Harley jeszcze nie mój…

Bardzo rzadko piszę o motocyklach, ale dziś wyjątkowo nie mogę się powstrzymać – tegoroczny sezon motocyklowy właśnie się udało pięknie zainaugurować w Częstochowie i jak na zawołanie w ofercie Harleya Davidsona wypatrzyłem motor, który na tyle mnie zachwycił, że zacząłem dość poważnie przemyśliwać nad kupnem sobie tego cuda. Mówię o modelu Roadster, wprowadzonym do oferty właśnie w tym roku – naprawdę sporadycznie się zdarza, żeby w nowym motocyklu podobało mi się wszystko, ale w tym konkretnym przypadku tak właśnie jest. Zresztą wystarczy spojrzeć:

motocykl Harley Davidson Roadster w kolorze czarnym

Tak się prezentuje Harley Davidson Roadster model 2016 – klasyka idealnie połączona z nowoczesnością (źródło grafiki: harley-davidson.com)

Jeśli chodzi o wygląd, to nie mam Roadsterowi nic do zarzucenia: bardzo umiejętnie połączono tu typowy, ikoniczny wręcz dla „Harlejów” zbiornik paliwa z wstawkami absolutnie nowoczesnymi, w rodzaju pięcioramiennych, aluminiowych kół (asymetrycznych: z przodu mamy koło o średnicy 19 cali, z tyłu 18 cali) czy odwróconego przedniego amortyzatora.

Silnik też zrobił na mnie jak najbardziej pozytywne wrażenie: 1200 cm3 robi swoje, a dźwięk generowany przez tę jednostkę nie da się pomylić z niczym innym (przynajmniej dla mnie). Jak sobie ktoś życzy, to może wybrać jeden z czterech wariantów kolorystycznych: ja od razu rzuciłem się na czarny (bo lubię), ale czerwony też robi jak najlepsze wrażenie i dłuższą chwilę się zastanawiałem, która opcja koniec końców podoba mi się bardziej. Ostatecznie stanęło na czarnym, ale po naprawdę zajadłej walce…

Wrócę jeszcze na chwilę do silnika: moment obrotowy rzędu 97 Nm przy 4250 obr/min to kawał zapasu mocy i trzeba sporej dawki zdrowego rozsądku, żeby się za bardzo nie rozszaleć na tej maszynie – na jeździe próbnej ledwo, ledwo się powstrzymałem przed kilkoma głupotami. Bardzo mi się przy tej okazji spodobało działanie hamulców – szybko, skutecznie i bezproblemowo, motocykl mi nie „pływał”, tylko się grzecznie zatrzymał i już. Rewelacja pod tym względem.

Deklarowane przez producenta zużycie paliwa to średnio 4,9 litra/100 km, co przy trochę dynamiczniejszej i/lub agresywnej jeździe i baku mieszczącym tylko 12,5 litra paliwa wydaje mi się jednak odrobinę niewystarczające, ale z drugiej strony i tak można na jednym pełnym zbiorniku zrobić gdzieś około 250 kilometrów, czyli nie tak tragicznie.

Wagowo nowy Roadster nie zachwyca, bo przygotowany do jazdy motocykl waży 259 kg, ale nie jest to też znów tak straszliwie dużo, żeby od razu się na wagę zżymać. Kawał silnika, kawał ramy, to i waga siłą rzeczy też niemała. Jedyna rzecz, która mi się w Roadsterze nie do końca podoba (a jednak coś znalazłem!) to jego cena: od niecałych 55 do prawie 57 tysięcy to troszkę sporo, ale rozumiem taki pułap, bo mamy do czynienia z wyższą półką i na dokładkę aktualnym rocznikiem modelowym – stąd cena. Gdyby ktoś jednak chciał kupić, ale nie za pełną kwotę od razu, to HD daje taką opcję: Alior obsługuje raty (sprawdź), a cały system jest wygodny, przejrzysty i weryfikacja trwa bardzo krótko (sprawdziłem), życzę więc udanych zakupów…

Nowy Ford S-MAX: nie tylko dla rodziny

Dzięki silnikom z wielokrotnie nagradzanej najbardziej prestiżowymi nagrodami serii EcoBoost marka Ford solidnie umocniła swą pozycję jednego z najlepszych producentów aut na świecie. Osiadanie na laurach nie jest jednak (i nigdy nie było) domeną inżynierów pracujących w laboratoriach tego koncernu, co jakiś czas więc świat jest zaskakiwany kolejnymi nowinkami technicznymi lub modelami samochodów, które łączą w sobie tak przeciwstawne (z pozoru, jak się okazuje) kwestie, jak chociażby wszechstronność, wydajność i wygoda. Takim modelem jest na przykład nowy Ford S-MAX, czyli auto należące do kategorii SAV (Sports Activity Vehicle).

