Articles for the Month of Lipiec 2016

Kupujmy samochody używane, a nie zużyte!

Bardzo niewielu Polaków nie posiada obecnie samochodu, co jest dość dobrym potwierdzeniem tezy, że bogacimy się jako społeczeństwo – jeszcze 25 lat temu na samochód stać było tylko nielicznych. Niestety, całkiem spora część tego, co jeździ po polskich drogach, to auta powypadkowe, doprowadzone przez naszych rodzimych mechaników do stanu używalności. I choć niejednokrotnie wymagało to bez wątpienia umiejętności graniczących z cudotwórstwem, to w żaden sposób ci artyści nie byli w stanie sprawić, żeby takim rozbitkiem jeździło się bezpiecznie.

samochód zniszczony przewróconym drzewem

Polscy mechanicy wyremontowaliby nawet i tak zniszczony samochód, a potem zostałby sprzedany jako „niebity”… (źródło obrazka: Pixabay)

Na szczęście powoli zaczyna się coś w tym zakresie zmieniać i jeśli się poszuka, to można już teraz kupić samochody używane, które są całkowicie sprawne technicznie, nie są powypadkowe i do których w związku z tym nie strach wsiadać. Jednym z dealerów tego rodzaju aut jest Das WeltAuto – firma, która słynne polskiego powiedzonka „Polak potrafi” postanowiła wykorzystać w sposób zdecydowanie kreatywniejszy i ciekawszy niż typowi handlarze samochodami.

Zasadnicza różnica polega na tym, że w Das WeltAuto kupuje się wyłącznie samochody używane (kliknij) o sprawdzonym przebiegu i udokumentowanej, pewnej historii. Dzięki temu nie ma możliwości, żeby kupić jakąś bombę z opóźnionym zapłonem i nie marnujemy zainwestowanych pieniędzy. Mało tego – podobnie jak w przypadku aut poleasingowych kupowanych od producenta, tutaj też każdy samochód przechodzi bardzo szczegółową kontrolę (lista kontrolna ma aż 117 punktów!) i wszystkie podzespoły wymagające naprawy są wymieniane na sprawne.

To nadal nie koniec: można się bez najmniejszego problemu każdym z oferowanych samochodów wybrać na jazdę próbną przez zakupem, a gdy się już zdecydujemy na konkretny wóz, możemy go za pośrednictwem Das WeltAuto ubezpieczyć (mowa zarówno o obowiązkowym OC, jak też AC, NNW i pakiecie assistance). Dostajemy także gwarancję zabezpieczającą nas przed ryzykiem związanym z zakupem samochodu, a jeśli dojdziemy do wniosku, że auto jest zbyt słabo wyposażone, możemy je swobodnie doposażyć.

Jeżeli natomiast z jakiegoś powodu uznamy, że to mimo wszystko nie to auto chcieliśmy i wolelibyśmy inny samochód używany z oferty Das WeltAuto, to też nie ma problemu – do tygodnia od daty pierwotnego zakupu mamy możliwość wymiany auta na inne. Mam jedynie nadzieję, że podobnego typu punktów i sprzedawców będzie się w naszym kraju pojawiać coraz więcej…

Samochód ma jeździć, a nie brzmieć!

Obserwuję pojawiające się w Internecie kolejne „recenzje” trzeciej generacji Forda Focusa ST z mieszaniną podziwu i niesmaku. Naprawdę doskonale rozumiem, że jakiś ktoś dostał do testów taki wóz i coś musi o nim napisać nawet wtedy, gdy nie ma zbyt wielkiego o tym pojęcia. Spory niesmak budzi we mnie w tym kontekście fakt, że chyba wszyscy „recenzenci” powtarzają jak papugi to, co już wcześniej napisał ktoś inny, tyle tylko, że ubierają to w nieco inne sformułowania.

pomarańczowy ford focus st mk3

Tak właśnie prezentuje się nowy Ford Focus ST Mk3 (źródło obrazka: Ford.pl)

