Articles By admin

Dlaczego wideorejestrator jest praktycznie niezbędny podczas jazdy samochodem?

wideorejestrator samochodowy

Wideorejestrator może być istotnym dowodem niewinności. Fot: pxhere.com

Chyba każdy z nas oglądał kiedyś filmiki z kamerek internetowych nagrane w Rosji (i innych krajach byłego ZSRR). Styl jazdy tamtejszych kierowców przypomina nieco tandetne komedie lub filmowe dramaty, ale faktem jest, że wielu osobom takie nagrania uświadomiły przydatność posiadania wideorejestratora w samochodzie.

Ubezpieczenie telefonu i nie tylko – operatorzy komórkowi wchodzą na rynek ubezpieczeń

W przypadku polskiego rynku można mówić konkretnie o jednym operatorze, niemniej jego zachowanie posłużyć też może jako przykład na możliwości stojące przed wielkimi firmami, które już posiadają miliony klientów – obsługując jedną z najbardziej powszechnych usług na świecie, czyli telekomunikację. Każdy z czterech największych operatorów komórkowych w Polsce posiada łącznie ponad 10 mln klientów (wiele osób używa więcej niż jednej karty SIM) i każdy rozszerza swoje usługi na różne sposoby. Marka Play postanowiła na koniec 2017 roku wprowadzić właśnie ubezpieczenia. I (nie)dogodnością w tym przypadku jest fakt, że oferta skierowana jest wyłącznie do osób, które na co dzień korzystają z abonamentu komórkowego w sieci – nawet jeśli dostępne ubezpieczenia nie ograniczają się jedynie do spraw związanych z telekomunikacją i posiadanym aparatem. Jeśli nie posiadacie akurat abonamentu w tej sieci – mimo wszystko aplikacja na Androida i iPhone’a, jaką stworzyła sieć, może być ciekawym przykładem na to, jak w przyszłości może zostać „zdigitalizowana” kolejna dziedzina życia i handlu, którą dotychczas przeprowadzano głównie osobiście. Zamiast agenta, doradcy, rozmówcy itp., klient może/musi korzystać z usługi samodzielnie, obsługując własnoręcznie zautomatyzowaną aplikację na komórce. W niektórych krajach jest to już model bardzo częsty, choć w Polsce nadal zwraca uwagę.

Coraz więcej firm próbuje upowszechnić zakup ubezpieczeń przez aplikację na smartfon. Źródło: Pixabay.com.

Coraz więcej firm próbuje upowszechnić zakup ubezpieczeń przez aplikację na smartfon. Źródło: Pixabay.com.

Jakie zmiany wprowadzi nowa ustawa o dystrybucji ubezpieczeń?

Przyjęta w polskim Sejmie w pierwszej połowie listopada ustawa była przez długi czas gorąco omawiana w branży, jako że nie było pewne, w jaki konkretnie sposób polski rząd zaadaptuje krajowe prawo do wymagań ogłoszonej w 2016 roku dyrektywy unijnej. Tymczasem stawką odpowiedniego kształtu ustawy miały być losy nawet całych zawodów związanych obecnie z ubezpieczeniami. O atmosferze wokół ustawy niech świadczy fakt, że jeszcze w styczniu na łamach portalu Onet dziennikarze pisali, iż ustawa może „zlikwidować zawody agenta i brokera ubezpieczeniowego”, „doprowadzić do upadku wielu polskich firm” oraz „pozbawić zatrudnienia 140 tys. ludzi”. Już wtedy było raczej jasne, że aż takiej skali przewrót na pewno się nie szykuje, a ustawa długo przechodziła przez różnorakie konsultacje i zakładane poprawki. Niemniej, jako możliwe interpretacje dyrektywy wymieniano nieraz zmiany, które faktycznie miałyby ogromny wpływ na kształt rynku, jak na przykład zakaz pobierania prowizji ubezpieczeniowych – co mogłoby faktycznie unicestwić możliwość pracy jako agent czy broker. Ogółem jednak głównym celem ustawy w założeniu miała być obrona interesów klienta, między innymi poprzez wprowadzenie zasad obowiązujących wszystkie podmioty na rynku ubezpieczeń – takie same brokerów, jak i towarzystwa. Widać to nawet w kwestii nazewnictwa – ustawa o dystrybucji ubezpieczeń ma zastąpić ustawę o pośrednictwie ubezpieczeniowym, uchwaloną w roku 2003. Jakie są najważniejsze zmiany, które pozostały w obecnej wersji ustawy?

Agenci ubezpieczeniowi będą musieli informować o swojej prowizji w cenie każdego produktu. Źródło: Pixabay.com.

Agenci ubezpieczeniowi będą musieli informować o swojej prowizji w cenie każdego produktu. Źródło: Pixabay.com.