Bagaże i torby podróżne pięciu osób stojące pod ścianą

Do nowego Forda S-MAX może się bez problemu zmieścić cała rodzina wraz z bagażami na długie wakacje (źródło obrazka: Pixabay)

Jednym z istotniejszych wyróżników nowego S-MAXA jest fakt zastosowania w nim inteligentnego napędu na wszystkie koła, dzięki czemu nawet jazda po mieszanej nawierzchni jest bezpieczna – system odpowiadający za sterowanie napędem przekazuje odpowiednie dane do pokładowego komputera, a ten dostosowuje ilość przekazywanej na każdą oś mocy do bieżących warunków. Dzięki temu współczynnik przyczepności utrzymuje się na maksymalnym możliwym do uzyskania w danych warunkach poziomie.

Kolejną ważną z perspektywy użytkownika cechą jest bardzo wysoki stopień konfigurowalności układu siedzeń wewnątrz auta, na którą pozytywnie wpływa możliwość składania siedzeń z drugiego i trzeciego rzędu za pomocą przyciśnięcia zaledwie jednego przycisku. Pozwala to optymalnie zaplanować albo dostosować przestrzeń bagażową do aktualnych potrzeb, a to poważny atut – szczególnie w dłuższej podróży.

Nowy S-MAX został wyposażony w szeroką gamę udogodnień i technologii poprawiających bezpieczeństwo – dobrym przykładem jest system Pre-Collision Assist, który wykrywa nie tylko pieszych, ale także pojazdy znajdujące się przed wyposażonym w ten system samochodem, jak również pieszych przekraczających tor jazdy S-MAXA i w razie wykrycia zagrożenia aktywuje hamulce (dając wcześniej szansę na reakcję samemu kierowcy). Na wyposażeniu znajdują się także między innymi systemy ESP, ESC, EBP (automatyczne zwiększanie ciśnienia w układzie hamulcowym), EBA (wspomaganie hamowania awaryjnego), Blind Spot Information, Cross Traffic Alert, HSA (wspomaganie ruszania na wzniesieniach) czy Curve Control i Roll Stability Control (oba wspomagają utrzymywanie samochodu na wybranym torze jazdy).

Również spalanie nowego Forda S-MAX jest więcej niż zadowalające (kliknij) – średnie wartości w cyklu mieszanym wynoszą dla silnika benzynowego 1,5 EcoBoost o mocy 160 KM 6,5 litra/100 km i 5 litrów/100 km dla Diesla 2,0 TDCi o mocy 120 KM.

Podsumowując: nowy S-MAX to ekonomiczne i wygodne auto dla nawet sporej rodziny, które nie zrujnuje portfela i przy okazji zapewni bardzo wysoki poziom bezpieczeństwa oraz komfort z jazdy nawet na długich trasach – a to w rodzinnych autach jest przecież najważniejsze.

Radość kierowania, czyli parę słów o ofercie Skoda Joy

W naszym kraju zakup samochodu za gotówkę (czy może raczej: bez korzystania z kredytów i pożyczek) przyjęło się uważać za najlepszą formę finansowania i z pewnej perspektywy trudno się takiemu podejściu dziwić: nie tracimy pieniędzy na odsetki dla banku, nie musimy się obawiać o to, że nie dostaniemy kredytu, no i oczywiście jesteśmy niekwestionowanymi właścicielami takiego auta. Warto jednak pamiętać, że wyżej pokazany sposób myślenia o zakupie samochodu jest głęboko osadzony jeszcze w minionej epoce, w której posiadanie samochodu było czymś prestiżowym, symbolem zamożności, na który nie każdy mógł sobie pozwolić. W realiach XXI wieku własne auto to po prostu wygoda (a nierzadko konieczność) i traktuje się je głównie jako przydatne narzędzie, którego znakomita większość kierowców ma zamiar używać najwyżej przez kilka kolejnych lat, a później sprzedać i kupić kolejny – znów na kilka lat.

