Articles for the Month of Styczeń 2015

Od czego zależy wysokość OC?

Ubezpieczenie OC każdy kierowca jest zobowiązany wykupić najpóźniej w dniu zarejestrowania zakupionego auta – nie ma tu znaczenia fakt, czy samochód nabyliśmy w salonie, czy kupiliśmy go z drugiej ręki. Na ostateczną wysokość OC ma wpływ wiele różnych czynników, z których część jest całkowicie niezależna od nas, na inne natomiast mamy wpływ. Czy jesteśmy więc w stanie obniżyć swoje OC w znaczącym stopniu?

kluczyk od auta i plik banknotów dolarowych

Każda oszczędność na polisie OC jest na wagę złota (źródło grafiki: PInterest)

Wiek, model oraz aktualny przebieg warunkują w ograniczonym zakresie wysokość składki, jednak znacznie ważniejszymi z punktu widzenia ubezpieczyciela czynnikami kształtującymi ostateczną wysokość opłaty są: pojemność silnika, właściciel samochodu i marka auta. W naszym kraju to właśnie pojemność (a nie wyjściowa moc generowana przez jednostkę napędową) ma największy wpływ na składkę ubezpieczenia OC. Przełożenie jest bardzo proste: im większy silnik, tym wyższa opłata.

Nawet jeśli pod uwagę weźmiemy auto średniej klasy produkcji jednego z popularnych producentów (dość dobrym przykładem będzie choćbyFord Fiesta: dane techniczne tego modelu ograniczają ryzyko), to jeśli do niego „dołożymy” młodego wiekiem i stażem kierowcę-kawalera, finalna składka OC będzie bardzo wysoka i najprawdopodobniej będzie oscylować wokół 1500-2000 złotych w zależności od ubezpieczyciela. Opłata za to samo auto ubezpieczane przez żonatego i posiadającego dwójkę dzieci kierowcę o kilkunastoletnim stażu „za kółkiem” będzie zdecydowanie niższa i może nawet wynieść mniej niż 500 złotych, różnica jest więc dość spora.

Nie bez wpływu na wysokość OC ma także miejsce zamieszkania kierowcy i użytkowania samochodu – ubezpieczyciele posługują się specjalnymi mapami, na których oznakowane są wszystkie rejony kraju pod kątem liczby wypadków. Jeśli mieszkamy w takim „wypadkowym” regionie czy mieście, składka za OC będzie wyższa (jak chociażby w Warszawie i jej okolicach), jeśli mamy szczęście zamieszkiwać tereny mniej pod tym względem groźne (na przykład Kalisz lub Rzeszów), ubezpieczyciel zaproponuje niższe stawki.

Każdy, kto uważa, że stosowany system jest niesprawiedliwy, powinien wziąć pod uwagę fakt, że jak dotąd firmy ubezpieczeniowe w Polsce w ogóle nie uwzględniają w wyliczeniach OC stanu punktowego kont kierowców. Zasada jest oczywiście prosta: im więcej punktów dany kierowca nazbierał, tym większe OC zapłaci. W niektórych krajach zachodnich ten sposób obliczania składki OC już obowiązuje, pojawiają się również co jakiś czas głosy, że warto byłoby go i w Polsce wprowadzić…

Ekonomiczny samochód miejski: Ford Fiesta

Segment samochodów miejskich cieszy się wśród kierowców niesłabnącą popularnością, trudno więc się dziwić, że każdy producent aut stara się mieć w ofercie przynajmniej jeden model przeznaczony do właśnie jazdy miejskiej. W tej dziedzinie jednak nadal jednym z niewątpliwych liderów jest Ford, którego samochody zdobywają uznanie nie tylko z uwagi na agresywny, sportowy design, ale przede wszystkim ze względu na swoją ekonomiczność, dobre właściwości jezdne i bardzo niską awaryjność.

niebieski Ford Fiesta hatchback

Ford Fiesta – niewielki, ale zgrabny i z pazurem (źródło grafiki: Pinterest)

