Articles for the Month of Kwiecień 2016

Harley jeszcze nie mój…

Bardzo rzadko piszę o motocyklach, ale dziś wyjątkowo nie mogę się powstrzymać – tegoroczny sezon motocyklowy właśnie się udało pięknie zainaugurować w Częstochowie i jak na zawołanie w ofercie Harleya Davidsona wypatrzyłem motor, który na tyle mnie zachwycił, że zacząłem dość poważnie przemyśliwać nad kupnem sobie tego cuda. Mówię o modelu Roadster, wprowadzonym do oferty właśnie w tym roku – naprawdę sporadycznie się zdarza, żeby w nowym motocyklu podobało mi się wszystko, ale w tym konkretnym przypadku tak właśnie jest. Zresztą wystarczy spojrzeć:

motocykl Harley Davidson Roadster w kolorze czarnym

Tak się prezentuje Harley Davidson Roadster model 2016 – klasyka idealnie połączona z nowoczesnością (źródło grafiki: harley-davidson.com)

Jeśli chodzi o wygląd, to nie mam Roadsterowi nic do zarzucenia: bardzo umiejętnie połączono tu typowy, ikoniczny wręcz dla „Harlejów” zbiornik paliwa z wstawkami absolutnie nowoczesnymi, w rodzaju pięcioramiennych, aluminiowych kół (asymetrycznych: z przodu mamy koło o średnicy 19 cali, z tyłu 18 cali) czy odwróconego przedniego amortyzatora.

Silnik też zrobił na mnie jak najbardziej pozytywne wrażenie: 1200 cm3 robi swoje, a dźwięk generowany przez tę jednostkę nie da się pomylić z niczym innym (przynajmniej dla mnie). Jak sobie ktoś życzy, to może wybrać jeden z czterech wariantów kolorystycznych: ja od razu rzuciłem się na czarny (bo lubię), ale czerwony też robi jak najlepsze wrażenie i dłuższą chwilę się zastanawiałem, która opcja koniec końców podoba mi się bardziej. Ostatecznie stanęło na czarnym, ale po naprawdę zajadłej walce…

Wrócę jeszcze na chwilę do silnika: moment obrotowy rzędu 97 Nm przy 4250 obr/min to kawał zapasu mocy i trzeba sporej dawki zdrowego rozsądku, żeby się za bardzo nie rozszaleć na tej maszynie – na jeździe próbnej ledwo, ledwo się powstrzymałem przed kilkoma głupotami. Bardzo mi się przy tej okazji spodobało działanie hamulców – szybko, skutecznie i bezproblemowo, motocykl mi nie „pływał”, tylko się grzecznie zatrzymał i już. Rewelacja pod tym względem.

Deklarowane przez producenta zużycie paliwa to średnio 4,9 litra/100 km, co przy trochę dynamiczniejszej i/lub agresywnej jeździe i baku mieszczącym tylko 12,5 litra paliwa wydaje mi się jednak odrobinę niewystarczające, ale z drugiej strony i tak można na jednym pełnym zbiorniku zrobić gdzieś około 250 kilometrów, czyli nie tak tragicznie.

Wagowo nowy Roadster nie zachwyca, bo przygotowany do jazdy motocykl waży 259 kg, ale nie jest to też znów tak straszliwie dużo, żeby od razu się na wagę zżymać. Kawał silnika, kawał ramy, to i waga siłą rzeczy też niemała. Jedyna rzecz, która mi się w Roadsterze nie do końca podoba (a jednak coś znalazłem!) to jego cena: od niecałych 55 do prawie 57 tysięcy to troszkę sporo, ale rozumiem taki pułap, bo mamy do czynienia z wyższą półką i na dokładkę aktualnym rocznikiem modelowym – stąd cena. Gdyby ktoś jednak chciał kupić, ale nie za pełną kwotę od razu, to HD daje taką opcję: Alior obsługuje raty (sprawdź), a cały system jest wygodny, przejrzysty i weryfikacja trwa bardzo krótko (sprawdziłem), życzę więc udanych zakupów…

Nowy Ford S-MAX: nie tylko dla rodziny

Dzięki silnikom z wielokrotnie nagradzanej najbardziej prestiżowymi nagrodami serii EcoBoost marka Ford solidnie umocniła swą pozycję jednego z najlepszych producentów aut na świecie. Osiadanie na laurach nie jest jednak (i nigdy nie było) domeną inżynierów pracujących w laboratoriach tego koncernu, co jakiś czas więc świat jest zaskakiwany kolejnymi nowinkami technicznymi lub modelami samochodów, które łączą w sobie tak przeciwstawne (z pozoru, jak się okazuje) kwestie, jak chociażby wszechstronność, wydajność i wygoda. Takim modelem jest na przykład nowy Ford S-MAX, czyli auto należące do kategorii SAV (Sports Activity Vehicle).

Bagaże i torby podróżne pięciu osób stojące pod ścianą

Do nowego Forda S-MAX może się bez problemu zmieścić cała rodzina wraz z bagażami na długie wakacje (źródło obrazka: Pixabay)

Jednym z istotniejszych wyróżników nowego S-MAXA jest fakt zastosowania w nim inteligentnego napędu na wszystkie koła, dzięki czemu nawet jazda po mieszanej nawierzchni jest bezpieczna – system odpowiadający za sterowanie napędem przekazuje odpowiednie dane do pokładowego komputera, a ten dostosowuje ilość przekazywanej na każdą oś mocy do bieżących warunków. Dzięki temu współczynnik przyczepności utrzymuje się na maksymalnym możliwym do uzyskania w danych warunkach poziomie.

