Articles for the Month of Maj 2014

Volkswagen Golf Sportsvan już wkrótce w sprzedaży

Zapowiada się bardzo interesująca opcja dla wszystkich miłośników niemieckich samochodów, a szczególnie dla tych kierowców, którzy najbardziej cenią niezawodność i przestronne wnętrze połączone z naprawdę doskonałymi osiągami. Volkswagen Golf Sportsvan, bo o nim mowa, to najnowsza propozycja znanego zachodniego producenta, która ma w założeniu być konkurencyjna cenowo w stosunku do aut zdecydowanie nie tak dużych.

Volkswagen Golf Sportsvan to w założeniu producenta auto rodzinne (źródło grafiki: Pinterest)

Volkswagen Golf Sportsvan to w założeniu producenta auto rodzinne (źródło grafiki: Pinterest)

Jeśli chodzi o rozmiary, to Golf Sportsvan ma 4,33 metra długości, 1,8 metra szerokości i 1,57 metra wysokości, czyli jest zdecydowanie większy od swych „krewnych” spod znaku Golfa. Dla kierowcy przekłada się to bezpośrednio nie tylko na wygodę i ogólne wrażenie przestronności, ale również na możliwość podniesienia fotela kierowcy naprawdę wysoko, co z kolei ma bardzo pozytywny wpływ na bezpieczeństwo jazdy i widoczność drogi oraz jej otoczenia przez prowadzącego pojazd.

Bagażnik Sportsvana jest również dość duży i nominalnie ma pojemność 500 litrów, jednak po złożeniu tylnej kanapy (która jest przesuwna – można ją przemieścić aż o 18 cm!) przestrzeń bagażowa powiększa się do 1520 litrów. Opcjonalnie istnieje też możliwość zamontowania siedzenia pasażera z całkowicie składanym oparciem, co pozwala przewieźć przedmioty o długości do mniej więcej 2,5 metra. Pewnym mankamentem jest niewielka ilość schowków na rozmaite drobne przedmioty, choć warto zauważyć, że te, które istnieją, są dopasowane skalą do samego samochodu (czyli dość pojemne).

Wnętrze jest zaplanowane bardzo ergonomicznie i wygląda elegancko, a pomysłowe rozwiązania w nim zastosowane (jak na przykład uchwyt na bilety parkingowe czy schowki w podłokietniku oraz pomiędzy siedzeniami z przodu auta) tylko pogłębiają to wrażenie. Ponadto w wyższych niż standardowa wersjach wyposażenia otrzymamy też szuflady pod siedzeniami z przodu, a także stoliki zamontowane w oparciach fotela kierowcy i pasażera (stoliki są, rzecz jasna, przeznaczone dla osób siedzących na tylnej kanapie).

Sama lista wyposażenia dodatkowego jest naprawdę imponująca, a z ciekawszych „gadżetów” wymienić warto aktywny tempomat, fotel kierowcy z opcją masażu, system Blind Spot (ostrzega o pojazdach w „martwym polu”) czy system dynamicznego dopasowywania pozycji świateł drogowych do warunków na trasie (co zapobiega oślepianiu innych użytkowników jezdni). W standardzie natomiast dostaniemy między innymi manualną klimatyzację, aż siedem poduszek powietrznych, system ESC czy wspominaną już wcześniej przesuwną tylną kanapę.

Jeśli chodzi o gamę silników, to dostępne są póki co cztery możliwości: dwa silniki benzynowe (odpowiednio 1,2 litra TSI o mocy 85 lub 110 KM i 1,4 litra TSI o mocy 125 lub 150 KM) i dwa silniki Diesla (1,6 TDI o mocy 110 KM i 2,0 litra TDI o mocy 150 KM). Każda z tych jednostek zapewnia co najmniej przyzwoite osiągi i względnie rozsądne spalanie, a poza tym można większość z nich połączyć z automatyczną skrzynią biegów – wyjątkiem jest tu benzynowy silnik 1,2 litra o mocy 85 KM, który współpracuje wyłącznie ze skrzynią manualną. Cenowo natomiast wielkiego szału nie ma, bo najtańsza wersja ma kosztować około 70 tysięcy złotych, jednak jeśli weźmiemy pod uwagę, że na przykład znacznie mniejsze auta Volkswagena kosztują tylko o kilka tysięcy złotych mniej, oferta wydaje się być całkiem sensowna. Czas pokaże, czy polscy kierowcy się na nią skuszą…

Ubezpieczenie mieszkania – kiedy trzeba je zaktualizować?