Choć najnowsza odsłona Forda Fiesty ma niewielkie wymiary (długość wersji hatchback to 4067 mm, szerokość 1722 mm, a wysokość 1473 mm), to w aucie znalazło się miejsce na naprawdę szeroką gamę udogodnień dla prowadzącego pojazd oraz pasażerów. Rzecz jasna spora część wyposażenia jest opcjonalna, jak na przykład zintegrowana nawigacja (pokazująca realne natężenie ruchu na drogach), elektronicznie sterowana klimatyzacja czy czujniki parkowania z przodu i z tyłu Fiesty, ale w standardzie również otrzymamy niemało. Inteligentne wspomaganie kierownicy (dopasowujące siłę działania do prędkości auta), tempomat, system Ford Key Free (bezkluczykowe otwieranie auta i uruchamianie silnika) oraz automatycznie przyciemniające się lusterko wsteczne to jedynie przykłady tego, co Ford Fiesta ma do zaoferowania.

Ekonomia jazdy jest podczas jazdy w ruchu miejskim rzeczą niezwykle ważną, więc nową Fiestę wyposażono standardowo w wielokrotnie nagradzany silnik EcoBoost o pojemności 1 litra, który generuje 100, 125 lub 140 KM mocy (w zależności od wersji), spalając przy tym w przypadku pierwszej ze wspomnianych specyfikacji w cyklu miejskim zaledwie około 6 litrów paliwa na 100 km, co jest wynikiem całkiem dobrym w kontekście mocy tej jednostki napędowej. Również emisja dwutlenku węgla jest na poziomie co najmniej zadowalającym, bo oscyluje wokół 98-99 g/km.

Zresztą na oszczędność paliwa ma wpływ nie tylko sam silnik: mamy tu bowiem do dyspozycji system Auto-Start-Stop, który szczególnie dobrze sprawdza się w mieście podczas stania w długich korkach czy na światłach, inżynierowie Forda opracowali także bardzo szczególny system ładowania akumulatora, który działa w oparciu o wykorzystanie energii hamowania, a nazywa się Ford Smart Regenerative Charging. W praktyce jego działanie przekłada się na oszczędność paliwa, bo akumulator nie jest ładowany podczas przyspieszania – a w ruchu miejskim hamulców używamy dość często. Ponadto system Ford Eco Mode w połączeniu ze wskaźnikiem optymalnej zmiany biegu pozwalają dodatkowo zredukować zużycie paliwa podczas jazdy.

Nie zapomniano także o bezpieczeństwie kierowcy i pasażerów: nowa Fiesta jest wyposażona w system Active City Stop, który wyhamowuje auto w chwili wykrycia ryzyka kolizji, poduszki powietrzne po bokach auta (ich zadaniem jest chronić klatkę piersiową podróżujących Fiestą osób), kurtyny powietrzne, a także poduszkę ochraniającą kolana kierowcy. Ponadto istnieje możliwość bezproblemowego wyłączenia poduszki pasażera na przykład w sytuacji, gdy na przednim fotelu podróżuje dziecko w foteliku.

Podsumowując, Ford Fiesta po niedawnym faceliftingu zyskał nie tylko bardziej dynamiczny, agresywniejszy wygląd, ale stał się również autem jeszcze bardziej bezpiecznym i ekonomiczniejszym niż dotychczas – na tle konkurencji wyróżnia się bardzo pozytywnie, również pod względem cen, które zaczynają się już w okolicy niecałych 45 tysięcy złotych.

Jak silnik warunkuje wysokość ubezpieczenia OC?

Niedawno wspominaliśmy o tym, jak wiele czynników ma istotny wpływ na wysokość opłacanej przez nas stawki OC, jednak podane dane były jedynie szacunkowe, choć oparte na dostępnych u ubezpieczycieli informacjach. Dziś jednak spróbujemy na konkretnym przykładzie przyjrzeć się, w jaki sposób zmienia się stawka OC w zależności od pojemności silnika naszego samochodu. Aby wyniki były miarodajne, wybraliśmy nowe auto o dość szerokiej rozpiętości dostępnych jednostek napędowych, czyli Volvo S80 z rocznika 2014, które w obecnej ofercie może mieć silniki o pojemnościach od 1,6 litra do 2,4 litra (Diesel) i od 1,6 litra do 3 litrów w benzynie. To istotna kwestia, bowiem po naszych drogach poruszają się też „osiemdziesiątki” o znacznie potężniejszych silnikach (benzynowe 3,2 oraz 4,5 litra), jednak nie ma ich obecnie w sprzedaży.