Kolejną ważną z perspektywy użytkownika cechą jest bardzo wysoki stopień konfigurowalności układu siedzeń wewnątrz auta, na którą pozytywnie wpływa możliwość składania siedzeń z drugiego i trzeciego rzędu za pomocą przyciśnięcia zaledwie jednego przycisku. Pozwala to optymalnie zaplanować albo dostosować przestrzeń bagażową do aktualnych potrzeb, a to poważny atut – szczególnie w dłuższej podróży.

Nowy S-MAX został wyposażony w szeroką gamę udogodnień i technologii poprawiających bezpieczeństwo – dobrym przykładem jest system Pre-Collision Assist, który wykrywa nie tylko pieszych, ale także pojazdy znajdujące się przed wyposażonym w ten system samochodem, jak również pieszych przekraczających tor jazdy S-MAXA i w razie wykrycia zagrożenia aktywuje hamulce (dając wcześniej szansę na reakcję samemu kierowcy). Na wyposażeniu znajdują się także między innymi systemy ESP, ESC, EBP (automatyczne zwiększanie ciśnienia w układzie hamulcowym), EBA (wspomaganie hamowania awaryjnego), Blind Spot Information, Cross Traffic Alert, HSA (wspomaganie ruszania na wzniesieniach) czy Curve Control i Roll Stability Control (oba wspomagają utrzymywanie samochodu na wybranym torze jazdy).

Również spalanie nowego Forda S-MAX jest więcej niż zadowalające (kliknij) – średnie wartości w cyklu mieszanym wynoszą dla silnika benzynowego 1,5 EcoBoost o mocy 160 KM 6,5 litra/100 km i 5 litrów/100 km dla Diesla 2,0 TDCi o mocy 120 KM.

Podsumowując: nowy S-MAX to ekonomiczne i wygodne auto dla nawet sporej rodziny, które nie zrujnuje portfela i przy okazji zapewni bardzo wysoki poziom bezpieczeństwa oraz komfort z jazdy nawet na długich trasach – a to w rodzinnych autach jest przecież najważniejsze.

Radość kierowania, czyli parę słów o ofercie Skoda Joy

W naszym kraju zakup samochodu za gotówkę (czy może raczej: bez korzystania z kredytów i pożyczek) przyjęło się uważać za najlepszą formę finansowania i z pewnej perspektywy trudno się takiemu podejściu dziwić: nie tracimy pieniędzy na odsetki dla banku, nie musimy się obawiać o to, że nie dostaniemy kredytu, no i oczywiście jesteśmy niekwestionowanymi właścicielami takiego auta. Warto jednak pamiętać, że wyżej pokazany sposób myślenia o zakupie samochodu jest głęboko osadzony jeszcze w minionej epoce, w której posiadanie samochodu było czymś prestiżowym, symbolem zamożności, na który nie każdy mógł sobie pozwolić. W realiach XXI wieku własne auto to po prostu wygoda (a nierzadko konieczność) i traktuje się je głównie jako przydatne narzędzie, którego znakomita większość kierowców ma zamiar używać najwyżej przez kilka kolejnych lat, a później sprzedać i kupić kolejny – znów na kilka lat.

logo skoda wykonane z neonu

Skoda stale zaskakuje nowatorskimi rozwiązaniami (źródło obrazka: sxc.hu)

Trudno się w takim kontekście dziwić, że zmieniło się również podejście producentów samochodów, którzy starają się na rozmaite sposoby zachęcić swych obecnych oraz potencjalnych klientów do zakupu fabrycznie nowego auta. Wyprzedaże roczników czy rabaty na poprzednie roczniki modelowe to już standard, przywykliśmy także do ofert w rodzaju „przyprowadź do nas swoje stare auto, a dostaniesz niemały rabat na nowe”, nie znaczy to jednak, że nie da się w tej materii wymyślić czegoś zupełnie nowego i zaskakującego.

Taką zaskakującą i niecodzienną kampanię rozpoczęła jakiś czas temu Skoda, która postanowiła skorzystać z doświadczeń operatorów telefonii komórkowej i wprowadziła… abonament na samochody! Dokładniej rzecz biorąc oferta nazywa się „samochód jak w abonamencie”, a spot reklamowy ze Skodą Octavią w roli głównej można obejrzeć na Youtube:

Dostępne w ramach tej oferty modele są oznaczone jako „Joy”, a na stronie Skody można sprawdzić dokładną wysokość miesięcznej raty za dany samochód – kalkulator jest banalnie prosty w obsłudze i bardzo przejrzysty.

Warto dodać, że jeśli chodzi o kwoty, to są one całkiem przystępne, ale najważniejsza jest inna cecha całego pomysłu: otóż po zakończeniu okresu kredytowania można oczywiście spłacić resztę należnej kwoty gotówką, można ją także rozłożyć na raty, ale można też oddać dotychczas użytkowane auto do salonu i w ramach oferty wybrać sobie nowe! W ten sposób będziemy cały czas jeździć samochodem praktycznie nowym (standardowy okres kredytowania przy ofercie „Joy” to 4 lata) i nie obciąży to nadmiernie naszego budżetu. Krótko mówiąc oferta jest zdecydowanie godna uwagi – szczególnie dla tych kierowców, którzy za rozsądne pieniądze chcieliby kupić nowy samochód i nie martwić się później załatwianiem formalności związanych z jego sprzedażą, co bywa niezwykle czasochłonne. Kolejny raz okazuje się, że Skoda wyprzedza konkurencję, która teraz będzie musiała jakoś zareagować – i to akurat dobra wiadomość dla wszystkich kierowców…