Prowizje brokerów wzrosły w 2016 roku

W świetle nowych przepisów mających za niedługo potencjalnie zmienić rynek pośrednictwa ubezpieczeniowego, można na różne sposoby odbierać wnioski z raportu Komisji Nadzoru Finansowego dotyczącego rynku brokerskiego w roku 2016. Został on opublikowany w listopadzie, niemniej rekompensatą za oczekiwanie jest jedno z bardziej wiarygodnych i oficjalnych opracowań dotyczących całokształtu polskiego rynku pośrednictwa. Za najważniejszą można uznać informację o rosnących wpływach z prowizji – innymi słowy, rynek się zwyczajnie powiększa. Ponadto rośnie sama liczba instytucji zajmujących się pośrednictwem, choć w nieco wolniejszym tempie, niż w poprzednich latach. W roku 2016 wydano 86 zezwoleń w zakresie ubezpieczeń oraz 6 na assistance. Z kolei z rejestru wykreślono 40 brokerów. Ogółem więc, na koniec roku brokerów było oficjalnie w Polsce 1365. Co może najważniejsze, łączna kwota prowizji przez nich zebranych znowu wzrosła w porównaniu z zeszłym rokiem, wynosząc tym razem niecałe 1,14 miliarda złotych. Przychody w tym względzie wzrosły więcej o niemal 9%, przy wzroście liczby brokerów o mniej niż 4% – branża opłacała się w 2016 roku nieco bardziej, niż w roku poprzednim. Jakie jeszcze wnioski przeglądowe na temat rynku wynikają z nowo opublikowanego raportu?

Brokerzy "przytulili" w tym roku więcej pieniędzy, niż kiedykolwiek wcześniej. Źródło: Pixabay.com.

Brokerzy „przytulili” w tym roku więcej pieniędzy, niż kiedykolwiek wcześniej. Źródło: Pixabay.com.

Jak działa ubezpieczenie wypadkowe?

Będąc miejscem, w którym spędzamy typowo 40 godzin w każdym tygodniu, miejsce pracy na pewno należy do tych, w których może przytrafić się nam jakaś mniejsza lub większa szkoda. Polska nie należy już do krajów, w których wypadki w pracy są wyjątkowo częste – według danych Eurostatu za 2013 czy 2014 rok, nasze państwo znajduje się mniej więcej pośrodku zestawienia wszystkich krajów Unii. Mniej niż 2 osoby na każde 100 tysięcy giną rocznie w wypadkach w pracy (w Rumunii jest to ponad 5 osób), a w kwestii mniej poważnych wypadków wskaźnik ten wynosi około 500 osób (we Francji czy Portugalii jest bliski 3000). Co prawda wyznacznik „poważnego wypadku” jest nieco względny (musi zostać zgłoszony i wywołać co najmniej 4 dni absencji poszkodowanego w pracy), ale na pewno ofiar śmiertelnych jest w Polsce znacznie mniej, niż 10 czy 15 lat temu. Niemniej – różnego typu wypadki są nadal dość prawdopodobne, a żeby być na nie gotowym, trzeba wiedzieć, jak się jest na nie ubezpieczonym. W tym przypadku można oczywiście dokładać z własnej ręki na indywidualnie skonstruowane polisy, ale większość pracowników i pracodawców „zadowala się” tym, co jest prawnie wymagane – czyli obowiązkowym ubezpieczeniem wypadkowym, które jest częścią typowych ubezpieczeń społecznych tak samo, jak to chorobowe. Jednak przyznawanie świadczeń na jego podstawie bynajmniej nie jest automatyczne. Co powinien zrobić poszkodowany?

 

Każdy ubezpieczony pracownik posiada prawa w razie wypadku w pracy. Źródło: Pixabay.com.

Każdy ubezpieczony pracownik posiada prawa w razie wypadku w pracy. Źródło: Pixabay.com.

Ubezpieczenie chorobowe – czy warto je płacić?

