Articles for the Month of Marzec 2015

Samochód na miarę XXI wieku – nowy Ford Mustang

Pierwszy kwartał 2015 roku już za nami, pozostaje więc jeszcze trochę uzbroić się w cierpliwość w oczekiwaniu na chwilę, w której zapowiadane przez wielu producentów nowe samochody osobowe trafią do salonów. Bez wątpienia jedną z najbardziej oczekiwanych przez wielu entuzjastów premier tego roku jest Ford Mustang szóstej już generacji, który od pozostałych premier motoryzacyjnych przewidzianych na ten rok różni się tym, że po raz pierwszy w historii trafi normalnie do sieci dealerskiej w Europie. Oznacza to, że nowy Mustang będzie też dostępny dla klientów Forda w Polsce.

samochody osobowe Ford

Tak prezentuje się nowy Ford Mustang z profilu (źródło grafiki: ford.com)

To jednak nie jedyna „pierwsza w historii” właściwość najnowszego Mustanga – otóż projektanci i inżynierowie zajmujący się tym modelem postanowili dla tej odsłony popularnego modelu nie wykorzystywać żadnych części ani rozwiązań stosowanych już w innych modelach Forda. Krótko mówiąc nowy Mustang był projektowany całkowicie od zera. Efekty tego podejścia są generalnie rzecz ujmując niewiarygodne, choć dosyć oczywistą konsekwencją jest pewien wzrost ceny. W tym jednak przypadku można śmiało stwierdzić, że auto jest warte nie tylko swojej ceny, ale każdej ceny.

Zasadniczym powodem jest rewelacyjny design połączony z bardzo interesującymi opcjami jeśli chodzi o jednostkę napędową. Do dyspozycji będziemy mieć bowiem bazowo trzy silniki: czterocylindrową jednostkę o pojemności 2,3 litra EcoBoost (ten silnik opracowano specjalnie na potrzeby rynku europejskiego) z turbodoładowaniem i bezpośrednim wtryskiem, generującą moc 309 KM, jednostkę 3,7 litra w układzie V6 i deklarowanej mocy ponad 304 KM oraz prawdziwe monstrum (przynajmniej według standardów europejskich), czyli silnik o pojemności 5 litrów, w układzie V8 o mocy ponad 425 KM. I choć producent nadal nie ujawnił nawet przybliżonych osiągów poszczególnych jednostek, należy się spodziewać, że będą one co najmniej przyzwoite w obrębie tej klasy auta. A wedle wszelkiego prawdopodobieństwa będą po prostu porażające.

Spece z Forda nie byliby jednak sobą, gdyby nie zamontowali w swoim najnowszym cudeńku kilku ekstrawaganckich systemów, z których na pierwsze miejsce moim zdaniem zasługuje coś, co nazywa się niegroźnie „Line-Lock”, a jest ni mniej, ni więcej, tylko systemem ułatwiającym kierowcy nowego Mustanga… palenie gum! Tak, dobrze widzicie – wystarczy przełączyć auto w odpowiedni tryb, w którym samochód sam zablokuje przednie koła, a uwolni tylne, potem tylko wcisnąć gaz do dechy i po chwili za naszym Mustangiem zaczną się unosić kłęby dymu z opon. Później pozostaje tylko odblokować przednie hamulce i wystrzelić jak z procy. No i, rzecz jasna, zastanowić się nad sensem używania systemu, który z amerykańską skutecznością będzie nam niszczył nieszczególnie przecież tanie ogumienie. Ale czegóż się nie robi dla tych kilku chwil uwielbienia przez tłum gapiów…

Więcej o ofercie Forda na samochody osobowe znajdziesz pod tym adresem: http://www.ford.pl/Samochody_osobowe

Jaki samochód wziąć w leasing?

W dzisiejszych czasach praktycznie każda większa firma, która potrzebuje do swego funkcjonowania floty samochodów, nie decyduje się na ich zakup, tylko szuka możliwości podpisania korzystnej umowy leasingowej z jednym z wiodących producentów aut. Takie rozwiązanie z punktu widzenia finansów firmy jest wręcz idealne, bo każdy wyleasingowany samochód firmowy realnie kosztuje zaledwie ułamek swej rynkowej wartości, a przy tym służy już w obrębie floty aut firmowych.

kobieta odbierająca kluczyki od samochodu

Leasing samochodu jest doskonałym rozwiązaniem zwłaszcza dla mniejszych firm (źródło grafiki: Pinterest)

Producentom się to również opłaca, ponieważ sporą część aut poleasingowych udaje się po okresie obowiązywania umowy sprzedać, a w trakcie jej trwania firma płaci za każdy miesiąc użytkowania każdego wozu. Ponieważ jest to tak korzystny układ dla obu stron, w zasadzie każdy producent posiada swój oddział leasingowy, nie znaczy to jednak, że u przedstawicieli każdej marki uzyskamy podobnie atrakcyjną ofertę. Do kogo warto zatem najpierw skierować kroki w sytuacji, gdy planujemy wymienić starą firmową flotę na nową lub na przykład szukamy możliwości wzięcia w leasing tylko kilku aut?

