Articles for the Month of Listopad 2016

System coming home, czyli co tak naprawdę jest potrzebne w samochodzie?

Przyznaję szczerze, że jeszcze do niedawna uważałem sporą część co bardziej wymyślnych i przydających się jedynie w określonych sytuacjach systemów montowanych w samochodach za niepotrzebny balast. W mojej opinii były to takie „zapchajdziury”, którymi producenci kompensowali brak czegoś, co naprawdę wyróżniłoby dany model na tle konkurencji albo po prostu dodawali coś na siłę tylko po to, żeby lista funkcji wyglądała bardziej imponująco. Z doświadczenia wiem też, że podobne przekonanie ma niemała liczba polskich kierowców, ale spieszę z informacją, że ja już zdanie w tej materii zmieniłem. I wcale nie trzeba było jakichś powalających argumentów albo dyskusji z szanowanym na świecie autorytetem motoryzacyjnym – wystarczyła zwykła kałuża o średnicy około 50 cm, głęboka tak mniej więcej do kostki…

samochód oświetlający drogę w nocy

System coming home potrafi oszczędzić wielu problemów – szczególnie, jeśli w okolicy nie ma innych źródeł dobrego oświetlenia (źródło obrazka: pixabay.com)

Pewnego wieczoru najzwyczajniej w świecie nie zauważyłem takiego zbiornika wodnego tuż po wyjściu z auta, a ponieważ się mocno spieszyłem na ważne spotkanie biznesowe, to nie zawracałem sobie głowy detalami w rodzaju wyciągnięcia telefonu i świecenia sobie latarką pod nogi. Było ciemno, bo latarnie nie świeciły, ale ponieważ był też chodnik, to automatycznie założyłem, że jest bezpiecznie. Niestety, nie było, bo akurat spory kawałek tego chodnika był w remoncie i po niedawnym deszczu w miejscach, z których wyjęto płytki, powstały dość głębokie kałuże. Ta „moja” po ciemku była praktycznie nie do uniknięcia.

Na spotkanie się wprawdzie nie spóźniłem, ale przez cały czas siedziałem spięty zastanawiając się, czy bardzo widać, że prawą nogawkę spodni prawie do pół łydki mam utytłane w błocie i co sobie o mnie pomyśli potencjalny wspólnik. Jak się później okazało nie zwrócił na to uwagi (zapytałem, kiedy już doszliśmy do porozumienia w interesach), ale mnie dyskomfort pozostał. I wtedy właśnie zacząłem doceniać te „niepotrzebne” systemy.

Gdyby w moim samochodzie była zainstalowana funkcjonalność coming home (albo leaving home, nazewnictwo zależy od konkretnego producenta), zauważyłbym kałużę od razu i ominąłbym ją, bo przez dobrych kilkanaście sekund auto doświetlałoby mi drogę. Niby drobiazg, ale jednak bardzo przydatny (sprawdź). A kiedy szukając opcji zamontowania w swoim aucie jakiegoś gotowego systemu coming home trafiłem na setki postów dotyczących tego, jak sobie samemu takie coś złożyć, doszedłem do słusznego chyba wniosku, że nawet jeśli taki system przydaje się tylko raz na miesiąc, to i tak warto. Koszt niewielki, a wygoda ogromna. I odkąd korzystam z tej funkcji regularnie (bo już ją mam), to nie mam pojęcia, jak mogłem się bez niej obyć wcześniej…

Przyszłość samochodów – garść refleksji

Od momentu wynalezienia samochód sukcesywnie zyskiwał na popularności, by wreszcie w XXI wieku stać się absolutnie nieodłączną częścią życia praktycznie każdego człowieka. Nawet ci, którzy nie mają własnego auta, korzystają przecież z komunikacji miejskiej czy międzymiastowej, a nawet jeśli nie, to czerpiemy z istnienia samochodów benefity pośrednio – na przykład dzięki temu, że rozbudowana sieć drogowa i transportowa umożliwia dostarczenie do sklepów każdego dnia towarów niezbędnych nam do codziennego funkcjonowania.

Oczywiście nieustanny rozwój technologiczny ma duży udział w tym, że auta oprócz niewątpliwych zalet posiadają również dość istotne wady. Jedną z największych jest ogromny negatywny wpływ na stan atmosfery naszej planety – spaliny emitowane każdego dnia przez miliony samochodów dramatycznie zwiększają w niej poziom dwutlenku węgla, co jest główną przyczyną postępującego globalnego ocieplenia.

korek uliczny

System start stop przydaje się szczególnie podczas brnięcia przez korki w mieście (źródło obrazka: pixabay.com)

Na szczęście inżynierowie z branży motoryzacyjnej intensywnie pracują nad tym, by silniki spalinowe emitowały jak najmniej CO² i osobiście uważam, że jednym z najciekawszych współczesnych rozwiązań w tej materii jest system start stop. W jaki sposób dokładnie on działa, można przeczytać np. tutaj, ja natomiast chciałbym się podzielić z czytelnikami przekonaniem, że najprawdopodobniej już w najbliższej przyszłości redukcja emisji do atmosfery gazów cieplarnianych będzie najpewniej w branży motoryzacyjnej polegać na coraz częstszym wdrażaniu silników ekologicznych – elektrycznych, wodorowych, być może nawet słonecznych.

