Articles for the Month of Marzec 2014

Tani i wydajny LPG. Gdzie go szukać?

Dla ponad połowy kierowców najważniejszym elementem wyposażenia auta jest butla LPG. Tanie paliwo jakim jest autogaz to standard przy aktualnych polskich zarobkach i cenach benzyny. Nowe samochody prosto z salonów zachęcają do kupna pełną instalacją LPG oraz możliwościom jakie daje w połączeniu z ekologicznym silnikiem. Wszystko jest na swoim miejscu zarówno niskie spalanie jak i nowoczesność. Żeby można było mówić o oszczędzaniu potrzeba jeszcze dobrego jakościowo gazu, który będzie napędzał nasz silnik. A o taki gaz wcale nie jest łatwo w dobie dużej konkurencji stacji paliw oraz nieuczciwych sprzedawców, którzy chcą pozyskać klientów oferując podejrzanie atrakcyjne ceny.

stacja LPG AmeriGas

stacja LPG AmeriGas (źródło amerigas.pl)

Propozycja zza oceanu – SsangYong XLV

Jeszcze kilka lat temu samochody marki SsangYong były na naszych drogach niemal absolutnie niemożliwe do zobaczenia, a ich posiadacze mieli nie lada problem, kiedy cokolwiek w aucie wymagało naprawy albo, co gorsze, trzeba było wymienić jakąś część na nową. Szczęśliwie te czasy odchodzą powoli w niepamięć, a koreański producent cieszy się w Polsce coraz większą popularnością. Podczas ostatniego salonu samochodowego w Genewie koncern zaprezentował koncepcyjnego SUV-a oznaczonego jako XLV.

Tak prezentował się SsangYong XLV w Genewie (źródło grafiki: Pinterest)

Tak prezentował się SsangYong XLV w Genewie (źródło grafiki: Pinterest)

Samochód bazowo przeznaczony jest dla siedmiu osób, stąd jego rozmiary (długość 4,43 metra, szerokość 1,84 metra, wysokość 1,6 metra), choć sam rozstaw osi jest dosyć nietypowy jak na auto tej klasy, wynosi bowiem 2,6 metra. Nie znaczy to jednak, ze wnętrze jest ciasne – wręcz przeciwnie, każdy z pasażerów będzie się czuć naprawdę komfortowo, a fotele można dowolnie konfigurować, co jest kolejnym atutem. Tu na szczególną uwagę zasługuje zaproponowane przez producenta rozwiązanie, pozwalające w ostatnim rzędzie zamocować trzy niezależne od siebie pojedyncze siedzenia dla pasażerów, co jest ogromnie rzadko spotykane w samochodach tej klasy – zdecydowanie podnosi to atrakcyjność tego modelu w oczach niemałej liczby kierowców.

Jeśli chodzi o napęd, to najnowszy SUV koreańskiego producenta ma być napędzany (zgodnie z obowiązującymi obecnie trendami) jednostką hybrydową, w której skład wchodzić będzie silnik wysokoprężny o pojemności 1,6 litra oraz elektryczny silnik pomocniczy, którego moc wyjściowa ma wynosić 10 kW. Rzecz jasna ten napęd nie mógłby działać bez odpowiedniego akumulatora – w przypadku SsangYonga XLV ma on być litowo-jonowy i ma mieć pojemność 500 Wh.

Póki co nie wiadomo, jaką skrzynią biegów i jakim napędem będzie dysponować XLV, jednak biorąc pod uwagę fakt, że z reguły stosuje się napęd na cztery koła przynajmniej jako jedną z opcji oraz skrzynię automatyczną jako alternatywę dla typowej w Europie skrzyni manualnej, można z dużym prawdopodobieństwem zakładać, że i w tym przypadku producent zaproponuje tego rodzaju rozwiązania.

Nie wiadomo także chwilowo niczego na temat ewentualnej ceny SsangYonga XLV, ale trzeba się spodziewać, że jeśli auto wejdzie do produkcji seryjnej, to będzie ona oscylować wokół standardowych dla tej klasy sum rzędu 70 tysięcy złotych w najtańszej konfiguracji. Trudno przesądzać, czy to dużo, czy mało, ale na pewno XLV jest interesującą propozycją nie tylko dla fanów aut zza oceanu.

