Czy Toyota Camry powróci do Europy?

Spośród wielu paradoksów globalnego rynku samochodów na pewno do tych zwracających uwagę należał fakt, iż popularny w USA samochód może być w ogóle niesprzedawany w Europie. Niby różnice w stylu życia w różnych krajach nie wydają się aż tak duże, ale czasami możemy zobaczyć takie rozbieżności, których świetnym przykładem jest Toyota Camry. Po zachodniej stronie Atlantyku liderami sprzedaży są oczywiście wielkie ciężarówki i pick-upy (o których w innej notce), ale wśród typowych „osobówek” od kilkunastu lat liderem jest ta właśnie Toyota segmentu D – produkowana od 1988 roku w fabryce japońskiej firmy w Georgetown w stanie Kentucky. Marka na pewno nie wydaje się zwalniać, jako że w tym roku zarówno nowe Camry, jak i SUV o nazwie RAV4 tylko podbiły wyniki sprzedaży. Japończycy są uznawani za symbol niezawodności, a tego typu modele potrafią dostarczyć typowo „amerykańskich” wrażeń i stylu, podbijając serca klientów za oceanem. Co jednak z tego wszystkiego możemy odczuć w Europie? Niewiele. Istnienie Camry często mogą pamiętać tylko starsi kierowcy, bo na ulicach od dawna auto nie jest częstym gościem. Adekwatna wersja tego modelu sprzedawana jest nadal w Europie Wschodniej, czyli choćby na Ukrainie, ale w Unii już nie. Wiele wypowiedzi z firmy mętnie wskazuje jednak na to, że sytuacja ta nie potrwa długo i amerykański lider dostanie kolejną szansę w Europie, zapewne wchodząc do salonów latem lub jesienią 2018. Eksperci spodziewają się, że zgodnie z modą na większe auta, Camry może w ogóle zastąpić w ofercie Avensisa i być jego bardziej efektownym odpowiednikiem na rynku. Czego można się obecnie spodziewać po japońskiej „Koronie”?

Toyoty "schodzą" nieźle w Europie, ale to nic przy popularności niektórych modeli w USA. Źródła: Pixabay.com.

Toyoty „schodzą” nieźle w Europie, ale to nic przy popularności niektórych modeli w USA. Źródła: Pixabay.com.

Ubezpieczenie domu – które szkody są najczęstsze?

Jak wskazują media za danymi Polskiej Izby Ubezpieczeń, coraz większa liczba Polaków dba o swoją własność i ubezpiecza to, co najcenniejsze – na czele tej listy naturalnie zazwyczaj jest dom czy mieszkanie. Według Polskiej Izby Ubezpieczeń, ma to być już ok. 60% Polaków. To sporo, jeśli jeszcze pięć lat temu ta sama instytucja podawała, iż tylko co trzeci Polak posiada takie ubezpieczenie. Wszystko zależy też w pewnej mierze od metody kalkulacji. Jak podawał rok temu Onet za Uniqą, nawet ponad 70% nieruchomości w Polsce jest ubezpieczonych, włączając w to prywatne mieszkania – konkretnie rzecz biorąc, płacić za ubezpieczenia ma 75% Polaków mieszkających w domach i 66% rodzin mających wydzielone mieszkania. Można powiedzieć, że tak jak w przypadku wielu innych dziedzin ekonomii, Polska nieco zbliża się do Europy Zachodniej (gdzie nawet 90% nieruchomości bywa zazwyczaj ubezpieczone) i jest bardziej niż kiedykolwiek porównywalna np. do sytuacji w Czechach (70%). W skrócie mówiąc – ubezpieczenie domu to już w naszym kraju standard. Sprawa nie jest jednak od razu jednoznaczna, bo w końcu ubezpieczenie może mieć różne postaci – mało kto czuje potrzebę, by ubezpieczać się dosłownie od wszystkiego. Zakres ubezpieczenia może się znacząco różnić w zależności od polisy, a typowy Polak stawia raczej na niedrogie rozwiązania – 200-500 zł to najczęstsza kwota, jaką rocznie się przeznacza na ubezpieczenie mieszkania. Jakie straty w typowych mieszkaniach zdarzają się najczęściej?

Zalanie mieszkania to nie najgorsza, ale najczęstsza sprawa dla ubezpieczycieli. Źródło: Pixabay.com.

Zalanie mieszkania to nie najgorsza, ale najczęstsza sprawa dla ubezpieczycieli. Źródło: Pixabay.com.

Które marki aut są najbardziej bezawaryjne?