Najprawdopodobniej nie będzie dla nikogo szczególnym szokiem informacja, że najbardziej opłaca się skorzystać z oferty leasingowej przygotowanej przez Škodę – od dłuższego już czasu (co najmniej 5 ostatnich lat) to właśnie czeska firma zdominowała rynek samochodów firmowych w Polsce. I trudno się temu dziwić, bo zarówno relacja jakości do ceny, jak i szeroki wybór dostępnych dla firm modeli samochodów oraz naprawdę bogata oferta ubezpieczeniowa na leasingowane auta sprawiają, że konkurencji trudno jest zaproponować firmom coś podobnego w równie rozsądnej cenie. A dodajmy, że Škoda wygrywa nie tylko ceną, ale też wspominaną już jakością oraz dostępnością licznych autoryzowanych serwisów w całym kraju. Dla każdej firmy korzystającej z floty aut na skalę ogólnokrajową to niebywałe udogodnienie.

Nawet i mali przedsiębiorcy, którzy potrzebują kilku lub nawet zaledwie jednego samochodu dla swej firmy, w ofercie Škody znajdą coś skrojonego na miarę, a przy tym w naprawdę atrakcyjnej ofercie cenowej. Finansowanie to bez wątpienia następny wielki atut Škody, bo pozwala na przykład zaangażować w zakup samochodu na firmę jedynie niewielką część kapitału operacyjnego przedsiębiorstwa (co jest bardzo ważne zwłaszcza dla mniejszych podmiotów przynoszących relatywnie niewysokie zyski w skali roku) i jednocześnie korzystać nie tylko z wyleasingowanego auta, ale też i atrakcyjnego pakietu ubezpieczeń komunikacyjnych jeśli zdecydujemy się wykupić OC za pośrednictwem Škody.

Każdy więc, kto potrzebuje dobrego samochodu firmowego za rozsądną cenę, na pewno nie powinien omijać salonów czeskiego producenta, bo całkiem niewykluczone, że oferta zaprezentowana przez przedstawicieli tej firmy przerośnie nasze oczekiwania i to nie tylko na poziomie cenowym.

Czy samochód na gaz wciąż się opłaca?

Nowoczesne samochody oprócz spełniania coraz to wyższych norm bezpieczeństwa muszą również być jak najbardziej ekologiczne, co najczęściej oznacza określoną niezwykle rygorystycznymi normami emisję spalin i możliwie niskie zużycie paliwa. Ponieważ nie jest już teraz żadną rzadkością duży samochód rodzinny, który spala średnio 5-6 litrów któregoś z tradycyjnych paliw, jak również coraz częściej widuje się na ulicach konstrukcje hybrydowe, można i należałoby zadać pytanie o sensowność i opłacalność montażu w aucie samochodowej instalacji gazowej.

samochodowa instalacja lpg

Instalacja LPG montowana fabrycznie w aucie jest zdecydowanie bardziej opłacalną inwestycją (źródło grafiki: Pinterest)

Wbrew pozorom takie rozwiązanie wciąż ma sens, jednak pod pewnymi określonymi warunkami. Zanim jednak o nich szerzej napiszemy, warto uświadomić sobie pewien fakt, o którym wielu kierowców (zwłaszcza tych starszej daty) zapomina: aby „zagazowany” silnik sprawnie i bezproblemowo działał, należy zastosować nie tylko odpowiednią instalację (właściwie dobraną do rodzaju i typu silnika), ale też zwrócić uwagę na poprawność i jakość montażu, bo to na tym etapie właśnie powstają rozmaite problemy, które po pewnym czasie użytkowania instalacji LPG skutkują niespodziewanymi awariami jednostek napędowych.