Ferrari California, czyli prezent dla dużego chłopca

Kilka miesięcy temu pisałem już o możliwości poczucia się przez jakiś czas jak prawdziwy kierowca sportowy dzięki możliwości przejechania kilku okrążeń po profesjonalnie przygotowanym torze za kierownicą auta o osiągach zdecydowanie przewyższających nawet najpotężniejsze produkowane seryjnie auta popularnych marek. Dziś chciałbym się podzielić osobistymi wrażeniami z przejazdu Ferrari California, bo nie jest to coś, czego się doświadcza codziennie.

Ferrari California podczas jazdy na torze (źródło grafiki: katalogmarzen.pl)

Ferrari California podczas jazdy na torze (źródło grafiki: katalogmarzen.pl)

Crossover z charakterem: Peugeot 3008

Najnowsza odsłona znanego już dość dobrze polskim kierowcom Peugeota 3008 przeszła bardzo solidny facelifting – dotyczy to zwłaszcza przedniej części, która została w zasadzie zaprojektowana od nowa. Na całe szczęście ta zmiana wyszła najmłodszemu crossoverovi francuskiego producenta wyłącznie na dobre i auto prezentuje się naprawdę wyśmienicie, choć malkontenci na pewno znajdą jakieś powody do narzekań – choćby bardzo specyficzny i charakterystyczny dla wersji koncepcyjnych Peugeota z ostatniego salonu samochodowego kształt przednich świateł. Połączenie tych nowych świateł z odnowionym przodem nadaje całej sylwetce auta męskiego charakteru i przede wszystkim czyni ją dynamiczną, co w przypadku sporego samochodu jest zawsze atutem.

Tak wygląda najnowsza generacja modelu Peugeot 3008 (źródło grafiki: Peugeot)

Tak wygląda najnowsza generacja modelu Peugeot 3008 (źródło grafiki: Peugeot)

Pod względem przestronności wnętrza nowemu Peugeotowi 3008 nie można niczego zarzucić – chyba, że ktoś uważa, że wadą jest naprawdę spora ilość miejsca dla każdego podróżującego. Dodatkowym plusem (choć z perspektywy wielu pasażerów całkowicie zbędnym) jest zastosowanie rozsuwanego panoramicznego dachu o powierzchni dochodzącej do 5 metrów kwadratowych. Generalnie rzecz biorąc miejsca wewnątrz nowej generacji 3008 nie brakuje nawet przy założeniu, że podróżować będzie komplet pasażerów. Jeśli natomiast mamy w planach przewożenie większej ilości bagażu, to Peugeot 3008 także nie rozczarowuje: bagażnik ma pojemność bazową 512 litrów i da się go powiększyć do 1604 litrów – to wystarczy dla większości kierowców.

Również w dziedzinie usprawnień, ułatwień i zwykłego bezpieczeństwa nowy crossover Peugeota wypada nie najgorzej: mamy bowiem kamerę cofania, asystenta parkowania, radar mierzący odległość do poprzedzającego auta, system Peugeot Connect SOS, automatyczny elektryczny hamulec postojowy, system ESP, Hill Assist, tempomat (wraz z ogranicznikiem prędkości), sześć poduszek powietrznych (dwie z przodu, dwie po bokach i dwie kurtynowe dla kierowcy i pasażerów), przeprojektowaną konstrukcję kluczowych elementów nadwozia oraz szereg innych udogodnień w rodzaju systemu Grip Control czy doskonałej jakości systemu audio.

Jeśli chodzi o silniki, to nie ma powodów do narzekań, bowiem oprócz standardowych jednostek benzynowych i wysokoprężnych jest i napęd hybrydowy (wprowadzony w roku 2011), który – co ciekawe – jest najmocniejszym silnikiem dla tego samochodu (moc 200 KM). Nie ma więc na co narzekać, a jeśli wziąć pod uwagę fakt, że najtańszy Peugeot 3008 jest dostępny już za niecałe 70 tysięcy złotych, to propozycja Francuzów staje się bardzo interesującą opcją.

Pierwsze sportowe kombi, czyli SEAT Leon ST

Nie ulega wątpliwości, że w branży samochodowej jedną z podstaw skutecznego marketingu jest dobry, chwytliwy slogan reklamujący nowe auto – i właśnie z taką sytuacją mamy do czynienia w przypadku kolejnej odsłony popularnego modelu SEAT Leon. Tym razem jednak tym, co intryguje najbardziej w kontekście reklamy modelu Leon ST, jest odpowiedź na całkiem w sumie proste pytanie: jakim cudem kombi może być sportowe?

