Auta w filmach – które rozreklamowały się najlepiej?

Od czasu, gdy w programach telewizyjnych wprowadzono obowiązkowy komunikat o „lokowaniu produktu”, chyba nie da się już żyć złudzeniem, iż marki oglądane na naszych ekranach pojawiają się tam przypadkowo. Reklama będąca integralną częścią atrakcyjnego przekazu, jak serial czy ekscytujący film kinowy – to reklama znacznie skuteczniejsza, niż taka wydzielona w osobnym specjalnym bloku, o czym marketingowcy wiedzą doskonale. Niemniej, wyzwaniem jest często umieszczenie tam reklamy w taki sposób, by faktycznie wydawała się integralną częścią akcji – a nieudane próby na zawsze już wyśmiewane są jako rażące. Nie inaczej jest w przypadku marek samochodów. Niektóre przykłady do dziś wspominane są jako „złote strzały” na poziomie promocji okularów Ray-Ban, ale inne budzą w widzach głównie zażenowanie. Oto kilka przykładów.

 

Niektóre auta lepiej niż inne pasują do wielkich scen pościgów. Źródło: Pixabay.com.

Niektóre auta lepiej niż inne pasują do wielkich scen pościgów. Źródło: Pixabay.com.

Być może idealnym przykładem reklamy marki w subtelny, a jednak niesamowicie zauważalny sposób, jest film „Gran Torino”. Jak widzimy po samym tytule filmu, po jego streszczeniach, plakacie – nieprodukowany już od dawna Ford Torino jest istotnym elementem fabuły. Bohater odtwarzany przez Clinta Eastwooda opisany jest jako były pracownik Forda, wyznawca „tradycyjnych amerykańskich wartości”, który woli markę krajową od popularnych wśród młodzieży aut japońskich. Można uznać, że umowa z firmą Ford nie była w tym filmie do niczego potrzebna, bo historia i tak ma sens, i właśnie dlatego „reklama” staje się dużo bardziej przekonująca. Innym autem znanym każdemu z kina jest Ford Mustang, kojarzony z filmem „Bullitt” z 1968 roku i fragmentem uznawanym często za najlepszą scenę pościgu w historii kina. Sam Mustang pojawił się w ponad 500 filmach i wydaje się tam na miejscu: jest po prostu „cool” i dodaje atrakcyjności czy to Jamesowi Bondowi, czy Steve’owi McQueenowi.

 

Za najgorsze przypadki product placementu, analogicznie, uważa się sytuacje, gdy ekspozycja auta do akcji nie pasuje. Chociaż taka reklama może podświadomie nadal zachęcać do zakupu, uważny widz często się tylko z niej zaśmieje. Za przykład uważany jest serial „Kości”, w którym bohaterowie często w teatralny sposób rozmawiają na tle stojącej przodem Toyoty. Miłośnicy serialu „Walking Dead” mogą zaś domyślać się, dlaczego w obliczu apokalipsy zombie bohaterowie decydują się na przemieszczanie po bezdrożach Hyundaiem Tuscon. Dla lepszego efektu – producent zastrzegł w kontrakcie, że samochód nie może być w żadnej scenie zabrudzony czy ubłocony. Może daje to odpowiednie wyniki marketingowe, ale na pewno wydaje się zabawne. Podobnie jest z (nie-)sławnym przypadkiem Nissana Versy w serialu „Herosi”, w którym to jeden z bohaterów nieustannie opowiada o swojej fascynacji tym kompletnie modelem – zupełnie jak… postać wynajęta do reklamy. Jak to bywa z popularnymi, niskobudżetowymi serialami – subtelne to nie jest, ale podobno działa.

Leave a reply

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.