Articles for the Month of Luty 2014

Najnowszy kompaktowy SUV od Mercedesa

Rok 2013 był całkiem bogaty w rozmaite premiery, nie jest więc niczym zaskakującym, że i Mercedes postanowił pokazać światu na targach we Frankfurcie swoją nową wizję SUV-a zbudowanego na płycie podłogowej stosowanej we własnych autach klasy A. Oznacza to, że nowy Mercedes GLA to wóz o rozmiarach raczej kompaktowych i choć do najmniejszych nie należy, trudno również nazwać go gigantem – rozstaw osi wynosi 2699 mm, długość całkowita to 4417 mm, szerokość 1804 mm, a wysokość 1494 mm. Krótko mówiąc: dosyć przeciętnie, choć niewątpliwym plusem jest całkiem spory prześwit, uzyskany między innymi dzięki zastosowaniu kół o średnicy nieco większej niż standardowe felgi stosowane w autach na tej samej płycie podłogowej.

Mercedes GLA w całej krasie (źródło grafiki: Pinterest)

Mercedes GLA w całej krasie (źródło grafiki: Pinterest)

Wygląd zewnętrzny Mercedesa GLA to jednak zupełnie odmienna sprawa: dzięki niewielkim rozmiarom sylwetka jest zwarta, a jednocześnie bardzo proporcjonalna i przede wszystkim opływowa. Ta ostatnia informacja oznacza między innymi mniejsze zużycie paliwa i lepsze osiągi, co z pewnością ucieszy fanów terenowych odsłon Mercedesa. Nie ma jednak róży bez kolców: wnętrze nowego GLA jest niespecjalnie przestronne i choć nominalnie jest to auto dla pięciu osób, to faktycznie tylko kierowca i pasażer przedniego fotela będą się czuć naprawdę komfortowo. Z tyłu miejsca jest zdecydowanie mniej.

Konsekwencją zastosowanej płyty podłogowej i projektu wnętrza jest dosyć przeciętny bagażnik: wprawdzie bazowe 421 litrów to całkiem niemało, jednak maksymalna pojemność to 836 litrów, czyli nieco za mało jak na crossovera. W pewien sposób kompensuje to zastosowanie niskiej krawędzi załadunku, co bardzo ułatwia korzystanie z bagażnika, niemniej jednak pewien niedosyt przestrzeni ładunkowej jest odczuwalny.

Jeśli natomiast chodzi o dostępne wersje silników, to Mercedes GLA wypada lepiej niż dobrze: mamy do wyboru cztery jednostki (dwie benzynowe i dwie wysokoprężne), z których najmniejsza ma pojemność 1,6 litra, produkuje 156 KM mocy i pozwala samochodowi przyspieszyć od 0-100 km/h w niecałe 9 sekund. Maksymalna prędkość wynosi 215 km/h, czyli zdecydowanie więcej, niż na polskich drogach da się pojechać.

Pod względem możliwości poruszania się w tak zwanym „terenie” Mercedes GLA sprawuje się również co najmniej poprawnie, w czym na pewno pomaga wyposażenie skrzyni biegów w przełącznik trybu pracy (normalny i off-road), a także możliwość przekazania na tylną oś do 50% całkowitego momentu obrotowego (za to jest odpowiedzialny system 4MATIC), jak również system DSR, który pomaga podczas zjeżdżania ze stromych wzniesień.

Biorąc pod uwagę cenę tego modelu (zaczynają się od niecałych 115 000 złotych) trzeba stwierdzić, że jest to zdecydowanie samochód dla zamożniejszych miłośników Mercedesa, z drugiej jednak strony za tę cenę otrzymujemy auto o typowej dla Mercedesa wysokiej jakości wykonania oraz więcej niż adekwatnych osiągach.