Niektórzy posiadacze samochodów odwiedzają mechanika regularnie i są już przyzwyczajeni, że planując domowy budżet muszą każdego roku zarezerwować przynajmniej kilka tysięcy złotych na naprawy. Inni „jakimś cudem” jednak ograniczają te wydatki znacznie bardziej i przekonani są, że ich samochód to dobry model, od sprawdzonej firmy, którą z tego powodu szanują. Czy chcąc uniknąć problemów z awariami trzeba kierować się marką, reputacją danego modelu i rocznika, a może samymi rozwiązania zastosowanymi w samochodzie? Różnorodne badania jakości wskazują, że spośród ogromu zmiennych faktycznie każda z wymienionych jest powiązana z jakością, przynajmniej w rozumieniu jak największej bezawaryjności.

Niektóre samochody znacznie rzadziej odmawiają posłuszeństwa, choć konsensusu co do jakości konkretnych modeli nie ma. Źródło: Pixabay.com.

Niektóre samochody znacznie rzadziej odmawiają posłuszeństwa, choć konsensusu co do jakości konkretnych modeli nie ma. Źródło: Pixabay.com.

Ubezpieczenie telefonu i nie tylko – operatorzy komórkowi wchodzą na rynek ubezpieczeń

W przypadku polskiego rynku można mówić konkretnie o jednym operatorze, niemniej jego zachowanie posłużyć też może jako przykład na możliwości stojące przed wielkimi firmami, które już posiadają miliony klientów – obsługując jedną z najbardziej powszechnych usług na świecie, czyli telekomunikację. Każdy z czterech największych operatorów komórkowych w Polsce posiada łącznie ponad 10 mln klientów (wiele osób używa więcej niż jednej karty SIM) i każdy rozszerza swoje usługi na różne sposoby. Marka Play postanowiła na koniec 2017 roku wprowadzić właśnie ubezpieczenia. I (nie)dogodnością w tym przypadku jest fakt, że oferta skierowana jest wyłącznie do osób, które na co dzień korzystają z abonamentu komórkowego w sieci – nawet jeśli dostępne ubezpieczenia nie ograniczają się jedynie do spraw związanych z telekomunikacją i posiadanym aparatem. Jeśli nie posiadacie akurat abonamentu w tej sieci – mimo wszystko aplikacja na Androida i iPhone’a, jaką stworzyła sieć, może być ciekawym przykładem na to, jak w przyszłości może zostać „zdigitalizowana” kolejna dziedzina życia i handlu, którą dotychczas przeprowadzano głównie osobiście. Zamiast agenta, doradcy, rozmówcy itp., klient może/musi korzystać z usługi samodzielnie, obsługując własnoręcznie zautomatyzowaną aplikację na komórce. W niektórych krajach jest to już model bardzo częsty, choć w Polsce nadal zwraca uwagę.

Coraz więcej firm próbuje upowszechnić zakup ubezpieczeń przez aplikację na smartfon. Źródło: Pixabay.com.

Coraz więcej firm próbuje upowszechnić zakup ubezpieczeń przez aplikację na smartfon. Źródło: Pixabay.com.

Sprzedaż SUV-ów nieustannie rośnie

Pod koniec 2017 roku chyba nie ma wątpliwości, że możemy mówić o nadejściu epoki aut SUV i crossover, zwłaszcza w Polsce. Ktokolwiek śledzi premiery nowych aut, zauważył na pewno taki trend wśród producentów – czasami można wręcz pomyśleć, że premiera sedana stała się w ostatnich paru latach rzadkością. Z kolei dane sprzedaży sugerują zdecydowanie, że klienci wchodzą w ten biznes. Crossovery to rosnący w siłę osobny segment rynku już od około 10 lat, a Polacy coraz częściej mają ochotę właśnie na takie auto, a pionierzy rynku – u nas np. Dacia, której Duster był wyjątkowo przystępnie wycenionym SUV-em – zyskali sporo oferując innowacyjne rynkowo modele. Informacje o tym, że rokrocznie sprzedaż SUV-ów wzrosła w Polsce albo całej Europie o liczbę rzędu 20-30% nie są już wielkimi „newsami”. Przykładowo, w listopadzie mówiło się o wzroście 27%. Od dwóch lat SUV-y to najpopularniejszy w Europie typ samochodu, składający się na już niemal 25% całej produkcji. Niektórych to cieszy, inni uważają to za kolejny objaw upadku podstawowych dla cywilizacji wartości i bezmyślnie naśladowaną modę typu: kupię SUV, bo jest teraz trendy. Jakie są najczęściej podawane powody, dla których nawet „mieszczuchy” najczęściej chcą kupować właśnie takie auto?

