Articles for the Month of Sierpień 2015

Skody sposób na jazdę za grosze

skoda citigo i lpgNajnowsze Citigo z silnikiem 1.0 MPI o mocy 60 KM i średnim spalaniem 4,4 l, które w tej kwestii bije na głowę konkurencyjne modele, może być jeszcze oszczędniejsze? Skoda odpowiada „tak” i wraz z samochodem oferuje sekwencyjną instalację gazową od Landi Renzo.

Mondeo dla każdego, czyli parę słów o wersji Mk5

Na najnowszą odsłonę Forda Mondeo w kraju nad Wisłą przyszło czekać naprawdę bardzo długo – samochód, który miał premierę w roku 2012 w Stanach Zjednoczonych (tam jako Ford Fusion) do Polski trafił dopiero pod koniec 2014 roku. Przy czym pierwsze egzemplarze dostarczono klientom na początku roku 2015. Już sama strategia przyjęta przez Forda wzbudziła wśród potencjalnych klientów wiele kontrowersji, ja jednak osobiście uważam, że naprawdę było na co czekać. Dlaczego tak uważam?

Jednym z najważniejszych powodów jest sama stylistyka nadwozia – Ford Mondeo Mk5 nawet zaparkowany wygląda tak, jakby gnał z wielką prędkością po szosie. Dynamiczny, przemyślany design z całkiem agresywnym przodem i raczej stonowanym tyłem oraz płynnym przejściem z jednego w drugie daje bardzo ciekawy efekt. Mnie osobiście ten pomysł się podoba, bo lubię takie niecodzienne rozwiązania. Niemniej jednak karoseria to jedynie „opakowanie” dla tego, co w każdym samochodzie jest najistotniejsze…

czerwony Ford Mondeo Mk5

Nowy Ford Mondeo Mk5 jest naprawdę piękny

Pod tym względem Ford Mondeo Mk5 również mnie nie zawiódł, bo standardowe wyposażenie nawet najbiedniejszej wersji jest co najmniej imponujące – wymienię choćby system audio z radioodtwarzaczem CD/mp3 wyposażony w wejście USB, poduszki bezpieczeństwa (czołowe, boczne, kurtynowe i kolanowe – wszystko w pakiecie podstawowym), systemy ABS, ESP, IPS, EBD, jest też kontrola trakcji, wspomaganie stabilności w zakrętach, wspomaganie dla ruszania na wzniesieniach czy elektryczny hamulec postojowy. Krótko mówiąc: na bogato. A można sobie do tego dobrać na przykład dwustrefową klimatyzację automatyczną (w standardzie jest manualna), innowacyjne LED-owe reflektory adaptacyjne, elektryczne otwieranie bagażnika albo także elektrycznie regulowaną kolumnę kierownicy posiadającą możliwość zapisywania konkretnych ustawień.

Jeśli chodzi o osiągi, to też jest więcej niż przyzwoicie, tu jednak rozpiętość wyników jest spora, bo i gama dostępnych jednostek napędowych jest naprawdę wielka – najkrócej rzecz biorąc każdy znajdzie coś dla siebie, bo najmniejszy silnik to słynny EcoBoost o pojemności 1 litra, natomiast najpotężniejsza jest bez dwóch zdań benzynowa jednostka o pojemności 2 litrów i mocy 240 koni mechanicznych.

Jeśli chodzi na przykład o kwestię wygody, to miejsca w Fordzie Mondeo Mk5 jest całkiem sporo i chyba tylko koszykarze lub siatkarze mogliby narzekać na ciasnotę – ale z drugiej strony dla tak wysokich osób praktycznie każde względnie standardowe auto będzie niewygodne. Tu o niewygodzie dla osób o raczej standardowym wzroście mowy nie ma, a bagażnik nominalnie oferuje 500 litrów pojemności. Po rozłożeniu tylnej kanapy robi się z tego 1605 litrów, czyli więcej niż wystarczająco na potrzeby przeciętnego użytkownika.

Gdybym miał pokusić się o krótkie i zwięzłe podsumowanie tego modelu, stwierdziłbym, że nowe Mondeo to bardzo dobry samochód w naprawdę dobrej cenie i jeśli kogoś stać na zakup auta w salonie, to na pewno jest to dobra opcja – wygodne, bezpieczne i ekonomiczne auto za rozsądne pieniądze to wciąż rzadkość na naszym rynku. Nowe Mondeo wypełnia tę lukę dość skutecznie.

