Articles for the Month of Maj 2015

Samochód na gaz: ekologia i oszczędność

Rokrocznie zwiększająca się ilość samochodów poruszających się po drogach na całym świecie w pewien sposób wymusiła na producentach już jakiś czas temu konieczność poszukiwania nowych rozwiązań technologicznych w zakresie nie tylko procesu produkcyjnego, ale przede wszystkim stosowanych paliw. Na chwilę obecną daje się zauważyć wyraźny wzrost ilości aut hybrydowych w stosunku do tych napędzanych benzyną i ropą, jednak są one zbyt drogie, by mógł sobie na nie pozwolić przeciętny człowiek. Bardzo dobrą alternatywą dla hybryd jest LPG, a nowoczesne instalacje gazowe gwarantują wydajność pracy silnika porównywalną z jednostkami napędzanymi paliwami tradycyjnymi.

Jak wszyscy doskonale wiemy instalacja gazowa w samochodzie jest rozwiązaniem dosyć starym i wprowadzonym przede wszystkim z uwagi na bardzo niską cenę LPG w stosunku do innych paliw (obecnie proporcje te się nieco zmieniły na niekorzyść płynnego gazu), ale też bardziej przyjazny dla środowiska naturalnego. Podczas spalania LPG emituje o około 24% mniej tlenku azotu i aż o 60% mniej dwutlenku węgla, co w kontekście liczby samochodów napędzanych tym paliwem na całym świecie oznacza sporą redukcję emisji gazów cieplarnianych.

honda goldwing gl 1000 z konwerterem lpg

LPG jest tak dobrym rozwiązaniem, że coraz częściej stosuje się je nawet w takich klasycznych motocyklach, jak ta Honda Goldwing GL 1000 (źródło grafiki: Pinterest)

Popularność LPG jako paliwa sprawiła, że już od dość dawna znakomita większość czołowych producentów samochodów na świecie oferuje w normalnej sprzedaży auta fabrycznie wyposażone w instalację gazową. Warto mieć jednak na uwadze, że nie wszystkie instalacje są równie wydajne i posiadają podobne rozwiązania techniczne, tak więc jeśli planujemy zakup nowego auta z LPG, powinniśmy odpowiednio wcześniej zorientować się w bieżącej sytuacji na rynku.

Najlepszy wybór jeśli chodzi o relację jakości i wydajności do ceny to bez dwóch zdań sekwencyjna instalacja gazowa – w nowych autach sprzedawanych w salonach innej opcji raczej nie będziemy mieć, a jeśli zamierzamy przerabiać używany samochód na LPG, najlepiej zrobić to w jakimś renomowanym zakładzie, ponieważ za nieprawidłowe działanie instalacji gazowej najczęściej odpowiada nie silnik czy użytkownik auta, a właśnie osoba montująca cały układ w samochodzie. Naprawa (lub wymiana na właściwy) takiego niefachowo zamontowanego układu LPG potrafi być bardzo kosztowna, dlatego należy korzystać z usług odpowiednio wykwalifikowanych i sprawdzonych mechaników.

Bardzo ciekawe rozwiązanie wdrożyła na przykład Škoda: zleciła opracowanie instalacji LPG do kilku modeli swoich aut renomowanej firmie Landi Renzo, dzięki czemu cena takiej instalacji gazowej jest relatywnie niska, a sama instalacja jest indywidualnie dostosowana do każdego z wybranych modeli (włączając w to nawet długość i kształt stosowanej instalacji elektrycznej). To pozwala utrzymać cenę samochodu z fabrycznym autogazem na poziomie przystępnym dla przeciętnego Kowalskiego, co z kolei przekłada się już bezpośrednio na stan naszego środowiska naturalnego…

Pierwszy na świecie podwodny samochód

W najśmielszych nawet marzeniach nie przypuszczałem, że uda mi się dożyć czasów, kiedy tym samym pojazdem będzie można normalnie poruszać się po drogach oraz po wodzie, a nawet pod jej powierzchnią. Tymczasem Frank Rinderknecht, szef szwajcarskiego studia designerskiego Rinspeed, udowodnił, że coś, co wcześniej oglądaliśmy jedynie w filmach, można urzeczywistnić. Sam Rinderknecht przyznał zresztą wprost, że główną inspiracją do stworzenia samochodu sQuba był… James Bond i jego auto z filmu „Szpieg, który mnie kochał” z 1977 roku.

O ile jednak sekwencja podwodnych zdjęć z Bondem była tylko sprytnym fotomontażem, o tyle sQuba naprawdę potrafi się poruszać pod wodą. Dodajmy, że nie po dnie – samochód Rinderknechta „unosi się” w wodzie na głębokości maksymalnie 10 metrów. Napęd jest zapewniany przez trzy silniki elektryczne, z których jeden pracuje wyłącznie podczas jazdy po drodze na lądzie (maksymalna prędkość wynosi 120 km/h, a przyspieszenie od 0-100 km/h zajmuje 7,1 sekundy), a dwa pozostałe odpowiadają za pracę silników strumieniowych w zanurzeniu. Na powierzchni wody maksymalna prędkość wynosi 6 km/h, natomiast pod wodą 3 km/h.

samochód squba na powierchni wody i w zanurzeniu

sQuba czuje się w wodzie jak ryba, doskonale sprawdza się także na lądzie (źródło grafiki: Pinterest)

sQuba jest celowo zaprojektowany na bazie sportowego Lotusa Elise w wersji cabrio, dzięki czemu konstruktor miał o wiele łatwiejsze zadanie projektując system zanurzania się (wóz waży tylko 920 kilogramów), zwiększyło to także bezpieczeństwo pasażerów, którzy z łatwością mogą opuścić pojazd w razie sytuacji awaryjnej – zamknięta kabina mogłaby to uniemożliwić. Kolejną ciekawostką jest fakt, że sQuba jest w pełni odporny na słoną wodę, dzięki czemu można nim „nurkować” nie tylko w zbiornikach śródlądowych, ale także w morzach i oceanach.

