Arrinera Hussarya – supersamochód z Polski rodem

Dwa lata temu prasa motoryzacyjna oraz znakomita większość liczących się portali z branży auto-moto rozpisywały się na temat prototypu samochodu o pięknej nazwie Arinera Hussarya – prototypu, który powstał w Polsce jako bezpośrednia konkurencja dla takich gigantów rynku jak Ferrari, Koenigsegg czy Pagani. I choć sprawa budziła wiele kontrowersji, a wielu niedowiarków (w tym, niestety, kilku naszych dziennikarzy motoryzacyjnych) twierdziło, ze supersamochód z Polski to jedno wielkie oszustwo, dziś wiemy już na pewno, że auto ma się świetnie i że najprawdopodobniej w najbliższym czasie ma ruszyć produkcja seryjna.

Po przyjrzeniu się renderom produkcyjnej wersji samochodu trudno się oprzeć wrażeniu, że mamy do czynienia z kolejną propozycją znanych stajni – tego nadwozia nie powstydziłby się żaden spośród popularnych producentów supersamochodów. Dynamiczny, agresywny przód auta i bardzo niski profil całego wozu (wysokość wynosi zaledwie 1195 milimetrów!) tworzą bardzo charakterystyczną i dobrze się ze sobą komponującą całość, a rzucające się w oczy elementy wykonane z włókien węglowych tylko podkreślają sportowy charakter Arrinery.

Arrinera Hussarya w pełnej krasie (źródło grafiki: www.arrinera.com)

Arrinera Hussarya w pełnej krasie (źródło grafiki: www.arrinera.com)

Jeśli chodzi o osiągi, to Arrinera Hussarya również nie ma się czego wstydzić: dzięki zastosowaniu jako jednostki napędowej silnika V8 o pojemności 6,2 litra, który w podstawowej wersji generuje 650 KM mocy, samochód będzie przyspieszał od 0-100 km/h w ciągu zaledwie 3,2 sekundy, a jego prędkość maksymalna wyniesie 340 km/h. Wartości te zasługują na tym większy szacunek, że samo auto do najlżejszych nie należy: waga to 1300 kilogramów, czyli całkiem sporo jak na sportowy supersamochód.

Napęd, rzecz jasna, jest przenoszony na tylną oś, a skrzynia biegów ma być dostępna wyłącznie w sześciobiegowej, manualnej wersji – dla usprawnienia zmiany biegów kierowca będzie mógł używać łopatek umieszczonych przy kierownicy.

Ze względu na prędkości osiągane przez Arrinerę zastosowano w niej potężne hamulce: podstawowa wersja wyposażeniowa będzie posiadać z przodu sześciotłoczkowe zaciski oraz tarcze o średnicy 380 mm, z tyłu natomiast zaciski czterotłoczkowe i tarcze o średnicy 350 mm, choć za dopłatą będzie opcja dokupienia powiększonych tarcz i lepszych zacisków produkcji Brembo lub AP Racing.

Z wyposażenia opcjonalnego na szczególną uwagę zasługuje możliwość zamontowania kamery termowizyjnej skanującej obszar kilkuset metrów z przodu Arrinery, dzięki czemu jazda w trudnych warunkach atmosferycznych (deszcz, mgła) będzie o wiele bezpieczniejsza, gdyż na wyświetlaczu pojawią się wszystkie obiekty wykazujące się ciepłotą wyraźnie wyższą od otoczenia – to pozwoli odpowiednio wcześnie zareagować na obecność na drodze człowieka lub jakiegoś zwierzęcia.

Arrinera Hussarya ma być produkowana w Gliwicach, a cena podstawowej wersji wyposażeniowej została określona na 509 000 złotych – jak na polskie warunki to niemało, jednak i tak zdecydowanie taniej, niż wiele produkcji zagranicznych. Pozostaje więc tylko czekać, aż na ulicach zaczną się pojawiać produkowane w Polsce supersamochody…

Leave a reply

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.