Co warto wiedzieć o ubezpieczeniach aut sprowadzanych z Anglii?

W połowie bieżącego miesiąca weszło w życie rozporządzenie umożliwiające pozytywne przejście badań technicznych w stacjach kontroli pojazdów przez samochody posiadające kierownicę po prawej stronie, popularnie zwane „anglikami” (nazwa celowo pisana małą literą dla odróżnienia od narodowości). O ile jednak sam zakup i sprowadzenie takiego auta nie stanowią dużego obciążenia dla kieszeni przeciętnego Kowalskiego, o tyle opłacenie obowiązkowego ubezpieczenia OC może się już mu najzwyczajniej w świecie nie opłacać.

wnętrze samochodu Austin Healey z kierownicą po prawej stronie

Ubezpieczenia dla „anglików” są tak drogie, bo większość towarzystw klasyfikuje te auta jako pojazdy o specjalnym przeznaczeniu…

Powodem są drakońskie stawki za OC w znakomitej większości towarzystw – wprowadzenie tak wysokich opłat jest oficjalnie motywowane zwiększonym zagrożeniem dla innych użytkowników ruchu drogowego, jakie według ubezpieczycieli stanowią „angliki” poruszające się po polskich szosach. Na szczęście dla statystycznego Kowalskiego sytuacja jest jednak na tyle dobra, że da się znaleźć ubezpieczycieli, którzy nie żądają dodatkowych pieniędzy za OC dla samochodu z kierownicą „po drugiej stronie”. Jako kuriozum i ponurą ciekawostkę należy jednak przytoczyć fakt, że w towarzystwie Uniqua różnica w kwocie OC pomiędzy autami o identycznych parametrach technicznych posiadających kierownicę po lewej i prawej stronie wynosi aż 300% na niekorzyść „anglika”…

Jeśli więc nawet nasz Kowalski trafiłby na prawdziwą okazję i kupił auto w atrakcyjnej cenie, mogłoby się okazać, że lepiej by zrobił kupując w Polsce samochód z kierownicą po lewej stronie, bo ostateczne koszty byłyby o wiele niższe. Dodajmy jednak, że są towarzystwa ubezpieczeniowe, które nie różnicują samochodów ze względu na umiejscowienie kierownicy i OC dla „anglików” kosztuje dokładnie tyle samo, co dla „normalnych” aut – są to między innymi Warta, Aviva oraz Allianz.

Specjaliści z branży szacują, że przynajmniej przez jakiś czas sytuacja ta się niestety nie zmieni – do ubezpieczycieli muszą bowiem napłynąć odpowiednie ilości danych na temat realnej wypadkowości „anglików” na polskich drogach. Dopiero po szczegółowej analizie tych informacji towarzystwa ubezpieczeniowe będą mogły zmodyfikować swoje oferty, dostosowując je do rzeczywistej sytuacji. Tymczasem jednak Kowalski będzie zmuszony korzystać z usług wspomnianych ubezpieczycieli, o ile nie chce za OC na swojego „anglika” słono przepłacić…

Ubezpieczenie szkolne – o czym warto pamiętać?

Już niedługo kilka milionów uczniów rozpocznie naukę w szkołach, które do najbezpieczniejszych w świecie instytucji nie należą – niezależnie od tego, jak wielu starań dokładają zatrudnieni w nich nauczyciele i pozostali pracownicy, uchronienie dziecka przed wypadkiem na terenie szkoły jest najzwyczajniej w świecie niemożliwe. Warto o tym pamiętać posyłając nasze pociechy do placówek oświatowych, zwłaszcza w kontekście faktu, że szkoły oferują uczniom ubezpieczenia od następstw nieszczęśliwych wypadków w preferencyjnych cenach, czasem znacząco niższych niż gdybyśmy takie samo ubezpieczenie dla dziecka próbowali wykupić indywidualnie. Zanim jednak podpiszemy taką umowę, warto wiedzieć kilka istotnych rzeczy.

młody chłopiec trzymający książkę nad głową w klasie szkolnej

Pomimo wielu środków ostrożności nieszczęśliwych wypadków w szkole nie da się całkowicie wyeliminować