Zdaję sobie sprawę, że nowy Focus ST nie musi się każdemu podobać – wygląd zewnętrzny samochodu to przecież kwestia gustu. jednym podobają się sylwetki raczej sportowe, inni nie wsiądą do auta, które nie ma miliona przetłoczeń, jeszcze kolejni kierowcy będą jak ognia unikać wszystkiego, co nie ma na tylnej klapie spojlera wielkości motolotni… Bardzo jednak byłbym wdzięczny wszystkim z Bożej łaski „recenzentom”, żeby to mnie (i innym kierowcom zainteresowanym zakupem tego konkretnego modelu) pozostawili decyzję, czy się nam podoba, czy nie. Bardzo mnie irytuje, kiedy ktoś w tak niewybredny sposób nakazuje mi, co mam myśleć i czuć.

Zwróćcie przy tej okazji uwagę na pewien bardzo istotny detal: jak już wsiądziecie do samochodu, to go nie widzicie i tak naprawdę o niebo ważniejsze od wyglądu jest to, czy auto jest bezpieczne, ile pali, czy jest wam w nim wygodnie i tak dalej. Kiedy kupuję samochód, wygląd nie ma dla mnie absolutnie żadnego znaczenia, bo jak jadę w trasę, to bardziej mnie obchodzi, jak się będę czuł przez te kilka godzin…

Druga ważna sprawa to opisywane przez wszystkich brzmienie silnika 2,0 litra w nowym Focusie ST – a ja wam powiem, że (jak napisałem w tytule) samochód ma jechać, a nie brzmieć! Gdyby zależało mi na tym, żeby poruszać się pojazdem o głębokim, basowym ryku silnika, to kupiłbym sobie jakiś pochodzący z wojskowego demobilu transporter opancerzony z homologacją do ruchu drogowego, a nie usportowioną wersję najzwyklejszego w świecie auta! Dla mnie to nawet lepiej, że Focus ST (sprawdź) trzeciej generacji ma cichszy silnik, bo się tak nie męczę, kiedy jadę kilka godzin po autostradzie…

Tak więc mała prośba do tak zwanych „recenzentów” aut: dajcie sobie spokój z próbami prostowania potencjalnym klientom danej marki światopoglądu na siłę. Zamiast tego uszanujcie nasze prawo do posiadania własnego zdania na temat, w którym wy czujecie się absolutnie nieomylni…

Dom Volvo – najlepszy warszawski dealer Volvo

Pisałem niedawno o tym, że w końcu na rynku samochodów używanych zaczęło się dziać coś pozytywnego i może w końcu po naszych drogach przestaną jeździć kilkunastoletnie sterty złomu, które jakiś polski mechanik-artysta pieczołowicie zrekonstruował do stanu jezdnego. Ten nowy trend nie wziął się jednak znikąd: najpierw bowiem na rynku pojawili się sprzedawcy, których zasadniczą ofertą były poleasingowe auta znanych marek.

Jedną z pierwszych firm tego typu był Dom Volvo – warszawski dealer Volvo, specjalizujący się w sprzedaży kilkuletnich aut szwedzkiej marki, który po dziś dzień wyznacza standardy w branży (sprawdź). Najprawdopodobniej to właśnie od tego dealera przejęli podejście do handlu używanymi samochodami sprzedawcy niezwiązani wyłącznie z jedną marką, co akurat jest bardzo dobrą wiadomością dla wszystkich kupujących takie auta.

zdjęcie statuetki mobilizator dla dom volvo w warszawie

Dom Volvo jest laureatem prestiżowej nagrody „Mobilizator”, przyznaną przez Polski Związek Wynajmu i Leasingu Pojazdów (źródło obrazka: Domvolvo.volvocars-partner.pl)

Ponieważ jednak realia rynku zmieniają się dość dynamicznie, Dom Volvo nie spoczął na laurach i od chwili debiutu rynkowego stale poszerza ofertę oraz dopasowuje się do bieżących trendów oraz wymagań swych klientów. Niedawno została rozpoczęta poważna rozbudowa salonu i serwisu, po której zakończeniu klienci będą mieli jeszcze lepszy dostęp do oferowanych przez tego warszawskiego dealera usług.