Wielki SUV na ulicach miast to coraz częstszy widok. Źródło: Pixabay.com.

Wielki SUV na ulicach miast to coraz częstszy widok. Źródło: Pixabay.com.

Jakie zmiany wprowadzi nowa ustawa o dystrybucji ubezpieczeń?

Przyjęta w polskim Sejmie w pierwszej połowie listopada ustawa była przez długi czas gorąco omawiana w branży, jako że nie było pewne, w jaki konkretnie sposób polski rząd zaadaptuje krajowe prawo do wymagań ogłoszonej w 2016 roku dyrektywy unijnej. Tymczasem stawką odpowiedniego kształtu ustawy miały być losy nawet całych zawodów związanych obecnie z ubezpieczeniami. O atmosferze wokół ustawy niech świadczy fakt, że jeszcze w styczniu na łamach portalu Onet dziennikarze pisali, iż ustawa może „zlikwidować zawody agenta i brokera ubezpieczeniowego”, „doprowadzić do upadku wielu polskich firm” oraz „pozbawić zatrudnienia 140 tys. ludzi”. Już wtedy było raczej jasne, że aż takiej skali przewrót na pewno się nie szykuje, a ustawa długo przechodziła przez różnorakie konsultacje i zakładane poprawki. Niemniej, jako możliwe interpretacje dyrektywy wymieniano nieraz zmiany, które faktycznie miałyby ogromny wpływ na kształt rynku, jak na przykład zakaz pobierania prowizji ubezpieczeniowych – co mogłoby faktycznie unicestwić możliwość pracy jako agent czy broker. Ogółem jednak głównym celem ustawy w założeniu miała być obrona interesów klienta, między innymi poprzez wprowadzenie zasad obowiązujących wszystkie podmioty na rynku ubezpieczeń – takie same brokerów, jak i towarzystwa. Widać to nawet w kwestii nazewnictwa – ustawa o dystrybucji ubezpieczeń ma zastąpić ustawę o pośrednictwie ubezpieczeniowym, uchwaloną w roku 2003. Jakie są najważniejsze zmiany, które pozostały w obecnej wersji ustawy?

Agenci ubezpieczeniowi będą musieli informować o swojej prowizji w cenie każdego produktu. Źródło: Pixabay.com.

Agenci ubezpieczeniowi będą musieli informować o swojej prowizji w cenie każdego produktu. Źródło: Pixabay.com.

Auta w filmach – które rozreklamowały się najlepiej?

Od czasu, gdy w programach telewizyjnych wprowadzono obowiązkowy komunikat o „lokowaniu produktu”, chyba nie da się już żyć złudzeniem, iż marki oglądane na naszych ekranach pojawiają się tam przypadkowo. Reklama będąca integralną częścią atrakcyjnego przekazu, jak serial czy ekscytujący film kinowy – to reklama znacznie skuteczniejsza, niż taka wydzielona w osobnym specjalnym bloku, o czym marketingowcy wiedzą doskonale. Niemniej, wyzwaniem jest często umieszczenie tam reklamy w taki sposób, by faktycznie wydawała się integralną częścią akcji – a nieudane próby na zawsze już wyśmiewane są jako rażące. Nie inaczej jest w przypadku marek samochodów. Niektóre przykłady do dziś wspominane są jako „złote strzały” na poziomie promocji okularów Ray-Ban, ale inne budzą w widzach głównie zażenowanie. Oto kilka przykładów.

 

Niektóre auta lepiej niż inne pasują do wielkich scen pościgów. Źródło: Pixabay.com.

Niektóre auta lepiej niż inne pasują do wielkich scen pościgów. Źródło: Pixabay.com.

Lamborghini prezentuje nowego SUV-a

Jakby w ramach komentarza do tekstu o coraz większej dominacji SUV-ów wśród nowo prezentowanych – i sprzedawanych – aut, swój model zaprezentowało nawet Lamborghini. Producent z Włoch oczywiście niegdyś już próbował swoich sił w tej dziedzinie – i powstał produkowany do 1993 roku wielki, „kanciasty” LM002 – ale rzut oka na nowy model nie zostawia wątpliwości, że tym razem chodzi o zdobycie zupełnie innego klienta i wejście na nowy segment rynku. Jest to rynek znacząco odmienny, niż 25 lat temu, a SUV, jak już zapewne wszyscy wiedzą, stał się „mainstreamem”. Dlatego też Lamborghini Urus wygląda dużo bardziej „wyjściowo” i „miejsko”, niż to miało miejsce w przypadku LM002, gdy słowo „SUV” nadal oznaczało jednak w dużej mierze terenówkę. Firma należąca do Volkswagena ma zamiar podwoić swoją sprzedaż już do 2019 roku, a to wszystko poprzez produkcję równej liczby SUV-ów, co aut sportowych. Oczywiście, w przypadku tej luksusowej marki „podwojenie sprzedaży” nadal oznacza, że każdą edycję Urusa będą mogły zakupić zapewne… setki osób (roczny limit wszystkich samochodów ma wynieść 7 tysięcy sztuk). Ale, jak zawsze z Lamborghini, popatrzyć można. Co okazało się podczas prezentacji zapowiadanego od 2012 roku auta?