Nie jest to wcale mrzonka: jednostki hybrydowe i elektryczne są już w powszechnym użyciu, silniki wodorowe testują obecnie co najmniej dwa poważne koncerny motoryzacyjne, a ogniwa słoneczne także udowadniają swoją skuteczność jako źródło zasilania dla jednostki napędowej. Fakt, jeszcze nie są tak wydajne, aby konkurować z innymi rodzajami „paliw alternatywnych”, ale kluczowe jest tu słowo „jeszcze”. Ja wierzę głęboko, że w przyszłości ogniwa słoneczne będą napędzać samochody tak samo wydajnie, jak współczesne paliwa – pozostaje tylko czekać (i doczekać) do tego momentu…

Auto prawie idealne, czyli Ford Focus kombi po liftingu

Zdaję sobie dość dobrze sprawę z tego, że wciąż dla wielu polskich kierowców nazwa Ford Focus kombi jest czymś w rodzaju motoryzacyjnego oksymoronu – Focus ma przecież być mały i miejski, a wszystkie inne wersje to po prostu herezja. Na szczęście od pewnego czasu to myślenie się zmienia w naszym kraju, a najnowsza odsłona Focusa właśnie w odmianie kombi to najlepszy dowód na to, że na globalnym rynku jest wystarczająco duże zapotrzebowanie na ten model (sprawdź).

Trudno się zresztą dziwić, bo Ford Focus kombi jest sprzedawany w niemal stu pięćdziesięciu krajach na świecie i chyba nigdzie nie został źle przyjęty. To głównie zasługa świetnych właściwości jezdnych, którymi Focus charakteryzował się od chwili wprowadzenia do sprzedaży w 1998 roku i które dziś są już cechą wyróżniającą tego modelu. Nie ma co jednak ukrywać, że pod względem stylistycznym najnowsza generacja wyglądała dość kiepsko – zbyt masywnie, zbyt ciężko, zbyt nieproporcjonalnie… Niedawny lifting zlikwidował wszystkie te bolączki bardzo skutecznie, dodając Focusowi lekkości, wysmuklając sylwetkę i sprawiając, że nawet wersja kombi wygląda bardzo dynamicznie. Za to u mnie Ford ma dużego plusa.

błękitny ford focus kombi na drodze w mieście

Tak się prezentuje Ford Focus kombi po liftingu – zmiany były spore, ale wszystkie na plus (źródło obrazka: ford.pl)

Sporo zyskała także ergonomia wnętrza nowego Focusa: przede wszystkim na desce rozdzielczej jest zauważalnie mniej przycisków, co w ogólnym rozrachunku jest rozwiązaniem dobrym, bo pomaga się nie rozpraszać w trakcie jazdy. Oprócz tego sam panel też zyskał na przejrzystości z uwagi na zamontowanie w nim dużego ekranu dotykowego, który jest bardzo intuicyjny w obsłudze.

Ford Focus kombi ma ponadto całkiem interesującą gamę systemów wspomagających (w tym np. Lane Assist, Active Park Assist oraz Active City Stop), został także wyposażony w adaptacyjne reflektory biksenonowe, system auto-start-stop, kilkanaście jednostek napędowych do wyboru i (co najważniejsze) jest dostępny w dobrej cenie. Jedyne, czego brakuje, to jego obecności w garażach większej liczby Polaków…

Skoda Octavia kombi, czyli nowe oblicze klasyki

Zupełnie niedawno pisałem o Skodzie Octavii kombi w kontekście wyboru tego modelu jako bazy dla floty firmowej i nadal uważam, że to dobry wybór. Dziś jednak postanowiłem przyjrzeć się bliżej nowej odsłonie rodzinnej Octavii z perspektywy przeciętnego Kowalskiego, który chciałby kupić dla swojej rodziny samochód, ale nie jest do końca przekonany do żadnego dostępnego na rynku modelu. Dlaczego więc właśnie Octavia kombi powinna wzbudzić szczególne zainteresowanie naszego Kowalskiego?

brązowa skoda octavia kombi w wersji laurin & klement zaparkowana na chodniku

Skoda Octavia kombi jest także dostępna w ekskluzywnej wersji wyposażeniowej Laurin & Klement (źródło obrazka: skoda-auto.pl)

Jednym z najważniejszych powodów będzie bez wątpienia przestronność i ergonomia tego auta. Nowa Skoda Octavia kombi ma bardzo pojemny bagażnik (610 litrów), który pomieści wszystkie potrzebne rzeczy, a jeśli miejsca zabraknie, to wystarczy złożyć tylną kanapę i mamy o ponad 1000 litrów więcej przestrzeni ładunkowej. 1740 litrów to naprawdę dużo. A przy tym żadna z podróżujących Octavią kombi osób nie będzie narzekać na brak miejsca – wnętrze jest ergonomicznie zaprojektowane i bardzo wygodne. Rozstaw osi wynoszący niemal 2,7 metra ma niemały udział w poziomie komfortu jazdy tym autem.