Warto wspomnieć o tym, że w Domu Volvo można również swoje Volvo ubezpieczyć – oferowany pakiet jest naprawdę szeroki i ciekawie skomponowany (we współpracy z PZU i Allianz), a wykupić go można nawet dla samochodu używanego. Warunek jest jeden: musi to być auto, które w przeszłości zostało kupione w salonie Volvo jako samochód nowy.

Dodam od siebie, że w Domu Volvo można obecnie kupić już nie tylko samochody używane, ale także i nowe modele szwedzkiej marki w atrakcyjnych cenach, ale na tym nie koniec. Można na przykład do końca lipca (czyli już wcale nie tak długo!) wybrać się do Domu Volvo na Puławską i za niecałe 100 złotych sprawdzić stan techniczny swojego Volvo. Jeśli się na to zdecydujemy, możemy liczyć na 15% upust na zakupione na miejscu części hamulcowe oraz aż 30% rabatu na ich wymianę. Oferta jest o tyle ciekawa, że trwa w pełni sezon urlopowy i dobrze jest przed dłuższym wakacyjnym wyjazdem zainwestować niewielkie bądź co bądź pieniądze we własne bezpieczeństwo na drodze.

Volvo XC90 – prawdziwy król szos

Kiedy po 12 latach od premiery modelu XC90 Volvo zdecydowało się wypuścić na rynek jego drugą generację, wielu miłośników tej marki zastanawiało się, jaki tak naprawdę cel miał w tym szwedzki koncern. Poprzednia generacja, choć już dość wiekowa, sprzedawała się bowiem całkiem dobrze i zbierała pozytywne opinie, a kolejne nowe modele były przyjmowane dość ciepło lub nawet entuzjastycznie. Dziś, po pewnym czasie od premiery, można bez jakichkolwiek wątpliwości stwierdzić, że Volvo XC90 to była inwestycja w przyszłość firmy (sprawdź).

czarne volvo xc90

Trzeba przyznać, że nowe Volvo XC90 prezentuje się naprawdę elegancko (źródło obrazka: Volvocars.com)

Dodajmy, że nie była to inwestycja mała: opracowanie tego SUV-a pochłonęło 11 miliardów (!) dolarów, a prace nad nową platformą, na której jest oparta konstrukcja tego modelu, trwały cztery lata. Dzięki temu Volvo ma do dyspozycji uniwersalną, w pełni elastyczną modułową płytę podłogową SPA (Scalable Product Architecture), której największą zaletą jest to, że w żaden sposób nie ogranicza projektantów i stylistów. Po prostu nie muszą się już oni martwić o takie detale, jak zwisy, rozstaw osi albo wysokość nadwozia.

Kolejna ważna kwestia to sprawa powinowactwa z poprzednią generacją – zazwyczaj jest tak, że młodsza generacja dziedziczy coś po starszej (najczęściej jest to płyta podłogowa i część podzespołów). W przypadku Volvo XC90 drugiej generacji jest to… zero elementów! Tak, to nie pomyłka: nowy SUV Szwedów został opracowany całkowicie od podstaw i żaden podzespół czy śrubka ze starej wersji nie zostały użyte w nowej, co w normalnych warunkach byłoby czystym szaleństwem, ale przecież mówimy o Volvo. I faktycznie, „tajny” plan jest bardzo prosty: zarówno platforma, jak i liczne podzespoły projektowane dla XC90 docelowo znajdą się również w aż 7 kolejnych modelach szwedzkiego producenta.

Czym jeszcze wyróżnia się nowy SUV Volvo? Można byłoby powiedzieć, że luksusem, ale to zdecydowanie nie oddaje prawdy do końca – to jest hiperluksus. No bo w jakim innym aucie dźwignia zmiany biegów została wykonana częściowo z kryształu? Albo ma szlifowane przyciski na tablicy rozdzielczej? Dodam jeszcze tylko, że w standardowym wyposażeniu wersji Excellence jest jeszcze lodówka, unikatowe kieliszki oraz (i to jest ewenement na skalę światową) fotele posiadające funkcję masażu! Takie rzeczy w swoich autach montują tylko Szwedzi…