logo skoda wykonane z neonu

Skoda stale zaskakuje nowatorskimi rozwiązaniami (źródło obrazka: sxc.hu)

Trudno się w takim kontekście dziwić, że zmieniło się również podejście producentów samochodów, którzy starają się na rozmaite sposoby zachęcić swych obecnych oraz potencjalnych klientów do zakupu fabrycznie nowego auta. Wyprzedaże roczników czy rabaty na poprzednie roczniki modelowe to już standard, przywykliśmy także do ofert w rodzaju „przyprowadź do nas swoje stare auto, a dostaniesz niemały rabat na nowe”, nie znaczy to jednak, że nie da się w tej materii wymyślić czegoś zupełnie nowego i zaskakującego.

Taką zaskakującą i niecodzienną kampanię rozpoczęła jakiś czas temu Skoda, która postanowiła skorzystać z doświadczeń operatorów telefonii komórkowej i wprowadziła… abonament na samochody! Dokładniej rzecz biorąc oferta nazywa się „samochód jak w abonamencie”, a spot reklamowy ze Skodą Octavią w roli głównej można obejrzeć na Youtube:

Dostępne w ramach tej oferty modele są oznaczone jako „Joy”, a na stronie Skody można sprawdzić dokładną wysokość miesięcznej raty za dany samochód – kalkulator jest banalnie prosty w obsłudze i bardzo przejrzysty.

Warto dodać, że jeśli chodzi o kwoty, to są one całkiem przystępne, ale najważniejsza jest inna cecha całego pomysłu: otóż po zakończeniu okresu kredytowania można oczywiście spłacić resztę należnej kwoty gotówką, można ją także rozłożyć na raty, ale można też oddać dotychczas użytkowane auto do salonu i w ramach oferty wybrać sobie nowe! W ten sposób będziemy cały czas jeździć samochodem praktycznie nowym (standardowy okres kredytowania przy ofercie „Joy” to 4 lata) i nie obciąży to nadmiernie naszego budżetu. Krótko mówiąc oferta jest zdecydowanie godna uwagi – szczególnie dla tych kierowców, którzy za rozsądne pieniądze chcieliby kupić nowy samochód i nie martwić się później załatwianiem formalności związanych z jego sprzedażą, co bywa niezwykle czasochłonne. Kolejny raz okazuje się, że Skoda wyprzedza konkurencję, która teraz będzie musiała jakoś zareagować – i to akurat dobra wiadomość dla wszystkich kierowców…

Skoda Fabia – najnowsza odsłona

Produkowana nieprzerwanie od 1999 roku Skoda Fabia w swojej najnowszej odsłonie zaskakuje bardzo pozytywnie – nie dość, że projektanci dołożyli starań, by auto wyglądało nowocześnie i dość sportowo, to na dokładkę stworzyli samochód bardzo dobrze oceniany przez kierowców oraz niezwykle bezpieczny (maksymalna nota pięciu gwiazdek w testach EuroNCAP). Nowa Fabia ma jednak do zaoferowania znacznie więcej…

niebieska skoda fabia 3 generacji

Nowa Skoda Fabia to naprawdę ładne auto (źródło grafiki: skoda-auto.pl)

Jedną z ciekawszych cech nowej Skody Fabii jest ogrom możliwości kustomizacji wyglądu zewnętrznego: 125 kombinacji kolorów daje praktycznie nieograniczoną swobodę wyboru, co w praktyce oznacza, że możemy stworzyć Fabię absolutnie unikalną i jedyną w swoim rodzaju. Nowoczesne auto to jednak nie tylko wygląd, ale także i osiągi, ekonomia, komfort oraz bezpieczeństwo. Pod każdym z tych względów Skoda Fabia pozytywnie się wyróżnia:

– oto garść szczegółów.

Spalanie poniżej 4,5 litra/100 km to całkiem dobry wynik, a dodatkowym atutem Fabii trzeciej generacji jest zawieszenie jakby celowo dobrane do polskich dróg: nie za twarde i nie za miękkie oraz bardzo wytrzymałe – to zdecydowana zaleta. Ergonomiczne wnętrze zaprojektowane z myślą o wygodzie kierowcy i pasażerów to kolejny plus, a obecność w standardzie wyposażeniowym 6 poduszek powietrznych, regulowanej w dwóch płaszczyznach kierownicy i systemów ABS, ESP i MSR tylko potwierdza słuszność przyznanej wysokiej oceny poziomu bezpieczeństwa.