Zmiana wartości mieszkania lub domu jest o tyle istotna dla nas jako właścicieli, że ma wpływ na wykupioną przez nas polisę ubezpieczeniową. Nie zawsze jednak wzrost wartości nieruchomości pociąga za sobą konieczność aktualizacji polisy, z czego nie wszyscy zdają sobie sprawę. Kiedy więc musimy (albo przynajmniej powinniśmy) wybrać się do naszego ubezpieczyciela i ponownie ustalić wysokość ubezpieczenia?

Bardzo ważne jest, by nasza polisa mieszkaniowa była zawsze aktualna (źródło grafiki: Pinterest)

Bardzo ważne jest, by nasza polisa mieszkaniowa była zawsze aktualna (źródło grafiki: Pinterest)

Przede wszystkim trzeba pamiętać, że zmiany wartości nieruchomości związane z trendami na rynku pierwotnym czy wtórnym nie zawsze wymagają aktualizacji polisy. Dobrym przykładem jest tu sytuacja, kiedy kupione przez nas mieszkanie jest zlokalizowane w okolicy, która dopiero po kilku lub kilkunastu latach od chwili zakupu staje się atrakcyjna ze względu na lokalizację, istniejącą infrastrukturę czy nawet widok z okien. O ile z punktu widzenia potencjalnego klienta, który chce nabyć nasze mieszkanie wyżej wspomniane kwestie są istotne i mają wpływ na wartość nieruchomości, o tyle dla ubezpieczyciela są one nieistotne, ponieważ nie wpływają na wysokość kwoty potrzebnej do odbudowania mieszkania czy domu w razie wystąpienia szkody. Jeśli więc nasza nieruchomość ma większą wartość ze względu na lokalizację, nie musimy aktualizować polisy.

Inaczej jednak rzecz ma się w przypadku, gdy przez wiele lat wykupujemy dokładnie taką samą polisę i opłacamy identyczną stawkę, ponieważ ceny usług remontowych przeważnie nie stoją w miejscu (zwykle rosną). Tak więc jeśli zajdzie konieczność remontu mieszkania w wyniku szkody, wartość ubezpieczenia może być niewystarczająca na pokrycie wszystkich kosztów – warto mieć ten fakt na uwadze i co przynajmniej co kilka lat aktualizować naszą polisę.

Podobnie sprawa wygląda, kiedy do naszego domu dobudowujemy jakieś dodatkowe pomieszczenia czy piętra – wzrasta wartość budynku jako całości, zwiększa się także ilość sprzętów ruchomych w obrębie nieruchomości, a to ma już spory wpływ na wysokość polisy. Należy także pamiętać o jej aktualizacji, jeśli od momentu zawarcia umowy w naszym gospodarstwie domowym wzrosła ilość wartościowych ruchomości (w szczególności dotyczy to drogich sprzętów RTV/AGD), bowiem w przypadku kradzieży niezaktualizowana polisa może okazać się niewystarczająca. Miejmy na uwadze powyższe informacje, a będziemy nie tylko spać spokojniej, ale również będziemy mieć pewność, że gdy wystąpi szkoda, nasze ubezpieczenie pokryje ewentualne straty z nią związane.

Ubezpiecz opony w swoim aucie!

Jeśli samochód jest dla nas nie tylko urządzeniem ułatwiającym codzienne robienie zakupów lub na przykład jeśli jest to nasze narzędzie pracy (co jest w zasadzie normą w przypadku bardzo wielu stanowisk w dzisiejszych czasach), to warto zatroszczyć się o to, by zwykłe, prozaiczne przebicie opony nie zniweczyło naszych planów ani nie sprawiło, że nie dotrzemy na czas z towarem do kontrahenta.

Wprawdzie ubezpieczenie assistance, z którego korzysta całkiem spora liczba kierowców w Polsce, zapewnia pomoc w przypadku uszkodzenia ogumienia naszego samochodu (wymiana koła na zapasowe lub holowanie do punktu oferującego usługi wulkanizacyjne), jednak po pierwsze tego rodzaju wsparcie dotyczy wyłącznie rozszerzonych pakietów (które wykupuje znikomy procent właścicieli aut), a po drugie nie pokrywa kosztów naprawy opony. Istnieje jednakże rozwiązanie, dzięki któremu tak zwany „kapeć” nie stanie się źródłem dodatkowych wydatków – to ubezpieczenie opon.