Volvo S80 model 2014

Właśnie dla takiego auta w odmiennych wersjach silnikowych przeprowadzone zostały kalkulacje w artykule (źródło grafiki: Pinterest)

Wyszukiwanie ofert zostało oparte o następujące dane kierowcy: zamieszkały i zatrudniony w Warszawie pracownik biurowy w wieku 40 lat, żonaty, posiada dwoje dzieci w wieku 4 i 7 lat, które będą przewożone samochodem jedynie sporadycznie, planowany przebieg roczny auta to maksymalnie 10 000 kilometrów. Ponadto nasz kierowca jest pierwszym właścicielem, a sam wóz został zakupiony w salonie, prawo jazdy uzyskał w roku 1993 i od tamtej pory jeździł całkowicie bezszkodowo. Poprzednie auto posiadał ponad 10 lat i ubezpieczał je ze zniżką 60%, przy czym ubezpieczenie wygasło 15 listopada 2014.

Ten właśnie kierowca uzyskał dla Volvo S80 z silnikiem T4 o pojemności 1,6 litra najniższą ofertę w Proama – tam za podstawowy pakiet OC zapłaciłby jedynie 383,92 zł (przy założeniu, że płatnośc będzie jednorazowa i dokonana kartą płatniczą). Z kolei najwięcej życzy sobie MTU (z grupy Ergo Hestia) i za to samo auto nasz czterdziestolatek zapłaciłby niemal czterokrotnie więcej, bo aż 1419 złotych! Dodajmy, że za pakiet z mniejszą ilością korzyści…

Jak zmienią się ceny w przypadku zmiany silnika na jednostkę T6 o pojemności 3 litrów? Najniższą ofertę tym razem miałby Direct Allianz: 655 złotych. Różnica niemal dwukrotna, lecz i pojemność silnika także prawie dwukrotnie większa. W tym kontekście najdroższa oferta, znów proponowana przez MTU, jest już jedynie ubezpieczeniowym kuriozum: 1916 złotych to kwota bardzo wysoka, choć (paradoksalnie!) wzrosła w porównaniu do ceny za silnik 1,6 litra jedynie o 400 złotych. Nie zmienia to faktu, że w porównaniu do konkurencji jest to bardzo drogie OC. Na koniec, już bez kolejnych wyliczeń dodajmy tylko, że kierowca o krótkim stażu i młody wiekiem uzyskałby oferty zdecydowanie drastyczniejsze finansowo…

Volvo S80 – klasyka w pięknym wydaniu

Przynależność danego modelu do segmentu E, czyli klasy średniej-wyższej, bywa dość często przedmiotem zażartych dyskusji i rozmaitych kontrowersji. Na szczęście w przypadku Volvo S80 o żadnych problemach tego rodzaju nie może być mowy, ponieważ jest to bez wątpienia auto klasy premium, a jeśli ktoś zastanawia się nad zakupem dobrej limuzyny tej klasy, to szwedzka propozycja jest jak najbardziej godna poważnego rozważenia.

Po ostatnim liftingu zewnętrznym z 2013 roku Volvo S80 wygląda naprawdę elegancko, a stonowane linie nadwozia bardzo dobrze komponują się ze stylowym wnętrzem i unowocześnioną deską rozdzielczą (wymieniono między innymi standardowe zegary na wyświetlacze LCD). Ogólne wrażenie jest więcej niż dobre, a po przyjrzeniu się nawet pobieżnie liście wyposażenia oferowanego w standardzie to wrażenie się znacząco pogłębia.

srebrne Volvo S80 rocznik 2014

Volvo S80 po ostatnich liftingach prezentuje się świetnie (źródło grafiki: Pinterest)

W podstawowej wersji wyposażeniowej (Momentum) Volvo S80 posiada między innymi nowy, turbodoładowany silnik wysokoprężny generujący moc 115 KM, który w połączeniu z sześciobiegową manualną skrzynią biegów zapewnia zużycie paliwa w cyklu mieszanym na poziomie 4,1 litra/100 km (odpowiednio w mieście będzie to 4,6 litra, a na trasie 3,8 litra/100 km). Limuzyna z tym silnikiem i skrzynią rozpędza się od 0-100 km/h w przeciągu 11,5 sekundy.

