Articles for the Month of Styczeń 2014

Mini III generacji – stylowy i potężny

Zaprezentowana pod koniec ubiegłego roku (listopad 2013) trzecia generacja słynnej brytyjskiej marki kontynuuje tradycje swoich poprzedników i jest jedną z najciekawszych premier w swoim segmencie. Samochód wzbudził wiele dyskusji i kontrowersji wśród fanów marki choćby tym, że jest dostępny (niezależnie od wersji silnika) wyłącznie z automatyczną skrzynią biegów – a to rozwiązanie (zwłaszcza w naszej części Europy) nadal do popularnych nie należy.

O „automatach” krąży wiele całkowicie nieprawdziwych mitów, w tym i ten, według którego rzekomo spalanie auta wyposażonego w silnik z automatyczną skrzynią biegów jest absurdalnie wysokie. Nie jest to prawda, oczywiście, ale i tak wielu „specjalistów” będzie twierdzić inaczej i to pomimo potwierdzonych informacji na temat średniego spalania Mini trzeciej generacji – oscyluje ono wokół zaledwie 3,5 litra/100 km.

Trzecia generacja Mini różni się wyglądem od swych poprzedników (źródło grafiki: Pinterest)

Trzecia generacja Mini różni się wyglądem od swych poprzedników (źródło grafiki: Pinterest)

Jeśli chodzi o gamę silników, to jest ich pięć i dokładnie tyle samo wersji zawiera trzecia generacja auta. Są to kolejno (od wersji najsłabszej do najmocniejszej): Mini One, Mini One D, Mini Cooper, Mini Cooper D i Mini Cooper S. Mini One ma benzynowy silnik o pojemności 1,2 litra o maksymalnej mocy 102 KM (dzięki systemowi TwinPower Turbo). Maksymalna prędkość tej wersji to 195 km/h, a od 0 do 100 km/h autko przyspiesza w 9,9 sekundy. Mini One D to podstawa wersja z silnikiem Diesla – jest nieco większy niż benzynowy odpowiednik, bo ma 1,5 litra pojemności, jest jednak odrobinę słabszy: generuje 95 KM mocy (taki wynik jest możliwy dzięki turbosprężarce o zmiennej geometrii oraz systemowi Common Rail). Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje tej wersji już 11 sekund, a maksymalna prędkość to 190 km/h.

Mini Cooper to wersja dla bardziej wymagających kierowców: trzycylindrowy silnik benzynowy o pojemności 1,5 litra generuje bowiem 136 KM – taką moc wyjściową osiągnięto dzięki zastosowaniu turbiny o zmiennej geometrii w połączeniu z bezpośrednim wtryskiem paliwa i systemem zmiennych faz rozrządu. Do 100 km/h Mini Cooper przyspiesza w 7,9 sekundy, a jego maksymalna prędkość to 210 km/h. Wersja wysokoprężna również i w tym przypadku jest odrobinę słabsza: silnik wprawdzie ma 1,5 litra pojemności, jednak generuje 116 KM, co przekłada się na nieco gorsze przyspieszenie (od 0-100 km/h auto przyspiesza w 9,2 sekundy) i nieznacznie mniejszą prędkość maksymalną (205 km/h), choć nadal są to wyniki bardzo dobre.

Najpotężniejsza wersja, czyli Mini Cooper S, jest dostępna tylko z silnikiem benzynowym. W tym przypadku jest to silnik czterocylindrowy, którego pojemność wynosi 2 litry. Tu również został zastosowany system TwinPower Turbo w połączeniu ze zmiennymi fazami rozrządu i bezpośrednim wtryskiem paliwa, co sprawia, że silnik Coopera S jest w stanie wygenerować 192 KM mocy. Dzięki temu od 0 do 100 kh/h Mini Cooper S przyspiesza w 6,8 sekundy, a jego prędkość maksymalna wynosi aż 235 km/h.

Krążą także pogłoski, że nie jest to ostatnie słowo firmy i że trzecia generacja będzie miała jeszcze potężniejsze auto (ma się nazywać John Cooper Works) – póki co jego dane techniczne nadal nie są znane, ale jeśli wierzyć plotkom, ma to być samochód dla prawdziwych maniaków prędkości…

Jak ubezpieczać mieszkanie?

Ze statystyk prowadzonych w Polsce wynika, że chociaż teoretycznie zdajemy sobie dość dobrze sprawę z potencjalnych zagrożeń nie ubezpieczania naszego domu czy mieszkania, to w praktyce niestety zaledwie około 60% nieruchomości jest rzeczywiście ubezpieczonych. Taki stan rzeczy wynika nie tylko z wysokich opłat za ubezpieczenie, ale też z naszej niefrasobliwości, która (niestety!) ma swoją cenę.