Warto wykupić ubezpieczenie opon, jeśli sporo jeździmy samochodem (źródło grafiki: Pinterest)

Warto wykupić ubezpieczenie opon, jeśli sporo jeździmy samochodem (źródło grafiki: Pinterest)

Choć może się to wydawać nieco absurdalne (przynajmniej na pierwszy rzut oka), to jednak ubezpieczenie opon jest jak najbardziej sensownym pomysłem i to z kilku powodów. Najważniejszym chyba jest fakt, że zazwyczaj ten pakiet ubezpieczeniowy nie jest ograniczony żadnym limitem kilometrów, co oznacza, że pomoc otrzymamy nie tylko pod własnym domem, ale także „w terenie”. Ponadto (podobnie jak w rozszerzonym assistance) fachowcy wymienią nam koło lub doholują pojazd do warsztatu wulkanizacyjnego, jednak dzięki ubezpieczeniu opon ni poniesiemy żadnych kosztów naprawy uszkodzonego ogumienia.

Mało tego: skorzystanie ze wspomnianego pakietu w żaden sposób nie wpływa na naszą historię bezszkodowej jazdy, co oznacza, że nie stracimy żadnych zniżek z tego tytułu, a oprócz tego korzystać z udogodnień związanych z opisywanym pakietem ubezpieczeniowym możemy dowolną ilość razy w ciągu danego roku. Również ceny tych ubezpieczeń są całkiem przystępne, jednak zawsze warto odpowiednio rozpoznać rynek zanim zdecydujemy się na konkretnego ubezpieczyciela, ponieważ oferty bywają rozmaite – niezależnie jednak od tego, które towarzystwo ubezpieczeniowe wybierzemy, na pewno nie będziemy żałować.

Jeśli marzysz o tym, by jeździć Ferrari…

…to bez większego problemu możesz spełnić swoje marzenie dzięki ofercie Katalogu Marzeń. W marcu wspominałem już o swoich wrażeniach z jazdy Ferrari California, a dziś postanowiłem przybliżyć nieco sam samochód oraz pewne niezbędne wymagania, które musi spełnić każdy, kto się chce przejechać po zamkniętym torze tym niesamowitym supersamochodem. Zanim jednak wpiszemy w przeglądarce „ferrari warszawa”, wybierzemy interesującą nas opcję czasową i potwierdzimy zakup vouchera na przejazd, warto się odpowiednio przygotować.

Ferrari California - takim właśnie autem można przejechać kilka okrążeń po torze w Ułężu (źródło grafiki: katalogmarzen.pl)

Ferrari California – takim właśnie autem można przejechać kilka okrążeń po torze (zobacz: ferrari Warszawa – katalogmarzen.pl)

Zacznijmy od wymagań: idealnie jest mieć więcej niż 16 lat, choć osoby młodsze także mogą odebrać swój prezent w postaci przejazdu Ferrari, tyle tylko, że muszą mieć pisemną zgodę rodziców lub opiekunów prawnych. Wygodne ubranie, które nie ogranicza ruchów, oraz buty na płaskiej podeszwie to podstawa – szkoda sobie psuć wrażenia z jazdy ubierając się nieodpowiednio. I jeśli chodzi o wymagania, to tyle: po dojechaniu na miejsce wsiadamy za kierownicę i uważnie słuchamy instruktora.

Sam tor (ten, po którym ja jeździłem: mieszkańcy Poznania korzystają ze swego lokalnego toru) jest położony około 100 km od Warszawy – pełna nazwa obiektu to Centrum Testowe MotoPrezent w Ułężu. Jak już wspominałem, tor jest zamknięty dla ruchu drogowego, tak więc jest całkowicie bezpieczny, a jedyne ograniczenie to fakt, że przejazdy można odbywać od marca do października: przeciętnie jazdy są organizowane dwa razy na miesiąc. Co ważne, niezależnie od pogody, tak więc można natrafić na przykład na rzęsisty deszcz lub mgłę. Wyjątkiem od tej zasady są obfite opady śniegu, ale w podanym powyżej zakresie czasowym zwykle się nie zdarzają. Przejazd można uwiecznić na płycie i naprawdę polecam to uczynić, bo wspomnienia wspomnieniami, ale podczas jazdy rzadko kiedy ma się okazję spojrzeć na prędkościomierz – a tam bardzo często pojawiają się trzycyfrowe liczby z 2 na początku…

