Articles for the Month of Marzec 2016

Co powinno obejmować dobre ubezpieczenie floty?

W realiach współczesnego rynku ubezpieczeniowego i motoryzacyjnego nie zaskakuje nikogo oferta ubezpieczeń flotowych dostępna bezpośrednio u producenta danej marki aut – z wielu względów to rozwiązanie korzystne dla obu stron umowy leasingowej. Pierwszym i chyba najważniejszym jest oczywiście mniejsza liczba formalności wymaganych do zawarcia umowy ubezpieczeniowej, ale są też inne benefity. Spróbujmy zatem choćby w przybliżeniu określić, jakie cechy powinno mieć dobre ubezpieczenie floty samochodowej.

dokumenty i narzędzia na wgniecionej masce samochodu

Nie każde ubezpieczenie floty samochodowej jest równie atrakcyjne (źródło grafiki: Pinterest)

Bez wątpienia do pożądanych cech tego typu ubezpieczenia należą preferencyjne stawki (dostępne np. za brak szkód oraz za serwisowanie wyłącznie w ASO), a dodatkowym atutem z perspektywy leasingobiorcy jest możliwość przedłużania umowy do przynajmniej kilku kolejnych lat eksploatacji samochodu – dla przykładu flota samochodowa Skody (kliknij) może być ubezpieczana nawet do 10. roku eksploatacji!

Likwidacja szkody to w zasadzie temat-rzeka, ale nie ulega wątpliwości, że jeśli w przypadku wystąpienia szkody całkowitej albo kradzieży pojazdu ubezpieczyciel oferuje zwrot pełnej wartości auta z dnia zawarcia umowy, to mamy do czynienia z korzystną dla leasingobiorcy propozycją. Oczywiście tego rodzaju oferty zwykle bywają ograniczone czasowo (np. do 3. roku użytkowania), ale w kontekście dużych flot samochodowych są bez wątpienia opłacalnym rozwiązaniem.

Dobre ubezpieczenie flotowe z reguły będzie również gwarantować szeroki zakres ubezpieczenia, czyli przynajmniej OC, AC (idealnie wraz z kradzieżą), ubezpieczenie NNW oraz bezpłatne usługi assistance w Polsce i Europie. Jak więc widać wybierając dostawcę floty samochodowej warto zwrócić uwagę także i na dostępne u danego producenta ubezpieczenia flotowe, bowiem koncerny samochodowe posiadają ofertę ubezpieczeniową o różnym stopniu atrakcyjności dla potencjalnego leasingobiorcy…

Jak oszczędzić na ubezpieczeniu?

Co jakiś czas pojawiają się w mediach doniesienia na temat rozmaitych oszustw, których dopuszczają się polscy kierowcy, aby zaoszczędzić choć trochę na ubezpieczeniu samochodu. I choć kary za tego rodzaju przestępstwa zwykle są dotkliwe, to jednak wcale nie powstrzymuje to innych od prób pójścia w ślady tych, którym się „udało”. Zasadniczy problem tkwi jednak wcale nie w wysokości opłat ubezpieczeniowych, ale w tym, że można zaoszczędzić w inny sposób. Jak?

wiele polskich banknotów o wysokich nominałach

Zaoszczędzić na ubezpieczeniu samochodu można na wiele sposobów (źródło grafiki: Pixabay)

Jednym ze sposobów jest taki wybór samochodu, żeby opłaty ubezpieczeniowe za niego były niskie – jeśli mowa o obowiązkowym OC, to jego wysokość jest w dużym stopniu uzależniona od pojemności silnika, więc siłą rzeczy najbardziej opłaca się mieć auto z relatywnie niedużym silnikiem. Przy obecnej sytuacji na rynku jest z czego wybierać: bardzo dobrą ofertę ma choćby Skoda (sprawdź), która uruchomiła wyprzedaż rocznika 2015 i ceny są naprawdę przystępne dla przeciętnego Kowalskiego.

W przypadku AC nie jest już może tak prosto z oszczędnościami, ale też się da – w tym przypadku kluczowe jest odpowiednie oszacowanie wszystkich parametrów ubezpieczanego samochodu: pojemność silnika nadal ma znaczenie, ale nie jest już najważniejszym wyznacznikiem wysokości opłat, bo w grę wchodzi również przebieg, stan techniczny, bezwypadkowa jazda i ine czynniki. Tu najistotniejsze jest skorzystanie z dobrego kalkulatora ubezpieczeniowego, aby wybrać najlepszą dostępną w danym momencie ofertę na rynku.