Nowa Skoda Fabia ma też największy w swej klasie bagażnik (330 litrów), który po złożeniu siedzeń powiększa się do 1150 litrów (dla wersji kombi te wartości wynoszą odpowiednio 530 i 1395 litrów), dzięki czemu dobrze sprawdza się zarówno jako auto miejskie, jak i w roli samochodu rodzinnego. Cena jest również skalkulowana na rozsądnym poziomie, trudno się więc dziwić, że chętnie wybieramy ten model. Podsumowując: trzecia generacja Fabii to bardzo udana konstrukcja, którą polecam ze spokojnym sercem każdemu! Sprawdź!

System start-stop – krótka charakterystyka

Coraz większa liczba nowo produkowanych modeli samochodów jest standardowo wyposażana w system start-stop, ale nadal wielu kierowców zastanawia się, w jaki dokładnie sposób obecność tego systemu przekłada się na pracę ich samochodu. Poniżej postaram się przynajmniej pokrótce opisać zasadę działania i korzyści wynikające z zastosowania tego rozwiązania technicznego – w sieci jest wiele nieprawdziwych albo nie do końca precyzyjnych informacji na ten temat, więc chciałbym przynajmniej niektóre wątpliwości wyjaśnić definitywnie.

zielony przycisk start i ręka w białej rękawiczce

System start-stop stosowany w nowoczesnych samochodach umożliwia sporą redukcję poziomu zużycia paliwa (źródło grafiki: sxc.hu)

Zacznijmy od zasady działania i określenia, do czego w ogóle służy system start-stop (więcej). Otóż jego najważniejszą funkcją jest redukcja zużycia paliwa w ruchu miejskim. Można spotkać się z wypowiedziami różnych „specjalistów”, według których system ten skraca żywotność silnika – to bzdura, ponieważ start-stop jest sterowany przez komputer, który na bieżąco monitoruje pracę zarówno silnika, jak i samego systemu i nie zezwoli na wyłączenie silnika, jeśli parametry pracy w danym momencie będą nieoptymalne (zbyt wysoka czy niska temperatura, zbytnio rozładowany akumulator, itp.). Nie ma więc żadnej podstawy, by się o żywotność silnika martwić.

Kolejna sprawa to ekologia: nie da się ukryć, że borykamy się z problemem nadmiernej ilości dwutlenku węgla w atmosferze, siłą rzeczy więc normy emisji spalin dla pojazdów silnikowych są coraz bardziej rygorystyczne. Dzięki zastosowaniu systemu start-stop jazda w ruchu miejskim nie tylko staje się bardziej ekonomiczna dla naszego portfela (możliwe są oszczędności w zużyciu paliwa rzędu nawet kilkunastu procent!), ale także bardziej przyjazna dla atmosfery. W przypadku setek i tysięcy samochodów codziennie emitujących spaliny każdy niewyemitowany gram dwutlenku węgla ma ogromne znaczenie i warto o tym pamiętać.

Niektórzy kierowcy starszej daty potrafią również narzekać na to, że korzystanie z systemu start-stop jest niewygodne i nieintuicyjne – możliwe, że z perspektywy osoby, która ma nawyk stania na skrzyżowaniu z wrzuconą „jedynką” (co nawiasem mówiąc jest nieprawidłową praktyką!), żeby jak najszybciej ruszyć na światłach tak to właśnie wygląda, ale prawda jest jednak inna. Start-stop aktywuje się po zatrzymaniu samochodu na skrzyżowaniu, wrzuceniu luzu i puszczeniu sprzęgła. Żeby silnik się uruchomił, wystarczy znów wcisnąć sprzęgło i tyle – korzystanie z tego systemu nie jest zatem tak uciążliwe, jak twierdzą malkontenci. Chodzi raczej o zmianę starych, złych przyzwyczajeń i korzystanie ze zdobyczy współczesnej techniki, co szczerze polecam każdemu kierowcy!

