Articles for the Month of Styczeń 2017

Hybrydy jednym z trendów roku w Polsce

Każdego miesiąca Polacy rejestrują dziesiątki tysięcy nowych aut osobowych. Dlatego może nie brzmi to jak wielkie wydarzenie, że w roku 2016 samochody z napędem hybrydowym zeszły w liczbie nie do końca osiągającej 10 tysięcy – dokładnie rzecz biorąc, 9 849 sztuk, przynajmniej według informacji podanych przez KPMG i Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego. A jednak, to bardzo dużo. Aż o 76% więcej, niż w roku 2015. Nie zostawia to wątpliwości, że hybrydy wykonały w tym roku wyjątkowy skok, jeśli chodzi o popularność. Trend jest nadal wzrostowy: ostatni kwartał roku to ponad 3 tysiące aut, czyli nieco więcej, niż poprzednie. Ogółem możemy zacząć mówić, że hybrydy przestały być niszą – którą ciągle są auta w pełni elektryczne, których według tego samego raportu zarejestrowano równo 556. Ale to i tak o wiele więcej, niż w poprzednim roku. Tutaj zapewne też czeka nas jeszcze większy skok i moment, gdy mijając takie auto na ulicy nie będziemy unosić już brwi. Na razie synonimem nowoczesności paliwowej jest hybryda, a konkretnie rzecz biorąc – Toyota. Japoński koncern, który rozpoczął całą tę zabawę na wielką skalę tworząc 20 lat temu Priusa, nadal pozostaje dominującym graczem na rynku i jego dwie marki, Toyota „właściwa” oraz Lexus, złożyły się na ponad 90% ze wszystkich hybryd, jakie zarejestrowano. Chociaż na ten rynek wskoczyły już liczne inne marki, jak Ford, Nissan, Honda, Hyundai i tak dalej, to polscy klienci na razie jeszcze rzadko patrzą w tę stronę.

Auta hybrydowe zaczynają mieć klientelę i w Polsce. Źródło: Pixabay.com.

Auta hybrydowe zaczynają mieć klientelę i w Polsce. Źródło: Pixabay.com.

Komu przysługuje odszkodowanie z OC po wypadku śmiertelnym?

Jednym z tematów roku w dziedzinie ubezpieczeń bez wątpienia są rosnące stawki OC, które wynikają przede wszystkim z przepisów mających zapewnić wypłacalność towarzystw – a co za tym idzie, ustalenie składek na poziomie wyższym od sumy wypłat. Wyższe składki obowiązkowego OC nie wszystkim kierowcom są w smak, nawet w obliczu takiej optymalizacji systemu. Wśród propozycji mających doprowadzić do tego, by składki nieco obniżyć bez wprowadzania ryzyka i strat wśród konkurujących towarzystw pojawiła się w styczniu idea ograniczenia i doprecyzowania kręgu osób, którym przysługuje odszkodowanie w razie śmierci ubezpieczonego. Pomysł ten promowany jest przez Polską Izbę Ubezpieczeń. Jej zdaniem – jak donosi „Rzeczpospolita” – liczba osób, które zgłaszają się po odszkodowanie po wypadku śmiertelnym sięgać może i dwudziestu. Przepisy tymczasem nie są do końca jasne co do zasad przyznawania odszkodowań. To oznacza, że towarzystwa podczas podpisywania umówi i wyliczania składek nie mają pewności, ilu osobom faktycznie będą wypłacać odszkodowanie – co wpływa na nieprecyzyjnie wyliczane składki. Przepis ten jednak nie funkcjonuje bez powodu – zależności emocjonalne i finansowe między ludźmi mają bowiem różnoraki charakter, a w czasach związków nieformalnych, dzieci nieślubnych czy rozwodów trudne wydaje się znalezienie indywidualnej formuły określając, kto faktycznie jest osobą bliską poszkodowanego. Obecne działanie tego przepisu można uznać za korzystne dla klientów.

Wypadek śmiertelny to strata dla wielu osób. Źródło: Pixabay.com.

Wypadek śmiertelny to strata dla wielu osób. Źródło: Pixabay.com.