Ponadto warto pamiętać, że dokładny zakres ubezpieczenia wybieramy sami, możemy więc bardzo konkretnie zaplanować wysokość ostatecznej opłaty za AC – auto casco jest ubezpieczeniem nieobowiązkowym, co samo w sobie sprawia, że bardzo niewielu kierowców decyduje się na wykupienie go. Jeśli zatem mamy w planach zakup AC, to koniecznie musi to być wybór przemyślany i spersonalizowany, a z pewnością będzie się nam opłacać.

Skoda Fabia – najnowsza odsłona

Produkowana nieprzerwanie od 1999 roku Skoda Fabia w swojej najnowszej odsłonie zaskakuje bardzo pozytywnie – nie dość, że projektanci dołożyli starań, by auto wyglądało nowocześnie i dość sportowo, to na dokładkę stworzyli samochód bardzo dobrze oceniany przez kierowców oraz niezwykle bezpieczny (maksymalna nota pięciu gwiazdek w testach EuroNCAP). Nowa Fabia ma jednak do zaoferowania znacznie więcej…

niebieska skoda fabia 3 generacji

Nowa Skoda Fabia to naprawdę ładne auto (źródło grafiki: skoda-auto.pl)

Jedną z ciekawszych cech nowej Skody Fabii jest ogrom możliwości kustomizacji wyglądu zewnętrznego: 125 kombinacji kolorów daje praktycznie nieograniczoną swobodę wyboru, co w praktyce oznacza, że możemy stworzyć Fabię absolutnie unikalną i jedyną w swoim rodzaju. Nowoczesne auto to jednak nie tylko wygląd, ale także i osiągi, ekonomia, komfort oraz bezpieczeństwo. Pod każdym z tych względów Skoda Fabia pozytywnie się wyróżnia:

– oto garść szczegółów.

Spalanie poniżej 4,5 litra/100 km to całkiem dobry wynik, a dodatkowym atutem Fabii trzeciej generacji jest zawieszenie jakby celowo dobrane do polskich dróg: nie za twarde i nie za miękkie oraz bardzo wytrzymałe – to zdecydowana zaleta. Ergonomiczne wnętrze zaprojektowane z myślą o wygodzie kierowcy i pasażerów to kolejny plus, a obecność w standardzie wyposażeniowym 6 poduszek powietrznych, regulowanej w dwóch płaszczyznach kierownicy i systemów ABS, ESP i MSR tylko potwierdza słuszność przyznanej wysokiej oceny poziomu bezpieczeństwa.

Nowa Skoda Fabia ma też największy w swej klasie bagażnik (330 litrów), który po złożeniu siedzeń powiększa się do 1150 litrów (dla wersji kombi te wartości wynoszą odpowiednio 530 i 1395 litrów), dzięki czemu dobrze sprawdza się zarówno jako auto miejskie, jak i w roli samochodu rodzinnego. Cena jest również skalkulowana na rozsądnym poziomie, trudno się więc dziwić, że chętnie wybieramy ten model. Podsumowując: trzecia generacja Fabii to bardzo udana konstrukcja, którą polecam ze spokojnym sercem każdemu! Sprawdź!

Oszczędzanie energii w firmie – garść porad

Minimalizowanie kosztów funkcjonowania firmy poprzez promocję oszczędzania energii elektrycznej (kliknij) ostatnio coraz bardziej zyskuje na popularności – dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że bardzo łatwo jest dostrzec i precyzyjnie przekalkulować potencjalne zyski w tym zakresie. Dzięki upowszechnieniu rozmaitych technologii niedostępnych jeszcze kilka czy kilkanaście lat temu można zaoszczędzić bardzo konkretne kwoty, a jeśli dodatkowo zmienimy niektóre złe praktyki, sumaryczne oszczędności mogą się okazać naprawdę niemałe w skali roku.

pieniądze długopisy i dokumenty

Nawet w najmniejszej firmie można wdrożyć program oszczędnościowy (źródło grafiki: Pixabay)

Doskonałym pomysłem jest na przykład zastosowanie żarówek LED wszędzie tam, gdzie przez co najmniej godzinę w ciągu doby jest włączane sztuczne oświetlenie – wręcz idealnym kandydatem są wszelkiego rodzaju powierzchnie biurowe, w których światło jest przecież wymagane przez większość dnia.