Cała prawda o silnikach TSI

Dziś chciałbym wypowiedzieć się nieco szerzej na temat silników TSI – z racji na swa specyfikę pracy jednostki tego rodzaju są coraz częściej stosowane we współczesnych samochodach, jednak na ich temat narosło sporo mitów, a Internet jest pełen nieprawdziwych lub co najmniej nieprecyzyjnych informacji na ich temat. Postaram się zatem odpowiedzieć na pytanie jak działa TSI (kliknij), dlaczego silniki te są tak popularne w nowo produkowanych autach, spróbuję też odnieść się do największych mitów na ich temat.

schemat poglądowy silnika TSI z wtryskiem bezpośrednim

Cechą rozpoznawczą jednostek TSI jest wysoki moment obrotowy dostępny już przy niskich wartościach obrotów (źródło grafiki: skoda-auto.pl)

Jak działa TSI? Zacznijmy od rozwinięcia samego skrótu: TSI oznacza Turbo Stratified Injection i dotyczy silników benzynowych, w których paliwo jest wtryskiwane bezpośrednio do komory spalania (czyli do cylindra). Dzięki bezpośredniemu wtryskowi paliwo podawane jest w idealnej, precyzyjnie dopasowanej dawce, co przekłada się w dłuższej perspektywie na ogólne niższe spalanie przy jednoczesnym zwiększeniu sprawności samej jednostki napędowej. Oczywiście aby proces spalania odbywał się w optymalnych warunkach, niezbędna jest odpowiednia ilość powietrza – za to odpowiedzialna jest turbosprężarka, która dostarcza do silnika powietrze mieszane z paliwem dopiero w komorze spalania.

Zastosowanie takiego rozwiązania technicznego skutkuje przede wszystkim znacznym zwiększeniem osiągów silnika nawet przy niskich obrotach – w jednostkach TSI nie jest niczym dziwnym wysoki moment obrotowy już przy 1500 obr./min. W silnikach wolnossących porównywalne osiągi są dostępne dopiero przy znacznie wyższych obrotach (około 3000-3500 obr./min.).

W kontekście tego jak działa TSI trudno się dziwić, że dzisiejsi producenci samochodów preferują montaż właśnie tych jednostek – są one ekonomiczniejsze, wydajniejsze i przede wszystkim niedrogie w produkcji, a z perspektywy użytkownika mają jeszcze jedną istotną zaletę: są ciche.

Jednym z największych mitów na temat silników TSI jest lansowana przez niektórych kierowców teza, że silniki TSI są paliwożerne i szybko ulegają uszkodzeniu. Kwestię wysokiego spalania podsumuję krótko: bzdura. Każdy silnik będzie spalał dużo paliwa, jeśli będziemy go „żyłować” ponad miarę i jednostki TSI nie są tu wyjątkiem – warto o tym prostym fakcie pamiętać. Kwestia ewentualnej awaryjności wiąże się bezpośrednio ze sposobem użytkowania zarówno samochodu, jak i silnika: jeśli mamy przysłowiową „ciężką nogę”, to nie spodziewajmy się niskiego spalania ani bezawaryjności – każda zbyt obciążona maszyna w końcu przecież odmówi posłuszeństwa.

Jeśli ktoś przywykł do prymitywnych silników sprzed dwóch dekad i próbuje dokładnie tak samo jeździć nowoczesnym autem, to niech się nie dziwi, że jednostka napędowa się szybciej zużywa – w takiej sytuacji to zupełnie normalna reakcja na brak umiejętności kierowcy. Nowe technologie wymagają nowego podejścia i warto mieć tę prawdę na uwadze zasiadając za kierownicą samochodu wyposażonego w nowoczesny, zaawansowany technologicznie silnik TSI…

Van dla większej rodziny: nowy Ford C-MAX

Vany zwykle nie są pierwszym wyborem kierowców zdecydowanych na zakup samochodu rodzinnego – być może to efekt zakorzenionego gdzieś głęboko w świadomości przekonania, że są to auta duże, ale tez i nieekonomiczne. Nowy Focus C-MAX jest bardzo dobrym dowodem na to, że współczesne auta rodzinne typu van wcale nie muszą być dla kieszeni jedynie obciążeniem, a pod względem wygody dla pasażerów są nieporównywalnie lepsze od popularnych zwłaszcza wśród kierowców posiadających większą rodzinę nadwozi typu kombi.

czerwony ford c-max

Nowy Ford C-MAX dobrze prezentuje się z każdej strony (źródło grafiki: ford.pl)

Jedną z zasadniczych przewag nowego C-MAXA w porównaniu do zwykłego auta kombi jest to, że fotele są konfigurowalne, co pozwala zorganizować przestrzeń wewnątrz samochodu tak, jak nam to w danym momencie jest potrzebne. Mało tego: w nowym vanie Forda mamy jeszcze do dyspozycji możliwość poskładania foteli tak, że stają się całkowicie płaskie, a uzyskana w ten sposób przestrzeń bagażowa jest nie dość, że ogromna, to na dokładkę ma bardzo regularne kształty – łatwiej przewieźć rzeczy, które akurat tego wymagają.