Seat Leon ST kombi jest reklamowany jako pierwsze sportowe kombi (źródło grafiki: www.seat-auto.pl)

Seat Leon ST kombi jest reklamowany jako pierwsze sportowe kombi (źródło grafiki: www.seat-auto.pl)

Zanim jednak zabierzemy się za tę kwestię spróbujmy nieco dokładniej przyjrzeć się, jak Leon ST sprawdza się w roli kombi. Na pierwszy rzut oka samochód wyróżnia się bardzo ładną linią i ciekawą, dynamiczną (trochę nawet agresywną) sylwetką. Bagażnik nominalnie ma pojemność 587 litrów, czyli całkiem przyzwoicie jak na rodzinne w założeniu auto, a tę przestrzeń można w bardzo łatwy sposób powiększyć składając tylne siedzenia – wtedy dla nas jest dostępne aż 1470 litrów bagażnika. Uczciwie, ale wielkiego szału nie ma. Tu należy się jednak pierwszy plus dla projektantów, ponieważ sam system składania tylnej kanapy jest prosty, nie wymaga herkulesowej siły, a przede wszystkim nie jest czasochłonny. Kolejnym pozytywnym akcentem jest składane przednie siedzenie pasażera, dzięki czemu można uzyskać jeszcze trochę przestrzeni bagażowej „ekstra”.

Jeśli chodzi o wygodę, to SEAT Leon ST w wersji kombi plasuje się pod tym względem na wysokiej pozycji, bo i z przodu, i z tyłu pasażerowie mają wystarczająco dużo przestrzeni dla siebie. Dopłacając około 1000 złotych możemy dokupić pakiet rodzinny, dzięki któremu w przednich fotelach będą zamontowane wysuwane stoliki dostępne dla jadących z tyłu osób, a tylne drzwi będą wyposażone w zasłony chroniące przed słońcem.

Do niewątpliwych atutów nowego Leona ST należą też światła – sam wygląd jest bardzo ciekawy i nadaje samochodowi bardzo drapieżnego uroku, ale na największą uwagę zasługuje fakt, że są to tak zwane pełne światła LED. Oznacza to przede wszystkim, że nasz Leon jest zdecydowanie lepiej widoczny na drodze, ale także i kierowca widzi znacznie lepiej, ponieważ spektrum pełnych świateł LED jest zbliżone do światła naturalnego, dzięki czemu podczas jazdy nocą oczy męczą się znacznie mniej. Ponadto tego typu światła są niebywale trwałe: mają żywotność mniej więcej dziesięć razy większą niż standardowe reflektory halogenowe!

Pora przejść do sportowych cech Leona ST – pierwszą z nich są łopatki zmiany biegów zamontowane przy kierownicy, co pozwala na naprawdę dynamiczną jazdę przy jednoczesnej pełnej koncentracji na przemierzanej drodze. Podwójne sprzęgło i porządna, precyzyjna skrzynia biegów tylko potęgują wrażenia z jazdy. Oprócz tego możemy wybrać jeden z trzech predefiniowanych profili jazdy (Eco, Normal lub Sport), a jeśli zdecydujemy się na ten ostatni, to zmienią się nie tylko parametry jazdy oraz sposób pracy silnika, ale też oświetlenie kabiny kierowcy (ze standardowego białego na czerwony).

Silniki to kolejna ważna kwestia i tu następne pozytywne zaskoczenie, bo do wyboru jest bardzo szeroka gama i to zarówno jednostek benzynowych, jak i wysokoprężnych. Pod względem osiągów wielkiego szaleństwa nie ma, jednak przyspieszenie od 0-100 km/h w 7,7 sekundy (silnik 1,8 litra TSI o mocy 180 KM) trzeba uznać za co najmniej wystarczający jak na auto tej klasy, choć dla porównania podstawowa wersja auta wyposażona w silnik 1,2 litra TSI o mocy 86 KM przyspiesza od 0-100 km/h w 12,1 sekundy.

Ogólnie rzecz biorąc SEAT Leon ST to bardzo udana produkcja zarówno pod względem designu, jak i wyposażenia oraz osiągów, co cieszy tym bardziej, że i cena nie jest przesadnie wygórowana (zapłacimy niecałe 65 tysięcy złotych za auto w wersji „Reference”). Bez wątpienia także jest to najbardziej sportowe kombi pośród obecnie dostępnych na naszym rodzimym rynku.