To właśnie dlatego najlepszym wyjściem jest zdecydowanie się na zakup samochodu z fabrycznie zamontowaną instalacją LPG – szeroki wybór modeli oferuje na przykład Škoda i należy dodać, że są to instalacje sekwencyjne o konkurencyjnych cenach. Jest to możliwe dzięki współpracy z firmą Landi Renzo, która cieszy się opinią jednej z najlepszych w dziedzinie opracowywania indywidualnie projektowanych instalacji LPG dla konkretnych modeli samochodów.

Wróćmy jednak do warunków opłacalności montażu instalacji gazowej w aucie. Pierwszym z nich jest ilość przejeżdżanych kilometrów w skali roku – jeśli nie planujemy dużo jeździć (powyżej 20000 km/rok) to opłacalność „zagazowywania” auta może być niewielka lub nawet żadna. Kolejną istotna sprawą jest dobranie odpowiedniej instalacji: silniki FSI wymagają innych rozwiązań LPG niż silniki z wtryskiem wielopunktowym, a pomyłka w wyborze zwykle jest dość kosztowna. Po trzecie wreszcie pamiętajmy, że choć niektóre starsze samochody (a sporo takich jeździ po polskich drogach) charakteryzują się dość wysokim spalaniem tradycyjnych paliw, to korzyść z zamontowania w nich instalacji gazowej w wielu przypadkach będzie jedynie iluzoryczna, gdyż jednostki te niezbyt dobrze współpracują z auto-gazem, czego efektem są usterki lub nawet konieczność wymiany całego silnika na nowy. Koszty takiej inwestycji są nieporównywalnie wyższe niż to, co potencjalnie oszczędzimy stosując LPG.

Podsumowując jednak nasze rozważania należy wyraźnie podkreślić, że koniec LPG w autach jeszcze nie nadszedł – w kontekście jednak coraz to nowszych technologii redukujących zużycie paliwa autogaz staje się rozwiązaniem efektywnym i opłacalnym jedynie w konkretnych przypadkach.

Filtr cząstek stałych, czyli jak dbać o zdrowie

Nie po raz pierwszy okazuje się, że to, co w założeniu i teorii miało być oszczędne, ekologiczne i przyjazne dla człowieka, w praktyce okazuje się nie być nawet w połowie tak cukierkowe, jak to się nam przez wiele lat przedstawiało. I co najgorsze media o takim stanie rzeczy milczą, dlatego właśnie dziś postanowiłem nieco bardziej przybliżyć jakże dobrze znany wielu polskim kierowcom problem obecności (lub nieobecności, ale o tym we właściwym czasie) w ich autach filtra cząstek stałych.

filtr czastek stałych

Tak wygląda filtr cząstek stałych zamontowany w samochodzie – filtr jest w głębi (źródło grafiki: Pinterest)

Od 2005 roku normy Unii Europejskiej wymagają, by silniki Diesla spełniały określone kryteria czystości emitowanych spalin. Najogólniej rzecz biorąc chodzi o emisję dwutlenku węgla, ale przede wszystkim cząstek stałych, czyli sadzy. Zasada działania takiego filtra jest bardzo prosta: sadza wytwarzana w procesie spalania paliwa gromadzi się w filtrze, po czym w odpowiednim momencie (czyli gdy filtr jest niemal pełny) jest wypalana przy pomocy paliwa – polega to na rozgrzaniu filtra do około 600 stopni Celsjusza, w której to temperaturze sadza spala się do dwutlenku węgla i pary wodnej.

W praktyce jednak cały system działa nie tak stabilnie, jak powinien, czego efektem jest zwykle konieczność regeneracji lub wymiany filtra. To generuje niemałe koszty – około 500-800 złotych w przypadku oczyszczania byłoby do przełknięcia, ale kilka lub nawet ponad 10 000 złotych za wymianę na nowy to koszt nie do przyjęcia dla przeciętnego polskiego kierowcy. I tu dochodzimy do wspomnianych w tytule kwestii zdrowotnych, jakie bowiem nasi pomysłowi rodacy znaleźli remedium na istnienie filtrów cząstek stałych? Najprostsze: usunąć, a potem oszukać komputer pokładowy, że filtr jest na swoim miejscu.

Problem w tym, że spaliny z silników Diesla i tak są o wiele bardziej szkodliwe od spalin generowanych przez klasyczne „benzyniaki” (o LPG nawet nie wspominając), a usunięcie filtra cząstek stałych tylko pogarsza ten stan rzeczy. W efekcie Polska jest na mapie Unii Europejskiej swoistą oazą fatalnego dla ludzkiego zdrowia powietrza. Badania publikowane w USA pokazują bardzo wyraźnie, że spaliny z Diesli są równie szkodliwe jak dym tytoniowy wdychany przez biernych palaczy, a wśród osób narażonych na kontakt z tymi spalinami (czyli przede wszystkim wśród mieszkańców miast – głównie większych) jest zdecydowanie więcej zachorowań na raka płuc i inne schorzenia układu oddechowego.