Warto również pamiętać o wyłączaniu wszystkich urządzeń biurowych, które w danym momencie nie są niezbędne do funkcjonowania firmy – zwłaszcza na noc wszystkie komputery (wraz z monitorami!), kopiarki, drukarki, klimatyzatory i inne urządzenia znajdujące się na wyposażeniu firmy warto wyłączyć zupełnie, by nie pobierały energii elektrycznej w trybie czuwania.

Bardzo często na wyposażeniu biura danej firmy znajduje się czajnik elektryczny. Trudno odmówić temu urządzeniu racji bytu w biurowej rzeczywistości, jednak warto pamiętać, że zużywa on bardzo dużo energii – tym więcej, im więcej wody wlewamy do czajnika jednorazowo. Aby choć częściowo zmniejszyć zużycie prądu przez tego rodzaju czajnik należy wlewać do niego tylko tyle wody, ile w danej chwili zamierzamy wykorzystać. Gotowanie wody „na zapas” jest najlepszym sposobem na zwiększenie zużycia energii, ponieważ następna osoba i tak będzie wodę ponownie gotować…

Oczywiście powyższe krótkie wyliczenie nie wyczerpuje wszystkich możliwości, warto więc poszukiwać kolejnych sposobów na oszczędzanie energii w firmie – w skali nawet małego przedsiębiorstwa jest to bardzo opłacalne.

System start-stop – krótka charakterystyka

Coraz większa liczba nowo produkowanych modeli samochodów jest standardowo wyposażana w system start-stop, ale nadal wielu kierowców zastanawia się, w jaki dokładnie sposób obecność tego systemu przekłada się na pracę ich samochodu. Poniżej postaram się przynajmniej pokrótce opisać zasadę działania i korzyści wynikające z zastosowania tego rozwiązania technicznego – w sieci jest wiele nieprawdziwych albo nie do końca precyzyjnych informacji na ten temat, więc chciałbym przynajmniej niektóre wątpliwości wyjaśnić definitywnie.

zielony przycisk start i ręka w białej rękawiczce

System start-stop stosowany w nowoczesnych samochodach umożliwia sporą redukcję poziomu zużycia paliwa (źródło grafiki: sxc.hu)

Zacznijmy od zasady działania i określenia, do czego w ogóle służy system start-stop (więcej). Otóż jego najważniejszą funkcją jest redukcja zużycia paliwa w ruchu miejskim. Można spotkać się z wypowiedziami różnych „specjalistów”, według których system ten skraca żywotność silnika – to bzdura, ponieważ start-stop jest sterowany przez komputer, który na bieżąco monitoruje pracę zarówno silnika, jak i samego systemu i nie zezwoli na wyłączenie silnika, jeśli parametry pracy w danym momencie będą nieoptymalne (zbyt wysoka czy niska temperatura, zbytnio rozładowany akumulator, itp.). Nie ma więc żadnej podstawy, by się o żywotność silnika martwić.

Kolejna sprawa to ekologia: nie da się ukryć, że borykamy się z problemem nadmiernej ilości dwutlenku węgla w atmosferze, siłą rzeczy więc normy emisji spalin dla pojazdów silnikowych są coraz bardziej rygorystyczne. Dzięki zastosowaniu systemu start-stop jazda w ruchu miejskim nie tylko staje się bardziej ekonomiczna dla naszego portfela (możliwe są oszczędności w zużyciu paliwa rzędu nawet kilkunastu procent!), ale także bardziej przyjazna dla atmosfery. W przypadku setek i tysięcy samochodów codziennie emitujących spaliny każdy niewyemitowany gram dwutlenku węgla ma ogromne znaczenie i warto o tym pamiętać.

Niektórzy kierowcy starszej daty potrafią również narzekać na to, że korzystanie z systemu start-stop jest niewygodne i nieintuicyjne – możliwe, że z perspektywy osoby, która ma nawyk stania na skrzyżowaniu z wrzuconą „jedynką” (co nawiasem mówiąc jest nieprawidłową praktyką!), żeby jak najszybciej ruszyć na światłach tak to właśnie wygląda, ale prawda jest jednak inna. Start-stop aktywuje się po zatrzymaniu samochodu na skrzyżowaniu, wrzuceniu luzu i puszczeniu sprzęgła. Żeby silnik się uruchomił, wystarczy znów wcisnąć sprzęgło i tyle – korzystanie z tego systemu nie jest zatem tak uciążliwe, jak twierdzą malkontenci. Chodzi raczej o zmianę starych, złych przyzwyczajeń i korzystanie ze zdobyczy współczesnej techniki, co szczerze polecam każdemu kierowcy!