Powietrze dla pasażerów jest dostarczane przy pomocy zbiorników zamontowanych na pokładzie auta – przed zanurzeniem należy założyć aparat tlenowy identyczny z tymi używanymi przez nurków. W razie opuszczenia pojazdu przez pasażerów sQuba automatycznie się wynurza, choć zdecydowanie bardziej godnym podziwu faktem jest to, że samochód ten potrafi się poruszać całkowicie samodzielnie po drogach dzięki bardzo zaawansowanemu technologicznie systemowi laserów firmy Ibeo.

Jeśli chodzi o cenę, to zbudowanie funkcjonalnego prototypu, który został zaprezentowany podczas Targów Samochodowych w Genewie w 2008 roku kosztowało ponad 1,5 miliona dolarów amerykańskich, choć Rinderknecht zapowiadał, że jeśli pojazd wejdzie do produkcji, to jego cena będzie niższa niż Rolls-Royce’a. Dokładniejszych danych na temat ceny pierwszego na świecie podwodnego samochodu nie udało mi się niestety zdobyć, ale pewne jest, że seryjna produkcja nie ruszyła – sQuba pozostanie więc bardzo ciekawą zabawką dla naprawdę bogatych.

Samochód z kratką – czy i komu się takie rozwiązanie opłaca?

Likwidacja w kwietniu 2014 roku ulg podatkowych dla przedsiębiorców kupujących służbowy samochód z kratką przyniosła ze sobą sporo zmian na rynku – najważniejszą z nich było zniesienie możliwości odliczenia pełnej kwoty VAT przy zakupie, jeśli samochód będzie użytkowany także do celów prywatnych. Bezpośrednią konsekwencją tego stanu rzeczy był w salonach zauważalny spadek sprzedaży aut przeznaczonych do użytku firmowego, wzrósł natomiast odsetek przedsiębiorców preferujących leasing samochodowy jako opcję bardziej opłacalną.

Nie znaczy to jednak, że możliwość odliczenia pełnego VAT zniknęła całkowicie, jest ona jednak obwarowana tak wieloma warunkami, że mało któremu przedsiębiorcy kalkuluje się próba ich spełnienia. Spójrzmy, jak to wygląda w praktyce.

Zasadniczym warunkiem jest użytkowanie takiego auta wyłącznie do celów służbowych, przy czym obowiązuje tu ustawowe ograniczenie wyłączające auta czteromiejscowe posiadające kratkę pomiędzy przedziałem pasażerskim a przestrzenią bagażową. Według obecnie obowiązujących wymogów samochody osobowe mogą być uznane za przeznaczone wyłącznie do celów służbowych, jeśli posiadają tylko dwa miejsca oddzielone kratką od bagażnika, a sama przestrzeń bagażowa została powiększona poprzez usunięcie tylnej kanapy. Ten wymóg dotyczy każdego samochodu, który przed wspomnianą wyżej przeróbką posiadał mniej niż 493 kg ładowności.

brązowa skoda roomster

Tego rodzaju auta od 1 kwietnia 2014 nie muszą już mieć kratki, jeśli nie są użytkowane wyłącznie do celów służbowych (źródło grafiki: Pinterest)

Jeśli flota danego przedsiębiorcy składa się z aut nie spełniających powyższych wymogów, a nadal chce on odliczyć pełny VAT, musi zgłosić ten fakt Urzędowi Skarbowemu oraz prowadzić szczegółową ewidencję użytkowania każdego auta, jak również zawrzeć w wewnętrznych regulaminach firmy zapisy dotyczące sposobów użytkowania samochodu. Ponadto muszą się w regulaminie znaleźć zapisy precyzujące sposoby weryfikacji i egzekwowania użytkowania floty przez pracowników wyłącznie do celów służbowych. W tym kontekście trudno się dziwić, że leasing dla firm stał się tak popularny w ciągu ostatniego roku.

Z tego też względu wiele firm decyduje się na skorzystanie z przewidzianego przez ustawę odliczenia VAT w wysokości zaledwie 50% (na finansowanie oraz koszty eksploatacji), ponieważ w tym przypadku nie ma obowiązku przedstawiania dowodów na właściwe użytkowanie poszczególnych samochodów, można także nie montować kratki w takim aucie. Pewnym minusem w tej sytuacji jest fakt, że przynajmniej do końca czerwca bieżącego roku przedsiębiorcy nie będą mogli skorzystać z odliczenia VAT od paliwa kupowanego do takich samochodów. Trudno w tej chwili powiedzieć, czy i jakie zmiany zostaną do ustawy wprowadzone w najbliższej przyszłości.

Wyraźnie widać więc, że w 2015 roku samochód z kratką staje się coraz większym przeżytkiem choćby z uwagi na zbyt duży nakład pracy związany z udokumentowaniem użytkowania zgodnie z przeznaczeniem i ustawą – dla większości firm jest to niepotrzebne i nieopłacalne zarówno w wymiarze czasowym, jak i finansowym.

Niemniej, marka ŠKODA przekonała do siebie liczne grono Klientów, których wciąż przybywa.Oferowane samochody flotowe  ( z kratką )  gwarantują doskonałą jakość, funkcjonalność oraz przestronność ponadczasowego designu wnętrz. Najważniejsza jednak jest relacja ceny do jakości. Mottem marki ŠKODA –  samochód z kratką marki ŠKODA spełni Twoje oczekiwania!.