Skoro już przy prędkościach jesteśmy, przejdźmy do samego auta, które będziemy prowadzić: to Ferrari California, supersamochód wyposażony w silnik V8 o pojemności 4,3 litra o mocy wyjściowej 490 KM. To pozwala na przyspieszenie od 0-100 km/h w zaledwie 4 sekundy (dokładniej rzecz biorąc w 3,9 sekundy), a prędkość maksymalna wynosi 315 km/h. Swoistą ciekawostką jest fakt, że model ten to pierwsze Ferrari ze składanym metalowym dachem (bo California to kabriolet z aluminiowym dachem – w Ułężu jeździ się z „dachem nad głową”), pierwsze Ferrari z silnikiem V8 z przodu, pierwsze Ferrari z siedmiobiegową skrzynią biegów wyposażoną w podwójne sprzęgło i pierwsze Ferrari z bezpośrednim wtryskiem benzyny. Ponadto do 2012 roku było to najbardziej aerodynamiczne Ferrari, jakie zbudowano – współczynnik czołowego oporu aerodynamicznego wynosi zaledwie 0,32 Cx, a lepszy ma tylko Ferrari F12berlinetta (0,299 Cx).

Ponieważ żadne słowa nie są w stanie oddać tego, co się czuje prowadząc tak potężne, a zarazem posłuszne kierowcy auto, polecam skorzystanie z oferty Katalogu Marzeń – żaden kierowca z krwi i kości na pewno nie będzie żałował!

Tanie i bezpieczne auto rodzinne – Dacia Logan kombi

Przez bardzo wiele lat Dacia nie kojarzyła się w Polsce szczególnie dobrze, czemu trudno się dziwić – był to kolejny przykład socjalistycznej myśli technicznej i choć Dacie z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych nierzadko całkiem pozytywnie wyróżniały się na tle tak zwanej konkurencji, to i tak nie był to najbardziej udany samochód. Od pewnego czasu jednakże sytuacja wygląda zgoła inaczej, a Dacia stała się marką nie tylko rozpoznawalną w Europie i na świecie, ale przede wszystkim uznawaną przez wielu kierowców za godną polecenia ze względu na jakość.

Nowa Dacia Logan w wersji kombi w pełnej krasie (źródło grafiki: dacia.pl)

Nowa Dacia Logan w wersji kombi w pełnej krasie (źródło grafiki: dacia.pl)

Nowa Dacia Logan kombi jest bardzo dobrym przykładem kierunku, w którym przebiegała ewolucja marki przez ostatnie dwadzieścia kilka lat – to nowoczesne, pięknie zaprojektowane auto, które jednocześnie zostało pomyślane jako samochód na tyle atrakcyjny cenowo, by przeciętny Kowalski poważnie rozważył jego zakup. To dlatego najtańsza wersja wyposażenia (Access) jest do kupienia już za niecałe 34 tysiące złotych, co jest ceną więcej niż przyzwoitą za pojazd tak przestronny i wygodny: przy pięciomiejscowej konfiguracji wnętrza bagażnik ma pojemność aż 573 litrów, a można go zwiększyć do 1518 litrów – to naprawdę dużo. Ponadto tylna kanapa daje się składać częściowo, dzięki czemu da się przewozić w nowym Loganie przedmioty o długości do 2,7 metra i przewozić jednego lub dwóch pasażerów z tyłu (w zależności od tego, którą część kanapy złożymy).

Opcjonalne wyposażenie (zależnie od wersji jest dostępne w standardzie lub nie) obejmuje między innymi nawigację, system Bluetooth, złącze USB, wspomaganie parkowania tyłem, ogranicznik prędkości i system mocowania fotelików dla dzieci ISOFIX. Co interesujące, przednie i boczne poduszki powietrzne są dostępne w każdej, nawet najtańszej, wersji wyposażenia – za to spory plus dla producenta.