Cała prawda o silnikach TSI

Dziś chciałbym wypowiedzieć się nieco szerzej na temat silników TSI – z racji na swa specyfikę pracy jednostki tego rodzaju są coraz częściej stosowane we współczesnych samochodach, jednak na ich temat narosło sporo mitów, a Internet jest pełen nieprawdziwych lub co najmniej nieprecyzyjnych informacji na ich temat. Postaram się zatem odpowiedzieć na pytanie jak działa TSI (kliknij), dlaczego silniki te są tak popularne w nowo produkowanych autach, spróbuję też odnieść się do największych mitów na ich temat.

schemat poglądowy silnika TSI z wtryskiem bezpośrednim

Cechą rozpoznawczą jednostek TSI jest wysoki moment obrotowy dostępny już przy niskich wartościach obrotów (źródło grafiki: skoda-auto.pl)

Jak działa TSI? Zacznijmy od rozwinięcia samego skrótu: TSI oznacza Turbo Stratified Injection i dotyczy silników benzynowych, w których paliwo jest wtryskiwane bezpośrednio do komory spalania (czyli do cylindra). Dzięki bezpośredniemu wtryskowi paliwo podawane jest w idealnej, precyzyjnie dopasowanej dawce, co przekłada się w dłuższej perspektywie na ogólne niższe spalanie przy jednoczesnym zwiększeniu sprawności samej jednostki napędowej. Oczywiście aby proces spalania odbywał się w optymalnych warunkach, niezbędna jest odpowiednia ilość powietrza – za to odpowiedzialna jest turbosprężarka, która dostarcza do silnika powietrze mieszane z paliwem dopiero w komorze spalania.

Zastosowanie takiego rozwiązania technicznego skutkuje przede wszystkim znacznym zwiększeniem osiągów silnika nawet przy niskich obrotach – w jednostkach TSI nie jest niczym dziwnym wysoki moment obrotowy już przy 1500 obr./min. W silnikach wolnossących porównywalne osiągi są dostępne dopiero przy znacznie wyższych obrotach (około 3000-3500 obr./min.).

W kontekście tego jak działa TSI trudno się dziwić, że dzisiejsi producenci samochodów preferują montaż właśnie tych jednostek – są one ekonomiczniejsze, wydajniejsze i przede wszystkim niedrogie w produkcji, a z perspektywy użytkownika mają jeszcze jedną istotną zaletę: są ciche.

Jednym z największych mitów na temat silników TSI jest lansowana przez niektórych kierowców teza, że silniki TSI są paliwożerne i szybko ulegają uszkodzeniu. Kwestię wysokiego spalania podsumuję krótko: bzdura. Każdy silnik będzie spalał dużo paliwa, jeśli będziemy go „żyłować” ponad miarę i jednostki TSI nie są tu wyjątkiem – warto o tym prostym fakcie pamiętać. Kwestia ewentualnej awaryjności wiąże się bezpośrednio ze sposobem użytkowania zarówno samochodu, jak i silnika: jeśli mamy przysłowiową „ciężką nogę”, to nie spodziewajmy się niskiego spalania ani bezawaryjności – każda zbyt obciążona maszyna w końcu przecież odmówi posłuszeństwa.

Jeśli ktoś przywykł do prymitywnych silników sprzed dwóch dekad i próbuje dokładnie tak samo jeździć nowoczesnym autem, to niech się nie dziwi, że jednostka napędowa się szybciej zużywa – w takiej sytuacji to zupełnie normalna reakcja na brak umiejętności kierowcy. Nowe technologie wymagają nowego podejścia i warto mieć tę prawdę na uwadze zasiadając za kierownicą samochodu wyposażonego w nowoczesny, zaawansowany technologicznie silnik TSI…