Ubezpieczenie nieruchomości jest wciąż mało popularne w Polsce (źródło grafiki: Pinterest)

Ubezpieczenie nieruchomości jest wciąż mało popularne w Polsce (źródło grafiki: Pinterest)

Podstawowym problemem jest tu mnogość ofert ubezpieczeniowych na rynku, w związku z czym trudno jest wybrać tę najlepszą dla siebie – trzeba bowiem pamiętać, że to nasze mieszkanie czy dom jest tu punktem wyjścia. W obecnych czasach zakres ochrony ubezpieczeniowej nieruchomości jest naprawdę szeroki, tak więc możemy na przykład ubezpieczyć nie tylko cenne rzeczy znajdujące się bezpośrednio w mieszkaniu, ale tez zawartość naszej piwnicy, stolarkę drzwiową i okienną, powłoki ścian czy inne stałe elementy wyposażenia naszego domu. Mało tego: można ubezpieczyć nawet ogrodzenie oraz bramę do naszej posesji pod warunkiem, że stanowią one jej część.

Często jednak spotkać się można z przekonaniem, że koszty ubezpieczenia są zbyt wysokie. Tu jednak warto mieć na uwadze, że możemy sterować swoją składką poprzez jej umiejętne dopasowanie do potrzeb i okoliczności: jeśli ubezpieczamy mieszkanie „od wszystkiego” (włącznie z erupcją wulkanu, promieniowaniem kosmicznym, promieniami laserowymi, maserowymi oraz eksplozją termonuklearną – to autentyczne możliwości dostępne w Polsce), to i składka ubezpieczenia będzie odzwierciedlać ten fakt. Najprościej i najlepiej jest zachować zdrowy rozsądek (wulkan nam raczej w kraju nie wybuchnie) oraz ubezpieczyć mieszkanie od tego, co mu naprawdę potencjalnie może zagrozić (ubezpieczenie od powodzi jeśli mieszkamy na 10 piętrze bloku w południowej części kraju jest mimo wszystko co najmniej lekką przesadą).

Jednym ze skuteczniejszych sposobów na obniżenie wysokości składki jest zapewnienie jakiegoś poziomu ochrony we własnym zakresie – rolety antywłamaniowe czy sprawny alarm pozytywnie wpływają na nastawienie ubezpieczyciela i możliwość negocjacji wysokości opłat. Wieloletni staż u danego ubezpieczyciela także może nam dać dodatkowe upusty, podobnie jak na przykład opłacenie składki za dany rok z góry gotówką. Ubezpieczajmy więc mieszkania mądrze, a na pewno w sytuacji wystąpienia szkody będziemy czuć się bezpiecznie wiedząc, że zadbaliśmy o wszystko jak należy.

Cobra świętuje 50. urodziny

Cobra Shelby CSX7000

Od wyścigowego debiutu Shelby Cobra minęło 50 lat. By oddać hołd tej małej wyścigówce, która na torach w latach 60. niejednokrotnie dominowała nad Jaguarem, Corvettą, czy Aston Martinem, Shelby American Inc. stworzył wyjątkowy model CSX7000 Shelby Cobra 289 FIA.
Gdzie tkwi unikatowość świeżutkiej Cobry?

Smartfon najlepszym przyjacielem współczesnego kierowcy

Przypuszczam, że całkiem spora liczba kierowców nadal bardzo dobrze pamięta czasy, kiedy za szczyt udogodnień przydatnych podczas podróży samochodem (zwłaszcza długiej) uznawało się posiadanie CB-radia, dzięki któremu można było uzyskać informacje między innymi o tym, gdzie spodziewać się uzbrojonych w radar patroli policyjnych albo gdzie w danej okolicy możemy dobrze i niedrogo coś przekąsić. Nieco pikanterii całej sprawie dodaje też fakt, że CB-radio w tamtym okresie było urządzeniem, którego legalnie można było używać tylko i wyłącznie po zarejestrowaniu swojego egzemplarza i uiszczeniu określonych opłat – rzecz jasna wielu kierowców posiadało CB nielegalnie, co groziło dodatkowymi karami w razie zatrzymania.