Najbardziej zaś przerażające jest to, że wycięcie filtra cząstek stałych z samochodu nie grozi absolutnie niczym, ponieważ policja nie ma możliwości technicznych, by sprawdzić zatrzymane do kontroli auto pod tym kątem. Mało tego: nawet w serwisach, które teoretycznie (ale tylko teoretycznie) mogłyby to zrobić, także się takich kontroli w przypadku aut osobowych nie przeprowadza, bo… nie ma takiego przepisu! Co ciekawe, auta benzynowe są badane pod kątem składu spalin, ale odpowiednia aparatura dla Diesli jest znacznie droższa od swojego benzynowego odpowiednika. W efekcie wycinka filtrów trwa, a kosztami jesteśmy obciążani wszyscy. Szkoda tylko, że płacić przychodzi najcenniejszym, co mamy, czyli zdrowiem.

Rodzinny samochód na wszystkie okazje – Nowy C-MAX

Amerykański Ford ma długą tradycję tworzenia solidnych aut dla całej rodziny. Obszerne samochody z niebieskim godłem były nazywane krążownikami szos, a wewnątrz można było pomieścić liczną gromadkę dzieci, psa i jeszcze kilkanaście walizek na dokładkę. Czy jednak we współczesnych, ekologicznych czasach, takie rozbudowane samochody mają rację bytu?

Ford C-Max

Samochód dla całej rodziny

Przestronny samochód

Nowa seria amerykańskiego producenta oznacza dwa modele – 5 osobowy Ford C-MAX i 7 osobowy Ford Grand C-MAX. Ten drugi posiada przesuwne tylne drzwi i system siedzeń, który umożliwia wygodne przechodzenie między fotelami. Docenimy to w szczególności po zapakowaniu całej familii do środka. Obie wersje posiadają elektroniczne blokady drzwi, które zabezpieczają je przed otwarciem przez dzieci, a ich wnętrza są wyłożone wytrzymałą na zabrudzenia tapicerką.

Jeżeli mamy problem ze skupieniem się na zadaniach czekających nas na drodze, choćby ze względu na rejwach towarzyszący rodzinnym przejazdom, na pewno docenimy systemy i kamery ułatwiające nam parkowanie i sterowanie, a także układ usprawniające ruszenia z miejsca na wzniesieniach. Jest to dość przydatne przy dużym załadowaniu.

fordpower

Rodzinny C-MAX

C-MAX to samochód z dużą ilością miejsca na nogi, choć pamiętajmy, że dodatkowe foteliki na pewno je ograniczą. Zawsze możemy zwiększyć przestrzeń, a przynajmniej jej poczucie za pomocą panoramicznego dachu. Niestety, nie dysponujemy opcją wbudowanych w zagłówki odtwarzaczy DVD i ekranów, które dla wielu rodziców jest niezastąpioną pomocą w uspokajaniu maluchów.

Ekologia i moc

Drugą kwestią rozważaną przy zakupie rodzinnego samochodu jest efektywność spalania. W tej dziedzinie nowy C-MAX może pochwalić się całkiem mocnymi osiągami, w wersji 1,6 litrowej dysponujemy 95 KM lub 115 KM. Sprawdza się to na dłuższych trasach, ale uwaga skupia się przede wszystkim na oszczędności paliwa. W cyklu miejskim C-MAX spala 5,4 l/100 km, zaś C-MAX Grand 5,8 l/100 km.

Pomaga w tym też system START/STOP/START, który wyłączy silnik na postoju, pozwalając jednocześnie na natychmiastowe ruszenie po naciśnięciu pedała gazu. Warto też wspomnieć o niskiej emisji substancji szkodliwych, dla osób dbających o planetę.

Co prawda kwestie wystroju oraz wygląda są spychane zazwyczaj na dalszy plan, jednak w tym wypadku należy zauważyć, że C-MAX prezentuje się dość okazale. Może nie posłuży nam jako limuzyna do zajechania po odbiór nagrody filmowej, ale na tle rodzinnych samochodów na pewno nie musi niczego wstydzić.

Nowy C-MAX łączy w sobie przydatną technologię, przestronność i wydajność silnika, oferując naprawdę dobry wybór w tym segmencie.

Źródło zdjęć: materiały producenta