Van dla większej rodziny: nowy Ford C-MAX

Vany zwykle nie są pierwszym wyborem kierowców zdecydowanych na zakup samochodu rodzinnego – być może to efekt zakorzenionego gdzieś głęboko w świadomości przekonania, że są to auta duże, ale tez i nieekonomiczne. Nowy Focus C-MAX jest bardzo dobrym dowodem na to, że współczesne auta rodzinne typu van wcale nie muszą być dla kieszeni jedynie obciążeniem, a pod względem wygody dla pasażerów są nieporównywalnie lepsze od popularnych zwłaszcza wśród kierowców posiadających większą rodzinę nadwozi typu kombi.

czerwony ford c-max

Nowy Ford C-MAX dobrze prezentuje się z każdej strony (źródło grafiki: ford.pl)

Jedną z zasadniczych przewag nowego C-MAXA w porównaniu do zwykłego auta kombi jest to, że fotele są konfigurowalne, co pozwala zorganizować przestrzeń wewnątrz samochodu tak, jak nam to w danym momencie jest potrzebne. Mało tego: w nowym vanie Forda mamy jeszcze do dyspozycji możliwość poskładania foteli tak, że stają się całkowicie płaskie, a uzyskana w ten sposób przestrzeń bagażowa jest nie dość, że ogromna, to na dokładkę ma bardzo regularne kształty – łatwiej przewieźć rzeczy, które akurat tego wymagają.

Inżynierowie wzięli też pod uwagę i to, że czasem wraca się do samochodu mając obie ręce zajęte zakupami czy niosąc jakiś duży przedmiot – nowy Focus C-MAX pozwala otworzyć bagażnik bez odkładania niesionych rzeczy na ziemię: wystarczy przesunąć stopą pod tylnym zderzakiem, a bagażnik się otworzy. Proste, wygodne i bardzo ułatwiające życie rozwiązanie.

Kwestie bezpieczeństwa specjaliści Forda zawsze traktują bardzo poważnie i nie inaczej jest w nowym C-MAXIE: żaden inny van na rynku (mówimy o samochodach dostępnych dla przeciętnie zamożnego kierowcy) nie jest tak dobrze wyposażony pod tym względem. Wystarczy wspomnieć, że jest tu solidna, wytrzymała rama z wysokogatunkowej stali, system ESC, ABS, EBD, monitoring bieżącego ciśnienia w oponach, dwa systemy odpowiedzialne za zapobieganie kolizjom, mnóstwo poduszek powietrznych i wiele innych systemów, które znacząco zwiększają poziom bezpieczeństwa pasażerów oraz komfort prowadzenia nowego C-MAXA.

Jeden z najistotniejszych dla wielu kierowców parametr, czyli spalanie, w przypadku tego vana utrzymuje się na co najmniej przyzwoitym poziomie – wynik w granicach 6 litrów/100 km przy prędkościach dopuszczalnych na polskich drogach to norma. Rzecz jasna przy bardziej agresywnej jeździe z pełnym obciążeniem spalanie trochę wzrośnie, ale trzeba pamiętać, że Ford Focus C-MAX (sprawdź) to nie auto sportowe, tylko rodzinne i w tej kategorii jest jednym z lepszych dostępnych w tej chwili na rynku samochodów – a w swojej klasie chyba nawet najlepszym.

Świadomy wybór ubezpieczenia na życie

O tym, że warto się ubezpieczyć na życie, wiemy wszyscy, choć w Polsce nadal sprzedaż polis na życie jest relatywnie niska. Nie jest to efekt niedostępności tego rodzaju ubezpieczeń czy ich zbyt wysokiej ceny, a raczej wynik zakorzenionego w Polakach przeświadczenia, że „jeszcze zdążą wykupić” taki pakiet i że „nie potrzebują” ubezpieczenia na życie. Można oczywiście podchodzić do sytuacji w tak niefrasobliwy sposób, ale nigdy nie powinniśmy zapominać o naszych najbliższych, którzy w razie naszej śmierci w wyniku na przykład nieszczęśliwego wypadku nie dość, że stracą bliską osobę, to jeszcze zostaną pozbawieni środków do życia.

czerwone serce z napisem life insurance

Ubezpieczenie na życie zabezpiecza byt naszym najbliższym (źródło grafiki: Pixabay)

Właśnie na tego rodzaju sytuacje firmy ubezpieczeniowe oferują polisę na życie i choć może się nam wydawać, że mamy jeszcze czas na jej wykupienie, to należy mieć świadomość nieprzewidywalności życia. Rzecz jasna wybór polisy musi być poprzedzony odpowiednim rozeznaniem na rynku i określeniem swoich potrzeb w tym zakresie (kwota, precyzyjny zakres ubezpieczenia, ewentualne oferty dodatkowe), ale naprawdę nie warto go odwlekać.