Na drogach pojawiają się pojazdy autonomiczne

Większość wizjonerów motoryzacji zgadza się, że samochody autonomiczne to przyszłość – chociaż nie każdy potrafi sprecyzować, czy słowo to ma tutaj posmak raczej nadziei, czy obaw… Zaznaczmy dla pewności: auta autonomiczne – to takie, którymi nie kieruje osoba jadąca nimi. Poruszają się według systemu komputerowego, który analizuje bardzo różnorodne czynniki i dobiera trasę optymalnie. Co do potencjalnych zalet takiego rozwiązania dla klienta, nie trzeba chyba mówić – możesz sobie usiąść, otworzyć gazetę, wyciągnąć termos z kawą… O ile system działa poprawnie, jest wręcz niemożliwe, by takie samochody się zderzyły z czymkolwiek ani pomyliły drogę, nawet jadąc z Warszawy do małej miejscowości na Mazurach. Ale też nie ma co daleko szukać, czemu są obawy: wystarczy spojrzeć na fragment „o ile system działa poprawnie”. Wielu z nas wyobraża sobie scenę niczym z serialu „Silicon Valley”, gdy jeden z bohaterów wsiada do samochodu sterowanego przez Google i przez przypadek zajeżdża aż do portu i na statek transportujący auta, który rusza w podróż przez Pacyfik. Perspektywa „zawiechy”w systemie samochodu jest znacznie bardziej przerażająca, niż kiedy zawiesi się nam komórka albo komputer. Do tego możliwość hackowania auta również potrafi spędzać sen z powiek. Takich błędów i luk, oczywiście, ma zdaniem producentów nie być. Ale żeby przekonać się o tym, potrzebne są testy w realnych warunkach. Prowadzone są one na coraz większą skalę.

Samochody się zmieniają - niedługo możemy ich nie poznać. Źródło: Pixabay.com.

Samochody się zmieniają – niedługo możemy ich nie poznać. Źródło: Pixabay.com.

Czy Kia Stinger będzie nowym początkiem dla marki?

Niewiele aut pokazanych światu w styczniu wywołało tyle zainteresowania, co nowa Kia, która ma w założeniu być jednym z najistotniejszych modeli w historii koreańskiej marki. Marki znanej, co samo w sobie jest osiągnięciem dla firmy, która 20 lat temu ogłosiła bankructwo, a w Europie intensywnie działa dopiero od lat około dziesięciu, głównie traktując europejski model Cee, apostrof, d jako swoje wejście smoka (czy też azjatyckiego tygrysa) w tym nowym regionie. O ile jednak marka faktycznie zyskała rozpoznawalność, to identyfikacja Kia wśród klientów na naszym kontynencie raczej wiąże się z autkiem niedrogim i przyzwoitym, a nie z emocjami, które ma osiągnąć Stinger. Zaprezentowany na North American International Auto Show w pierwszej połowie stycznia, a potem w kolejnych miejscach model ma postawić na moc, a także przyjemność jazdy – jak głoszą hasła reklamowe, w tym aucie ma nie chodzić nawet o to, jak szybko da się dojechać w dane miejsce, ale by jeździć chciało się jak najdłużej z racji jakości samego doznania. Skrótowo mówiąc – Koreańczycy chcą rzucić wyzwanie sportowym sedanom GT, z którymi kojarzymy raczej europejskie marki. Nic dziwnego, jeśli projekt samochodu powstawał pod rękami doborowej ekipy we Frankfurcie, z testami między innymi na słynnym torze Nurburgring, pod dowództwem Petera Schreyera, chyba najbardziej znanej „twarzy” Kia – projektanta często wymienianego jako najlepszy wśród obecnie aktywnych, a nawet jako najlepszego w niemieckiej motoryzacji. Czy Schreyer będzie mógł zaliczyć Stingera do swoich największych osiągnięć, obok takich klasyków jak Audi TT czy Volkswagen Golf?

Nowa Kia pójdzie w ślady Gran Turismo. Źródło: Pixabay.com.

Nowa Kia pójdzie w ślady Gran Turismo. Źródło: Pixabay.com.