Fiat Panda Cross: niewielkie auto terenowe

Na jesień 2014 Fiat zapowiedział wypuszczenie specjalnej wersji jednego z najbardziej rozpoznawalnych modeli w historii marki, czyli Fiata Pandy. Panda Cross różnić się będzie od swego miejskiego odpowiednika nie tylko napędem na cztery koła, ale równie wysokością zawieszenia, mocą i wyglądem.

Panda Cross już zyskała przydomek

Panda Cross już zyskała przydomek „terenowego malucha” (źródło grafiki: Fiat)

Silników będzie niewiele, bo zaledwie dwa: pierwszy to jednostka Multijet o pojemności 1,3 litra i mocy 80 KM, drugi to niewielka jednostka mająca zaledwie 0,9 litra pojemności, ale produkująca aż 90 KM. W obu przypadkach kierowca będzie miał sześciobiegową skrzynię manualną, a samo auto ma mieć w standardzie elektroniczną blokadę dyferencjału.

Póki co nie wiadomo, jak Panda Cross wyglądać będzie wewnątrz, natomiast zewnętrznie prezentuje się naprawdę dobrze dzięki specjalnemu pakietowi stylistycznemu i prześwitowi rzędu 15-16 cm (w zależności od zastosowanego silnika). Jeśli Fiatowi uda się utrzymać ekonomię jazdy na akceptowalnym poziomie (a tego należy się spodziewać), to Panda Cross może się naprawdę dobrze sprzedawać – wprawdzie wygląd to nie wszystko, ale w tym przypadku stanowi przynajmniej połowę sukcesu. Pozostaje więc cierpliwie czekać na dalsze doniesienia oraz (miejmy nadzieję) zdjęcia wnętrza modelu.

Nowa Skoda Yeti – idealna dla rodziny i do miasta

Nasi południowi sąsiedzi nie mają w zwyczaju osiadać na laurach, a przede wszystkim nie boją się eksperymentować oraz ulepszać już istniejące rozwiązania. Efektem tego właśnie specyficznego podejścia jest wypuszczenie przez Škodę na rynek nowej odsłony znanego i dosyć popularnego modelu Yeti. W najświeższej wersji zastosowano wiele rozwiązań do tej pory nie spotykanych w tym segmencie aut Škody – dobrym przykładem jest wyposażenie nowego Yeti w tylną kamerę parkowania.

Nowy wygląd Škody Yeti po faceliftingu w 2013 roku (źródło grafiki: Pinterest)

Nowy wygląd Škody Yeti po faceliftingu w 2013 roku (źródło grafiki: Pinterest)

Oficjalnie mówi się o faceliftingu, niemniej jednak w moim odczuciu znacznie bliżej prawdy jest stwierdzenie, że to zupełnie nowy, zaprojektowany od zera model. Oprócz całej masy modyfikacji wizualnych auto zyskało również całe mnóstwo rozmaitych ulepszeń i poprawek w swym wnętrzu. Wspomniana powyżej tylna kamera parkowania jest zintegrowana z asystentem parkowania, dzięki czemu autko jest w stanie samo się zaparkować (prostopadle lub równolegle) w niemal każdym miejscu – w mieście to niebywale użyteczna sprawa.

Sam kierowca w nowym Yeti siedzi całkiem wysoko, co pozytywnie wpływa na widoczność z kabiny i lepszą możliwość zareagowania na zmieniającą się sytuację na drodze. W kontekście jazdy miejskiej wspomnieć trzeba także, że Yeti ma system Start-Stop i system wspomagania ruszania pod górę – oba bardzo przydatne podczas jazdy po dowolnym mieście.

Silników do wyboru jest aż siedem (trzy benzynowe, cztery wysokoprężne) i każdy kierowca z pewnością znajdzie tu coś dla siebie. Rozpiętość osiągów jest całkiem spora, bo najsłabsza jednostka (1,2 TSI) generuje 105 KM, podczas gdy najmocniejsza (2,0 TDI) aż 170 KM. Dla oszczędnych przewidziano silnik 1,6 TDI o mocy 105 KM, który zużywa około 4,6 litra paliwa na 100 km i ma rekordowo niską emisję dwutlenku węgla (na poziomie 119 g).