Jednak to nie moc czy przyspieszenie decydują o wyjątkowości tego auta, bowiem gama dostępnych silników i skrzyń biegów jest tak szeroka, że na pewno zadowoli nawet najbardziej wymagających. Tu największe wrażenie robi wyposażenie – nie skłamię stwierdzając, że nowe Volvo S80 ma w standardzie wszystko, a opcjonalnie można sobie dobrać do tego coś jeszcze.

Aby podeprzeć to twierdzenie, pozwolę sobie przytoczyć krótką listę wyposażenia, które posiada nowe Volvo S80 w wersji uboższej (czyli Momentum): system City Safety (zwiększa bezpieczeństwo w ruchu miejskim), 6 poduszek powietrznych dla kierowcy i pasażera, 2 poduszki boczne, a także kurtyny powietrzne, system DSTC (odpowiadający za kontrolę trakcji), system SIPS (zabezpiecza przed skutkami uderzeń bocznych), system WHIPS (zabezpiecza przed urazami kręgosłupa w docinku szyjnym), ABS z EBD, system EBA (wspomaganie nagłego hamowania), aktywny tempomat, elektronicznie sterowaną dwustrefową klimatyzację oraz układ recyrkulacji powietrza wewnątrz auta, skórzaną kierownicę, komputer pokładowy z obsługą języka polskiego, czujniki parkowania z tyłu, lusterko wsteczne z funkcją automatycznego przyciemniania, czujnik deszczu, wysokiej klasy system audio i milion innych udogodnień.

Jedynym minusem tego samochodu może być jego cena, ale z drugiej strony każdy, kto szuka dobrze wyposażonej limuzyny, liczy się z tym, że za wygodę trzeba zapłacić. A w tym konkretnym przypadku płacimy nie tyle za wygodę, ile za luksus posiadania wyjątkowego auta, którym nowe Volvo S80 bez najmniejszych wątpliwości jest.

VW XL 1: najbardziej oczekiwana premiera 2015 roku

W kontekście sukcesywnie zmniejszających się zasobów naturalnych naszej planety i dość gwałtownie rosnącej populacji (szacuje się, że około 2015 roku ludzi na świecie będzie już około 10-11 miliardów) trudno się dziwić, że obecnie w motoryzacji dominują trendy oszczędnościowe. Coraz większą popularnością cieszą się auta ekologiczne, napędzane silnikami elektrycznymi lub po prostu wymagające małych ilości paliwa. Wielkie koncerny siłą rzeczy muszą podążać za tymi trendami, jeśli chcą się utrzymać na rynku, a najnowszy „zielony” projekt Volkswagena pokazuje wyraźnie, co można osiągnąć, jeśli tylko się odpowiednio samochód zaprojektuje.

srebrny Volkswagen XL 1

Trzeba przyznać, że Volkswagen XL 1 prezentuje się dość futurystycznie (źródło grafiki: Pinterest)

Chodzi o wyczekiwany przez wielu entuzjastów model VW XL 1, w którym osiągnięto nieprawdopodobnie niskie spalanie – auto zużywa jedynie 0,9 litra paliwa na przejechanie 100 kilometrów! Sam projekt nie jest szczególnie nowy, bo prototyp tego wozu został wyprodukowany już w 2002 roku i od tamtej pory przejechał daleką drogę aż na taśmy produkcyjne wersji seryjnej.

