Articles for the Month of Grudzień 2014

Bezpieczne auto: opony

Sezon zimowy, który się właśnie rozpoczął na dobre (z racji pojawienia się na drogach śniegu), jest doskonałym momentem, aby rozpocząć krótki cykl artykułów zawierających porady dotyczące prawidłowego dbania o poszczególne elementy naszych samochodów – z racji panujących obecnie warunków na jezdniach zaczniemy od opon.

meble z opon samochodowych

Zużyte opony można wykorzystać na rozmaite sposoby… (źródło grafiki: Pinterest)

Warto na sam początek uświadomić sobie, że powierzchnia styku opony z nawierzchnią nie jest wcale równa szerokości całej opony i przeważnie stanowi obszar mniej więcej odpowiadający szerokości dłoni dorosłego mężczyzny. Generalnie więc szerokość opon przekłada się na przyczepność samochodu: im szersze opony, tym lepsza przyczepność, choć oczywiście należy brać pod uwagę także jazdę na przykład w koleinach wyżłobionych w nawierzchni przez samochody ciężarowe (w Polsce to nadal niestety codzienność), w których żadna typowa „osobówka” się nie zmieści i nawet na szerszych oponach przyczepność będzie mniejsza niż na równej drodze.

Szerokość jednak to nie wszystko: niezwykle ważną sprawą jest dobry bieżnik – przyjmuje się, że najniższa dopuszczalna wartość dla głębokości rowka to 1,6 milimetra, choć ze względów bezpieczeństwa bieżnik na naszych oponach powinien mieć głębokość co najmniej 2 milimetrów dla ogumienia letniego i 4 milimetrów dla zimowego (wartości rekomendowane jako bezpieczne są dwukrotnie większe: odpowiednio 4 i 8 milimetrów). Ma to ogromne znaczenie nie tylko dla ogólnej sterowności i zwiększenia zużycia paliwa, ale także dla długości drogi hamowania, bowiem zużyte opony sprawiają, że na wilgotnej nawierzchni będzie ona dłuższa nawet do 70%. To nie jedyne negatywne strony jazdy na „łysych” oponach – zużyte ogumienie podczas jazdy po mokrej drodze znacznie zwiększa ryzyko wystąpienia tak zwanego aquaplaningu, czyli wytworzenia się pomiędzy oponą a nawierzchnią warstwy wody, a w konsekwencji praktycznie całkowitej utraty przyczepności.

Istotny jest także i wiek opony – maksymalny okres bezpiecznego użytkowania opony wynosi 6 lat niezależnie od jej stanu. Jeśli więc nawet trafimy na niebywałą okazję kupienia za bezcen nowych, nieużywanych, ale siedmioletnich opon, miejmy na uwadze fakt, że guma w nich ma zdecydowanie zmniejszoną wytrzymałość (szczególnie, jeśli opony były przechowywane w nieodpowiednich warunkach) i taki okazyjny zakup może dla nas oznaczać po prostu wyrok śmierci.

Równie ważną sprawą jest regularna kontrola ciśnienia w oponach – zdecydowanie zbyt wielu kierowców bagatelizuje tę kwestię, a przecież od prawidłowego ciśnienia powietrza w ogumieniu zależy nie tylko poziom zużycia paliwa przez samochód, ale także i długość drogi hamowania i ogólna sterowność auta. Zbyt niskie ciśnienie przekłada się na zwiększoną przyczepność, zwiększone spalanie i zmniejszoną sterowność. Kontrolujmy więc ciśnienie w oponach przynajmniej co dwa tygodnie, pamiętając jednocześnie o tym, że ciśnienie powietrza w kole zapasowym powinno być nieco wyższe niż nominalnie przewidziane dla danego modelu auta – przyjmuje się, że dopuszczalne odchylenie wynosi w tym przypadku od 0,1 do 0,3 bar.

Z tych właśnie powodów we wszystkich krajach Unii Europejskiej od 1 listopada 2014 nowe samochody muszą być wyposażone w czujniki ciśnienia w oponach – według specjalistów z branży motoryzacyjnej wymóg ten zwiększy bezpieczeństwo na drogach kosztem nieco wyższych kosztów zmiany ogumienia z letniego na zimowe i zimowego na letnie. Zanim jednak zaczniemy narzekać na te koszty, warto uświadomić sobie, że życie nasze i osób podróżujących z nami autem jest bezcenne.

Rodzinne auto dla wymagających: nowy Ford Grand C-MAX

W październiku tego roku w Paryżu została zaprezentowana odświeżona wersja dobrze znanego kierowcom Forda Grand C-Max – przyznam szczerze, że w moim odczuciu zmiany są wyłącznie pozytywne i to nie tylko w kwestii samej stylistyki, ale przede wszystkim wyposażenia. Jeśli chodzi o wygląd, to nowy Grand C-Max jest teraz bardziej podobny do pozostałych modeli z bieżącej oferty Forda, a niejako przy okazji inżynierowie i projektanci zadbali na przykład o to, żeby samochód dodatkowo wyciszyć. W efekcie nowy Grand C-Max ma w porównaniu do starszej wersji grubsze boczne szyby i uszczelki, a oprócz tego auta z silnikami Diesla wyposażono w nowe maty termiczne z dodatkowym wygłuszeniem hałasu.

Ford Grand C-Max 2015

Tak wygląda Ford Grand C-Max po faceliftingu (źródło grafiki: Pinterest)

Rzecz jasna samochód nie stracił nic ze swojej funkcjonalności i nadal jest to bardzo wygodny, przestronny i bezpieczny samochód dla 7 osób, w którym siedzenia są konfigurowalne w taki sposób, by zapewnić bezproblemowe przejście pomiędzy nimi, a złożyć je można nawet jedną ręką. Z absolutnych nowości należy też wspomnieć o całkowicie przeprojektowanych reflektorach przednich, które obecnie zostały wyposażone w będące w zasadzie normą światła ledowe przeznaczone do jazdy dziennej.