Pod względem bezpieczeństwa nowa Škoda Yeti jest naprawdę dobrze wyposażona i może mieć nawet 9 poduszek powietrznych (boczne poduszki z tyłu, kurtyny powietrzne od słupka A do słupka C, poduszka chroniąca kolana kierowcy i boczne poduszki z przodu samochodu), plus ABS, ESP i elektroniczną blokadę systemu różnicowego w standardzie. Jeśli chodzi o możliwość załadowania nowego Yeti na przykład wszystkim tym, czego może potrzebować kilkuosobowa rodzina na wakacjach, to bagażnik standardowo ma około 405/510 litrów, więc jeśli planujemy dłuższy wyjazd (kilka tygodni), to możemy mieć nieco kłopotu. W każdym innym wypadku bagażnik pomieści wszystko.

Ogólnie rzecz biorąc nowa Škoda Yeti to konstrukcja bardzo udana i nawet gdyby chcieć znaleźć jakąś rażącą wadę tego modelu, to zwyczajnie się nie da – to kawał porządnej, przemyślanej pracy i ciekawa propozycja w segmencie kompaktowych SUV-ów dla rodziny, a co za tym idzie także i przykład na to, że można zaprojektować przestronny i ekonomiczny samochód przeznaczony specjalnie na nasze dziurawe, polskie drogi.

 

Potężna hybryda, czyli nowa odsłona Spydera

Jeszcze nie zdążyły opaść emocje po wprowadzeniu na rynek standardowej wersji Porsche 918 Spyder, a już niemiecki producent zapowiedział, że niedługo wejdzie do sprzedaży także i hybrydowa odmiana tego modelu. Co interesujące i zaskakujące, będzie ona mieć osiągi nie tylko porównywalne ze swym poprzednikiem, ale nawet lepsze!

Porsche 918 Spyder z napędem hybrydowym, czyli pakietem Weissach (źródło: Porsche)

Porsche 918 Spyder z napędem hybrydowym, czyli pakietem Weissach (źródło: Porsche)

Brzmi to dosyć nieprawdopodobnie, ale rzecz jest całkowicie możliwa do zrobienia dzięki sporemu zredukowaniu masy hybrydowego Spydera, co przełożyło się na lepsze przyspieszenie – w liczbach wygląda to następująco: od 0-100 km/h hybryda przyspiesza w 2,6 sekundy (standardowy model – 2,8 sekundy), od 0-200 km/h w 7,2 sekundy (standardowy Spyder – 7,7 sekundy) i od 0-300 km/h w 19,9 sekundy (tu podstawowa wersja wypada najgorzej – 22 sekundy).

Same osiągi jednak to nie wszystko: nowy Spyder będzie też znacznie ekonomiczniejszy, bo średnie spalanie według obliczeń inżynierów firmy Porsche wyniesie ni mniej, ni więcej, tylko rewelacyjne 3 litry/100 km! Dodajmy do tego jeszcze i taki drobny szczegół, że hybrydowy Spyder będzie się rozpędzał od 0-100 km/h na godzinę przy użyciu wyłącznie silników elektrycznych (ma ich dwie sztuki, po jednym na każdą oś samochodu) zaledwie w 6,2 sekundy – wychodzi na to, że na rynku supersamochodów sportowych szykuje się niemały przełom, a pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że firma Porsche zapowiedziała, iż wyprodukuje zaledwie 918 egzemplarzy tego niesamowitego wozu. Jeśli więc kogoś stać na wyłożenie niebagatelnej kwoty 845 tysięcy dolarów amerykańskich (tyle kosztuje najuboższa wersja Spydera), to powinien się spieszyć i zaklepywać miejsce w kolejce, bowiem chętnych na ten samochód podobno nie brakuje…