Po pierwsze bardzo rzadko obecnie zdarza się, że ubezpieczyciel przedstawia tylko jeden wariant ochrony. Najczęściej spotykaną praktyką są dwie opcje: zakres podstawowy i pełny. Tu trzeba nadmienić, że cieszący się zdecydowanie większą popularnością wariant bazowy zapewnia wypłatę odszkodowania w sytuacji, gdy dziecko poniesie trwały uszczerbek na zdrowiu w wyniku nieszczęśliwego wypadku oraz w przypadku śmierci dziecka na skutek takiego wypadku. Często zdarza się też, że już w wariancie podstawowym można liczyć na pokrycie z polisy kosztów leczenia czy nawet kosztów korepetycji udzielanych dziecku podczas pobytu w szpitalu wskutek wypadku.

Wariant rozszerzony poszerza te możliwości o kolejne opcje (jak choćby poważna choroba), przeważnie też w tej opcji sumy ubezpieczenia są wyższe o nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych od wersji podstawowej. Nadal jest to jednak ubezpieczenie zapewniane przez placówkę oświatową, co oznacza, że można wykupić dziecku indywidualne ubezpieczenie NNW, dzięki czemu w razie trwałego uszczerbku na zdrowiu dziecka odszkodowanie będzie przysługiwać z obydwu polis.

Istotne jest również, by pamiętać, że umowa ubezpieczenia zawarta ze szkołą obowiązuje również poza jej terenem, przy czym wariant ograniczony zapewnia ochronę jedynie w szkole oraz w drodze ze szkoły do domu i z domu do szkoły. W wariancie rozszerzonym ochrona przysługuje przez całą dobę zarówno na terenie szkoły, jak też poza nim i to nie tylko w Polsce, ale także i poza jej granicami. Dla rodziców jest to niebywała wygoda, ponieważ za relatywnie niewielką składkę mogą zapewnić swym dzieciom maksimum możliwej ochrony w sytuacji, gdy dojdzie do nieszczęśliwego wypadku z jego udziałem. Warto mieć to na uwadze wybierając pakiet ubezpieczeniowy dla naszych pociech…

Firmowa flota, czyli dlaczego leasing ma sens?

Spora część samochodów poruszających się po polskich drogach to auta firmowe i trudno się dziwić takiej sytuacji – sieć drogowa w naszym kraju powiększa się i poprawia w imponującym tempie (mówię to bez złośliwości), a inne środki transportu nie są tak uniwersalne albo tak opłacalne, jak transport drogowy. Ponadto producenci bardzo intensywnie walczą i zabiegają o to, by ich oferty dla przedsiębiorców były jak najbardziej konkurencyjne – w efekcie leasing dla firm stał się najpopularniejszym sposobem finansowania flot firmowych. Czy jednak rzeczywiście to rozwiązanie jest najbardziej opłacalne?

ręka człowieka otwierającego niebieski samochód

Leasing jest bardzo popularną formą finansowania wśród przedsiębiorców

Teoretycznie przedsiębiorca planujący kupić co najmniej jedno auto na firme (zwykle jednak taki zakup obejmuje co najmniej kilka sztuk) powinien zapłacić gotówką, bo wtedy cena jednostkowa jest potencjalnie najniższa, a także nie ponosi się kosztów w postaci odsetek od ewentualnego kredytu czy rat leasingowych. Zasadniczym jednak minusem takiego rozwiązania jest fakt pozbycia się niemałej ilości kapitału operacyjnego danego przedsiębiorstwa, a poza tym auta kupione za gotówkę amortyzuje się bardzo długo. Przekłada się to na niemożność umieszczenia pełnej kwoty zakupu floty w kosztach. Z tych powodów bardzo rzadko zdarza się, by firmy kupowały auta za gotówkę.

Dużo częściej firmy decydują się na skredytowanie zakupu floty, bo to pozwala na przykład kupić auta używane (choć realnie jest to raczej rzadko spotykane rozwiązanie), a także rozłożyć koszty nawet na 10 lat. Kredyt jest również dobrą opcją dla tych firm, które chcą jednorazowo odliczyć całkiem sporą kwotę od VAT-u – wyższą niż w przypadku leasingu, choć w dłuższej perspektywie czasowej całkowite odliczenia będą zbliżone. Wielu przedsiębiorców jednak woli odliczyć 50% VAT jednorazowo w przypadku konieczności zapłaty wysokiej sumy podatku, toteż kredyty dla firm z pewnością jeszcze długo nie znikną z oferty banków.