Telefony z GPS to naprawdę duże udogodnienie (źródło zdjęcia: Pinterest)

Telefony z GPS to naprawdę duże udogodnienie (źródło zdjęcia: Pinterest)

Oprócz wspomnianego CB-radia kolejnym obowiązkowym elementem wyposażenia auta była kilkanaście lat temu również samochodowa mapa Polski lub Europy. Dzięki takiej mapie można było zorientować się dość dokładnie gdzie akurat jesteśmy i zaplanować dalszą trasę lub próbować się odnaleźć w przypadku pomylenia drogi.

OC nie chroni nietrzeźwych kierowców przed kosztami

Każdy kierowca doskonale wie, że jeśli spowoduje stłuczkę czy wypadek, to nie musi w ogóle przejmować się ewentualnymi konsekwencjami finansowymi, ponieważ wszystkie koszta ponosi ubezpieczyciel o ile dany kierowca ma opłacone ubezpieczenie OC (a powinien mieć, bo jest to ubezpieczenie obowiązkowe). Jest jednak drobne „ale”: powyższy opis jest prawdziwy tylko i wyłącznie pod warunkiem, że prowadząc samochód kierowca był trzeźwy. Pijani kierowcy mają się natomiast czego obawiać – w sensie jak najbardziej wymiernym, bo finansowym.

Obowiązkowe OC to dla kierowcy gwarancja wypłaty odszkodowań w przypadku kolizji (źródło grafiki: Pinterest)

Obowiązkowe OC to dla kierowcy gwarancja wypłaty odszkodowań w przypadku kolizji (źródło grafiki: Pinterest)

Jeżeli tylko kierowcy udowodniono, że znajdował się i prowadził pojazd pod wpływem alkoholu w momencie stłuczki lub wypadku, to ubezpieczyciel oczywiście wypłaci należne pieniądze poszkodowanym, jednak następną czynnością będzie najprawdopodobniej zwrócenie się bezpośrednio do sprawcy z żądaniem wyrównania poniesionych przez ubezpieczyciela wydatków. I będzie miał szczęście ktoś, kto spowodował niegroźną stłuczkę, bo sprawa zakończy się na kwocie rzędu najprawdopodobniej kilkuset złotych, ale biada komuś, kto spowodował poważniejszy karambol „na podwójnym gazie”: koszty mogą wynieść nawet kilkaset tysięcy złotych, a ubezpieczyciele są nieubłagani w ściąganiu tego rodzaju należności.

Warto też dodać, że wspomniane kilkaset tysięcy to kwota uśredniona, ponieważ ustawa precyzuje maksymalne kwoty likwidowania szkód na zdecydowanie wyższym poziomie: do 5 milionów euro jeśli chodzi o szkody na zdrowiu i do 1 miliona euro w przypadku szkód na mieniu. A pamiętać trzeba, że te kwoty mogą zostać jeszcze powiększone o na przykład koszty leczenia czy renty przyznane poszkodowanym.

Jeżeli komuś wydaje się, że są to zapisy czysto teoretyczne i niemające nic wspólnego z rzeczywistością, to jest w błędzie: w minionym roku ubezpieczyciele zażądali zwrotu poniesionych kosztów od ponad 350 kierowców, którzy spowodowali wypadek prowadząc pojazd pod wpływem alkoholu. I w znakomitej większości przypadków należności odzyskali, co oznacza, że obok istniejącego systemu karania nietrzeźwych kierowców istnieje jeszcze dodatkowy mechanizm, który być może wpłynie na zmianę sposobu myślenia Polaków chcących usiąść za kierownicą po wypiciu alkoholu.

Ubezpieczenie na życie w kontekście kredytu hipotecznego

Zaciągnięcie kredytu hipotecznego na zakup mieszkania lub domu jest związane z wieloma kosztami dodatkowymi, nic więc dziwnego, że staramy się te koszty maksymalnie obniżyć i szukamy potencjalnych oszczędności wszędzie, gdzie jest to możliwe. Jednym z takich obszarów, w których możliwe są pewne cięcia kosztów, jest obowiązkowe ubezpieczenie na życie, które należy wykupić, aby w ogóle mieć możliwość sfinalizowania umowy o kredyt hipoteczny. Ubezpieczenie to jest jednak traktowane przez znakomitą większość kredytobiorców jako zupełnie niepotrzebne – czy jednak słusznie?