Inżynierowie wzięli też pod uwagę i to, że czasem wraca się do samochodu mając obie ręce zajęte zakupami czy niosąc jakiś duży przedmiot – nowy Focus C-MAX pozwala otworzyć bagażnik bez odkładania niesionych rzeczy na ziemię: wystarczy przesunąć stopą pod tylnym zderzakiem, a bagażnik się otworzy. Proste, wygodne i bardzo ułatwiające życie rozwiązanie.

Kwestie bezpieczeństwa specjaliści Forda zawsze traktują bardzo poważnie i nie inaczej jest w nowym C-MAXIE: żaden inny van na rynku (mówimy o samochodach dostępnych dla przeciętnie zamożnego kierowcy) nie jest tak dobrze wyposażony pod tym względem. Wystarczy wspomnieć, że jest tu solidna, wytrzymała rama z wysokogatunkowej stali, system ESC, ABS, EBD, monitoring bieżącego ciśnienia w oponach, dwa systemy odpowiedzialne za zapobieganie kolizjom, mnóstwo poduszek powietrznych i wiele innych systemów, które znacząco zwiększają poziom bezpieczeństwa pasażerów oraz komfort prowadzenia nowego C-MAXA.

Jeden z najistotniejszych dla wielu kierowców parametr, czyli spalanie, w przypadku tego vana utrzymuje się na co najmniej przyzwoitym poziomie – wynik w granicach 6 litrów/100 km przy prędkościach dopuszczalnych na polskich drogach to norma. Rzecz jasna przy bardziej agresywnej jeździe z pełnym obciążeniem spalanie trochę wzrośnie, ale trzeba pamiętać, że Ford Focus C-MAX (sprawdź) to nie auto sportowe, tylko rodzinne i w tej kategorii jest jednym z lepszych dostępnych w tej chwili na rynku samochodów – a w swojej klasie chyba nawet najlepszym.

Volvo S90 – nowa platforma, nowe rozwiązania

Nie da się ukryć, że dla marki Volvo ten rok zaczął się bardzo udanie – wypuszczony oficjalnie na rynek właśnie w styczniu 2016 roku model V90 odniósł ogromny sukces i z miejsca stał się jedną z najbardziej pożądanych limuzyn klasy premium. Zapewne dla wielu potencjalnych kupców dość sporym szokiem okazała się naprawdę niska cena (najuboższa wersja wyposażeniowa została wyceniona na niewiele ponad 170 tysięcy złotych, co w tym segmencie jest ceną bardzo konkurencyjną), ale wcale nie oznacza to, że Szwedzi oszczędzali na swoim nowym flagowcu – wręcz przeciwnie.

wnętrze nowego volvo s90

Wnętrze nowego Volvo S90 jest minimalistycznie eleganckie (źródło grafiki: volvocars.com)

Volvo S90 jest drugim (po bardzo udanym XC90) samochodem zbudowanym na opracowanej od podstaw platformie SPA i jak na rasową limuzynę przystało wóz jest ogromny: niemal 5 metrów długości, ponad 2 metry szerokości i niska sylwetka (dokładne wymiary to 4960 mm długości, 2020 mm szerokości, 1440 mm wysokości) składają się na auto o dynamicznej i nowoczesnej, a jednocześnie stonowanej i eleganckiej linii. Bez dwóch zdań ekipa projektantów zasłużyła na wyróżnienie za ten samochód.

Oczywiście nie mogło się obejść bez dopasowanych do klasy tego wozu silników – nowe Volvo S90 (kliknij) jest sprzedawane w polskich salonach z czterema jednostkami napędowymi (2 benzynowe i 2 wysokoprężne), przy czym najsłabsza z nich generuje „jedynie” 190 KM mocy, a najmocniejsza aż 320 KM. Warto dodać, że pod koniec bieżącego roku, mniej więcej w połowie listopada, dojdą do oferty jeszcze 2 kolejne silniki, co w praktyce oznacza, że każdy znajdzie coś dla siebie. Do kompletu przewidziano też silnik hybrydowy o mocy sumarycznej 407 KM, który będzie rozpędzał Volvo S90 od 0 do 100 km/h w 5,2 sekundy, a na samym silniku elektrycznym będzie mógł przejechać około 40 kilometrów.