Skoda Octavia kombi w najnowszej wersji modelowej to również auto bardzo bezpieczne – najuboższe wyposażenie obejmuje między innymi 7 poduszek powietrznych, ABS, ESP, komputer pokładowy i światła do jazdy dziennej. Sporą ciekawostką jest dostępny także w standardzie hamulec antykolizyjny (Multi-Collision Brake), który uruchamia się w chwili, gdy już dojdzie do kolizji i auto wpada w niekontrolowany poślizg będący jej wynikiem. Zadaniem hamulca antykolizyjnego jest jak najskuteczniejsze i jak najszybsze wyhamowanie auta, by nie dochodziło do kolizji wtórnych.

Silników do wyboru jest bardzo szeroka paleta, obejmująca również ekologiczne silniki CNG, dzięki czemu nasz Kowalski będzie mógł wybrać dla siebie i swojej rodziny taki, który najbardziej odpowiada ich potrzebom. Chciałbym też podkreślić to, o czym pisałem już wcześniej, a mianowicie fakt, że po liftingu nowa Skoda Octavia kombi prezentuje się nie tylko bardziej elegancko, ale też bardziej drapieżnie (sprawdź). I choć może sam w sobie nie jest to wystarczający powód, żeby się na Octavię przesiąść, to wymienione wcześniej zalety auta powinny Kowalskiego przekonać. Zwłaszcza, że niecałe 68 tysięcy złotych to całkiem przystępna cena…

Volvo XC90, czyli ekologia po szwedzku

Tytułowy bohater pojawia się tu już po raz kolejny i jak zawsze jest po temu ważny powód. Pisałem już o tym, że to auto bezpieczne, opisałem pokrótce najważniejsze cechy i systemy, ale udało mi się pominąć milczeniem fakt bardzo istotny, czyli to, jak bardzo Volvo XC90 jest przyjazny dla środowiska. Ten wielki SUV (sprawdź), wyposażony w niebagatelną moc (w najsłabszej specyfikacji silnik wysokoprężny generuje 225 KM, a w najmocniejszej około 400!) został bowiem opracowany od podstaw jako auto ekologiczne. Tyle tylko, że według Szwedów słowo „ekologia” ma najwyraźniej znacznie szersze znaczenie, niż uważa chyba cała reszta świata. Dlaczego tak twierdzę?

To proste: jeszcze nie udało mi się znaleźć na rynku samochodu z podobnego segmentu, który w tak dużym stopniu nadaje się do recyklingu, jak właśnie Volvo XC90. Dla jasności dodam, że przez recykling rozumiem nie tylko to, że można auto oddać na szrot (bo to można zrobić z każdym wozem), ale fakt, że według szwedzkich konstruktorów ponad 95% masy XC90 da się odzyskać, a 85% bez problemu nadaje się do recyklingu właśnie. A to przecież nie jest jakieśtam pierwsze lepsze z brzegu auteczko miejskie, które na dobrą sprawę mogłoby przecież być zrobione z zupełnie ekologicznej tektury, tylko luksusowy SUV, który pod względem poziomu bezpieczeństwa zapewnianego pasażerom i liczby zastosowanych systemów zostawia konkurencję daleko, daleko w tyle. Szwed potrafi, nie ma co do tego wątpliwości.

czarne volvo xc90

Elegancki, luksusowy, potężny, ekologiczny i… niemal w całości zdatny do recyklingu – takie jest nowe Volvo XC90! (źródło grafiki: volvocars.com)

Żeby pokazać, do jakiego stopnia Szwedzi poszli w ekologię w przypadku Volvo XC90 wystarczy tylko jeden drobny, ale za to znaczący przykład – otóż postanowili do malowania karoserii zastosować lakiery wodne. A żeby dodatkowo zredukować ewentualny poziom ich szkodliwości dla środowiska naturalnego, najpierw zadbali o to, żeby lakiernie, w których malowane są produkowane przez nich samochody, stały się jednymi z najczystszych (o ile nie najczystszymi) na świecie. To się nazywa kompleksowe podejście do ekologii…

Już tak na marginesie dodam, że nie tylko mnie się podoba to, jak spece z Volvo podchodzą do sprawy zaprojektowania dobrego auta – nagrody przyznane przez miesięcznik „Auto Moto”, tygodnik „Auto Świat”, magazyn „Auto Motor i Sport” czy wreszcie wygrana w plebiscycie „The Best Car of the Year” organizowanym przez portal Onet.pl są chyba wystarczającym potwierdzeniem tego, że naprawdę jest się czym zachwycać…