Środkowa konsola także została zmodyfikowana i teraz jest zdecydowanie bardziej ergonomiczna, a ponadto jej integralną częścią stał się ośmiocalowy wyświetlacz dotykowy, dzięki któremu kierowca ma dostęp do większości funkcji wcześniej rozsianych po desce rozdzielczej. Auto zyskało także na bezpieczeństwie ze względu na wyposażenie nowego Grand C-Maxa między innymi w biksenonowe lampy z funkcją doświetlania zakrętów, systemu BLIS (informującego o znalezieniu się innego pojazdu w martwej strefie lusterka bocznego) czy systemu TVC, odpowiedzialnego za poprawę stabilności samochodu w zakrętach. Opcjonalnie można jeszcze zamówić sobie na przykład system wspomagania parkowania lub unikania kolizji podczas jazdy z niedużymi prędkościami (przydatny szczególnie w warunkach miejskich). Również system wspomagania kierownicy nie jest zwyczajny, bowiem dynamicznie dostosowuje się do prędkości, z jaką porusza się auto – przy małych prędkościach wspomaganie jest pełne, natomiast przy większych układ odpowiednio zmniejsza swą czułość, aby zapewnić maksimum kontroli nad pojazdem.

Dodajmy do tego szeroką gamę wydajnych i oszczędnych silników Forda na czele z niesamowitą jednostką EcoBoost o pojemności 1 litra i mocy 100 lub 125 KM (w wersji z sześciobiegową manualną skrzynią biegów i systemem Auto-Start-Stop), a otrzymamy samochód, który w kategorii siedmioosobowych samochodów rodzinnych nie ma sobie równych. Cena także jest raczej przystępna, bo około 70 tysięcy złotych za ten konkretny model to rozsądnie skalkulowana kwota.

BRZ: jedyne sportowe Subaru

Jeszcze kilka lat temu nie przypuszczałem, że Subaru kiedykolwiek stworzy samochód czysto sportowy, o odpowiednio zaprojektowanej karoserii i osiągach. Przyszedł jednak rok 2012, a razem z nim solidne zaskoczenie: Subaru BRZ. Piszę o nim dopiero teraz, bo na 2015 rok jest przewidziany kolejny facelifting tego modelu (niestety głównie wizualny, choć producent twierdzi, że dzięki wprowadzonym modyfikacjom współczynnik oporu powietrza spadnie z 0,28 do 0,27), a warto o nim wspomnieć choćby z tego względu, że zastosowano w nim kilka naprawdę ciekawych rozwiązań jak na samochód produkowany seryjnie.

Subaru BRZ w kolorze białym

Subaru BRZ w całej okazałości (źródło grafiki: Pinterest)

Zacznijmy od samej nazwy, bo i ona coś o samochodzie mówi: BRZ to skrót od „Boxer engine, Rear wheel drive, Zenith”, co oznacza, że zastosowano silnik Subaru typu boxer, auto ma napęd na tylną oś i jest zbudowane na platformie Zenith. Sam silnik jest dość interesujący i choć niektórzy twierdzą, że jak na współczesne standardy ma zbyt słabe osiągi, pamiętać trzeba, że mamy do czynienia z autem sportowym produkowanym seryjnie, a nie ze sportowym supersamochodem zbudowanym tylko po to, by bić kolejne rekordy. Zresztą, niech przemówią liczby: pojemność 2 litry, 4 cylindry, 16 zaworów, maksymalna moc 200 KM. Przekłada się to na przyspieszenie od 0-100 km/h w ciągu 7,6 sekundy ze skrzynią manualną i 8,2 sekundy z automatem. Maksymalna prędkość wynosi 230 km/h, a średnie zużycie paliwa 7,1 litra na 100 km. Według mnie to całkiem przyzwoite osiągi jak na auto tej klasy.

Oprócz konstrukcji silnika (bardzo ekonomiczny jak na oferowaną wydajność) ciekawostką jest także i to, że został on umieszczony w aucie bardzo nisko, a zarazem blisko środka samochodu, co pozwoliło na uzyskanie prześwitu 460 mm, czyli porównywalnego do prześwitów w supersamochodach. Dzięki tak niskiemu zamocowaniu całego zespołu napędowego środek masy również znajduje się nisko, co znacznie podnosi walory trakcyjne Subaru BRZ, a niejako „przy okazji” projektanci uzyskali także niemal idealny rozkład mas pomiędzy przednią a tylną osią (53:47).

Kolejnym ciekawym rozwiązaniem technicznym jest zastosowanie specjalnie zaprojektowanych osłon pod silnikiem i skrzynią biegów, a także niewielkich przesłon przed każdym kołem i sporych płaskich paneli pod centralną częścią podłogi, co radykalnie zmniejszyło opór aerodynamiczny auta.

Wypada jednak wspomnieć, że pomimo wszystkich wyżej wymienionych cech typowych dla samochodu stricte sportowego, Subaru BRZ nim tak do końca nie jest – dowodem na to choćby fakt, że nie jest to auto dwumiejscowe, a czteromiejscowe (2 + 2). W związku z tym jak na wóz sportowy mamy tu dość dużo miejsca na bagaż, bo 243 litry (po złożeniu tylnych siedzeń można nawet przewozić przedmioty o długości do 1,3 metra, a pojemność bagażnika zwiększa się do 330 litrów). Niemniej jednak nadal jest to bardzo interesująca propozycja dla fanów Subaru, których stać na zakup wozu w cenie około 30 000 dolarów.