Coraz więcej krajów określa datę porzucenia silników spalinowych

W dzisiejszych czasach o „elektryfikacji” miast i wsi mówi się już w innym znaczeniu, niż w poprzednim wieku. Coraz więcej krajów ma bardzo konkretne plany co do powiększania odsetka pojazdów elektrycznych na drogach. W niektórych przypadkach stawia się na hybrydy jako etap przejściowy.

Kiedy tak zacznie wyglądać każdy parking? Wygląda na to, że za 20-30 lat. Źródło: Pixabay.com.

Kiedy tak zacznie wyglądać każdy parking? Wygląda na to, że za 20-30 lat. Źródło: Pixabay.com.

Rosnąca liczba wydarzeń i decyzji wskazuje nam na to, że samochody z silnikami benzynowymi czy dieslami są już mniej więcej w takiej pozycji, jak dorożki na początku XX wieku. Dyskusja coraz częściej dotyczy nie tyle „czy”, ale „kiedy” porzucić takie silniki i w pełni przerzucić się na pojazdy elektryczne. Może być trudno w to uwierzyć, w sytuacji, gdy „elektryki” nadal są rzadkością na drogach. Nawet w bardzo postępowej pod tym względem Norwegii, samochodów elektrycznych jest ok. 2 na 100 mieszkańców. A to i tak kilkukrotnie więcej, niż np. w Holandii, nie mówiąc o innych krajach. A jednak wiele państw, nie tylko tych z bogatym społeczeństwem, już teraz opracowuje koncepcje odrzucania z rynku samochodów spalinowych: wśród nich są Francja, Wielka Brytania, Indie czy też Chiny, gdzie rząd zapowiada możliwość dotowania hybryd i aut elektrycznych w nawet 50%, by tylko przyspieszyć ten proces. Oficjalne rządowe plany co do przynajmniej zwiększenia liczby aut elektrycznych mają też m.in. Irlandia, Japonia, Hiszpania czy niektóre stany USA. Jak widać, nie brak tu nawet państw, w których na razie sprzedaje się znikoma liczba „elektryków”.

Obecni kierowcy mogą jednak nie przejmować się tym, że kupione przez nich auto dostanie nagle zakaz wstępu podczas wycieczki na Zachód. Najbliżej wprowadzenia zakazu jest na razie Norwegia, gdzie rząd planuje rozpocząć jego obowiązywanie w 2025 roku. Data, o której mówi się obecnie w Wielkiej Brytanii czy Francji, to rok 2040. Jeśli wtedy zakończy się sprzedaż benzynówek i diesli, zapewne jeszcze przez 10 lat będą one pojawiać się na drogach. Za wyjątkowo ambitny można uznać plan Indii, gdzie rząd mówi o sprzedawaniu wyłącznie aut elektrycznych już od 2030 roku, choć na razie rynek jest tam mało rozwinięty.

Leave a reply