Ceny ubezpieczeń majątkowych maleją

Jak mieliśmy okazję się przekonać, przeprowadzone w ostatnim czasie zmiany dotyczące sposobu wyznaczania składek najpopularniejszego wybieranego ubezpieczenia, czyli samochodowego OC, utrudniły nieco ubezpieczycielom konkurencję. Wojna cenowa musiała zostać zastopowana zgodnie z zasadami, by składki odpowiadały w bardziej realistyczny sposób wypłatom. To oczywiście oznacza, że pole do konkurowania poprzez obniżanie cen jest bardziej ograniczone. Ubezpieczyciele na razie wydają się skupiać na zachowaniu obecnych klientów. Czy to oznacza, że konkurencja zintensyfikuje się na innych polach? Jak wskazuje Business Insider Polska, można powiedzieć, że takie zjawisko już ma miejsce, a dotyczy konkretnie ubezpieczeń majątkowych. Portal mówi o nowej wojnie cenowej właśnie w tym obszarze. O spadających cenach ubezpieczeń majątkowych donosiła też między innymi „Rzeczpospolita”. Ceny spadły już nawet o ponad 20-30%, na co wskazuje analiza wycen w przetargach publicznych 2016 roku – samorządy mogły wznawiać ubezpieczenia w niższej o średnio 35% cenie, niż poprzednie. Przyczyną jest nie tylko fakt walki o klientów. Otwierają go też lepsze widoki jeśli chodzi o szkodowość. W Polsce tradycyjnie trudne były ciężkie zimy, których jednak w ostatnich rekordowo ciepłych latach nie było – i, statystycznie rzecz biorąc, będzie ich zapewne coraz mniej. Mamy też za sobą powodzie 2010 roku, które oczywiście oznaczały duże wydatki dla ubezpieczycieli – zgodnie z nowymi planami przeciwpowodziowymi, tutaj również można zakładać, że szanse na powtórkę z lat 1997 czy 2010 są niższe, niż były. To oznacza możliwość tańszego ubezpieczenia domu, które powinno nadal nie przynieść towarzystwu strat.

Ubezpieczenie domu daje więcej spokoju ducha o wyroki Boskie. Źródło: Pixabay.com.

Ubezpieczenie domu daje więcej spokoju ducha o wyroki Boskie. Źródło: Pixabay.com.

Nowe porozumienie w sprawie polisolokat

Sprawa tzw. polisolokat będzie zapewne przewijać się jeszcze przez jakiś czas w informacjach branżowych, jako że wzbudza kontrowersje, a dotyczy sporej liczby osób i niemałych pieniędzy. Według danych Rzecznika Finansowego, inwestycje w polisolokaty złożyło ok. 5 mln osób, na łączną kwotę ok. 50 mld zł. To jedna z historii, które pozostają osławione na rynku związanym z ubezpieczeniami – nawet jeśli sprawa dotyczy w większej mierze banków, niż towarzystw ubezpieczeniowych, bo to właśnie banki sprzedawały ten produkt najczęściej, ubierając go zazwyczaj marketingowo w strój zwykłej lokaty. Wątpliwości i spory dotyczyły chociażby sposobów wyliczania sumy polisy czy też osławionych opłat likwidacyjnych. W niektórych przypadkach klienci informowani byli nietrafnie o warunkach produktu i myśląc, że korzystają ze zwykłej lokaty, otrzymywali produkt na wiele lat, z którego nie mogli zrezygnować bez ponoszenia opłaty czasem sięgającej nawet 90 czy 100 procent posiadanej kwoty. Z czasem doszło do wielu ugód poszczególnych towarzystw z klientami, ale sprawa do końca nie cichnie. W grudniu pojawiały się informacje zarówno o powstaniu w Ministerstwie Sprawiedliwości specjalnego zespołu poświęconemu problemom z polisolokatami, jak i o nadchodzącej kolejnej ugodzie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z towarzystwami. Ugody sprzed roku dotknęły tylko część ubezpieczonych, zwłaszcza tych, którzy umowy podpisywali w 2015 roku – zdaniem prezesa UOKiK, było to ok. 600 tys. osób. Nowa ugoda ma pomóc ok. 1,4 mln klientów. Co im da?

Opłaty likwidacyjne dla polisolokat znów obniżone. Źródło: Pixabay.com.

Opłaty likwidacyjne dla polisolokat znów obniżone. Źródło: Pixabay.com.