Pora przyzwyczaić się, że Lamborghini będzie mieć też mniej "opływowe" kształty, niż obecnie. Źródło: Pixabay.com.

Pora przyzwyczaić się, że Lamborghini będzie mieć też mniej „opływowe” kształty, niż obecnie. Źródło: Pixabay.com.

Prowizje brokerów wzrosły w 2016 roku

W świetle nowych przepisów mających za niedługo potencjalnie zmienić rynek pośrednictwa ubezpieczeniowego, można na różne sposoby odbierać wnioski z raportu Komisji Nadzoru Finansowego dotyczącego rynku brokerskiego w roku 2016. Został on opublikowany w listopadzie, niemniej rekompensatą za oczekiwanie jest jedno z bardziej wiarygodnych i oficjalnych opracowań dotyczących całokształtu polskiego rynku pośrednictwa. Za najważniejszą można uznać informację o rosnących wpływach z prowizji – innymi słowy, rynek się zwyczajnie powiększa. Ponadto rośnie sama liczba instytucji zajmujących się pośrednictwem, choć w nieco wolniejszym tempie, niż w poprzednich latach. W roku 2016 wydano 86 zezwoleń w zakresie ubezpieczeń oraz 6 na assistance. Z kolei z rejestru wykreślono 40 brokerów. Ogółem więc, na koniec roku brokerów było oficjalnie w Polsce 1365. Co może najważniejsze, łączna kwota prowizji przez nich zebranych znowu wzrosła w porównaniu z zeszłym rokiem, wynosząc tym razem niecałe 1,14 miliarda złotych. Przychody w tym względzie wzrosły więcej o niemal 9%, przy wzroście liczby brokerów o mniej niż 4% – branża opłacała się w 2016 roku nieco bardziej, niż w roku poprzednim. Jakie jeszcze wnioski przeglądowe na temat rynku wynikają z nowo opublikowanego raportu?

Brokerzy "przytulili" w tym roku więcej pieniędzy, niż kiedykolwiek wcześniej. Źródło: Pixabay.com.

Brokerzy „przytulili” w tym roku więcej pieniędzy, niż kiedykolwiek wcześniej. Źródło: Pixabay.com.

Nowa klasa Mercedesa – marka wchodzi w pick-upy

O tym, że premiera nowego Mercedesa jest pewnym wydarzeniem, może świadczyć fakt, że firma zorganizowała nawet w polskim salonie w Sosnowcu dość uroczystą prezentację kilka dni temu. Tym samym staje się dla klientów rzeczywistością projekt zaprezentowany wstępnie w październiku 2016 w Sztokholmie, a w finalnym kształcie w lipcu w Kapsztadzie. Oczywiście mówimy o gronie klientów, którzy posiadają bardziej zasobny portfel. Ceny w Polsce zaczynają się od 175 tysięcy złotych, a X klasa ma zdecydowanie być produktem premium. Nawet najniższa wersja bez wątpienia prezentuje się jako całkiem luksusowe auto: wersja ta (X220d) posiada silnik turbodiesel z mocą 163 koni i pojemnością 2,3 litra oraz napęd 4×4, a we wnętrzu dominują elementy wykonane ze skóry, drewna czy szczotkowanego aluminium, dając ciepłe wrażenie, dalekie od „plastiku” dominujące w autach o bardziej… rozsądnej cenie. Do tego nie brak systemów elektronicznych, których obecnie spodziewamy się w drogich autach: rozpoznawanie znaków drogowych, Lane Assist, eleganckie oświetlenie, Hill Assist Control czy ekran dotykowy to wszystko elementy dostępne już w standardzie „Pure”, prezentowanym jako najtańszy dla Mercedesów klasy X (następne dwa standardy mają nazwy „Progressive” i „Power”).

Firma ma zamiar połączyć obce na co dzień kategorie "pick-up" i "premium". Źródło: Pixabay.com.

Firma ma zamiar połączyć obce na co dzień kategorie „pick-up” i „premium”. Źródło: Pixabay.com.