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że tak: statystyki podawane czasem przez banki oraz rozmaite instytucje zajmujące się doradztwem finansowym pokazują, że przeciętny kredyt hipoteczny zaciągnięty na 30 lat spłaca się w całości po upływie około 15-17 lat. Oznacza to, że statystyczny kredytobiorca będzie w momencie całkowitej spłaty zdrowy i jak najbardziej zdolny do pracy. Warto jednak mieć na uwadze, że nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli oraz na fakt, że może się zdarzyć, że kredytobiorca umrze w wyniku jakiegoś zdarzenia losowego (na przykład wypadku lub klęski żywiołowej). Jeśli dojdzie do takiej sytuacji, kredyt zostanie spłacony przez ubezpieczyciela i rodzina kredytobiorcy nie poniesie żadnych dodatkowych kosztów związanych ze spłatą zaciągniętego zobowiązania – to główny powód, dla którego banki wymagają zawarcia takiej umowy ubezpieczeniowej.

Ubezpieczenie na życie ze zwrotem składek to dobry wybór (źródło: sxc.hu)

Ubezpieczenie na życie ze zwrotem składek to dobry wybór (źródło: sxc.hu)

Bardzo często jednakże kredyty są spłacane w całości, a kredytobiorca dożywa końca spłat – w takiej sytuacji rzecz jasna poniesione na ubezpieczenie nakłady są stracone. Dlatego właśnie podejmując decyzję o zakupie mieszkania albo domu na kredyt, należy także dobrze zastanowić się, gdzie się ubezpieczyć na życie, ponieważ niektórzy ubezpieczyciele oferują dla kredytobiorców bardzo ciekawe warunki ubezpieczeń.

Na przykład ING Życie oferuje ubezpieczenie ze zwrotem składek, czyli produkt gwarantujący zwrot całości wpłaconych składek jeśli ubezpieczonemu przez cały czas trwania umowy nic się nie przytrafi. Co ciekawe (i warte do wzięcia pod szczególną rozwagę) środki pochodzące ze zwrotu składek nie podlegają ani podatkowi dochodowemu od osób fizycznych, ani tak zwanemu „podatkowi Belki” (czyli podatkowi od dochodów kapitałowych). Jeśli więc mamy w planach zaciągnięcie kredytu na mieszkanie, to koniecznie dobierzmy do niego ubezpieczenie ze zwrotem składek, a będziemy mieć realną szansę na całkowity zwrot kosztów ubezpieczenia na życie.

Wymiana oleju

Miska olejowa_2
Jedną z pierwszych rzeczy jaką samodzielnie chciałam zrobić jako świeżo upieczony kierowca była wymiana oleju. Zlokalizować miskę olejową trudno nie jest, jednak odkręcenie śruby spustowej już mnie przerosło. Mijała 17 minuta, a pojemnik na ściekający olej, w przeciwieństwie do poziomu mojej frustracji, był nadal pusty. Duma jednak nie pozwalał mi zawołać głównego mechanika domowego garażu, udałam się zatem po brata 😉

Parę słów o instrukcjach obsługi samochodów

Istnieje pewne powiedzenie, mówiące „kiedy już wszystko zawiedzie, przeczytaj instrukcję obsługi” – dotyczy ono praktycznie każdej sytuacji, kiedy mamy do czynienia z awarią, błędnym działaniem, niemożliwością uruchomienia jakiejś funkcji czy z ogólnie problemami technicznymi z jakimś urządzeniem. Doskonale sprawdza się także i w przypadku samochodów, bo jak wszyscy doskonale wiemy, przeciętny kierowca (i to nie tylko polski) zazwyczaj nie potrafi przyznać się do tego, że instrukcji obsługi swego auta wcale nie przeczytał i że wcale nie to przeoczenie jest powodem niemożności rozwiązania problemu.

Wydaje się, że instrukcja obsługi naszych „czterech kółek” nie może być aż tak trudną lekturą, żeby typowy kierowca jej nie sprostał, ale nie zawsze to brak chęci po stronie posiadacza auta jest największym kłopotem – pamiętać należy bowiem, że bardzo wielu kierowców kupiło swoje samochody z drugiej ręki i choć powinni otrzymać wraz z nabytkiem jego pełną dokumentację (w tym i instrukcję), to nie zawsze się tak dzieje. Mało tego: ponieważ z wielkim upodobaniem sprowadzamy sobie auta z zagranicy, to i ich instrukcje są dostępne w językach dla nas obcych. I pół biedy, jeśli jest to angielski, bo z tym akurat językiem problemy ma relatywnie niewielka część populacji. Wyobraźmy sobie jednak na przykład sytuację, w której kupujemy auto i otrzymujemy instrukcję obsługi po włosku, niderlandzku, chińsku i japońsku – co wtedy?

Po przeczytaniu instrukcji obsługi panel sterowania auta nie ma już przed nami tajemnic (źródło: Volvo)

Po przeczytaniu instrukcji obsługi panel sterowania auta nie ma już przed nami tajemnic (źródło: Volvo)