Wśród najpowszechniejszych ubezpieczeń zawsze wymienić można te obowiązkowe, a tzw. składka chorobowa jest obligatoryjna dla wyjątkowo szerokiego grona Polaków. Wystarczy bowiem pracować na umowę o pracę, i już taka składka jest jednym z podstawowych elementów wypłaty. Tak więc państwowe instytucje mają do obsłużenia kilkanaście milionów osób objętych taką koniecznością. Dla innych jednak taka składka jest jedynie możliwością, nie obowiązkiem. Kto pracuje na umowie-zleceniu czy też prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą, składki chorobowej płacić nie musi, choć ma taką możliwość. Podstawowa wysokość takiej składki to 2,45% wynagrodzenia brutto, niemniej w kilku przypadkach trzeba sięgnąć po odpowiednie z góry ustalone kwoty, by odnaleźć jej minimalny koszt. Warto omówić tę instytucję, jako że wielu osobom składka na ubezpieczenie chorobowe myli się ze składką na ubezpieczenie zdrowotne. Może się wydawać, że to to samo, niemniej oba ubezpieczenia działają w inny sposób. Ogólnie rzecz biorąc: obowiązkowe także dla przedsiębiorców („płacić ZUS”) ubezpieczenie zdrowotne pozwala na korzystanie z publicznej opieki zdrowotnej, w tym choćby w ramach wizyt profilaktycznych, ale i czasami bardzo kosztownych zabiegów, jak operacje. Z kolei ubezpieczenie chorobowe ma w razie problemów ze zdrowiem zupełnie inne zastosowanie: pozwala uzyskać zasiłek chorobowy w okresie niezdolności do pracy. Warto pamiętać, iż ubezpieczenie chorobowe to także ta instytucja, w ramach której można liczyć na zasiłek macierzyński – a także zasiłek wyrównawczy czy opiekuńczy oraz świadczenia rehabilitacyjne.

Nieobecność w pracy z powodu choroby może wiązać się z wypłatą zasiłku - o ile pracownik płaci od swojej pensji ubezpieczenie. Źródło: Pixabay.com.

Nieobecność w pracy z powodu choroby może wiązać się z wypłatą zasiłku – o ile pracownik płaci od swojej pensji ubezpieczenie. Źródło: Pixabay.com.

Ubezpieczenie w wielu firmach naraz – kiedy jest zasadne?

Jeśli posiadamy kilka ubezpieczeń i w jednym z towarzystw usłyszymy, że wypłaty nie będzie, bo byliśmy już ubezpieczeni gdzie indziej – często taka decyzja jest w pełni zgodna z prawem. Nie jest tak jednak w przypadku każdego ubezpieczenia. „Podwójne ubezpieczenie” jest na pewno niepraktyczne z punktu widzenia klienta w przypadku ubezpieczeń majątkowych, jako że według kodeksu cywilnego, domyślnie wypłata dla poszkodowanego nie może przekraczać sumy strat. Jak można się domyślić, taki przepis na pewno zniechęca do pewnych manipulacji i oszustw, przynajmniej w określonych sytuacjach. Jeśli ubezpieczymy na przykład mieszkanie, auto czy inną własność w dwóch zakładach, nie oznacza to wcale, że w razie szkody otrzymamy dwukrotnie więcej pieniędzy, niż wartość szkody – otrzymać powinniśmy dokładnie taką kwotę, tyle że może ona zostać wypłacona po połowie przez oba towarzystwa, w zależności od tego, na jakie konkretnie kwoty się w każdym z nich ubezpieczaliśmy. Możliwe jest teoretycznie, by np. w jednym zakładzie ubezpieczyć się na 50% wartości mieszkania, w innym na 30%, a innym na 20%… Niemniej, nie ma raczej powodu, by to robić, bo z założenia nie zapewnia to żadnych korzyści. Za to można sobie zagwarantować zużycie czasu sobie i agencjom, za co mogą nas oczywiście policzyć, chociażby poprzez stałe koszty typowe dla wielu polis. Zasada wydaje się prosta – w przypadku ubezpieczeń majątkowych praktycznie zawsze optymalną dla klienta opcją jest ubezpieczenie w jednej firmie na pełną wartość danej własności.

Różne posiadane ubezpieczenia na życie sumują swoją wartość w razie danej szkody. Źródło: Pixabay.com.

Różne posiadane ubezpieczenia na życie sumują swoją wartość w razie danej szkody. Źródło: Pixabay.com.

Co obejmuje ubezpieczenie nagrobka?

Kiedy nadchodzi 1 listopada, częściej niż zazwyczaj odwiedzamy cmentarze, częściej też myślimy o dobrym stanie grobów i nagrobków, które służą jako miejsce spoczynku naszych bliskich. Jak by nie patrzeć, nagrobek to nadal rodzaj wartościowej własności, który kosztuje niemałe pieniądze, od kilku do nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. Podobne do samej ceny mogą być koszta usuwania zniszczeń, jakie powstać mogą na przykład wskutek zdarzeń naturalnych, jak ulewy, upadające drzewa czy też osuwanie się ziemi. Oprócz samego nagrobka, pomnika itp., nieraz na cmentarzu znajduje się też dodatkowe wyposażenie – chociażby w celu przechowywania kwiatów. Do tego wyjątkowo często właściciel nie ma okazji, by być na miejscu i regularnie nadzorować, co się z nim dzieje – jej zniszczenie może być wyjątkowo bolesne. Oczywiście, od różnorakich strat, szkód i zniszczeń dotyczących nagrobka można się ubezpieczyć. Nie jest to jednak mocno standaryzowany obszar rynku i idąc do konkretnego zakładu ubezpieczeniowego nie będziemy mogli raczej spodziewać się dokładnie tego, co może nam zostać zaoferowane. Czasami będzie istniała możliwość wykupienia takiego ubezpieczenia osobno, czasem jednak tylko w ramach dodatku do innego ubezpieczenia mienia, zwłaszcza tego o typowo najwyższej wartości, dotyczącego mieszkania. Co będzie zazwyczaj objęte taką polisą?