Jeśli chodzi o dostępne silniki, wybór nie jest bardzo szeroki, ale na pewno wystarczający – mamy bowiem w sumie pięć jednostek napędowych, w tym dwie benzynowe (1,2 litra, moc 75 KM i 0,9 litra o mocy 90 KM), dwie wysokoprężne (obie o pojemności 1,5 litra, różną się mocą wyjściową – 75 KM i 90 KM) i jedną benzynową z instalacją LPG (1,2 litra, moc 75 KM podczas jazdy na benzynie, 72 KM w trybie LPG). Na korzyść nowego Logana działa też jego całkowita waga, nie przekraczająca 1,1 tony – wprawdzie na osiągi przekłada się to jedynie o tyle, że silnik benzynowy o mocy 90 KM zapewnia przyspieszenie od 0-100 km/h w ciągu 11,1 sekundy (to najlepszy wynik spośród wszystkich silników Dacii Logan kombi), ale oznacza też, że zużycie paliwa jest relatywnie niewielkie: wspomniany wyżej silnik zużywa zaledwie 5 litrów paliwa na 100 km w cyklu mieszanym, a silniki wysokoprężne są jeszcze bardziej ekonomiczne: 3,8 litra paliwa na 100 km!

Nowa Dacia Logan kombi jest naprawdę interesującą propozycją dla tych, którzy poszukują niedrogiego, a zarazem wygodnego i ekonomicznego samochodu rodzinnego – czas pokaże, czy Logan kombi stanie się tak popularny, jak na to zasługuje.

Ochrona przed niesprzyjającą pogodą

Pogoda w naszym kraju zwykle jest dosyć przewidywalna i nie grożą nam raczej huragany, tornada czy inne tego rodzaju kataklizmy, tak więc nie jest niczym zaskakującym, że bardzo rzadko interesujemy się tym, by ubezpieczyć nasze domy czy mieszkania właśnie od niesprzyjających warunków pogodowych. Tym bardziej, że przeważnie w standardzie mamy ubezpieczenie przed powodzią, pożarem, gradem, huraganem i uderzeniem pioruna. Okazuje się jednak, że nie zawsze to wystarcza…

Na wypadek klęski żywiołowej warto się zaopatrzyć w dobre ubezpieczenie (źródło grafiki: Pinterest)

Na wypadek klęski żywiołowej warto się zaopatrzyć w dobre ubezpieczenie (źródło grafiki: Pinterest)

Od jakiegoś już czasu powodzie stały się w Polsce czymś normalnym i spodziewamy się, że jeśli tylko deszcz będzie padał przez dłuższy czas, jakiś obszar kraju znajdzie się pod wodą. Czujemy się bezpieczni i chronieni przez nasz pakiet ubezpieczeniowy, jednak warto się mu w wolnej chili dokładnie przyjrzeć, bo – jak mówi znane przysłowie – diabeł tkwi w szczegółach. Na co więc zwrócić szczególną uwagę?

W przypadku powodzi istotna jest definicja – zazwyczaj będzie to „zalanie terenu wskutek podniesienia się poziomu wody w korytach wód płynących lub stojących”. Warto pamiętać, że dla ubezpieczyciela powódź to nie to samo, co zalanie (to drugie ma miejsce w przypadku np. awarii instalacji wodnej lub jest efektem opadów atmosferycznych), dodajmy też, że nie każdy standardowy pakiet obejmuje oba te zakresy szkód wyrządzonych przez wodę.

Najmniej problemów jest z ubezpieczeniem od gradobicia i wichury, ponieważ tu sprawa jest zwykle dość jasna – jeśli jednak ubezpieczamy samochód, to pamiętajmy, że lepszym wyborem jest AC, dla mieszkania zdecydowanie pakiet ubezpieczeniowy.

Wyładowania atmosferyczne natomiast są o tyle groźne, że w przypadku przepięcia wynikłego z uderzenia pioruna, możemy stracić cały sprzęt elektroniczny i elektryczny w naszym mieszkaniu lub domu – a to przeważnie oznacza stratę dość dużej kwoty pieniędzy. Standardowe pakiety zwykle gwarantują ubezpieczenie w przypadku bezpośredniego uderzenia pioruna w dom lub mieszkanie i to tylko pod warunkiem, że to uderzenie pozostawi po sobie ślady (okopcenia, itp.). Zwróćmy więc uwagę, czy nasze ubezpieczenie obejmuje także uderzenia piorunów w pobliżu naszej nieruchomości, a jeśli nie, to poważnie zastanówmy się nad wykupem takiej opcji – pozwoli to zaoszczędzić nerwów podczas burz i pieniędzy w razie ewentualnej szkody.