Na ogromną popularność leasingu wśród przedsiębiorców wpływa natomiast na pewno fakt, że aby zapewnić firmie flotę nie muszą mieć dużego kapitału do dyspozycji, a także i to, że leasingodawcy nie wymagają ani nie przeprowadzają dokładnego badania zdolności kredytowej leasingobiorcy. Nie bez znaczenia jest również brak obciążenia pasywów firmy zobowiązaniem leasingowym, dzięki czemu zdolność kredytowa przedsiębiorstwa nie maleje. Ponadto każda rata leasingowa jest traktowana jako koszt uzyskania przychodu, a więc ma realny wpływ na wysokość podatku dochodowego firmy.

Minusów leasingowania jest niewiele – jednym z największych jest to, że w przypadku wystąpienia szkody całkowitej na danym aucie (które nie było dodatkowo doubezpieczone właśnie na taką okoliczność) przedsiębiorstwo nadal będzie ponosić jego koszty. Zdarza się więc czasem, że według papierów dany samochód osobowy w firmie jest użytkowany, podczas gdy fizycznie to auto nie istnieje i jest jedynie generatorem kosztów. To jednak mimo wszystko rzadka sytuacja, a przy obecnej sytuacji na rynku leasing jako forma finansowania tylko zyskuje na popularności.

Bezpieczeństwo jazdy samochodem w rękach technologii

Bezpieczne auto rodzinne

źródło: pl.Pinterest.com

Za kilka lat nikt nie będzie miał wymówki mającej zniechęcić do zakupu nowoczesnego technologicznie samochodu. Postęp związany z elektroniką w autach osobowych każdego roku jest coraz większy i co istotne tańszy od strony zakupu. Nowe technologie udowadniają także, że są faktycznie przydatne na drodze. A zmiany technologiczne mające ograniczyć spalanie czy emisję dwutlenku węgla do atmosfery nie szkodząc wydajności i mocy silnika jak niegdyś uważano.

Kiedy wykupić polisę turystyczną?

Wprawdzie sezon wakacyjno-urlopowy teoretycznie dobiega pomału końca, ale to właśnie teraz (i przez najbliższe dwa lub trzy miesiące) coraz większą popularnością wśród Polaków zaczynają cieszyć się regiony, które normalnie w sezonie dosłownie pękają w szwach od nadmiaru turystów z całego świata. Zresztą nie od dziś wiadomo, że wakacje poza sezonem są tańsze, a pogoda zwykle bywa bardziej humanitarna, co też jest dobrym powodem do tego, by z wyjazdem na wymarzone wakacje zaczekać do przysłowiowej ostatniej chwili.

domek na drzewie w egzotycznym kraju

Im bardziej egzotyczne miejsce, do którego jedziemy, tym ważniejsze jest posiadanie polisy turystycznej

Z wykupieniem ubezpieczenia na taki wyjazd czekać nie powinniśmy, ale w przypadku rozmaitych ofert typu „last minute” zwykle bardzo trudno przewidzieć, którą konkretną wybierzemy, a przecież nie ma też większego sensu wykupowanie polisy turystycznej „na zapas”. Na całe szczęście ubezpieczenie tego rodzaju w wielu towarzystwach możemy wykupić za pośrednictwem Internetu, a co za tym idzie wcale nie musimy fizycznie być w Polsce w chwili dokonywania zakupu, aby zaczęło ono działać.

Nie znaczy to jednak, że nie ma tu pewnego niebezpieczeństwa, nie wynika ono jednak z tego, że zakresy polis wykupionych w kraju różnią się czymkolwiek od polis kupionych przez Internet (bo są identyczne pod każdym względem). Pewnego rodzaju trudnością może być fakt, że zazwyczaj tego rodzaju transakcje wymagają określonej ilości czasu (czyli okresu karencji), by polisa mogła zostać uruchomiona. W zdecydowanej większości przypadków karencja ta wynosi od trzech do pięciu dni roboczych, ale można również trafić na oferty z karencją zaledwie jednodniową. Trudno tu jednoznacznie wyrokować, czy taka polisa będzie lepsza czy gorsza, bo to akurat zależy wyłącznie od szczegółowych warunków zawartych w umowie, nie ulega natomiast najmniejszej wątpliwości, że z zapewnianej przez nią ochrony będziemy mogli cieszyć się szybciej.

