia organizmu wycofała się z dalszej rywalizacji.

Camelia Liparoti

Camelia Liparoti

Kolejną Yamahą dowodzi Camelia Liparoti. 46-letnia Włoszka świetnie radzi sobie z mężczyznami. To jedyna w Dakarze pani na quadzie, ale za to jaka. Po 9. etapie zajmuje 15. miejsce pozostawiając w tyle 35 panów. To z pewnością nie jest jej ostatnie słowo. Ta drobna blondynka weszła dwa lata temu do pierwszej dziesiątki i zajęła 9. miejsce.

Tyle w kwestii quadów. Kolej na nieco większe cztery kółka 🙂 A za ich kierownicą Isabelle Patissier – Delli-Zotti Buggy oraz Alicia Reina – Toyota SRV.

Isabelle Patissier

Isabelle Patissier

Pierwszą z pań możemy nazwać prawdziwą weteranką Dakaru. Na jego trasie stanęła po raz jedenasty. Francuzce z każdym etapem idzie coraz lepiej. Obecnie znajduje się na 29. lokacie.
Z dużą stratą do swojej rywalki jechała Alicia. Argentynka swoje boje zakończyła po 8.etapie, dojeżdżając do chilijskiej Calamy na 72. miejscu.

Na tym koniec opowieści o dakarowych damach siedzących za sterami swoich maszyn. Z zaciśniętymi kciukami będę obserwowała dalsze zmagania naszych bohaterek. Oby chilijskie

Alicia Reina z pilotem Carlosem Dante Pelayo

Alicia Reina z pilotem Carlosem Dante Pelayo

bezdroża były im przychylne i z całymi oponami dotarły w sobotę do mety w Valparaíso.

Leave a reply