Jeśli chodzi o napęd, to XL 1 jest hybrydą: ma zarówno silnik elektryczny, jak i wysokoprężny, a ten pierwszy (o mocy równoważnej 27 koniom mechanicznym) działając samodzielnie pozwala przejechać 50 kilometrów – to całkiem sensowny zasięg. Z kolei jednostka Diesla ma dwa cylindry i pojemność 800 cm, generuje 48 KM mocy i napędza tylną oś za pośrednictwem siedmiobiegowej skrzyni dwusprzęgłowej. Maksymalna prędkość nie jest może porażająca, bo wynosi 160 km/h, ale za to Volkswagen XL 1 może się poszczycić niesamowitym współczynnikiem oporu powietrza (Cw 0,189) i bardzo nisko położonym punktem ciężkości, co dobrze przekłada się na właściwości jedne auta. Dla przykładu od 0 do 100 km/h konstrukcja ta przyspiesza w 12,7 sekundy.

Jest tylko jeden drobny minus: produkcja została ograniczona do 250 sztuk i to wyłącznie na terenie Europy (auto będzie niedostępne na rynkach poza Starym Kontynentem), cena wynosi 111 000 euro, no i wszystkie egzemplarze już zostały zamówione. Mało tego: zgłosiło się nawet więcej chętnych, niż będzie aut, w związku z czym Volkswagen ogłosił loterię dla 200 potencjalnych nabywców. Zostanie wylosowanych 200 zarejestrowanych nabywców, którzy dostaną ofertę kontraktu zakupu – po wpłaceniu 20 000 euro zaliczki kontrakt będzie wiążący. Jeśli natomiast ktoś zrezygnuje, szansę na zakup XL 1 będą mieli inni szczęśliwcy, którzy zdążyli się zarejestrować przed 18 października 2013, bo wtedy właśnie zamknięto listę.

Pełne odszkodowanie tylko dla uważnych!

Ubezpieczamy nasze domy i mieszkania mając nadzieję, że nie dojdzie do konieczności ubiegania się o wypłatę odszkodowania, czasem jednak dotyka nas pech i to właśnie nasze „cztery kąty” zostają okradzione. Jednak nawet jeśli regularnie opłacaliśmy wymagane przez ubezpieczyciela składki nie zawsze oznacza to, że uzyskamy odszkodowanie w pełnej należnej kwocie, a czasem nawet, że w ogóle cokolwiek nam zostanie wypłacone. Od czego to zależy i jak się możemy ustrzec ewentualnych rozczarowań?

salon z otwartymi oknami

Wychodząc z domu pamiętajmy o zamknięciu wszystkich okien, nie zostawiajmy tez klucza pod wycieraczką (źródło grafiki: Pinterest)

Przede wszystkim dokładnie przeczytajmy Ogólne Warunki Umowy (przed jej podpisaniem, oczywiście!), a co najważniejsze zapoznajmy się z listą wyłączeń. To właśnie ona definiuje przypadki, w jakich ubezpieczyciel nie wypłaci nam żadnej kwoty. Ponadto należy pamiętać o kilku prostych zasadach. Po pierwsze nigdy, pod żadnym pozorem nie zostawiajmy uchylonych okien, okienek czy lufcików w mieszkaniu czy domu jeśli z niego wychodzimy. Gdyby w czasie naszej nieobecności doszło do włamania, ubezpieczyciel przeważnie odmówi nam wypłaty ubezpieczenia z uwagi na to, że umożliwiliśmy złodziejowi dostanie się do wnętrza. I nie ma tu znaczenia fakt, że dane okienko czy lufcik są niewielkie lub nawet potencjalnie zbyt małe, by się przez nie przecisnąć. Mamy bowiem obowiązek zapewnić minimalny poziom zabezpieczenia mieszkania lub domu przed włamaniem i kradzieżą.

Druga istotna sprawa to dbałość o odpowiednią ochronę kluczy, i to zarówno oryginalnych, jak zapasowych – zostawianie kluczy w jakimś oczywistym miejscu (w wazonie obok drzwi wejściowych, pod wycieraczką, na górnej framudze, itd.) to tak naprawdę umożliwienie wejścia do naszej nieruchomości osobom trzecim, a co za tym idzie, odmowa wypłaty odszkodowania w przypadku jej splądrowania przez złodzieja.

Pamiętajmy o tych zasadach, a wypłata odszkodowania w przypadku włamania do naszego mieszkania będzie o wiele prostsza!