W niektórych przypadkach czas ma kluczowe znaczenie i wtedy warto zastanowić się nad polisami z karencją jednodniową, ale w normalnych warunkach można spokojnie zaczekać kilka dni na uruchomienie się polisy – zawsze bowiem jest lepiej mieć jakieś ubezpieczenie turystyczne (nawet jeśli jego warunki nie są według nas tak atrakcyjne, jak oferta możliwa do wykupienia przed wyjazdem) niż liczyć na to, że nic złego się nam podczas wakacji nie przytrafi…

Prawie 5 metrów długości, czyli konsekwencja według Volvo

Dokładnie pół dekady trzeba było czekać na premierę kolejnego kombi marki Volvo, a jeśli wziąć pod uwagę fakt, że nowo zapowiedziane kombi należy do klasy wyższej, to do podanej liczby można doliczyć kolejne trzy lata, ponieważ aż osiem lat temu debiutowało Volvo V70, które ma zastąpić nowa konstrukcja. Czy nowa platforma będzie godnym następcą trzeciej generacji popularnych „siedemdziesiątek”? Z ujawnionych do tej pory informacji wynika, że najprawdopodobniej tak, choć oczywiście jest spora liczba sceptyków uważających, że najnowsze Volvo to już nie będzie prawdziwe Volvo.

Jeśli chodzi o samą definicję, to nowe Volvo V90 bez szczególnego wysiłku (choć ledwie o przysłowiowy włos) mieści się w definicji auta spod znaku szwedzkiego giganta. Czemu? Bo jednym z bazowych założeń Volvo jest deklaracja, że żadne produkowane przez tę firmę auto nie będzie mieć więcej niż 5 metrów długości. V90 ma powstać na platformie mierzącej 495 milimetrów i mającej rozstaw osi wynoszący 289 milimetrów, czyli zmieści się w wyznaczonym lata temu limicie, przy okazji będąc największym kombi wyprodukowanym przez Szwedów.

żółte Volvo V90

Tak będzie prezentować się Volvo V90

Z tego, co się nieoficjalnie mówi, V90 będzie najprawdopodobniej mieć bagażnik o maksymalnej pojemności około 1850 litrów, czyli naprawdę niemało, choć do rekordu Volvo ustanowionego przez model 245, w którym było aż 2150 litrów przestrzeni bagażowej, nadal jeszcze bardzo daleko. Jeśli chodzi o ewentualne silniki, to wiadomo tylko tyle, że żaden z nich nie będzie mieć więcej niż cztery cylindry, natomiast pod względem mocy najpotężniejsza dostępna jednostka ma generować 400 koni mechanicznych – ta wersja będzie najprawdopodobniej hybrydą. Również i pod tym względem V90 będzie rekordzistą, bo póki co żadne Volvo nie miało aż takiego zapasu mocy pod maską.

Co ciekawe wszystkie te nowinki techniczne oraz sam rozmiar samochodu nie wpłyną negatywnie na masę całego pojazdu, bo V90 ma ostatecznie ważyć o około 100 kilogramów mniej niż V70 – samo w sobie jest to niemałe osiągnięcie, ale na szacunek zasługuje fakt, że specjaliści Volvo osiągnęli ten cel bez przesadnego korzystania z materiałów superlekkich. Około 40% masy samochodu będzie stanowić najwyższej jakości stal, belka wzmacniająca ma być natomiast aluminiowa. Powstaje więc naprawdę solidna, bezpieczna rama – to duży plus.

Wiadomo także, że w droższych wersjach wyposażeniowych Volvo V90 będzie mieć aktywne pneumatyczne zawieszenie o kilku predefiniowanych profilach (między innymi ekologicznym i dynamicznym), ale będzie również możliwość zdefiniowania konkretnych ustawień i zapisania ich przez kierowcę.

Wszystko wskazuje na to, że w świecie Volvo szykuje się całkiem spora rewolucja – zmianie ulegnie nie tylko logo marki (nowe V90 będzie mieć już nowe), ale też w ciągu kilku lat od premiery mają ulec wymianie na nowe wszystkie stosowane obecnie platformy podwoziowe dla aut szwedzkiego producenta. Jak się to sprawdzi w praktyce? Postaram się informować na bieżąco…