Najpiękniejsze nagrobki mogą z wielu powodów ulec zniszczeniu. Źródło: Pixabay.com.

Najpiękniejsze nagrobki mogą z wielu powodów ulec zniszczeniu. Źródło: Pixabay.com.

Atak żywiołów kosztowny dla ubezpieczycieli

W ostatnim czasie usłyszeliśmy o niejednej klęsce żywiołowej. Nie są one oczywiście nigdy tak naprawdę rzadkie, ale gdy dzieją się w miejscu bliższym, bardziej znanym – stają się dla wielu osób bardziej namacalne, nawet jeśli one same nie są bezpośrednio dotknięte zniszczeniami. W Polsce interesującym tematem dla całego kraju stały się nawałnice, które miały miejsce na przykład na Pomorzu, z kolei w USA ogromna powódź dotknęła szeroki rejon Teksasu, włącznie z miastem Houston, wskutek działania huraganu nazwanego przez Amerykanów imieniem Harvey. Tam, gdzie natura niszczy, tam oczywiście pojawiają się ogromne straty możliwe do wycenienia mniej więcej w twardej walucie. W pierwszym przypadku, polskim, mówi się o stratach na poziomie setek milionów złotych, natomiast w przypadku wspomnianego huraganu amerykańskiego, straty te mają już zbliżać się do 10 miliardów dolarów. Te kwoty rozkładają się w różny sposób na majątki konkretnych ludzi, a ponadto przypominają o istotności ubezpieczeń. W USA z racji panującego huraganu i wywołanej przez niego katastrofalnej powodzi przypomina się często, że jedynie jedna osoba na osiem posiada ubezpieczenie właśnie od skutków powodzi. Jednakże nie znaczy to, że wszyscy pozostali nie mają szans na żadne wypłaty ze swoich ubezpieczeń, ponieważ te mogą obejmować np. zniszczenia od wiatru czy wody, albo inne również mające miejsce w obliczu tej klęski żywiołowej zniszczenia. W naszym kraju polis ubezpieczających domy, mieszkania i domki letniskowe jest nieco ponad 10 milionów. Jakie zgłoszenia przychodzą do ubezpieczycieli w związku z nawałnicami w Polsce?

Jeden huragan o wdzięcznym imieniu może oznaczać straty setek milionów, a nawet miliardów złotych. Źródło: Pixabay.com.

Jeden huragan o wdzięcznym imieniu może oznaczać straty setek milionów, a nawet miliardów złotych. Źródło: Pixabay.com.

Ubezpieczyciele karani za wojnę cenową

Jednym z wiodących tematów w prasie branżowej ostatnich lat była na pewno wojna cenowa, a wiadomości jej dotyczące stanowią wiele spośród najważniejszych wieści dla wszystkich ubezpieczycieli – a także dla klientów, przede wszystkim tych korzystających z najpopularniejszej, bo obowiązkowej, usługi ubezpieczeniowej, jaką są polisy OC samochodu. To właśnie stawki OC i AC były najczęściej zaniżane, z racji na najbardziej masowy rynek zawierający klientów często mało zaangażowanych i poszukujących najniższej oferty. I chociaż może się to wydawać dla klienta nieco dziwne na pierwszy rzut oka, działania Komisji Nadzoru Finansowego nie zostawiają wątpliwości, że jak najbardziej można być ukaranym za ustalenie ceny… zbyt niskiej. Tak właśnie zrobiły towarzystwa Benefia (obecnie przejęta przez Compensę) oraz Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajemnych TUZ, ukarane przez organ karami w wysokości setek tysięcy złotych za niestosowanie się do wymagań dotyczących ustalania adekwatnych stawek. Komisja Nadzoru Finansowego nieraz kontroluje zachowania ubezpieczycieli i na przykład wystawia kary za opóźnienia w wypłatach odszkodowań dla klientów, niemniej kary za zaniżanie stawek to dość nowe zjawisko, które pokazywać może, że KNF będzie coraz poważniej traktować walkę z wojną cenową, którą deklaruje od paru lat.

Zażarta konkurencja skłania towarzystwa do utrzymywania nierealnych cen. Źródło: Pixabay.com.

Zażarta konkurencja skłania towarzystwa do utrzymywania nierealnych cen. Źródło: Pixabay.com.