Ubezpieczenia należności – coraz popularniejsze

Tak zwane ubezpieczenie należności jest terminem zarezerwowanym praktycznie dla przedsiębiorców – czyli, bagatela, kilku milionów podmiotów w Polsce. Kto prowadzi swoją działalność albo odpowiada w firmie za kwestie finansowe, na pewno zna pojęcie kredytu kupieckiego czy też towarowego – każdorazowe płacenie klientów za otrzymaną usługę czy towar w momencie odbioru jest zwyczajem tylko w niektórych sytuacjach. To oczywiście oznacza pewne ryzyko, które dotyczy nawet największych – by wspomnieć przykład dużej i znanej sieci Alma, która zostawiła wielu dostawców bez płatności w roku 2016. Co roku tysiące firm ogłaszają upadłość albo są niewypłacalne, dlatego też ubezpieczenie należności może być metodą na spokojną głowę dotyczącą tego typu sytuacji. Nie jest to ubezpieczenie, które najwygodniej będzie zamówić w każdym punkcie PZU: zazwyczaj tego typu usługę świadczą raczej organizacje związane bliżej z biznesem, zajmujące się konsultingiem, ekonomią, brokerstwem, windykacją i tego typu dziedzinami. Wynika to zapewne z faktu, że aby rzetelnie ubezpieczyć transakcję (a więc: tak, by ubezpieczyciel ostatecznie wyszedł na swoje, ale też wypłacał wszystkie odszkodowania w razie straty), potrzebna jest przede wszystkim celna analiza wypłacalności kontrahenta. Trudno mówić o jednej stawce w przypadku zjawiska o tylu różnorodnych możliwych formach.

Ubezpieczenie należności może usunąć obawy o niezapłaconą fakturę. Źródło: Pixabay.com.

Ubezpieczenie należności może usunąć obawy o niezapłaconą fakturę. Źródło: Pixabay.com.

Transit XXL

fot. media.ford.com

fot. media.ford.com

Ford Transit (kliknij) od dawna słynie z najbogatszej gamy nadwozi wśród samochodów dostawczych swojej klasy. Najnowsza wersja oferuje pięć wersji długości nadwozia oraz trzy wysokości dachu. Ten imponujący fakt, który w wersji Van L4H3 osiąga długość 6,704 metra wciąż nie bije (prawdopodobnie) rekordowego wymiaru Transita Tourneo z 2007 roku, który wynosi 7,4 metra.

Uważaj kupując diesla – nie zawsze będzie najlepszym wyborem

W niektórych krajach Europy diesle stanowiły w ostatnich latach nawet 50% rynku samochodowego, a w Polsce liczba ta do niedawna przekraczała wyraźnie 40% – ostatnio nieco spadła. Powodów jest tu wiele i trudno w jednym zdaniu przesądzić, które są najważniejsze. Na pewno niemały wpływ na zmiany rynkowe ma świadomość ekologiczna – chociaż raczej pośrednio, nie poprzez wybory samych kierowców, ale wprowadzane przepisy. Przykładem może tutaj być filtr cząstek stałych, który stał się niedogodnością pod względem komfortu używania auta dla wielu kierowców. Po części zakładanie takich filtrów w dieslach wiąże się z jednym ze społecznych tematów tej zimy w Polsce, czyli zanieczyszczeniem powietrza w miastach – samochody z silnikami wysokoprężnymi nie wypadają najlepiej w tym względzie. Filtr pomaga radzić sobie z sadzą, ale działa w dość specyficzny sposób. Zbierającą się sadzę można automatycznie spalić, podgrzewając filtr do bardzo wysokiej temperatury. Sęk w tym, że osiągnięcie tego stanu wymaga jazdy jak po autostradzie – długi czas na wysokich obrotach i bez zmiany biegów. Jeśli jeździcie tylko po mieście, do tego zjawiska zapewne nigdy nie dojdzie. Niespalenie sadzy z filtra prowadzi do różnorakich konsekwencji, z których konieczność wymiany za każdym razem oleju to najmniejszy problem. W skrócie mówiąc – nowe diesle przeznaczone są raczej dla tych, którzy jeżdżą na dłuższe trasy. Nie tylko z tego powodu.

Diesel to potencjalna oszczędność, ale nie dla każdego kierowcy. Źródło: Pixabay.com.

Diesel to potencjalna oszczędność, ale nie dla każdego kierowcy. Źródło: Pixabay.com.

Drifting Focusem

fot. media.ford.com

Wyobrażacie sobie „chuligana” za kierownicą Focusa? Nie kierowcę, który prowadzi analizy średniego spalania, lecz „lata bokami”, jak tylko spadnie pierwszy śnieg. Nie kierowcę, którego wzrok widzi jedynie trasę wiodącą z punktu A do punktu B, lecz wlepiającego się w każdy obiekt, na którym można doskonalić techniki jazdy. W zwyczajnym Focusie i  ja go nie widzę. Co innego prezentująca zupełnie inny świat motoryzacji, wersja RS dająca użytkownikom jeszcze więcej radości, dzięki trybowi Drift Mode.