Jeśli chodzi o wnętrze Volvo S90, to chyba nikogo nie zaskoczy fakt, że zostało ono zaprojektowane w myśl zasady „żadnych zbędnych elementów”, dzięki czemu jest eleganckie i ergonomiczne, a lista wyposażenia standardowego jest już tradycyjnie imponująca i zbyt długa, by ją tutaj choćby pokrótce streścić – najlepiej odwiedzić stronę producenta i tam zapoznać się ze szczegółami.

Gdybym miał jakoś krótko podsumować nowe Volvo S90, powiedziałbym po prostu, że to samochód dla tych, którzy szukają udanego, bezpiecznego, niedrogiego i przykuwającego uwagę auta w klasie premium. Zastanawiam się nawet, jaki będzie następny flagowiec Volvo…

Nowy Ford C-MAX: samochód głównie rodzinny

W segmencie samochodów rodzinnych praktycznie od zawsze dominują nadwozia typu kombi, jednak zdecydowanie nie jest to jedyna opcja dla osób chcących zapewnić swej rodzinie wygodny środek transportu. Posiadacze kilkorga dzieci z reguły szukają auta w rodzaju vana, żeby względnie swobodnie pomieścić w nim nie tylko wszystkich członków rodziny, ale także ich bagaże podczas rodzinnego wypadu na wakacje, ale dla tych, którzy mają tylko jedno lub dwójkę dzieci, nowy Ford C-MAX może się okazać bardzo dobrym wyborem (sprawdź).

Czerwony Ford C-MAX na parkingu

Ford C-MAX po liftingu prezentuje się naprawdę wyśmienicie (źródło obrazka: ford.pl)

Jako auto rodzinne C-MAX dobrze sprawdzi się choćby dlatego, że ma naprawdę przestronne i ergonomicznie zaprojektowane wnętrze oraz całe mnóstwo drobnych, ale przydatnych udogodnień technicznych, dzięki którym nawet długa podróż jest całkiem przyjemna. Fotele dają się bardzo łatwo konfigurować na wiele sposobów, a w sytuacji, gdy akurat potrzebujemy dużej przestrzeni ładunkowej, z pomocą przychodzi Ford Flat System (czyli system składania tylnych foteli zupełnie na płasko, dzięki czemu uzyskuje się dużą i regularną w kształtach przestrzeń bagażową.

Bardzo dobrze sprawdza się także system bezdotykowego otwierania i zamykania auta (Ford KeyFree) – zwłaszcza wtedy, gdy na przykład w jednej ręce mamy zakupy, a w drugiej trzymamy rączkę naszego dziecka, prowadząc je do samochodu. Warto przy tej okazji wspomnieć o unikalnym rozwiązaniu technicznym, polegającym na możliwości otwarcia tylnej klapy bagażnika za pomocą jednego ruchu stopą (pod tylnym zderzakiem). To niezwykle przydatne w sytuacji, kiedy w obu rękach niesiemy coś, co chcemy docelowo zapakować do bagażnika.

Dobry samochód rodzinny musi także być bezpieczny i Ford C-MAX pod tym względem nie tylko spełnia oczekiwania, ale nawet je zdecydowanie przewyższa – bądź co bądź nie w każdym aucie tego segmentu znajdziemy między innymi elektroniczny system stabilizacji toru jazdy (ESC), ramę skonstruowaną ze stali o najwyższej możliwej wytrzymałości, ABS z EBD, poduszki i kurtyny powietrzne, system Active City Stop (zapobiegający kolizjom przy małych prędkościach – do 50 km/h), system Pre-Collision Assist (pomaga uniknąć zderzenia z obiektem lub pojazdem poruszającym się z przodu prowadzonego przez nas C-MAXA samoczynnie hamując auto w razie wykrycia potencjalnego zagrożenia i jednoczesnego braku reakcji kierowcy), system TPMS (monitoring aktualnego ciśnienia w oponach), samoczynnie ściemniające się lusterko wsteczne, system kontroli pasa ruchu, a nawet wycieraczki dostosowujące prędkość swego działania do intensywności deszczu.