Jednym z największych problemów jest wybranie odpowiedniego towarzystwa ubezpieczeniowego – jako zasadę można przyjąć, że nieznane i nowe towarzystwa należy omijać, aby nie paść łupem potencjalnych oszustów. Zdecydowanie lepszym wyborem jest firma ubezpieczeniowa o ugruntowanej na rynku pozycji i kapitale zapewniającym płynność wypłaty świadczeń w razie zaistnienia takiej konieczności. Dobrym wyborem może być na przykład cieszący się dobrą opinią Aegon (kliknij), który w realiach polskiego rynku ubezpieczeniowego funkcjonuje z powodzeniem już od wielu lat.

Pamiętajmy zatem o tym, by zapewnić naszym bliskim przynajmniej zabezpieczenie finansowe na wypadek naszej śmierci – ale niech wybór towarzystwa ubezpieczeniowego i kwoty ubezpieczenia będzie decyzją w pełni świadomą, przemyślaną i ukierunkowaną na dobro najbliższych nam osób.

Volvo S90 – nowa platforma, nowe rozwiązania

Nie da się ukryć, że dla marki Volvo ten rok zaczął się bardzo udanie – wypuszczony oficjalnie na rynek właśnie w styczniu 2016 roku model V90 odniósł ogromny sukces i z miejsca stał się jedną z najbardziej pożądanych limuzyn klasy premium. Zapewne dla wielu potencjalnych kupców dość sporym szokiem okazała się naprawdę niska cena (najuboższa wersja wyposażeniowa została wyceniona na niewiele ponad 170 tysięcy złotych, co w tym segmencie jest ceną bardzo konkurencyjną), ale wcale nie oznacza to, że Szwedzi oszczędzali na swoim nowym flagowcu – wręcz przeciwnie.

wnętrze nowego volvo s90

Wnętrze nowego Volvo S90 jest minimalistycznie eleganckie (źródło grafiki: volvocars.com)

Volvo S90 jest drugim (po bardzo udanym XC90) samochodem zbudowanym na opracowanej od podstaw platformie SPA i jak na rasową limuzynę przystało wóz jest ogromny: niemal 5 metrów długości, ponad 2 metry szerokości i niska sylwetka (dokładne wymiary to 4960 mm długości, 2020 mm szerokości, 1440 mm wysokości) składają się na auto o dynamicznej i nowoczesnej, a jednocześnie stonowanej i eleganckiej linii. Bez dwóch zdań ekipa projektantów zasłużyła na wyróżnienie za ten samochód.

Oczywiście nie mogło się obejść bez dopasowanych do klasy tego wozu silników – nowe Volvo S90 (kliknij) jest sprzedawane w polskich salonach z czterema jednostkami napędowymi (2 benzynowe i 2 wysokoprężne), przy czym najsłabsza z nich generuje „jedynie” 190 KM mocy, a najmocniejsza aż 320 KM. Warto dodać, że pod koniec bieżącego roku, mniej więcej w połowie listopada, dojdą do oferty jeszcze 2 kolejne silniki, co w praktyce oznacza, że każdy znajdzie coś dla siebie. Do kompletu przewidziano też silnik hybrydowy o mocy sumarycznej 407 KM, który będzie rozpędzał Volvo S90 od 0 do 100 km/h w 5,2 sekundy, a na samym silniku elektrycznym będzie mógł przejechać około 40 kilometrów.

Jeśli chodzi o wnętrze Volvo S90, to chyba nikogo nie zaskoczy fakt, że zostało ono zaprojektowane w myśl zasady „żadnych zbędnych elementów”, dzięki czemu jest eleganckie i ergonomiczne, a lista wyposażenia standardowego jest już tradycyjnie imponująca i zbyt długa, by ją tutaj choćby pokrótce streścić – najlepiej odwiedzić stronę producenta i tam zapoznać się ze szczegółami.

Gdybym miał jakoś krótko podsumować nowe Volvo S90, powiedziałbym po prostu, że to samochód dla tych, którzy szukają udanego, bezpiecznego, niedrogiego i przykuwającego uwagę auta w klasie premium. Zastanawiam się nawet, jaki będzie następny flagowiec Volvo…