Rzecz jasna nowy Ford C-MAX jest też ekonomiczny – wersja wyposażona w benzynowy silnik EcoBoost 1,6 litra o mocy 125 koni mechanicznych może przy oszczędnej jeździe spalać około 6 litrów paliwa na 100 km, co jest naprawdę niezłym wynikiem.

Krótko mówiąc Ford C-MAX to dobry wybór dla każdego, kto chce zapewnić swej rodzinie podróże naprawdę bezpiecznym autem w komfortowych warunkach przy relatywnie niewielkim zużyciu paliwa.

Skoda Oktawia – najmniej kompaktowy kompakt w historii

Najnowsza generacja Skody Oktawii to propozycja godna uwagi ze wszech miar – nie tylko dlatego, że w standardzie oferuje znacznie więcej niż konkurencja (i więcej, niż można by się spodziewać po sedanie klasy kompaktowej). Zasadniczym powodem jest fakt, że to jedna z najlepszych (o ile nie najlepsza) propozycji na rynku, jeśli wziąć pod uwagę relację ceny do produktu. Dodajmy do tego naprawdę nowoczesny i elegancki design nadwozia oraz bardzo szeroki wybór silników oraz wyposażenia dodatkowego, a okaże się, że znalezienie oferty porównywalnej jest praktycznie niemożliwe. Przyjrzyjmy się zatem nieco dokładniej najważniejszym kwestiom, czyli wnętrzu, wyposażeniu, silnikom i ekonomii użytkowania.

Skoda Oktawia na tle budynku

Tak właśnie wygląda nowa Skoda Oktawia (źródło obrazka: skoda-auto.pl)

Słowo „przestronne” nie do końca oddaje wrażenie, jakie się odnosi po zajęciu miejsca w nowej Skodzie Oktawii – z zewnątrz to z pozoru zwykły sedan, a wewnątrz okazuje się, że jest bardzo dużo miejsca dla każdego pasażera i więcej niż dość przestrzeni bagażowej (590 litrów nominalnie, po złożeniu tylnej kanapy wartość ta rośnie do niebagatelnych 1580 litrów – mowa o sedanie, w wersji kombi te wartości wynoszą odpowiednio 610 i 1740 litrów). Dodatkowo cała przestrzeń wewnątrz auta została zaprojektowana w bardzo przemyślany i ergonomiczny sposób, a sama tylna klapa bagażnika otwiera się wraz z szybą, co w praktyce oznacza gigantyczny wręcz otwór załadunkowy.

Sam bagażnik został wyposażony w rozmaite akcesoria, których podstawową funkcją jest ułatwianie utrzymania porządku – mamy tu więc chociażby siatki na różnego rodzaju drobne przedmioty czy podgumowaną z jednej strony matę, znalazło się również miejsce na zestaw naprawczy i koło zapasowe.

Nie da się nie wspomnieć o tym, że nowa Skoda Oktawia (sprawdź) w najskromniejszej nawet wersji jest bogatsza od niejednej „full opcji” u konkurencji – posiada od razu elektrycznie sterowane szyby, regulację wysokości fotela kierowcy, podgrzewane lusterka boczne, ABS, ESP, komputer pokładowy, zaskakująco duży zestaw poduszek powietrznych (czołowe i boczne dla kierowcy oraz pasażera, kurtyny powietrzne oraz poduszka kolanowa dla kierowcy), światła do jazdy dziennej i klimatyzowany schowek. Można sobie tę listę bardzo łatwo rozszerzyć o rozmaite opcje dodatkowe, jak choćby aktywny tempomat, asystenta zmiany toru jazdy czy nawet bezkluczykowy dostęp do samochodu oraz dziesiątki innych.

Gama silników dostępnych dla najnowszej generacji Skody Oktawii może przyprawić o zawrót głowy, bo jest ich w sumie aż kilkanaście (w tym także jednostka napędzana gazem ziemnym), a pod względem ekonomii spalania są one naprawdę oszczędne – w przypadku silników benzynowych żadna jednostka napędowa nie spala średnio więcej niż 6,5 litra/100 km, przy silnikach wysokoprężnych zaś średnie spalanie potężnej, dwulitrowej jednostki generującej 184 KM mocy wynosi zaledwie 5 litrów/100 km.

Biorąc pod uwagę fakt, że Skodę Oktawię można kupić już nawet za nieco ponad 55 tysięcy złotych, wydaje się to być naprawdę opłacalna inwestycja – zwłaszcza dla tych, którzy cenią ekonomię, komfort jazdy i niebanalną stylistykę.